Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Ugryzienie Alfy Tom 3

Ugryzienie Alfy Tom 3

Autorzy
Lydia Rose
Lektury
17,3K
Rozdziały
30
Autorzy
Lydia Rose
Lektury
17,3K
Rozdziały
30
🐺Paranormaline🐺Wilkołaki i zmiennokształtni💘Przeznaczeni partnerzy🎭Dramatyczne👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💪🏻Obrońca🌛Bogowie i boginie🧙‍♂️Paranormalne i fantasy🧙‍♀️Czarodziejki i magowie😊Niewinne

W świecie, w którym wilkołaki stoją na krawędzi samozagłady, Quinn, potomkini bogini księżyca Seleny, znajduje się w centrum kosmicznej walki. Zdradzona przez własną ciotkę i uwikłana w sieć mrocznej magii, Quinn musi zawierać zdradliwe sojusze i toczyć śmiertelne bitwy, aby ocalić swój gatunek. Odkrywając ukryte prawdy i stawiając czoła potężnym wrogom, podróż Quinn staje się wyścigiem z czasem, aby przywrócić równowagę i odzyskać swoje przeznaczenie.

Przywoływanie kamienia księżycowego

SEZON 3

Wyprodukowano przez: Bethany Sharp Napisane przez: Jared Wells & Elana Zeltser Dźwięk: Sam Bartlett

Selena

Czy dzieło sztuki może przerosnąć artystę?
Kreacja, twórcę?
Dziecko, rodzica?
Nigdy nie zamierzałam tworzyć doskonałości. W rzeczy samej, doskonałość z samej swojej natury sugeruje, że nie ma potrzeby rozwoju.
Wzrost zawsze był częścią mojego projektu.
W rzeczywistości, był kamieniem węgielnym decyzji, które podjęłam.
Pragnienie, aby pchnąć prymityw w kierunku dobrobytu, wiedzy i miłości.
Wraz ze wzrostem przychodzą tarcia, konflikty i śmierć.
To zawsze są koszty postępu.
Mimo to, nawet w niewyobrażalnych zmaganiach i ucisku, hart ducha tej rasy istot stworzonych z tego, co najlepsze w człowieku i zwierzęciu, stawał się coraz silniejszy.
Ale teraz, istoty, dla których przybliżyłam gwiazdy, stanęły na krawędzi upadku, który same spowodowały.
Nawet z wysoka na tej płaszczyźnie astralnej, z wymiarów oddalonych od ich rzeczywistości, czuć było ostry zapach krwi.
Nie wyglądało już na to, że szlachetna rasa, którą stworzyłam, istniała dla obietnicy jutra.
Istnieli tylko dla dzisiejszych podbojów.
Potęgi, którą mogli osiągnąć.
Władzy, którą mogli uzurpować.
Eksplorując niezliczone sposoby, na jakie mogli wpędzić ludzi w bagna podporządkowania.
Prawdę mówiąc, wydawało się, że przerosły mnie i niewinność ich wielkiego celu: zrównoważenia zwierzęcej siły z ludzką miłością.
Ale zamiast szukać harmonii, szukali dysonansu.
Co ja, ich bogini i stwórczyni, miałam zrobić?
Inne bóstwa mogłyby ukarać swoje stworzenia za taką perwersję. Ale to nie była moja natura. Zbyt mocno ich kochałam, by uciekać się do takiego gniewu.
Ale nie mogłam też przedstawić im rozwiązania ich problemów.
Ich błędy nie wynikały już tylko z działania, ale także z intencji.
A zły zamiar był zbyt nikczemny, by można go było naprawić zwykłymi pouczeniami rodzica.
Musieli zatrzeć zło, które w nich narosło, własnym rozlewem krwi.
Choćbym chciała przymknąć oko na bitwy toczące się poniżej, nie mogłam.
Ból moich ludzi był moim bólem. I musiałam go znosić razem z nimi.
Ale w tej agonii zachowałam nadzieję.
Nadzieję, która przetrwała w opowieściach przekazywanych przez tradycje pokoleń wilkołaków.
Wielka i wspaniała przepowiednia zawarta w mojej linii krwi.
Nadejście zbawiciela.
Potomka niewinności i wojownika prawości.
Zbawienie gatunku wilkołaków.
Ale nawet nadejście tego mesjasza nie było zapewnione bez przylgnięcia do mnie moich potomków.
I tak, los tego bohatera spoczywał teraz na jedynym z mojego potomstwa, który nie zdradził mnie całkowicie. Który wciąż we mnie wierzył.
Quinn.

Quinn

Wydawało mi się, że widzę wszechświat.
Przynajmniej przez chwilę.
Jedna chwila to wszystko, czego potrzeba, by zrozumieć nieskończoność.
Dłuższe zastanawianie się nad tym, co się widzi, może sprawić, że nasze postrzeganie zostanie zmącone przez paradoksy, jakie stwarza najbliższe otoczenie.
W jednej chwili widziałam wszystko.
I wiedziałam wszystko.
Wszystko, co miało znaczenie i wszystko, co było bez znaczenia.
Zobaczyłam, że w bezkresie istnienia niewiele rzeczy ma znaczenie.
W rzeczywistości stało się jasne, że w tej nieskończoności jest tylko jedna rzecz, która naprawdę ma znaczenie.
Miłość.
Do ludzi. Do stworzeń. Do życia.
Zobaczyłam, że wszystko na tej płaszczyźnie rzeczywistości jest wynikiem miłości lub jej braku.
Uświadomienie sobie tego przyszło do mnie jak jakieś boskie objawienie.
Ale w jednej chwili zniknęło.
Wieczność zamieniła się w ciemność.
A ja pozostałam tam.
Bez ruchu.
Bez wyrazu.
Bez sensu.
Nie wiedziałam, kim jestem. Nie wiedziałam, gdzie jestem. Nie wiedziałam, dlaczego jestem.
Wszystko co wiedziałam to miłość.
Żadna inna myśl nie przebiegała przez moją głowę.
Nie, dopóki ciemną ciszę nie zakłócił tępy dźwięk.
Na początku był odległy i nieokreślony.
Ale potem stał się głośniejszy...
I głośniejszy...
Aż stał się ogłuszający...
Groteskowe odgłosy dzwoniły mi w uchu, grzechocząc w czaszce.
Ich ton był szorstki i gardłowy. Ich rytm był szaleńczy.
Brzmiały jak jakiś makabryczny śpiew prosto z ust samego diabła.
Gdy moje zmysły zaczęły powracać, zdałam sobie sprawę, że moje pierwsze wrażenie nie było zbyt dalekie od prawdy.
Znałam ten głos.
To był głos, któremu kiedyś ufałam.
Głos, o którym myślałam, że mówi tylko w moim najlepszym interesie.
Głos, o którym myślałam, że należy do rodziny.
Ale zamiast tego, należał do nikczemnej manipulatorki.
Ciotki Jodie.
Wkrótce ciemność zaczęła się rozmywać w przerażającym kalejdoskopie ciemnych błękitów, chorych zieleni i groźnych szarości.
Wśród wirujących barw mogłam dostrzec twarz cioci Jodie. Była wykrzywiona w szalonym uśmiechu, a z jej ust nadal wydobywały się dziwne śpiewy.
Próbowałam krzyczeć, ale mój głos nie wydobywał się. To było tak, jakby mnie uciszono.
Kiedy próbowałam się poruszyć, moje mięśnie były zupełnie nieruchome.
Kiedy próbowałam zacisnąć dłoń w pięść, zdałam sobie sprawę, że mogę jedynie lekko zgiąć palec wskazujący.
Wciąż byłam w komnacie Jodie - w tym samym pomieszczeniu, w którym straciłam przytomność.
Teraz leżałam u jej stóp, całkowicie sparaliżowana, podczas gdy ona wykonywała nade mną inkantację.
Jej ręce krążyły po moim ciele z siłą huraganu. Jej oczy zapadały się w głowę. Jej słowa były dla mnie zupełnie nie do rozszyfrowania.
Nie wiedziałam, co ona robi.
Wiedziałam tylko, że raczej nie wyjdę z tego pokoju żywa.
Nie było ucieczki.
Tylko udręka.
Czułam się jakby Jodie rozdzierała mnie kończyna po kończynie i wysysała całą moją energię.
Nie mogłam nic zrobić, tylko próbować to znieść.
Wpatrywałam się poza złowrogim uśmiechem Jodie w krwistoczerwone kafelki na suficie, pokryte złotem. Chciałam, żeby cały sufit się zawalił i raz na zawsze położył kres temu koszmarowi.
Jak głupia byłam!
Po tym jak uwierzyłam, że Jodie naprawdę chciała, abym zrealizowała swój potencjał, dowiedziałam się, że nie chciała niczego więcej, jak tylko użyć mnie jako pionka w spisku przeciwko naszemu wspólnemu przodkowi, wielkiej Księżycowej Bogini.
Sprawiła, że wyparłam się mojej rodziny.
Moich przyjaciół.
Nawet mojego partnera.
Ale teraz, gdy znałam jej plan, wątpiłam, czy pozwoli mi żyć długo.
Ale o dziwo, myśl o śmierci mnie nie przerażała.
Jako uczennica cioci Jodie nauczyłam się, że na tym świecie są większe siły, których należy się obawiać, niż śmierć.
Cokolwiek teraz przywoływała, musiało być jedną z tych mocy.
Bardziej niż czegokolwiek innego bałam się, że ciocia Jodie skieruje swój potężny gniew na Jaxa i moich przyjaciół. A potem na samą Księżycową Boginię.
Wydawało mi się, że mogę być jedyną osobą, która może ich naprawdę ochronić.
Mój umysł i ciało pragnęły się uwolnić i odnaleźć mojego towarzysza.
Ciotka Jodie zauważyła, że zaczynam się budzić.
Przerwała swoje śpiewy, aby mnie wyśmiać.
– To był imponujący policzek, który przyjęłaś próbując uratować swoich przyjaciół – powiedziała z udawaną troską. – Taka amatorka jak ty powinna wiedzieć, że lepiej jest mi się nie sprzeciwiać.
Każde włókno w moim ciele bolało, gdy próbowałam zawołać w odpowiedzi.
Nie chciałam poddać się bez walki. Ale bez względu na to, jak bardzo starałam się mówić lub poruszać ciałem, nie mogłam.
Kontrola nad każdym z moich zmysłów została zneutralizowana i teraz należała do cioci Jodie.
– Nie martw się, moja siostrzenico – chichotała okrutnie. – Nie zatrzymam cię tu długo. Wkrótce wszystko się skończy.
Co takiego się skończy?
Nie byłam pewna, czy chcę się tego dowiedzieć.

Jodie

Miałam ją na mojej łasce, całkowicie ubezwłasnowolnioną.
On będzie ze mnie tak zadowolony.
Ale nie wiadomo było, jak długo moja władza nad nią potrwa. Nadszedł czas, aby zakończyć moją misję.
Aby to zrobić, potrzebowałam zielonego światła od mojego najwyższego pana.
Jodie
Mistrzu Matheiusie, mam dziewczynę. Wszystkie jej energie są pod moją kontrolą.
Matheius
Bardzo dobrze, Jodie. Czy czujesz, że wasze połączone energie są wystarczająco silne, aby zrobić to, co trzeba zrobić?
Jodie
Tak, Mistrzu. Ona ma tak wiele niewykorzystanej energii.
Jodie
Szeroka rezerwa, gotowa do wzięcia.
Matheius
Wykonuj moje rozkazy, Jodie. Zrób z tym szybką robotę.
Matheius
Przywołaj kamień księżycowy.
Matheius
Nadszedł czas. Tempus fugit.
Jodie
Tak, mój panie. Tak się stanie.
Nawet gdy głos Matheiusa ucichł, czułam jego czujne spojrzenie śledzące każdy mój ruch.
Teraz nadszedł czas, by rozpocząć kolejną fazę naszego planu.
Rodzaj wilkołaków był śmiertelnie ranny.
Dysfunkcyjna rasa, która potrzebowała resetu.
Wreszcie mogliśmy zacząć wprowadzać w życie plan, o którym rozmawialiśmy od lat.
A kulminacją tego wszystkiego była Quinn.
Spojrzałam w dół na moją siostrzenicę, sparaliżowaną na kamiennej podłodze przede mną.
Co za sentymentalna, ogromna idiotka z niej była.
Po tym wszystkim, czego ją nauczyłam... Po tym, jak wszystkie cudowne zdolności, które ujawniłam, były w jej posiadaniu... ona wciąż trzymała się swoich dziecinnych przywiązań do przyjaciół i towarzyszy.
Biedne niewiniątko zostało tak zindoktrynowane fałszywymi przekonaniami, że zaprzeczało sobie prawdziwych mocy, do których byliśmy zdolni.
Ale wkrótce to zrozumie. Nie będzie miała wyboru.
– Bardzo dobrze, moja droga Quinn – powiedziałam. – Mam już dość tego kłamstwa.
Uklęknęłam na podłodze i szepnęłam jej do ucha.
– Założę się, że zastanawiasz się, dlaczego trzymam cię przy życiu. Otóż tak się składa, że czy chcesz czy nie, nadal jesteś przydatna dla Matheiusa i dla mnie.
Spojrzałam na nią, oczekując odpowiedzi. Ale ona się nie wzdrygnęła. Nawet nie zmarszczyła brwi.
Oh. Nadal jest zamrożona.
Za pstryknięciem moich palców, ruch zaczął powoli wracać do ciała Quinn. Ale jej odruchy wciąż były tak oszołomione od zaklęcia, które na nią rzuciłam, że nie było mowy, by mogła mi się wyrwać.
Podniosłam się na nogi i zamknęłam oczy.
Nadszedł czas, aby wykorzystać naszą wspólną linię krwi z Księżycową Boginią przeciwko niej.
Z naszymi mocami połączonymi w jedno, Quinn i ja będziemy mieć siłę, aby sprowadzić najcenniejszą własność Seleny - jej wszechmocny kamień księżycowy - z Astrii w moje ręce.
Jako jej ostatni żyjący potomkowie, tylko my byłyśmy w stanie wykonać takie zadanie.
– Z naszymi połączonymi mocami, przywołuję moc Wielkiego Kamienia Księżycowego poprzez sfery czasu i przestrzeni – powiedziałam uroczyście.
– Razem użyjemy jego mistycznych zdolności, aby dołączyć kolejnego do naszego nexusa kosmicznej potęgi. Kolejnego potomka boskości.
Gdy poczułam, jak zdolności kamienia księżycowego przepływają przez moje ciało, powieki zaczęły mi trzepotać, a ręce, przyciśnięte do postaci Quinn, zaczęły się trząść.
Wiedziałam, że to działa. To było niezaprzeczalne.
Kamień był blisko.
Puściłam ciało Quinn, a potem...
Oh, wielki Matheiusie!
Poczułam to!
Zimną, gładką powierzchnię kamienia księżycowego, spoczywającą w mojej otwartej dłoni.
Otworzyłam oczy, by na niego spojrzeć, by podziwiać cud świata, który był teraz w moim posiadaniu.
Ale kiedy skierowałam wzrok ku górze, najpierw zobaczyłam coś innego.
Quinn.
Zniknęła.
Oh cholera.

Odkryj Galateę

Nieprzejednane gorącoNieoczekiwana radośćAlfy z South Forest - WalentynkiKrólowa Lykanów: Wydanie ŚwiąteczneUciec przed przeznaczeniem

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

JenCooper&C.Swallow

by Izabela28

liczba książek: 21

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 174

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Raven Flanagan

by goshka

liczba książek: 9

Chętnie wrócę

by Panna Anna

liczba książek: 53

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Love after 30? It’s just getting started❤️‍🔥

by Galatea Sophie

liczba książek: 29

Books 3

by nimble_peach_114

liczba książek: 6

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28