
Kuszona przez szefa Książka 3
Autorzy
Lektury
131K
Rozdziały
11
Rozdział 1
Księga 3
HAILEY
Alex dotarł do granic wytrzymałości. Wziął mnie na ręce, a ja nagle oplotłam go nogami w pasie. Zaniósł mnie pod prysznic. Nie mogłam powstrzymać śmiechu, gdy postawił mnie na podłodze, by zrzucić z siebie resztkę ubrań.
Kiedy oboje byliśmy już nadzy, Alex znów mnie podniósł. Oplotłam ręce wokół jego szyi i przywarłam do jego ust. Woda była gorąca, ale jego ciało dociśnięte do mojego sprawiało, że płonęłam jeszcze bardziej.
Kiedy się odsunęłam, zaczął całować moją szyję, schodząc powoli na piersi. Alex lekko mnie przesunął, a ja pomogłam mu, unosząc biodra. Bez trudu wszedł we mnie.
Z moich ust wyrwał się jęk, a zaraz po nim cichy krzyk, gdy Alex zaczął się poruszać. Przyspieszył tempo. Doprowadzał mnie coraz bliżej krawędzi, aż w końcu ogarnął mnie silny orgazm.
Cichy pomruk Alexa odbił się echem w małej kabinie. Dało mi to znać, że on również doszedł. Delikatnie postawił mnie na ziemi, a ja poczułam, że nogi odmawiają mi posłuszeństwa.
Po prysznicu wróciłam do naszego pokoju. Wcisnęłam na siebie koszulkę oraz szorty. Czułam się zrelaksowana.
„Pójdę na dół zająć nam stolik na śniadanie”, oznajmiłam, podnosząc się z łóżka.
„Świetnie, do zobaczenia za chwilę”, odpowiedział Alex.
Poszłam do windy i zjechałam do gwarnej sali śniadaniowej. Wokół było mnóstwo ludzi. Udało mi się jednak zająć stolik z widokiem na ocean. Miałam nadzieję, że Alex zdoła mnie stąd wypatrzyć.
Kilka minut później pojawił się Alex. Miał na sobie spodenki plażowe i rozpiętą koszulkę. Jego blond włosy były uroczo potargane, a oczy miały kolor oceanu.
Wyróżniał się w tłumie, przyciągając wzrok wszystkich w sali. Wstrzymałam oddech. Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do tego, jak niesamowicie przystojny jest mój mąż.
Po chwili zamyślenia zauważyłam, że Alex rozgląda się po sali w poszukiwaniu mnie. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały, na jego twarzy pojawił się uśmiech.
Przyglądałam mu się uważnie, kiedy szedł w moją stronę. Usiadł naprzeciwko mnie.
„Uwielbiam, jak na mnie patrzysz”, mruknął Alex.
Zaśmiałam się, widząc, jak na jego twarz wypływa rumieniec. „Czy ty się właśnie rumienisz?”
„Tylko ty sprawiasz, że tak się czuję, Hailey.”
„Hailey!”
„Hailey!”
Nagle wróciłam do rzeczywistości. Jak długo byłam pogrążona w marzeniach? Dlaczego to zawsze zdarzało się w najmniej odpowiednich momentach?
Często czułam się zdezorientowana. Trudno mi było odróżnić jawę od snu. Jeśli tak dalej pójdzie, równie dobrze mogłabym przespać całe swoje życie.
Myślałam, że ciężka praca będzie lekarstwem na moje koszmary, żale i udręki. Ale im ciężej pracowałam, tym głębiej pogrążałam się w rozpaczy i beznadziei.
Przebywanie samej w pokoju było jeszcze gorsze. Moim jedynym towarzystwem były myśli, które nie dawały mi spokoju. Nawet oglądanie telewizji nie pomagało. Jedna scena potrafiła mnie wytrącić z równowagi.
Nie tylko telewizja mnie drażniła. Chodziło o wszystko. Najdrobniejsze szczegóły, śmiech, słowa, dosłownie wszystko.
Co mogłam zrobić, żeby przed tym uciec?
VALERIAN
Valerian siedział w swoim domowym gabinecie, trzymając się za klatkę piersiową. Próbował stłumić emocje, ale czy on naprawdę widział Hailey?
Dlaczego po tylu latach wciąż tak się czuł?
Z niedowierzaniem pokręcił głową. Była teraz mężatką. Była całkowicie poza jego zasięgiem.
Valerian próbował już wszystkiego, żeby o niej zapomnieć. Nic jednak nie działało. Ból z powodu tego, że wybrała Alexa, był tak samo świeży, jakby to wydarzyło się wczoraj.
Sięgnął po szklankę i nalał sobie whisky. Nie przejmował się brakiem lodu. Po prostu potrzebował czegoś, co uśmierzy ból.
Alkohol palił go w gardło, ale to było nic w porównaniu z bólem serca. Zrobił wszystko, co przyszło mu do głowy. Stał się bogatszy, budził większy strach i był uwielbiany przez niezliczone kobiety.
Piękne kobiety, które mógł mieć, ale wcale ich nie chciał. Żadna z nich nie była Hailey. To był jego główny problem. Każda kobieta, z którą próbował być, po prostu nie była nią.
Czy miał obsesję na punkcie Hailey? Wiedział, że to nie to. W głębi duszy czuł, że była pierwszą kobietą, którą naprawdę pokochał. Kochał w niej absolutnie wszystko.
Zawsze jednak bolało go, gdy uświadamiał sobie, że nie był dla niej wystarczający. Właśnie dlatego skończyła z Alexem. Dostrzegła w nim coś, czego Valerianowi brakowało.
Bez względu na to, czego mu brakowało, kosztowało go to utratę Hailey na zawsze. Dlaczego nie poświęcił czasu, aby lepiej ją zrozumieć? Myślał, że zawsze będzie jego. Wszystko zmieniło się w ciągu jednego dnia.
Dzień, w którym zachorował, i ostatni raz, kiedy go zostawiła. Wydawało się, że naprawdę go kochała, więc co się zmieniło? Co sprawiło, że z niego zrezygnowała? Czyż nie był wart walki?
A może to wszystko było tylko złudzeniem? Czy tylko wmawiał sobie jej miłość? Czy to on sam ją odepchnął?
I oto był. Siedział sam w piątkowy wieczór i myślał o swojej byłej ukochanej. Czy miała już dzieci? Ta myśl rozdzierała mu serce. Zastanawiał się, jak wyglądałyby ich wspólne dzieci.
Jaki to miało sens? Nic z tego nigdy się nie wydarzy. Valerian westchnął ciężko. Dlaczego to nie jego wybrała?
Dlaczego tak spieszyła się z poślubieniem Alexa? Dlaczego nie dała sobie więcej czasu do namysłu? Dlaczego nie poczekała jako narzeczona?
Czy naprawdę aż tak bardzo chciała być żoną Alexa? Czy kiedykolwiek w ogóle myślała o tym, by wyjść za Valeriana?
Łzy Valeriana już wyschły. Nie miał siły więcej płakać. Planował oświadczyć się jej w dniu, w którym odeszła. Gdyby tylko zrobił to dzień wcześniej, może by się zgodziła.
To był znak. Gdyby byli sobie pisani, nie spóźniłby się o ten jeden dzień. Czy to znaczyło, że nie była dla niego stworzona? Czy tak było zapisane w gwiazdach?
Dręczyła go jeszcze jedna myśl. Kiedy Hailey podjęła decyzję, by go zostawić? Czy to było w dniu, kiedy czekał na nią w jej mieszkaniu? W dniu, kiedy zjadła kolację z Alexem? Czy już wtedy postanowiła od niego odejść? On planował z nią wspólną przyszłość, a ona planowała ucieczkę.
Valerian wypił kolejny łyk whisky. Myśl o spędzeniu reszty życia bez Hailey była nie do zniesienia. Bolało go to zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie.
Wyciągnął telefon i spojrzał na ich wspólne zdjęcia z Paryża. Tylko w ten sposób mógł o niej pamiętać. Trudno mu było przypomnieć sobie jej twarz, ale wciąż widział jej uśmiech.
Co ona teraz robiła? Jego myśli znów zaczęły błądzić. Dlaczego mówiono, że pracuje jako konserwatorka? Co się stało? Czy ona i Alex mieli problemy finansowe? Obiecał sobie, że pozwoli jej odejść. Ale oto był tutaj, wciąż nie potrafiąc o niej zapomnieć, tylko dlatego, że mignęła mu przed oczami.
Czy powinien jej poszukać? Czy byłaby zła, gdyby to zrobił? Gdyby go potrzebowała, sama by się odezwała.
Valerian wstał, wciąż czując się trzeźwy. Tak bardzo przyzwyczaił się do alkoholu, że potrzebował o wiele więcej, by się upić.
Nie mógł siedzieć bezczynnie, podczas gdy własne myśli doprowadzały go do szału. Potrzebował odpowiedzi i to jak najszybciej.
Wybrał numer, przyłożył telefon do ucha i czekał.
„Valerian?”
„Matt.”
















































