
Twórca Gry 2: Twarzą w twarz
Autorzy
Lektury
445K
Rozdziały
31
Wykwalifikowana
Księga Druga: Łeb w łeb
Lolita
„Panno Collins, dlaczego uważa pani, że ma odpowiednie kwalifikacje na to stanowisko? Dlaczego powinienem zatrudnić panią, a nie innych kandydatów, z którymi do tej pory rozmawiałem?”
Splotłam dłonie i usiadłam trochę prościej.
„Panie Harding, mogę pana zapewnić, że zatrudnia pan najlepszą osobę z wielu powodów. Obecnie posiadam zaawansowany poziom biegłości z egzaminów OPI w czterech językach. Odbyłam staże w najlepszych agencjach PR. Ukończyłam też dwa kierunki studiów: Zarządzanie w Sporcie oraz Public Relations.
„Jak pan wie, mam znacznie większą wiedzę o tym sporcie niż przeciętny pracownik od naprawiania PR-owych katastrof. To samo w sobie czyni mnie lepszą kandydatką niż kogoś, kto traktuje tę posadę jedynie jako zwykłą pracę.
„Jestem punktualna, profesjonalna, bezpośrednia i bardzo niezawodna. Może pan być pewien, że zatrudnia pan najlepszą z możliwych osób” – odpowiadam. Siedzę i czekam.
Próbuję odgadnąć, czy Kyle Harding, agent Andersona DeLowera, mnie polubił. Jednak jego twarz jest zimna jak głaz. Dochodzę do wniosku, że nie wyczytam niczego z jego oczu.
„Cóż, panno Collins, muszę przyznać jedno. Dwa tytuły licencjata i tytuł magistra na uniwersytecie UPenn, a także świetne referencje, trudno zignorować. Jak bardzo chciałaby pani zostać oficjalną osobistą asystentką mojego klienta?”
Mam ochotę uśmiechnąć się najszerzej w życiu i odetchnąć z ulgą. Zachowuję jednak spokojną i profesjonalną postawę. Po prostu obdarzam pana Hardinga uprzejmym uśmiechem.
„Z największą przyjemnością, proszę pana”.
On posyła mi radosny uśmiech i wstaje. Obserwuję, jak sięga za siebie. Wyciąga z małej szafki na dokumenty gruby plik kartek, który, jak się domyślam, jest umową.
Kładzie umowę przede mną, a ja zaczynam czytać. Stron jest tak dużo. Nie ma szans, abym zdołała skończyć całość w jeden dzień.
„Czy dałaby pani radę zacząć pracę pojutrze?” – pyta mnie. Ledwie go słyszę, ponieważ zastanawiam się właśnie, czy nie dać tej umowy prawnikowi przed jej podpisaniem.
„Eee... Chciałabym zabrać to do domu, żeby najpierw sprawdził to prawnik. Wtedy powinnam być w stanie podpisać umowę do poniedziałku, jeśli to panu odpowiada”.
Prawie tego nie zauważam. Przez ułamek sekundy widać to w jego oczach, ale jednak to dostrzegam... To znużone spojrzenie, które mówi mi, że ma coś do ukrycia. Teraz jeszcze bardziej pragnę przeczytać ten dokument od deski do deski.
„Oczywiście, panno Collins. Proszę tylko o zachowanie otwartego umysłu. To wszystko, o co proszę”.
„Proszę się nie martwić, rozumiem ten pośpiech. Zajmę się tym, jak tylko wyjdę z pańskiego biura” – obiecuję mu.
Może pan być tego kurewsko pewien.
Pan Harding wstaje i wyciąga do mnie rękę. „Mamy nadzieję, że dołączy pani do zespołu, panno Collins. Z niecierpliwością czekam na wieści od pani w najbliższych dniach. Jeśli chce pani renegocjować warunki, proszę o bezpośredniego maila, abyśmy mogli je omówić”.
„Brzmi jak dobry plan, panie Harding”.
Mocno ściskam jego dłoń. Nagle nie mogę się doczekać, żeby stąd wyjść i przeczytać tę umowę. Jest w niej coś, co bardzo go denerwuje. Czuję to. Cokolwiek to jest, na pewno to znajdę.
***
Siedzę przy kuchennym stole w okularach do czytania. W jednej ręce mam kieliszek pinota, a w drugiej długopis.
Wysłałam już kopię umowy mojej dawnej współlokatorce ze studiów, Lisie. Obiecała mi ją przejrzeć na wypadek, gdybym przeoczyła jakiś detal.
Czytając, zauważam, że pierwsze dwadzieścia stron to absolutny standard. Osobista asystentka musi przestrzegać określonych zasad postępowania, reguł dotyczących prasy... bla, bla, bla.
Jednak kiedy docieram do opisu stanowiska, wciąż myśląc, że ta część też będzie dość prosta, jestem kompletnie powalona tym, co czytam.
Kiedy początkowo aplikowałam na to stanowisko, ogłoszenie dotyczyło bycia Osobistą Asystentką Andersona DeLowera, skrzydłowego w drużynie Atlanta Crusaders.
Ale w miarę jak zagłębiam się w umowę określającą moją rolę, szybko zdaję sobie z czegoś sprawę. Będę robić znacznie więcej niż tylko przekierowywanie połączeń i przynoszenie kawy.
„Osobisty asystent musi być obecny przez cały czas na wszystkich treningach, meczach, wydarzeniach, imprezach charytatywnych i spotkaniach. Niezastosowanie się do tego wymogu skutkować będzie postępowaniem dyscyplinarnym lub ewentualnie zwolnieniem z pracy” – czytam sobie na głos.
Jezu. Brzmi to tak, jakby mi płacili za bycie pieprzonym cieniem tego faceta. Zasadniczo muszę chodzić za nim krok w krok przez całą dobę? To kiedy mam niby spać?
Czytam dalej. Im dalej zagłębiam się w opis, tym jest gorzej.
Sekcja 3.1.3
Oprócz wyżej wymienionych obowiązków zawartych w opisie stanowiska osobistego asystenta Andersona DeLowera, dodatkowe zadania obejmują, ale nie ograniczają się do: dopilnowania, aby pan DeLower przestrzegał nowych zasad i regulacji. Zostały one ustalone przez właściciela, głównego trenera, wiceprezesa ds. personelu oraz menedżera PR.
Należy użyć wszelkich niezbędnych środków, aby zapobiec łamaniu zasad. Jeśli dojdzie do złamania zasad, należy wyciągnąć konsekwencje dyscyplinarne wobec pana DeLowera i/lub podjąć odpowiednie kroki według uznania osobistego asystenta.
Osobisty asystent jest również odpowiedzialny za ukrywanie wszystkich naruszeń przed mediami. Obejmuje to między innymi: kanały informacyjne, blogi, konta w mediach społecznościowych, strony fanowskie, magazyny plotkarskie, artykuły itp.
Sekcja 3.1.4
Oprócz wyżej wymienionych obowiązków zawartych w opisie stanowiska osobistego asystenta Andersona DeLowera, od asystenta może być wymagane: pilnowanie punktualności i obecności pana DeLowera na treningach, ćwiczeniach, meczach, imprezach, wydarzeniach charytatywnych, szkoleniach medialnych i spotkaniach itp. Asystent ma również monitorować zachowanie, działania i nawyki pana DeLowera.
Obejmuje to między innymi dbanie o bezpieczeństwo i kontrolowanie miejsca pobytu pana DeLowera. Należy użyć wszelkich niezbędnych środków, aby powstrzymać go przed przynoszeniem wstydu marce, drużynie oraz jemu samemu. Należy powstrzymać go przed niewłaściwym zachowaniem, w tym nielegalnymi działaniami lub aktywnościami, które mogłyby skompromitować organizację. Asystent musi powstrzymać go przed udziałem w takich sytuacjach.
Zgodnie z umową, asystent musi zamieszkać w miejscu pracy. Wymaga się, aby asystent wprowadził się do domu pana DeLowera na cały okres obowiązywania kontraktu.










































