Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Ucieczka przed więzią przeznaczenia, tom 3: Ember

Ucieczka przed więzią przeznaczenia, tom 3: Ember

Autorzy
Eleanor Moon
Lektury
659K
Rozdziały
55
Autorzy
Eleanor Moon
Lektury
659K
Rozdziały
55
💕Romantyczne🐺Wilkołaki i zmiennokształtni🙅Niechętny partner🎭Dramatyczne🕯️Slow Burn💔Odrzucony partner👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💘Przeznaczeni partnerzy🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa🤨Randkowanie na niby🧛🏻Paranormaline

– Cóż, to ty wpakowałaś mi się do łóżka, pamiętasz?

Wymusiłam cierpki śmiech. – Sam to powiedziałeś, Logan. Byłam młoda i głupia. Ale jeśli myślisz, że teraz chcę cię za partnera, to sam jesteś głupcem!

Ember myślała, że uciekła od życia w stadzie. Cieszyła się czterema latami wolności, żyjąc na własnych zasadach, dopóki jej Alfa i przeznaczony nie wciągnął jej z powrotem do świata, przed którym uciekała. On w tym czasie planował największą fuzję stad w historii wilkołaków, budując ich przyszłość, podczas gdy ona udawała, że on nie istnieje. Teraz każdy mur, który wzniosła, zaczyna pękać. Stare rany się otwierają, pragnienia powracają, a Ember musi zdecydować, czy odzyskanie siebie oznacza odejście… czy odwagę, by zostać.

Rozdział 1: Wspomnienie

Księga 3: Ember

EMBER

Spojrzałam na swoje odbicie, przechylając głowę, gdy poprawiałam ostre kreski na powiekach — ostre na tyle, by zabić. Po roztarciu przydymionych cieni podziwiałam efekt końcowy.
Idealnie.
Właśnie tak chciałam wyglądać tego wieczoru.
Na dole bas z głośników trząsł całym domem — impreza trwała już w najlepsze. Moi rodzice planowali moje dziewiętnaste urodziny od wielu tygodni.
Moja matka, niemal promieniejąca z ekscytacji, miała obsesję na punkcie znalezienia przeze mnie przeznaczonego. Minął cały rok i moi rodzice robili się niecierpliwi, dlatego zorganizowali jeszcze większą imprezę niż rok temu, zapraszając każdego wolnego alfę, jakiego znali, w nadziei, że dziś wieczorem go znajdę.
Przewróciłam oczami.
Nie mogli się doczekać, aż ktoś mnie naznaczy.
Ja z kolei nie mogłam się doczekać, żeby stąd wyjechać. Przez rok pracowałam nad swoimi ocenami i brałam dodatkowe zajęcia, zapewniając sobie pełne stypendium na uniwersytecie Columbia.
Studia. Nowy Jork. Moje marzenie.
Przekonanie ich, by pozwolili mi wyjechać, było bitwą — wilkołaki rzadko opuszczały stado. Ale ja chciałam czegoś więcej. Chciałam ludzkiego uniwersytetu, świateł miasta i wolności. A z moimi samymi piątkami zdobyłam opłaconą w całości naukę.
Udało mi się wyrwać.
I tak nie bardzo tu pasowałam.
Mój ojciec, Alfa Jayden, był potężny i szanowany — był przywódcą jednego z najbardziej znanych średnich stad w kraju. Stado kwitło pod jego rządami. Ponieważ jednak nie miał męskiego potomka, w tle zawsze przewijało się pytanie o to, kto przejmie po nim władzę.
Nie miało to większego znaczenia. Wciąż był młody i nie zamierzał rezygnować. A ja nie byłam zainteresowana przejęciem władzy. Nawet jeśli teoretycznie mogłam to zrobić. Kobieta alfa. To się czasem zdarzało. Miałam odpowiednie pochodzenie i siłę.
Ale ja chciałam czegoś innego.
Życie w stadzie mnie dusiło. Te wszystkie zasady i oczekiwania. Ciągłe bycie w centrum uwagi...
Moja matka miała zaledwie osiemnaście lat, kiedy poznała ojca, została luną i zrezygnowała z marzeń o studiach, wybierając zamiast tego szkolenie na uzdrowicielkę i macierzyństwo.
Nigdy nie rozumiałam, dlaczego nie mieli drugiego szczeniaka. Nie byłam idealną następczynią, której potrzebowali.
Wypuściłam głośno powietrze i odłożyłam kredkę do oczu.
Dziś wieczorem nie powinnam o tym myśleć. Nie powinnam też myśleć o przeszłości.
A jednak wspomnienia i tak wracały.
Te urodziny były zbyt podobne do zeszłorocznych. Ta muzyka, światła i przytłaczająca uwaga.
Moje osiemnaste urodziny.
Noc, w której wszystko się zmieniło.
Przygryzłam wargę. Odepchnęłam od siebie te emocje, zanim zdążyły mną zawładnąć.
Nie dziś, Ember.
Proszę... nie dziś.
Niestety, przeszłość miała okrutny zwyczaj powracania, odtwarzając się w mojej głowie niczym zapętlony film, przed którym nie mogłam uciec, a każda drobnostka — kolor sukienki, sposób, w jaki robiłam makijaż, czy rytm muzyki — mogła wywołać wspomnienia.
Dźwięk otwieranych drzwi wyrwał mnie z zamyślenia.
„Skarbie, nie jesteś jeszcze gotowa? Wszyscy czekają na dole!”
Głos mojej matki był radosny, a jej uśmiech ciepły — była zupełnie nieświadoma burzy, która we mnie szalała.
Wymusiłam uśmieszek, a potem uśmiech. Coś, co miało ją uspokoić — ale nie dotarł on do moich oczu.
Gdyby tylko wiedziała...
Co takiego zrobiłam. Przez co przeszłam. Upokorzenie, złamane serce, ból, który ukryłam bardzo głęboko. Na chwilę mocno zacisnęłam oczy.
Nie mogłam pozwolić, by moje myśli znów zatonęły w mroku. Tego było zbyt wiele. Nie chciałam o tym myśleć... już nigdy.
Wzięłam powolny, uspokajający oddech. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że matka uważnie mi się przygląda.
„Wszystko w porządku, skarbie?”
Wymusiłam mały, bardzo szeroki uśmiech. „Wszystko dobrze”.
Wyglądała na zadowoloną. Skinęła głową i sięgnęła po moją dłoń.
„Chodź, wszyscy na ciebie czekają! Dziś odwiedza nas wielu samotnych alf z innych stad. Wszyscy aż huczą — czekając, by sprawdzić, czy zostaniesz ich przeznaczoną!”
Puściła do mnie oko. Mówiła to tak, jakby to były bardzo ekscytujące wieści.
Westchnęłam i pokręciłam głową. „Mamo...”
Wiedziałam, że to możliwe — ale tego nie szukałam. Nie potrzebowałam teraz mężczyzny w swoim życiu. I na pewno nie chciałam przeznaczonego. Byłam zdeterminowana, żeby coś z siebie zrobić. Zamierzałam wkroczyć w ludzki świat i zbudować karierę. Chciałam odnieść sukces, być... wolna.
A co do tego stada?
Te ściany kryły każde bolesne wspomnienie?
Byłam gotowa zostawić to wszystko za sobą.
Byłam gotowa znów swobodnie oddychać.
Krzesząc z siebie iskrę energii, obróciłam się na piętach, a moja sukienka zawirowała wokół mnie, sprawiając, że matka zachichotała cicho.
„Jak wyglądam?” – zapytałam. Posłałam jej mój najbardziej pewny siebie uśmiech.
Jej twarz złagodniała. „Pięknie. Po prostu idealnie, skarbie”.
Uśmiechnęłam się szeroko. „Cóż, mam twoje geny, mamo”.
Szybko i żartobliwie klepnęłam ją w policzek, po czym chwyciłam ją pod ramię.
„Chodźmy”.
Zrobiłam krok do przodu — zostawiając duchy przeszłości tam, gdzie ich miejsce — i wymusiłam kolejny, nazbyt promienny uśmiech.
Zeszłyśmy po schodach, gdzie przywitały nas uśmiechnięte twarze przyjaciół i rodziny. Moja matka miała rację. Było tu dziś wielu alf — wyraźnie liczących na szansę połączenia się z jedną z najstarszych linii krwi w kraju.
Zaśmiałam się cicho z rozbawieniem i pokręciłam głową. „Jakbym była jakąś nagrodą do wygrania” – mruknęłam.
„Oczywiście, że jesteś, skarbie” – odpowiedziała promiennie matka. „Każdy miałby szczęście być twoim przeznaczonym”.
„Wiesz, jak bardzo twój ojciec by się ucieszył, gdybyś znalazła przeznaczonego. Nie może się doczekać, żeby zaplanować fuzję stad”.
Posłałam jej spojrzenie. „Fuzję? Serio, mamo?”
Tylko łobuzersko puściła do mnie oko. „A może znajdziesz kogoś, kto będzie z tobą rządził. Sama mogłabyś być wielką kobietą alfą”.
To mnie bardzo rozśmieszyło. „Jesteś wielką romantyczką, mamo”. Kręcąc głową, podeszłam do ojca i szybko pocałowałam go w policzek.
„Wyglądasz ślicznie, Groszku” – powiedział ciepłym głosem.
Zachichotałam. Z czułością przewróciłam oczami na to stare przezwisko.
„Kiedy moja mała dziewczynka wyrosła na taką piękną młodą damę?” – mruknął, a jego spojrzenie było łagodne i dumne, gdy sięgnął po matkę, by przyciągnąć ją do siebie.
Uśmiechnęłam się do niego. Poczułam znane ciepło przynależności. Nawet jeśli ten wieczór był tylko kolejnym krokiem do mojego wyjazdu.
Ale najpierw drinki.
Rozejrzałam się po sali. Zauważyłam kilku przystojnych chłopaków, którzy się na mnie gapili. Unieśli kieliszki w cichym toaście.
Odwzajemniłam mrugnięcie, uśmiechając się pod nosem, gdy brałam drinka z pobliskiej tacy. Nie szukałam miłości — ale lubiłam się dobrze bawić. Tak było łatwiej. Kiedy zajmowałam się czymś — flirtem, piciem, tańcem — mój umysł nie wracał w miejsca, w które nie powinien.
„Chyba pójdę pogadać z gośćmi” – powiedziałam mamie, posyłając jej szeroki uśmiech.
Mruknęła w zamyśleniu i założyła mi kosmyk włosów za ucho. „W porządku, skarbie. Ale żebyś wiedziała... zaprosiłam Logana”.
Prawie zakrztusiłam się drinkiem. „Co zrobiłaś?!”
Zamrugała niewinnie. „Cóż, uważam, że to śmieszne, że już ze sobą nie rozmawiacie. A ponieważ odmawiasz podania mi powodu, razem z Ellą uznałyśmy, że czas to w końcu załatwić. Nie możecie unikać się w nieskończoność”.
Żołądek podszedł mi do gardła. Odstawiłam szklankę i powoli wzięłam wdech. Powinnam była to przewidzieć. „A dlaczego właściwie nie możemy dalej się unikać?” – zapytałam, unosząc brew.
Uśmiechnęła się, ignorując moją irytację. „Mam po prostu takie przeczucie”.
Westchnęłam z irytacją. „Mamo, musicie się opanować. Szanse na to, że Logan jest moim przeznaczonym, są dosłownie zerowe”.
Nie wyglądała na przekonaną. Nie mogłam jej jednak powiedzieć, dlaczego byłam prawie pewna, że to nie on. Nigdy nie mogła się dowiedzieć, co się wydarzyło.
Prychnęłam wściekła i odwróciłam się na pięcie. „Daj sobie spokój, mamo”.
Po tych słowach zniknęłam w tłumie.

LOGAN

Spojrzałem w lusterko wsteczne. Gapiłem się na dom stada w oddali.
Od dłuższego czasu parkowałem przed terenem stada New Moon. Zastanawiałem się, czy naprawdę wejść do środka.
Wiedziałem, że muszę to zrobić. Ale bardzo się tego bałem.
Z frustracją przeczesałem dłonią włosy i chwyciłem się za kark, powoli wypuszczając powietrze.
W zeszłym roku tak kurwa źle to wszystko rozegrałem.
Z Ember.
Poczucie winy tkwiło z tyłu mojej głowy, zżerając mnie od środka. Oczywiście moi rodzice to zauważyli, a matka od tamtej pory wciąż na mnie naciskała, pytając, dlaczego unikam ich stada i dlaczego już ich nie odwiedzam.
Kiedy byłem na studiach, łatwo było mi od nich uciec. Ale teraz, gdy wróciłem, coraz trudniej było mi wyjaśnić, dlaczego wciąż unikam stada New Moon jak zarazy.
Przetarłem twarz dłonią, biorąc ostry wdech. Ember wyraźnie też mnie unikała. I szczerze mówiąc?
Wcale jej się nie dziwiłem.
Ale teraz, gdy wróciłem — gdy byłem tu na miejscu — nie miałem wyboru, musiałem się z nią zmierzyć.
Nasze rodziny zawsze były blisko, a nasze stada miały sojusz, i wiedziałem, że od dawna istniały ciche nadzieje — nadzieje na to, że pewnego dnia Ember i ja zostaniemy przeznaczonymi, a nasze stada się połączą.
Zawsze miałem słabość do Ember. Chroniłem ją przed łobuzami, kiedy byliśmy dziećmi. Ale była dla mnie tylko kimś takim. Dzieciakiem, którym się opiekowałem. Niczym więcej.
Chociaż nie mogłem zaprzeczyć... miała niesamowicie gorące ciało. Mimo to, sama myśl wydawała się dziwna. Nigdy nie patrzyłem na nią w ten sposób — nie wtedy, gdy byłem zajęty imprezowaniem, otoczony dziewczynami z college'u i światłami miasta.
Wiedziałem, że w końcu będę potrzebował luny u swojego boku. Ale nie zastanawiałem się nad tym zbytnio. Uznałem, że to się po prostu kiedyś stanie.
Szczerze? Zbyt dobrze bawiłem się w ludzkim świecie, by martwić się sprawami wilkołaków.
Ale ten etap mojego życia właśnie się skończył...
Zrobiłem magisterkę z finansów i zarządzania. Wróciłem do domu. Byłem gotowy przejąć stado po moim ojcu. Wkroczyć w rolę, do której zostałem stworzony.
Nadszedł czas, by się skupić.
Czas dorosnąć do tej roli.
Dlatego musiałem utrzymywać dobre relacje z sąsiednimi stadami. W tym ze stadem New Moon.
Westchnąłem, odciągając ramiona do tyłu, by pozbyć się napięcia. Wziąłem głęboki oddech, otworzyłem drzwi samochodu i wysiadłem.
Wchodziłem do środka, czy mi się to podobało, czy nie.

Odkryj Galateę

Poważana 2: Kochanie, zniknę jak duchPo uszyUsterkaŁapiąc OgieńDziecko to tylko biznes Książka 2

Najnowsze publikacje

Wrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicęTak, panie Knight. Księga 4: Część druga

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 60

Wolf,Dragon,Shifter,Witch&Vamp

by JoannaS

liczba książek: 98

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 79

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 67

Finished Stories

by Arzosha

liczba książek: 242

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 70

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 32

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19