
Złapać Quincy 2: Narodziny łowców
Autorzy
Nicole Riddley
Lektury
457K
Rozdziały
44
Żywiołowa miłość
QUINCY
Miękka poduszka pod głową powoli wybudza mnie z głębokiego snu. Delikatny dotyk, lekki jak piórko, sprawia, że czuję się szczęśliwa.
Przeciągam się leniwie i uchylam jedno oko. Dostrzegam złote kosmyki przesuwające się z mojego ramienia w dół ręki. Wciąż jeszcze zaspana, czuję jak Caspian całuje mój nagi tors.
Jego usta igrają z moim sutkiem, wywołując przyjemne doznania. Jego dłoń wędruje pod kołdrę, delikatnie głaszcząc moje udo.
Ospale wplatam palce we włosy Caspiana. Są miękkie pod moimi opuszkami, gdy on przesuwa się w dół mojego brzucha ku miejscu między nogami.
– Dzień dobry i tobie, Wasza Wysokość – mówię sennym głosem, uśmiechając się do niego, gdy spogląda na mnie. Jego zielone oczy lśnią jasno w słońcu. Miłość i szczęście w nich sprawiają, że czuję radość i namiętność.
– Moya printsessa – szepcze przy mojej rozgrzanej skórze. – Sprawię, że będziesz krzyczeć z rozkoszy.
Jego oczy błyszczą figlarnie, gdy uśmiecha się i przesuwa między moje nogi. Chcę powiedzieć coś dowcipnego, ale tracę wątek, gdy jego język dotyka moich wilgotnych części.
Caspian pieści językiem moje wrażliwe miejsce, jakby było jego ulubionym przysmakiem. Robi to tak umiejętnie, że głośno jęczę. Moje ciało drży z rozkoszy, zwłaszcza gdy wsuwa we mnie palce.
– Smakujesz cudownie, moja miłości. – Oddycha na moje intymne miejsca, zanim unosi się, obserwując jak poruszam się i jęczę pod wpływem jego zręcznych palców.
Jego dłoń porusza się szybko, wywołując fale przyjemności. Jego wprawne usta znów dołączają, pozostawiając mnie bez tchu.
Czuję się, jakbym unosiła się w powietrzu, gdy mnie pieści. Jego dotyk jest pełen miłości, doprowadzając mnie na szczyt rozkoszy. Moje serce bije jak szalone, a ja oddycham gwałtownie, osiągając kulminację. Wypowiadam imię Caspiana i krzyczę z przyjemności, czując się nieziemsko.
Caspian obejmuje mnie ramieniem i kładzie się na boku. Uśmiecha się promiennie, patrząc na moją twarz. Widzę w jego oczach, że on też czuje się wspaniale.
– Nieźle jak na starego lykanina – żartuję, uśmiechając się do niego. Unosi brew, a jego złote włosy opadają na jasne oczy.
– Pokażę ci, co jeszcze potrafi stary lykanin – mówi niskim głosem, ale zanim zdąży cokolwiek zrobić, popycham go na plecy. Szybko siadam na nim okrakiem.
– Albo ja pokażę ci, co lubią młode lykaniny. – Mrugam do niego figlarnie, kładąc dłonie na jego silnej, nagiej piersi.
– Młode lykaniny, co?
Próbuje chwycić moje biodra i znaleźć się na górze, ale powstrzymuję go. Teraz moja kolej na zabawę.
Łapię jego nadgarstki, zanim jego dłonie mogą mnie dosięgnąć i przyciskam je nad jego głową. Jest tak zaskoczony, że nie walczy, ale szybko się przygotowuje.
– Ciekawa zmiana, printsessa – mówi niskim głosem, patrząc na mnie w sposób, który mnie podnieca.
– Jak to jest, gdy role się odwracają, Wasza Wysokość? – Poruszam brwiami figlarnie. Naprawdę lubię czuć, że mam nad nim kontrolę.
– Idealnie – szepcze, wyglądając jakby chciał rzucić mi wyzwanie. Lubi tę grę tak samo jak ja.
– Co powinnam z tobą zrobić? – Wzdycham głośno, udając, że się zastanawiam.
– Kochaj mnie, karm mnie, nigdy mnie nie opuszczaj, moja królowo – śpiewa, uśmiechając się, a ja się śmieję.
– Jak sobie życzysz.
Całuję go namiętnie, pokazując, że jest mój. Moje piersi dotykają jego klatki piersiowej. Czuję przyjemność od moich twardych, wrażliwych sutków.
Przerywam pocałunek dopiero, gdy muszę zaczerpnąć powietrza. Łapię oddech, gdy moje dłonie wędrują wzdłuż ramion Caspiana i zaczynam całować jego szyję. Nie trzymam go już, ale on zdaje się cieszyć tym, co robię i nie powstrzymuje mnie.
Liżąc smakowitą skórę wokół jego obojczyka, przesuwam się w dół. Czuję, że jego członek jest gotowy, gdy przyciska się do mojej nogi. Sama myśl o tym sprawia, że czuję gorąco.
Planowałam poruszać się powoli i drażnić go, ale teraz jestem zbyt niecierpliwa. Potrzebuję go w sobie bardziej niż czegokolwiek innego.
Powoli umieszczam jego członek przy moim wejściu, patrząc Caspianowi w oczy. On obserwuje mnie uważnie, jego piękne zielone oczy wyglądają dziko i zaborczą.
Jęczę głośno, gdy jego twarda długość wchodzi we mnie. To takie przyjemne uczucie, gdy wypełnia mnie całkowicie.
Mój wzrok jest zamglony z rozkoszy, a dłonie Caspiana mocno chwytają moje biodra. Uwielbiam, jak mnie chwyta, wciąż zachowując się, jakbym była jego, choć nie ma innego mężczyzny, któremu pozwoliłabym mnie dotknąć.
Prowadzi mnie w górę i w dół, najpierw powoli, zanim oboje zaczynamy poruszać się szybciej.
– Och, Caspian – jęczę jego imię, pragnąc więcej. Chcę wszystkiego.
Poruszam biodrami naprzeciw niemu, zataczając kręgi, które sprawiają, że oboje ciężko oddychamy. Spoglądam w dół, by zobaczyć jego twarz wyrażającą ogromną przyjemność. Jego jęki rozpalają mnie, gdy pozwala mi przejąć kontrolę.
Moje dłonie wędrują na jego silną pierś, wciskając się w miękką skórę, gdy znów czuję rozkosz. Czuję, jak jego ciało napina się, gdy jest bliski spełnienia. Uśmiecham się do siebie, szczęśliwa, że tylko ja mogę sprawić, że czuje się tak dobrze.
Jakby wiedział, o czym myślę, znów chwyta moje biodra i wbija się we mnie głębiej.
Oboje głośno jęczymy, osiągając szczyt, i wkrótce opadam na mojego mężczyznę, czując się wspaniale, ale zmęczona.
Wtulam się w Caspiana, kładąc nogę na nim i opierając głowę na jego piersi. Mój umysł jest pusty, skupiony tylko na jego miarowym oddechu.
Ciesząc się bliskością, bezmyślnie kreślę małe kółka palcem wokół jego sutka, czując jego dłoń delikatnie gładzącą moje biodro.
Spoglądam w oczy Caspiana i posyłam mu mój najlepszy uśmiech. Pochyla się i całuje moje czoło, potem nos, a na końcu usta. Miłość, jaką czuję do tego mężczyzny, jest tak ogromna, że nie potrafię jej opisać.
– Co będziemy dziś robić? – pytam, gdy w końcu przestaję go całować.
Caspian wydaje z siebie dźwięk niezadowolenia, że przestałam, ale oboje wiemy, że gdyby to zależało od niego, nigdy nie opuścilibyśmy łóżka. Nie żebym narzekała.
– Już ci powiedziałem – mówi, jego dłoń wędruje w dół moich pleców do pośladków. – Dzisiejszym zadaniem było sprawić, żebyś krzyczała. Teraz, gdy to zrobiłem, wszystko, co musimy zrobić, to zostać w łóżku i przygotować się na kolejny raz.
– Kolejny raz? – Rzucam mu spojrzenie, a on stanowczo kiwa głową.
– Oczywiście! Raz to nigdy nie wystarczy, to był dopiero początek.
Wydaję z siebie głośny okrzyk, gdy nagle przygniata mnie do łóżka. Jego duże ciało przyciska mnie do materaca, uniemożliwiając ucieczkę.
– Caspian, nie! – Krzyczę na wpół śmiejąc się, na wpół protestując, nie mogąc się ruszyć. Moje dłonie odpychają jego ramiona, ale to jak próba przesunięcia ściany. Prawdopodobnie nawet nie zauważa moich prób, mimo mojej własnej siły lykanina.
– Caspian, przestań! – Narzekam, gdy liże moje ucho. Znajduje idealne miejsce, które sprawia, że czuję się bardzo dobrze. Znów jęczę, gdy jego język wędruje po mojej szyi.
Może kolejny raz to nie taki zły pomysł?
Nie, muszę sobie przypomnieć, gdy on dalej całuje moją szyję. Są ważne rzeczy, które muszą zostać zrobione!
Więc próbuję czegoś innego. Leżę nieruchomo, ignorując go, aż zauważa, że od minuty nie walczę z nim. Jego brwi lekko się marszczą, a jego wyraz twarzy zmienia się ze szczęśliwego na udawany smutek.
– Nie jesteś zabawna, Quincy Romanov – wzdycha głośno, przetaczając się na swoją stronę łóżka.
– Słucham? – Unoszę brew, siadając. – Jestem najbardziej zabawną osobą, jaką znasz. Jestem najbardziej zabawną osobą, jaką kiedykolwiek spotkałeś!
Przeciągam się i spoglądam przez okno. Widzę świecące słońce i białe, puchate chmury płynące po niebie.
– Chcę wyjść i cieszyć się dniem. Zakupy lub zwiedzanie byłyby miłe!
– Nuda – Caspian ziewa, kładąc swoje duże ramiona za głową. Obserwuje mnie z zainteresowaniem, gdy wstaję i wybieram sukienkę z szafy.
– A to też nudne? – pytam niewinnie, wyjmując najbardziej odsłaniającą sukienkę, jaką posiadam. Jego oczy robią się wielkie, gdy przykładam ją do ciała. Sukienka ledwo zakrywa moje bielizną.
– Chcesz, żebym dzisiaj ranił ludziom oczy, moya printsessa? – mówi niskim głosem, szybko wstając. Zanim zdążę cokolwiek zrobić, jest przede mną, patrząc na sukienkę, jakby chciał ją spalić. – Bo dokładnie to zrobię, jeśli ktoś zobaczy cię w tym!
Przewracam oczami, chowając sukienkę, żeby jej nie zniszczył, i wybieram zamiast tego top i szorty. Caspian przygląda mi się przez chwilę, ale gdy nie widzi żadnego zagrożenia w moim wyglądzie, zaczyna się ubierać.
Potajemnie obserwuję go, gdy naciąga białą koszulkę przez głowę. Jego mięśnie poruszają się, a koszulka idealnie opina jego klatkę piersiową. Mój złoty bóg wygląda bardzo silnie i nie mogę oderwać od niego wzroku.
Dźwięk mojego żołądka przywraca mnie do rzeczywistości. Wydaje głośny odgłos, jakby był zły, że się ociągam. Nie mogę się doczekać śniadania z naszą watahą. Poranny trening z Caspianem zużył więcej energii niż trening wojownika.
Nie mogę powstrzymać uśmiechu na myśl o naszym energicznym kochaniu. Wydaje się, że wciąż stajemy się w tym coraz lepsi.
Patrząc w lustro, decyduję się szybko przeczesać włosy, zanim wyjdę do wszystkich. Penny na pewno by się ze mnie nabijała, gdyby zobaczyła, jak bardzo są teraz potargane.
Właśnie gdy przeciągam szczotkę przez mały kołtun, podłoga pod moimi stopami się porusza i prawie upadam. Szybko chwytam drzwi szafy, żeby utrzymać równowagę, czując jak serce podskakuje mi do gardła.
Spoglądam na Caspiana, który już biegnie do mnie. Jego potrzeba ochrony mnie natychmiast staje się bardzo silna. Chwyta mnie w talii i z łatwością podnosi, szybko idąc do francuskich drzwi i odsłaniając zasłony.
Och, świetnie! myślę do siebie. Tyle z dnia na zewnątrz.















































