
Kwestia wyczucia czasu
Autorzy
Lektury
119K
Rozdziały
16
Rozdział 1
Mój budzik zadzwonił o wpół do siódmej, tak jak zwykle, a ja przewróciłam się na bok, wciskając przycisk drzemki. Przeciągnęłam się ziewając i zostałam w łóżku, podczas gdy moje myśli krążyły wokół Jonathana.
Wyobrażałam sobie, że leży na mnie, pieszcząc moje piersi swoimi szorstkimi dłońmi. Uśmiechnął się do mnie, gdy schodził niżej, aby mnie posmakować.
Czułam, jak jego palce we mnie wchodzą.
BIP! BIP! Budzik zadzwonił ponownie.
Zmusiłam się do wyjścia z łóżka i weszłam pod prysznic. Moja fantazja musiała poczekać na później.
Nie byłam pewna, dlaczego Jonathan ciągle pojawiał się w moich snach. Nie dał mi żadnego znaku, że jest mną chociaż trochę zainteresowany.
Mój wewnętrzny głos ciągle mi dokuczał. Po prostu z nim flirtuj; daj mu znać, że jesteś zainteresowana!
Szybko się wytarłam i zaczęłam się ubierać, wkładając spodnie, długi sweter i nowe buty. Kiedy suszyłam długie, brązowe włosy, myślałam o nadchodzącym dniu, robiąc sobie w myślach listę: odebrać pranie, pójść na pocztę po znaczki, kupić jajka i chleb.
Czekał mnie pracowity dzień, a moja lista obowiązków wciąż rosła.
Spojrzałam w lustro, zachwycając się tym nowym strojem, który kupiłam. Dobrze na mnie leżał, podkreślając moje krągłości.
Zbliżały się moje trzydzieste urodziny. Zrobiłam swój zwykły, prosty makijaż, podkreślając ciemnobrązowe oczy, posmarowałam dłonie kremem i zeszłam na dół.
Mieszkałam w pięknym mieszkaniu przy głównej ulicy z brukowanymi chodnikami, skąd miałam blisko do wszystkich najmodniejszych restauracji i sklepów w mieście. Nie potrzebowałam samochodu; wszędzie mogłam dojść na piechotę albo podjechać krótkim kursem taksówki.
Lubiłam mieszkać blisko wszystkiego.
Wypiłam poranną herbatę i szybko zjadłam tosta z masłem orzechowym, wzięłam torebkę oraz aktówkę, po czym wyszłam z domu, aby zacząć dzień w Anderson Center. Od prawie trzech lat byłam tam dyrektorką do spraw zajęć.
Na zewnątrz zauważyłam taksówkę nadjeżdżającą ulicą. Stanęłam na krawężniku i pomachałam ręką w stronę kierowcy.
Szybko zjechał na pobocze i uśmiechnął się, gdy wsiadłam na tylne siedzenie.
„Dzień dobry” – powiedział, zerkając w lusterko wsteczne. „Dokąd pani jedzie?”
Nie podnosząc wzroku, przeszukałam moją dużą torebkę, aby upewnić się, że zabrałam telefon komórkowy.
„Anderson Ave dwadzieścia sześć, proszę. To ośrodek dla seniorów Anderson Center.”
Taksówkarz włączył się do dużego ruchu. „Dobrze, proszę pani.”
Mój dzień wyglądał jak większość innych. Poszłam do biura, sprawdziłam kalendarz i wiadomości.
Anderson Center to ogromny dom spokojnej starości, w którym mieszka pięciuset seniorów, od osób samodzielnych po pacjentów wymagających opieki.
Mam dwie asystentki, z którymi ciągle wymyślam nowe pomysły. Jestem dumna ze swojej pracy i bardzo dbam o szczegóły każdego wydarzenia, które organizuję.
Wszyscy mieszkańcy od razu mnie polubili, a wielu z nich stało się dla mnie jak rodzina.
„Dzień dobry, pani Jenny!” – usłyszałam od starszej kobiety stojącej w drzwiach.
„Dzień dobry! Pani Mary, jak się pani dzisiaj czuje?”
„Dobrze, dobrze. Zapisałam kilka ogłoszeń, które proszę dodać do naszej comiesięcznej gazetki” – wyjaśniła i weszła do środka, aby podać mi kartkę.
„W porządku, mogę dodać większość z nich, z wyjątkiem tego jednego, pani Mary. Wie pani, że nie mogę krytykować pani Beatrice za brak życzliwości” – powiedziałam surowo.
„Ta kobieta to najbardziej niegrzeczna osoba, jaką kiedykolwiek spotkałam. Wie pani, że ona nawet nie mówi dzień dobry, kiedy mija się ją na korytarzu. Tak nie można! Nawet nie patrzy w oczy i to nie tylko moje zdanie, pytałam innych…”
„Pani Mary, nie oceniajmy innych.”
Dalej pouczałam starszą kobietę, wiedząc, że kłótnia między nimi nigdy się nie skończy. Odprawiłam Mary najszybciej, jak to było możliwe, aby móc skończyć sprawdzanie e-maili i przygotować się do dzisiejszych zajęć grupowych.
Dzisiaj był dzień prac ręcznych, jeden z moich ulubionych. Uwielbiam tworzyć różne rzeczy; połowę moich nocy spędzam na szukaniu pomysłów dla mieszkańców na Pintereście.
Anderson Center ma ogromne, osobne pomieszczenie, z którego zrobiłam salę do prac ręcznych. Są tam półki pełne plastikowych pudełek, z których każde jest opisane i znajduje się w nich wszystko, co można sobie wyobrazić: od farb po koraliki, brokaty, kleje i wiele więcej!
Moje zajęcia są pełne w każdym tygodniu.
Ktoś zapukał w szklane drzwi. Zobaczyłam, że to Ericka, moja asystentka.
„Cześć, pani Jenny, gotowa na dzisiejsze zajęcia?” – zapytała.
„Tak, jestem podekscytowana. Spójrz na tę dynię” – powiedziałam, wyciągając wzór, żeby jej pokazać. To była pusta w środku dynia zrobiona z drucików kreatywnych, ozdobiona wielką, jesienną kokardą na czubku.
Ericka wykrzyknęła, dotykając dyni: „Jak to zrobiłaś? Jest twarda, ale zrobiona z drucików kreatywnych?”.
„Tak!” wyjaśniłam. „To całkiem proste do zrobienia, ale przygotowania są męczące. Dlatego prosiłam ciebie i Nancy, żebyście przyszły dzisiaj na zajęcia wcześniej. Musimy nadmuchać dwadzieścia pięć balonów, ale nie martw się, kupiłam dla nas pompkę.”
„Cześć!” – przerwała nam moja druga asystentka.
„Dzień dobry, Nancy! Jesteś gotowa na dzisiejsze pompowanie balonów?” – powiedziałam, wręczając jej małą pompkę i worek z balonami.
Wyjaśniłam: „Patrz, kiedy balon jest już nadmuchany, panie mogą owinąć wokół niego druciki”. Pokazałam jej to na przykładzie. „Potem po prostu biorą ten biały klej na pędzelek i smarują nim druciki na balonie. Kiedy wszystko całkowicie wyschnie, po prostu przebijasz balon i to właśnie ci zostaje!” Z dumą uniosłam dynię.
„To jest piękne!” – powiedziała Ericka z zachwytem.
„Przyniosłam też te zatyczki do uszu, żeby nikt nie dostał zawału na naszej zmianie” – zaśmiałam się.
Mój dzień minął szybko. Jak zwykle nie miałam wystarczająco dużo czasu, żeby zrobić wszystko, co chciałam.
Pod koniec dnia pakowałam dokumenty i zeszyty do mojej aktówki, aby zabrać je do domu i zająć się nimi później, po kolacji.
Wyszłam z parkingu na zatłoczony chodnik, czekając na przejeżdżającą taksówkę. Spojrzałam na bezdomnego mężczyznę siedzącego obok przystanku autobusowego i uśmiechnęłam się.
Widzę go tutaj każdego dnia, a kilka razy w tygodniu przynoszę mu jedzenie ze stołówki. Próbowałam go przekonać, że są organizacje, które mogą mu pomóc, ale on nigdy nie wydawał się tym zbytnio zainteresowany.
Poszłam do sklepu, żeby kupić kilka potrzebnych rzeczy.
„Cześć, Jonathan!” – powiedziałam do mężczyzny przy kasie. „Jak się masz?”
„Cześć, Jenny! Zajęty jak zwykle” – odpowiedział. „Potrzebujemy tutaj więcej rąk do pomocy.”
„Zauważyłam, że macie tu coraz więcej pracy. Ta okolica bardzo się rozwija.”
„To prawda” – powiedział, lekko się do mnie uśmiechając. Spojrzał prosto na mnie i przez chwilę się zawahał. „Zawsze miło cię widzieć.”
„Ciebie również.” Uśmiechnęłam się szeroko.
Czasami myślałam, że może próbuje ze mną flirtować. Ale z drugiej strony, gdyby chciał zrobić jakiś krok, na pewno już by mnie gdzieś zaprosił. Przychodziłam tutaj od ponad roku, regularnie, po kilka razy w tygodniu.
Był bardzo przystojny — wysoki, miał szeroką klatkę piersiową i lekki zarost, który ładnie przycinał. Miałam nadzieję, że do tej pory coś by się między nami wydarzyło.
Szybko wzięłam to, czego potrzebowałam na kolację na kilka następnych dni, po czym wróciłam do kasy. Wpatrywałam się w niego, kiedy obsługiwał kobietę przede mną.
Poranne myśli znów przemknęły mi przez głowę. Zaczął kasować moje zakupy.
„Wygląda na to, że lubisz gotować?” – zapytał.
„Tak, lubię!” odpowiedziałam.
Naszą rozmowę przerwał starszy mężczyzna. Przyszedł i poprosił Jonathana o pomoc w biurze.
Po powrocie do domu usiadłam przy stole i zjadłam kolację. Miałam tam duże okno wykuszowe z widokiem na miejską ulicę.
Odsłoniłam rolety i przez chwilę patrzyłam na zewnątrz, obserwując zwykłych ludzi, którzy przechodzili obok.
Po drugiej stronie ulicy mieszkali ludzie biznesu. Wydawali się idealną parą — oboje bardzo ładni i uśmiechnięci, każdego ranka całowali się na pożegnanie, zanim rozchodzili się do swojej pracy.
Była tam też starsza kobieta. Co noc karmiła bezdomne koty.
Kolejny był nowy policjant. Wyglądał na trochę starszego ode mnie. Ten mundur zdecydowanie sprawiał, że wyglądał seksownie.
Wprowadził się zaledwie kilka dni temu. Podobało mi się, że mieszka tuż obok — nie żebym bała się być sama w mieszkaniu, ale posiadanie policjanta za sąsiada było na pewno miłe.
Nie miałam jeszcze okazji, żeby go tak naprawdę poznać.
Przez dłuższą chwilę znowu skupiłam się na pracy. W końcu zasłoniłam rolety, poszłam przebrać się w piżamę i położyłam się do łóżka.
Jutro na pewno czekał mnie kolejny pracowity dzień.
Dzisiejszej nocy moje myśli powędrowały w stronę nowego sąsiada!














































