
Siostry Duszy
Autorzy
S. L. Adams
Lektury
3,6M
Rozdziały
41
Rozdział 1
Book 1: Taming Vada
VADA
Moje oczy łzawiły, gęsty dym palił mnie w gardle. W powietrzu unosił się ostry zapach marihuany, a w głowie mi się kręciło od nadmiaru żelków z trawką i biernego wdychania dymu.
Mój chłopak przeszedł na twarde narkotyki — pochylony nad stolikiem do kawy, wciągał w nos swój czek z opieki społecznej.
Musiałam zemdleć. Kiedy się obudziłam, pochylał się nade mną, próbując odpiąć guzik w moich dżinsach.
„Dajesz, mała”, zachęcał. „Połóż się na plecach i rozłóż nogi.”
„Nie, Bert!” krzyknęłam, zeskakując z kanapy. „Nie mam ochoty!”
„Dlaczego?”
„Bo jesteś zjarany.”
„I co z tego?” zaśmiał się.
„Chyba już pójdę”, powiedziałam, łapiąc torebkę ze stołu w kuchni.
Rzucił się na mnie i wykręcił mi rękę do tyłu. „Nigdzie nie idziesz, suko”, wyszeptał, odwracając mnie do siebie. „Dopóki nie obciągniesz mi chuja.”
Kopnęłam go kolanem w jaja i pobiegłam do drzwi wejściowych, kiedy upadł na podłogę.
„Wracaj tu, ty cipo!” wrzasnął. Złapał mnie, zanim zdążyłam otworzyć wszystkie zamki.
„Puszczaj mnie!” krzyknęłam.
„Nie, dopóki nie dam ci nauczki!”
Rzucił mnie na podłogę, a jego pięść wbiła mi się w prawe oko. Próbowałam się odczołgać, ale złapał mnie za włosy i pociągnął po starym dywanie.
Zwinęłam się w kłębek, próbując chronić się przed jego butem. Kopnął mnie słabo jeden raz, zanim głośny huk mnie uratował.
Nie pamiętam dobrze kolejnych minut. Wszędzie byli gliniarze. Żaden z nich nie przejmował się, że jestem ranna.
Podnieśli mnie i założyli mi kajdanki. Policjantka zaprowadziła mnie do radiowozu i wepchnęła na tylne siedzenie.
„Nic nie zrobiłam!” płakałam. „On mnie pobił!”
„Będziesz musiała to wyjaśnić w areszcie”, powiedziała, po czym zatrzasnęła drzwi.
***
To musiał być spokojny dzień w Miami. Może wszystkie prostytutki wzięły sobie wolne. Miałam dla siebie całą celę w areszcie okręgowym.
Zrobili mi zdjęcie i pobrali odciski palców. Miła policjantka dała mi okład z lodu na oko, ale nikt nie zadał mi żadnych pytań.
„Kurwa, robicie sobie jaja?” mruknęłam, słysząc znajomy głos w korytarzu.
Jeden ze wspólników mojego taty pojawił się z policjantem, z grymasem niezadowolenia na twarzy.
„Gdzie jest Jake?” warknęłam. „Nie dzwoniłam po ciebie.”
„Jake jest zajęty”, wyjaśnił Evan swoim typowym, przemądrzałym tonem, którego tak bardzo nienawidziłam.
Zawsze był zrzędliwy. Krzyczał na małe dzieci w parku, jeśli zbytnio hałasowały. I zawsze był złośliwy dla kotów Jake'a.
„Poczekam, aż będzie wolny”, fuknęłam, wracając na swoje krzesło w kącie.
„O nic cię nie oskarżamy”, powiedział policjant, odsuwając drzwi celi. „Możesz iść.”
„Nie chcę iść.”
Zmarszczył brwi, pocierając łysinę, jakby próbował mnie rozgryźć.
Powodzenia, stary.
„Idziemy, Vada”, warknął Evan. „Nie mam całego dnia.”
„Dobra.”
Poszłam za nim na zewnątrz do jego pieprzonego kombi Audi A6 Allroad.
Co za frajer.
To był najbrzydszy pieprzony samochód na świecie.
I to całkiem nowy.
Po co?
Evan zmieniał samochód co kilka lat. Pracowaliśmy w branży klasycznych aut. Ale on nigdy nie jeździł niczym, co miało więcej niż dwa lata.
„Powiedziałeś tacie?”
„Jeszcze nie”, burknął, poprawiając lusterko wsteczne.
Przewróciłam oczami, kiedy sprawdzał wszystko w aucie, a potem ułożył ręce na kierownicy na godzinie dziesiątej i drugiej.
„Zamierzasz to zrobić?”
„Nie.”
„Dzięki.”
„Nie dziękuj mi, Vada”, powiedział ze zirytowanym westchnieniem. „Ty mu to powiesz.”
„Daj spokój, Evan! Nie możesz być dobrym człowiekiem chociaż przez jeden dzień w życiu?”
„Mogę. Dbam o to, co dla ciebie najlepsze. Właśnie to robi dobry człowiek.”
„Nie dostałam żadnych zarzutów. Dlaczego tata musi wiedzieć?”
„Podejmujesz złe decyzje!” krzyknął. „Spójrz na swoją twarz, Vada! Gliniarze powiedzieli, że byłaś na haju, kiedy cię przywieźli!”
„Nie byłam.”
„Ten twój chłopak, ten śmieć, sprzedawał kokainę!”
„On nie diluje.”
„Jak myślisz, dlaczego jednostka antyterrorystyczna wyważyła jego drzwi?! Bo tylko brał?!”
„Nie wiedziałam, że diluje”, powiedziałam cicho.
„Daj spokój, Vada. To nie jest pierwszy frajer, z którym się spotykasz.”
„Przestań na mnie krzyczeć, Evan.”
Wjechał na parking i wrzucił bieg na pozycję postojową, po czym odwrócił się do mnie.
„Przestań zadowalać się frajerami”, powiedział łagodniejszym głosem, delikatnie przesuwając palcem pod moim podbitym okiem. „Zasługujesz na coś lepszego.”
Gapiłam się na mężczyznę, którego znałam całe życie. Evan był jednym z trzech wspólników mojego taty.
Był seksowny. Ale jego eleganckie garnitury i wieczny kij w dupie bardzo mnie odrzucały.
Nie lubiłam facetów, którzy zaczesywali włosy do tyłu i nakładali na nie dużo żelu. Nie wspominając o tym, że zawsze był gładko ogolony.
Nie.
Evan nigdy nie pojawił się w żadnej z moich seksualnych fantazji.
Ale pozostała dwójka?
Zdecydowanie tak.
Mój tata przyjaźnił się z nimi od czasów szkoły. Kiedy moja mama zmarła, stanęli za nami murem — prowadzili firmę, podczas gdy tata zmagał się z żałobą.
Evan, Jake i Garrett zawsze byli przy mnie.
Evana lubiłam najmniej z całej trójki. Nie dogadywaliśmy się. Właśnie dlatego zadzwoniłam po Jake'a, żeby wyciągnął mnie z aresztu. Nie byłam gotowa na miłego, troskliwego Evana.
To była strona jego osobowości, która rzadko się ujawniała.
„Chyba na jakiś czas odpuszczę sobie facetów i związki”, wyszeptałam.
„To brzmi jak mądry plan, Vada.”
„Tak”, westchnęłam. „Chyba lepiej upewnię się, że mam dużo baterii do mojego wibratora.”
„Skoro o tym mowa”, zaśmiał się cicho, otwierając drzwi. „Czas zabrać cię do ojca.”
Poszłam za nim do wejścia do biura. Patrzyłam z tęsknotą przez duże okno, które wychodziło na warsztat. Może mogłabym założyć strój roboczy i zniknąć tam.
Lubiłam pracować przy samochodach. I podobały mi się seksowne ciała facetów w warsztacie. Ale żaden z nich by mnie nie dotknął. Byłam córką szefa.
Drzwi do biura mojego taty były otwarte. Evan położył dłoń na dole moich pleców i lekko mnie popchnął, kiedy zatrzymałam się na korytarzu.
„Vada!” wykrzyknął tata, zrywając się z krzesła. „Co się stało?”
„To nic takiego, tato.”
„Vada May Collins, masz podbite oko. Chcę wiedzieć, kto ci to zrobił. To ten gnojek, Bert?”
„Tak.”
„Już nie żyje”, ryknął, okrążając biurko. „Daj mi jego adres.”
„Tato, przestań.”
„On cię uderzył, skarbie.”
„Z nami już koniec.”
„Mam taką cholerną nadzieję”, powiedział, biorąc mnie w ramiona. „Jesteś pewna, że nic ci nie jest? Musisz jechać do szpitala?”
„Nie, tatusiu.”
„Zamierzasz wnieść oskarżenie?”
„Nie.”
„Dlaczego do cholery nie, Vada?”
„On już jest w areszcie. Nie sądzę, że szybko z niego wyjdzie.”
„Co zrobił?”
„Sprzedawał koks”, powiedział Evan.
„Och, Vada”, westchnął tata. „Jak mogłaś się związać z kimś takim?”
„Nie wiem.”
„Kochanie, dlaczego ciągle spotykasz się z mężczyznami, którzy przynoszą ci tylko ból?”
„Źli chłopcy są zazwyczaj bardzo dobrzy w łóżku”, wyjaśniłam z zawstydzonym uśmiechem.
„Vada, rozmawialiśmy już o tym. Seks nie jest najważniejszą rzeczą w związku.”
„Wiem, tato”, jęknęłam, przewracając oczami. „Jak już mówiłam Evanowi w samochodzie, zamierzam odpocząć od mężczyzn.”
„Myślę, że to mądry wybór.”
„Kupisz mi Wandę?”
Dwie rzeczy, które musisz wiedzieć. Miałam wyjątkową relację z tatą. Zanim zaczniesz coś myśleć, przestań. To nie była relacja seksualna.
Fuj. Nie.
Mój tata nie był pedofilem. W moim domu nie było kazirodztwa ani niczego takiego, kiedy dorastałam. Chris Collins był świetnym człowiekiem. I fantastycznym tatą.
Chodziło o to, że dzieliło nas tylko osiemnaście lat. Byliśmy bardziej jak najlepsi przyjaciele po śmierci mojej mamy. I zawsze otwarcie rozmawialiśmy o seksie.
A Wanda była dildo. To była druga rzecz, którą musiałeś wiedzieć. I to nie byle jakim dildo. Z najwyższej półki, ze wszystkimi bajerami, w cholerę drogim dildo. Kosztowało prawie tysiąc dolarów.
„Nie kupię ci dildo za tysiąc dolarów, Vada”, westchnął.
„Dlaczego nie?”
„Bo masz mnóstwo zabawek erotycznych. Nie potrzebujesz więcej.”
„Tatusiu! Proszę!”
„Powiem ci, za co zapłacę. Za terapię seksualną!”
„Nie muszę iść do terapeuty!”
„Zgadzam się z twoim tatą”, powiedział Evan.
Odwróciłam się, żeby spojrzeć na niego ze złością.
„Dlaczego wciąż tu jesteś? To prywatna rozmowa między mną a moim tatą. Nie musisz o tym wiedzieć. Chyba że chcesz wyłożyć kasę na moją Wandę.”
Wymienił z tatą dziwne spojrzenie. Zmrużyłam oczy. Patrzyłam na zmianę to na jednego, to na drugiego. Coś przede mną ukrywali. A to mi się nie podobało.
„O co chodzi, tato?”
„Najpierw muszę spotkać się z chłopakami.”
„Zadzwoń po nich w tej chwili.”
„To prywatne spotkanie.”
„Nie ma mowy. Nie mamy przed sobą tajemnic w tej rodzinie.”
„Nikt nie ma tajemnic, Vada”, powiedział.
„To dlaczego robisz prywatne spotkanie?”
„Ponieważ jest kilka spraw, które muszę omówić z moimi wspólnikami. Potem wtajemniczymy cię w nasz plan.”
„Plan? Jaki plan?”
„Vada!” warknął Evan. „Przyprawiasz mnie o ból głowy.”
„Możesz już wyjść, chuju”, odgryzłam się.
„Vada!” krzyknął tata. „Wystarczy! Nie mów tak do Evana.”
„Ja zawsze tak mówię do Evana. Tak to u nas wygląda.”
„Musisz przestać, Vada”, powiedział. „Czas dorosnąć. Masz dwadzieścia cztery lata. Zacznij zachowywać się jak dorosła.”
„Dlaczego?”
„Nie chcesz być dorosła?”
„Nieszczególnie.”
„Tak, chcesz”, westchnął. „A teraz idź do warsztatu i przyślij tu Jake'a. I zostań tam, dopóki cię nie zawołam.”
„Jeśli chcesz, żebym zachowywała się jak dorosła, musisz zacząć mnie traktować jak dorosłą”, powiedziałam, zaciskając pięści i starając się ze wszystkich sił panować nad nerwami.
Prawie nigdy nie kłóciłam się z tatą. Ale naprawdę zaczynał mnie wkurwiać.
„Vada, proszę, po prostu idź”, powiedział. „Nie kłóćmy się. To ostatnia rzecz, na jaką mam dziś ochotę, skarbie.”
„A co takiego wyjątkowego jest w dzisiejszym dniu?”
„Vada!” ryknął Evan. „Do kurwy nędzy. Przestań się kłócić. Jesteś najbardziej irytującą kobietą, jaką w życiu spotkałem!”
„Przynajmniej nie jestem nędznym wrzodem na dupie świata, z największym kijem wsadzonym w ciasny tyłek.”
Odwróciłam się szybko, bo mój tata zaczął się śmiać. Tata bardzo rzadko się śmiał. Opłakiwał moją mamę od czternastu lat.
Ona była miłością jego życia. A on nigdy nie ruszył dalej. Nigdy z nikim się nie spotykał. Przynajmniej z tego, co wiem. Smutek nie opuścił jego oczu od dnia jej pogrzebu.
„Tato? Wszystko w porządku?”
„Tak, Vada.”
„Co w tym takiego śmiesznego?”
„Ty, córeczko.”
„Okej”, powiedziałam powoli. „Nie wiem, o co tu chodzi, więc po prostu pójdę do warsztatu. Daj mi znać, kiedy będziesz gotowy na mój powrót.”
„Dziękuję, Vada”, powiedział Evan, ściskając moje ramię, kiedy go mijałam.
Zadrżałam, ruszając korytarzem do drzwi warsztatu.
Co tu się kurwa dzieje?
Tata się nie śmieje.
Evan nie mówi dziękuję. I na pewno mnie nie dotyka.













































