Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Tajemnica bramkarza

Tajemnica bramkarza

Autorzy
Naomi
Lektury
17,1K
Rozdziały
79
Autorzy
Naomi
Lektury
17,1K
Rozdziały
79
🏈Historie sportowe👩🏼‍🦱Nianie🔒Wymuszona bliskość🏃🏿‍♂️Sportowcy🏙️Współczesne💪SIlne kobiety🏒Hokeiści

Powrót do domu nigdy nie był częścią planu Anahí. Jednak po śmierci ojca i wobec problemów matki, dziewczyna nie ma wyboru – musi wrócić do życia, od którego próbowała uciec. Teraz wychowuje braci i z trudem wiąże koniec z końcem.

Ostatnią osobą, którą spodziewa się spotkać, jest Koen – w liceum złoty chłopiec, a obecnie emerytowana gwiazda NHL i samotny ojciec. Kiedy Koen oferuje jej pracę niani swojej córki, dawne rany się otwierają, pożądanie wybucha z nową siłą, a pogrzebane sekrety grożą zniszczeniem ich obojga.

Bonjour

ANAHÍ

Hokej. Wspaniały kanadyjski sport.
Nie myślcie sobie, że każdy Kanadyjczyk kocha hokej. To nieprawda. Jednak w miasteczku, z którego pochodzę, ten stereotyp mocno się trzyma.
To miasto żyje i oddycha hokejem. Gdyby rodzice mogli zakładać łyżwy swoim noworodkom, na pewno by to zrobili.
Niestety dla mnie, jako Latynoski w pierwszym pokoleniu, moi rodzice zupełnie nie znali świata łyżew i hokeja. Dołączyłam do gry z opóźnieniem, zarówno dosłownie, jak i w przenośni, ale w końcu zakochałam się w tym pięknym sporcie na lodzie.
Przeprowadziliśmy się z Ontario do tej prowincji, kiedy miałam osiem lat. Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie i musiałam nauczyć się francuskiego.
Teraz, w wieku dwudziestu sześciu lat, jestem tutaj. Z samego rana siedzę na treningu hokejowym moich braci bliźniaków.
Siedzenie tutaj na lodowisku jest jak bycie w zamrażarce. Dobra, może trochę przesadzam.
Lodowate powietrze uderza mnie od razu, jakby chciało powiedzieć: „Obudź się, suko”. Gdyby tylko kawa działała tak szybko. To byłoby prawdziwe błogosławieństwo.
Oczywiście, nie czujesz tak bardzo zimna, kiedy się ruszasz. Ale kiedy tylko siedzisz i nic nie robisz? Jest lodowato i to nie ustępuje.
Niestety, nie nauczyłam się na błędach i dzisiaj założyłam podarte dżinsy. Dziury na pewno nie pomagają w mojej sytuacji.
Zimno przenika przez moje ubrania. Mrozi mnie do szpiku kości, kiedy patrzę na wielką przestrzeń przede mną.
Lodowisko jest ogromne. To gładka, błyszcząca powierzchnia, która wydaje się nie mieć końca. Słychać tu tylko rytmiczne dźwięki dzieci na treningu.
Dzieci szybko jeżdżą po lodzie, a ich łyżwy precyzyjnie tną powierzchnię. Inne dzieci potykają się i próbują złapać równowagę.
Hałas ich ćwiczeń tworzy tło dźwiękowe. Czasami przerywa go uderzenie ciałem albo głośny gwizdek trenera.
Rodzice stoją na brzegach lodowiska. Niektórzy patrzą w telefony, czytając Bóg wie co. Inni stoją w małych grupach, rozmawiając i cicho się śmiejąc.
Mimo tych wszystkich ludzi wokół, to miejsce wydaje się puste. Ta wielka przestrzeń sprawia, że czuję się samotna. Ale sama się na to zgodziłam.
Nie narzekam. Próbuję odciąć się od tego wszystkiego i chowam się w swojej własnej, małej bańce.
Wkładam do uszu moje słuchawki AirPods. Pozwalam muzyce mnie otoczyć. Tworzę swoje bezpieczne miejsce z dala od tego hałasu.
To nie jest tak, że jestem antyspołeczna. Kiedy muszę, potrafię przykleić uśmiech pracownika obsługi klienta i udawać, że lubię ludzi. Ale przez 99,9 procent czasu? Nie potrafię. Wolę być sama.
Dobra, może jednak jestem antyspołeczna.
Ale oto jestem, w roli starszej siostry. Kocham moich braci i zrobiłabym wszystko, żeby ich wspierać w każdy możliwy sposób.
Biorąc to pod uwagę… czasami bywają bardzo męczący. Nie zrozumcie mnie źle, kocham moich braci, ale dziesięcioletni bliźniacy to niezłe utrapienie.
Niestety, nie dorastaliśmy razem. Staram się ich odwiedzać tak często, jak to możliwe. Jednak nie mieszkam tuż za rogiem.
Możesz zapytać, gdzie są moi rodzice?
Cóż, mój ojciec zginął tragicznie w strasznym wypadku samochodowym rok temu. Zostawił moją mamę z wieloma problemami zdrowotnymi, które wymagają kolejnych operacji i długiej fizjoterapii.
Wyprowadziłam się z tego małego miasteczka w Quebecu, kiedy miałam osiemnaście lat.
Och, chyba zapomniałam o tym wspomnieć. Tak, Quebec to jedyna prowincja w Kanadzie, w której mówi się głównie po francusku.
Więc tak, to sprawia, że mówię w trzech językach.
To małe miasteczko ma tak trudną nazwę, że jeśli stąd nie pochodzisz, pewnie ją przekręcisz.
Jak udaje mi się znać angielski, skoro w Quebecu mówi się tylko po francusku? To proste. Byłam szczęściarą, która mogła chodzić do całkowicie angielskiej szkoły, ponieważ jedno z moich rodziców pochodzi z Kanady.
Ale zaraz, powiedziałaś: „Oboje są Latynosami”.
Krótko mówiąc, moi dziadkowie ze strony ojca mieszkali tutaj. Ale po jego narodzinach zdecydowali się na przeprowadzkę do Gwatemali. Zostawili swoje kanadyjskie życie w tyle.
Właśnie tam dorastał mój ojciec, żyjąc w latynoskiej kulturze. Choć nie był w pełni Latynosem, uważał się za niego bardziej niż za kogokolwiek innego.
Kiedy postanowił wrócić z moją mamą, na początku zamieszkali w Ontario. Ale mój ojciec był w połowie Francuzem i chciał wrócić do Quebecu.
Dzięki temu miał pewne przywileje dla swoich dzieci. Mógł na przykład posłać je do angielskiej szkoły. Teraz moi bracia też mają ten przywilej.
Na dodatek intensywnie trenują hokej. To oznacza poranne treningi i ciągłe bieganie z punktu A do punktu B.
Nawet podczas lekcji są zwalniani ze szkoły na ćwiczenia. I kolejne ćwiczenia.
Więc dlaczego opuściłam to małe miasteczko? To proste. Musiałam stamtąd wyjechać i spróbować życia w wielkim mieście.
Ale to wielkie miasto, czyli Toronto, wiąże się z ogromnymi kosztami.
Oczywiście, chciałam pójść na uniwersytet, ale niestety nie mogłam. Kiedy się wyprowadziłam, robiłam internetowe kursy biznesowe. Przenosiłam się z miasta do miasta, aż znalazłam to jedno na stałe.
To było małe miasteczko o nazwie London. Było też wiele innych powodów, dla których wyjechałam.
Kolejnym powodem mojej przeprowadzki było to, że w tamtym miejscu nie było różnorodności. To małe miasteczko było głównie francuskie i białe.
A ja, cóż, taka nie jestem.
Mam po mamie piękną, karmelową skórę i brązowe oczy. Moi bracia mają po ojcu jasną cerę i jasne oczy.
Kiedy mój tata żył i ludzie widzieli nas razem, często pytali go, czy jestem adoptowana.
Gwizdek.
„Zaczynamy”, mruczę cicho pod nosem.

Odkryj Galateę

Hybrydowa partnerka alfy: Połączeni z zaświatamiNasza miłość jest jak rzucanie po omackuSeria Wilczyca: Schwytanie KateBlack Wolf Falls Tom 2Lód pod skórą

Najnowsze publikacje

Róża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniem

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 156

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 34

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8

Czekające

by Martita

liczba książek: 11