Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Sneeze Fart Shift Tom 1

Sneeze Fart Shift Tom 1

Autorzy
Elizabeth Gordon
Lektury
273K
Rozdziały
79
Autorzy
Elizabeth Gordon
Lektury
273K
Rozdziały
79
⚔️Akcja i przygoda🐺Wilkołaki i zmiennokształtni🕯️Slow Burn🎭Dramatyczne🏡Codzienność💪🏻Obrońca🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪SIlne kobiety💓Od przyjaciół do kochanków😂Komedia🐺Paranormaline

Po śmierci swoich ludzkich rodziców, Anna wyrusza na poszukiwanie biologicznej matki, której nigdy nie poznała. Wszystkie ślady prowadzą ją do Nowego Jorku, gdzie odkrywa ukrytą społeczność wilkołaków, która przez całe jej życie istniała tuż poza jej zasięgiem. Wciągnięta w świat watah, sekretów i zmiennych lojalności, Anna musi zmierzyć się z prawdą o tym, gdzie jest jej miejsce. Czy nowojorskie wilki przyjmą ją w swoje szeregi, czy też Wielkie Jabłko okaże się znacznie bardziej niebezpieczne, niż kiedykolwiek sobie wyobrażała?

Spisek watahy

Nie powinnam tu być pomyślałam, idąc za luną w obcisłych dżinsach, z kręconymi blond włosami i w skórzanej kurtce. Zatrzymała się przed gęstymi zaroślami, które wyglądały na nie do przejścia, dopóki wielkie ramię nie odsunęło niezakorzenionego krzaka i nie przepuściło jej do środka.
Rozejrzałam się dookoła, żeby upewnić się, że nikt mnie nie obserwuje, po czym podeszłam do krzaka, spodziewając się, że odsunie się tak samo jak dla blondynki.
Minęło kilka chwil, a krzak uparcie tkwił w miejscu. Wyczuwałam zapach alfy po drugiej stronie zieleni i nie mogłam zrozumieć, dlaczego mnie nie przepuszcza. Niecierpliwie odchrząknęłam, dając mu znać o swojej obecności.
„Polana jest w tej chwili pełna”, wysyczał alfa zza liści. „Czekaj na swoją kolej.”
Zdziwiona, rozejrzałam się dookoła. Na kilometry ciągnęły się same drzewa — jak Polana mogła być pełna? Rozmyślałam nad tym, kiedy krzak odsunął się na bok i wysoka brunetka, luna, przebiegła przez przejście, chichotając i poprawiając koszulkę, żeby zakryć nagą pierś. Najwyraźniej nie zauważyła mojej obecności, bo przebiegła obok mnie pędem.
Odsunęłam się, żeby zrobić jej miejsce, i dobrze się stało, bo chwilę później przez zarośla wypadł wielki alfa, uśmiechnięty od ucha do ucha, goniąc brunetkę. Widocznie nie chciał, żeby zabawa się kończyła.
„Teraz możesz wejść”, syknął głos, który mnie wcześniej upomniał.
Mój wewnętrzny głos krzyczał: Zawróć, póki czas! i lęk, który czułam, niemal wystarczył, żeby rzucić się do ucieczki. Ale odezwał się inny głos — ten pochodził z mojej cipki, która w ciągu ostatnich kilku miesięcy wyrobiła sobie bardzo zdecydowane zdanie.
Idź namawiała mnie, a w podbrzuszu poczułam znajome poruszenie. Wielki kutas byłby teraz w sam raz, co?
Chociaż mój mózg wołał: Nie — nie rób tego! poczułam, jak głowa kiwa mi na zgodę, a nogi same niosą mnie do przodu.
Kiedy przeszłam na drugą stronę, słońce natychmiast znikło za gęstym baldachimem rozłożystych, liściastych gałęzi. Zatrzymałam się.
Byłam tak skupiona na tym, żeby się dostać do środka, że nie pomyślałam, co dalej. Oczywiście Wilcza Polana miała swoje zasady, a złamanie ich groziło surowymi konsekwencjami, więc musiałam uważać na każdy krok.
Rozejrzałam się po drzewach, na których gałęziach wisiały biustonosze, majtki i dżinsy. Zakładając, że powinnam się rozebrać, zaczęłam ostrożnie ściągać bluzkę.
„Pospiesz się”, warknął strażnik bramy. „Nie mamy całego dnia, a za chwilę zjawią się kolejni chętni.”
Skinęłam głową i zaczęłam ściągać dżinsy, czując wybrzuszenie w tylnej kieszeni. Rozpinając guziki, rzuciłam strażnikowi kwaśne spojrzenie. „Mógłbyś się odwrócić i dać mi trochę prywatności?”
Strażnik wyglądał na zaskoczonego. „No to sobie wybrałaś moment na pruderię”, zawołał z lekkim rozbawieniem.
Posłałam mu wymowne spojrzenie. „Niech ci będzie”, westchnął, odwracając się. „Ale rób to szybko, bo cię stąd wyrzucę.”
Skinęłam głową i pospiesznie zdjęłam dżinsy. Kiedy byłam już naga, wyciągnęłam z kieszeni maleńki woreczek.
Był pełen ambrozji, co było dość dziwną rzeczą do noszenia przy sobie… chyba że było się wilkołakiem, który potrzebował alergii, żeby się przemienić.
***
Dorastałam w ludzkim świecie, gdzie alergie były czymś powszechnym, ale wśród wilkołaków nikt o nich nie słyszał, więc nawet pośród własnego gatunku byłam dziwadłem.
Jedyną osobą, która wiedziała o mojej dziwnej przypadłości, był mój współlokator Brandon. Kiedy zauważył ambrozję rosnącą wokół naszego bloku, natychmiast rzucił się ją wyrywać własnymi, starannie zadbanymi rękami.
Niestety nie mógł uwolnić całego świata od chwastów, a mnie udało się zdobyć trochę, kiedy moja cipka przekonała mnie, że muszę iść na Wilczą Polanę.
Myśl o tym tak mnie pochłonęła, że wczesnym rankiem wcisnęłam sobie w nos maść mentolową, założyłam maskę malarską i grube gumowe rękawice, po czym ruszyłam na poszukiwania w zarośniętych miejscach. Pewnie wyglądałam jak wariatka, ale cipka przekonała mnie, że ten chwilowy wstyd się opłaci.
Teraz, stojąc nago i wąchając woreczek, nie byłam już taka pewna. Ale zanim zdążyłam zmienić zdanie, poczułam łaskotanie, które zaczęło się w nosie i natychmiast zjechało w dół gardła.
„Co jest z tym przestojem?” warknął strażnik, zaczynając się odwracać. Otworzyłam usta, żeby go błagać o jeszcze chwilę, ale nagle oczy mi się skrzyżowały, a umysł rozpłynął się w miękką mgłę. I wtedy przyszło — kichnięcie, które miało zapoczątkować moją przemianę.
Było potężne, tak gwałtowne, że wymusiło głośne uwolnienie gazów, które nagromadziły się w moim żołądku po porannym burrito.
Otworzyłam usta, żeby się usprawiedliwić, ale zanim zdążyłam powiedzieć choć słowo, moja szczęka wysunęła się do przodu, a kręgosłup rozciągnął jak sprężyna w napiętej pułapce, która właśnie została zwolniona.
Wkrótce mój umysł się przemienił i stałam na czterech łapach, z radością drapiąc ziemię. Moje zmysły się wyostrzyły, ukazując egzotyczny aromat seksu i pożądania. Warknęłam z uznaniem i odwróciłam się w stronę strażnika.
„Spokojnie, dziewczyno”, ostrzegł mnie, odsuwając krzak, który stanowił ostatnią barierę.
Powietrze natychmiast rozkwitło kolorami — esencja wilków kopulujących wśród drzew unosiła się w przestrzeni, a ich feromony migotały w barwnej mgiełce niczym świetliki po przeczekaniu burzy.
Poczułam, jak moje tylne łapy drżą z podniecenia, kiedy wchodziłam na Polanę.
Wilki tłoczyły się na polanie, dysząc i warcząc w trakcie kopulacji. Mój nos natychmiast przyciągnął uwagę dość duży alfa o gęstej kasztanowej sierści po mojej prawej stronie, który właśnie był zajęty znacznie mniejszą luną w szarobrązowym kolorze.
Obok jego pracujących bioder cierpliwie czekała na swoją kolej biała luna z podniesionym ogonem, ocierając się zadem o jego nogę.
Chociaż kasztanowy wilk wydawał się całkowicie pochłonięty, nagle się zatrzymał. Luna pod nim zaskomlała z niezadowoleniem, kiedy zaczął węszyć w powietrzu.
Jego pysk odwrócił się w moją stronę, a jasne niebieskie oczy rozszerzyły się, gdy wyczuł świeże mięso. Zmiana jego nastroju była widoczna — jego zapach zmienił się ze złotego, spokojnego odcienia na ciemną czerwień gwałtownego pożądania.
Mój wilczy mózg lepiej radził sobie z ignorowaniem cipki, bo poczułam, że odwracam się z zamiarem ucieczki. Ale kiedy to zrobiłam, kasztanowy wilk odszedł od luny, z którą się bawił.
Biała samica, która dotąd czekała, próbowała go zwabić z powrotem, prezentując mu swój zad, ale odrzucił ją ostrzegawczym kłapnięciem szczęk, po czym ruszył prosto na mnie.
Odwróciłam się i skuliłam, mając nadzieję, że uzna mnie za żałosną, ale on był zdecydowany posiąść nowicjuszkę.
Choć byłam zbyt przerażona, żeby się odwrócić, czułam bijący od niego żar, gdy się zbliżał, a teraz, gdy zsiadł, mogłam wyczuć kilka zapachów. Musiał być nienasycony, bo zapachy były stosunkowo świeże.
Gdybym była w ludzkiej postaci, pewnie poczułabym lekki wstręt, ale moja wilczyca była podniecona mocnym aromatem seksu i czułam, jak zaczynam ulegać. Ale zanim zdążył mnie dosiąść, nagle został odrzucony na bok.
Wróciłam do postawy, gdy wielki kasztanowy wilk poleciał w bok. Był twardy — choć widać było, że oberwał potężnie, przekoziołkował tylko raz, po czym zerwał się do pozycji obronnej, szczerząc kły.
Jego brawura trwała zaledwie kilka chwil, bo kiedy spojrzał za mnie, nagle opuścił pysk i zaczął się kulić.
Ciekawa, co to za bestia zamieniła pełnego testosteronu alfę w przerażoną mysz, zaczęłam się odwracać. Zdążyłam tylko dostrzec ciemne futro i szare oko, zanim potężna łapa opadła mi na kark, zmuszając mnie do uległości.
Zdając sobie sprawę, że nie uda mi się go dobrze obejrzeć, wciągnęłam głęboko powietrze, żeby wyczuć mojego nowego zalotnika. Ale zamiast męskiego zapachu poczułam znajome pieczenie w nozdrzach, a za nim znajome łaskotanie.
Nie mogąc powstrzymać odruchu, kichnęłam z całego pyska, a nagle mój ludzki mózg wrócił za stery, przeklinając, gdy wilcze pazury cofnęły się i szybko zastąpiły je paznokcie.
Przemiana musiała przestraszyć wilka, który szykował się, żeby mnie dosiąść, bo nacisk na moim karku nagle zelżał.
Wszystko wydarzyło się tak szybko, że gęsia skórka zaczęła pokrywać moją nagą skórę, gdy sierść wciągała się z powrotem w korzenie, a ja stałam w ludzkiej postaci pośród watahy wilków.
Wilkołaki miały wiele zasad, ale krótką listę grzechów, a ja właśnie przypadkowo popełniłam numer trzy na tej liście.
To był zoofilizm. Choć na dwóch nogach nadal byliśmy wilkołakami, łączenie dwóch postaci podczas kopulacji było zakazane, bo wywoływało w wilczym umyśle niekontrolowaną deprawację. A karą za próbę takiego czynu była śmierć.
Wilcza Polana zdawała się zastygać w szoku. Moje nogi trzęsły się gwałtownie, gdy próbowałam wstać. Moje ruchy zdawały się przełamać zaklęcie, jakie moja ohyda rzuciła na zgromadzone wilki, bo kiedy się rozejrzałam, ich pyski nabrały wyrazistości, a niektóre już zaczęły szczerzyć kły.

Odkryj Galateę

Seria NiewidzialnychKochaj swojego alfę Książka 2Dym i Cienie 1: Alfa JulianSeria Lity Kamień: Książka 2Ponowne spotkanie z porywaczem Książka 4

Najnowsze publikacje

Róża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniem

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Good stories, spice optional

by Odalisque

liczba książek: 45

Books worth reading another 10 times

by Keannika

liczba książek: 23

Finished books Library 1

by Donna Cravens Cooper

liczba książek: 459

Unlocked:Waiting to be read

by Crawlinssertl

liczba książek: 122

01Worth It

by CouchPotato

liczba książek: 18

Kidnapped by my Mate

by LamiaNoctalis

liczba książek: 9

Already read

by LilJessica

liczba książek: 63

My COWBOYS 💙 ❤️

by Kricketlyn

liczba książek: 31

Wolf,Dragon,Shifter,Vamp,Paranormal

by JoannaS

liczba książek: 103

Sexy and awesome to read

by Izzybe1

liczba książek: 129

Really Should Read

by LDPopcorn

liczba książek: 10

Books worth it

by 44bangah

liczba książek: 188

Sports

by Holly Salzwedel

liczba książek: 14

Sets

by Freak45

liczba książek: 82

Good reading

by giggly_endive_427

liczba książek: 43