Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Alfa Milenium Tom 2

Alfa Milenium Tom 2

Autorzy
Sapir Englard
Lektury
16,9K
Rozdziały
30
Autorzy
Sapir Englard
Lektury
16,9K
Rozdziały
30
🐺Paranormaline👱🏽‍♀️Nastolatki🎭Dramatyczne🧛🏻Wampiry🐺Wilkołaki i zmiennokształtni🧙‍♂️Paranormalne i fantasy

W świecie, w którym siły nadprzyrodzone przeplatają się z ludzkim życiem, Reyna zmaga się z nieuchronną transformacją w wampira, jednocześnie zmagając się z dramatami szkolnymi i śmiertelnie niebezpiecznymi sekretami. Wraz z przyjaciółmi odkrywa serię makabrycznych morderstw, wplątują się w sieć mrocznej magii, pradawnych zemst i tajemniczych stworzeń. W obliczu zagrożenia dla rodziny i przyjaciół Reyna musi stawić czoła swoim lękom i odkryć swoje ukryte moce, aby chronić tych, których kocha.

Bez zabijania

EVE

CZTERY MIESIĄCE PÓŹNIEJ
Pięść Reyny poszybowała gwałtownie w powietrzu. Odskoczyłam do tyłu, unikając jej z łatwością.
– Zbyt wolno – powiedziałam z uśmiechem.
– Masz tysiąc lat – odpowiedziała, ocierając pot zbierający się na jej czole. – To niesprawiedliwe. Miałaś o wiele więcej czasu na trening.
Żyłka na moim czole drgnęła, a ja zwęziłam oczy.
Nie myśl, że nie wyłapałam tego przytyku na temat mojego wieku – powiedziałam, komunikując się z Reyną telepatycznie.
– Boże, wyjdź z mojej głowy! – krzyknęła. – Nie cierpię, kiedy to robisz. To jest inwazja na moją prywatność.
– Nie dramatyzuj – powiedziałam, przewracając oczami. – Kiedy zdecydujesz się zostać wampirem, będziesz miała moce, które są tak samo inwazyjne.
– Jeśli zdecyduję się zostać wampirem – powiedziała, poprawiając mnie.
Za niewiele ponad dwa lata Reyna będzie musiała podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu...
Dotyczącą tego, czy przyjmie wampiryczną krew płynącą w jej żyłach i podda się rytuałowi, który zmieni jej życie na zawsze.
Chciałam się upewnić, że jest gotowa, zarówno psychicznie, jak i fizycznie, na nadejście tego dnia.
– Jeszcze raz – powiedziałam, przyjmując postawę obronną.
– Eve, umieram z głodu! Czy możemy przynajmniej zrobić te treningi po śniadaniu? – zapytała Reyna, jej żołądek burczał prawie tak samo głośno jak ona.
– Jeśli uda ci się mnie trafić, nawet małym draśnięciem, możemy zakończyć trening wcześniej – powiedziałam, rzucając wyzwanie.
Na zmęczonej twarzy Reyny pojawił się ożywiony wyraz, a ona uniosła pięści.
– Wchodzę w to.
***
Po tym, jak Reyna wyszła do szkoły, usiadłam przy pustym stole w jadalni w Siedzibie Stada.
Setki lat temu podjęłam decyzję, że zostanę wampirem, aby uratować moją córkę Snow.
Potrzebowałam całej mocy, jaką mogłam zdobyć, aby walczyć z siłami, które nas rozdzieliły.
Z drugiej strony, Reyna prowadziła zupełnie inne życie. Wampiryzm nie był łatwym wyborem dla siedemnastoletniej dziewczyny, która spędziła swoje młodzieńcze lata jako emo-odrzutek w miejscowym liceum Lumen.
Nigdy o to nie prosiła, ale przecież była spadkobierczynią fortuny Morganów i o to też nigdy nie prosiła. Reyna była silniejsza niż wyglądała i zawsze potrafiła dostosować się do wszystkiego, co zrzucało na nią życie, przynajmniej w ciągu tych kilku miesięcy, od kiedy ją znałam.
Niezależnie od tego, jaką drogę wybierze...
Chcę się tylko upewnić, że rzeczywiście będzie miała wybór.

REYNA

Stopa Anyi bezustannie postukiwała pod biurkiem w pracowni.
– Anya, przestań – syknęłam głośnym szeptem.
– Nie mogę – powiedziała pod nosem. – Jestem zbyt podekscytowana dzisiejszym wieczorem.
Musiałam przyznać, że ja też. Kilku chłopaków z watahy urządzało w lesie tajną imprezę, a Eve nie miała o tym pojęcia.
Nie mogłam się, kurwa, doczekać.
Codzienne treningi z Eve, które w połowie kończyły się moją porażką, zaczynały mnie męczyć.
A przygotowania do egzaminów końcowych były jeszcze gorsze.
Trudno było się skupić w szkole, gdy otaczały cię setki napalonych wilkołaków.
Jasne, nastolatkom zawsze chodzi seks po głowie, ale w tym tygodniu widziałam rekordowe ilości obmacywania się na korytarzach.
Wyglądało to prawie tak, jakby Zamglenie znowu się zaczęło, ale to nie miało sensu. Odbyło się kilka miesięcy temu.
Może impreza była dokładnie tym, czego wszyscy potrzebowali. Szansą, żeby się trochę wyładować.
Wiem, że mnie się to cholernie przyda, po tym, jak Eve zajeżdżała mnie podczas treningów. Wierciłam się na swoim miejscu, patrząc na zegar na ścianie. Każda mijająca sekunda wydawała mi się wiecznością.
Nasz nauczyciel, pan Bateson, porządkował papiery na swoim biurku, kiedy weszła pani wicedyrektor Pilgrim.
Zazwyczaj wyglądała jak definicja szkolnej belferki, ale dziś jej biodra kołysały się uwodzicielsko, a dziesięciocentymetrowe obcasy stukały o linoleum.
W powietrzu unosił się zapach waniliowego balsamu do ciała.
Na jej widok szczęka mi opadła, podobnie jak panu Batesonowi, który podniósł właśnie wzrok.
Pochyliła się nad jego biurkiem, oferując mu widok na swój dekolt i szepcząc coś do ucha o wolontariuszach i przyzwoitkach na zbliżający się karnawał liceum Lumen.
On jednak zdawał się nie zwracać uwagi na jej słowa. Był zbyt zajęty taksowaniem jej wzrokiem w górę i w dół.
Jego ręka sięgnęła do jej talii, a on wydał z siebie niskie warknięcie.
Skręciła kark, odrzuciła włosy na bok i uśmiechnęła się zalotnie.
Potem zniknęła w drzwiach klasy, stukając obcasami, a on patrzył za nią, śliniąc się.
OK, może Zamglenie naprawdę zaczyna znowu działać? Czy drugie Zamglenie w roku jest w ogóle możliwe?
W końcu zadzwonił dzwonek, sygnalizujący moją wolność.
Gdy wszyscy wylaliśmy się na korytarz, uczniowie Lumen krzyczeli i wyli, porównując ze sobą plany na weekend. Zatrzymałyśmy się z Anyą przy jej szafce, żeby wymienić książki, zauważyłam Meagan Stanley, przewodniczącą klubu dyskusyjnego, która opierała się o ścianę naprzeciwko nas.
Jej chłopak jedną ręką sięgał pod jej spódniczkę, jej długie blond włosy były owinięte wokół jego drugiej dłoni, którą ciągnął je do tyłu, a jego usta znalazły się na jej szyi.
Jej oczy spotkały się z moimi, a ona oblizała delikatnie wargi, zachęcając mnie do dołączenia. Jej chłopak także zauważył mnie i się uśmiechnął.
Szybko odwróciłam wzrok.
– Anya, pospiesz się!
– OK, ok, jeezu – powiedziała, zamykając swoją szafkę.
Meagan i ja byłyśmy przyjaciółkami, ale nie takimi.
Co ostatnio wszystkich opętało?
Kiedy wychodziłyśmy, nie mogłam zaprzeczyć, że czułam... poruszenie... wewnątrz mnie.
Co to było za uczucie?
To było to samo uczucie, którego doznawałam czasem, gdy byłam głęboko skupiona na moim wampirzym treningu i czułam, że moje moce zaczynają wypływać na powierzchnię. To było...
Pożądanie.

RAPHAEL

Przez całe życie toczyłem wojny. Wojnę na zewnątrz i tę wewnętrzną.
Tym razem walka będzie się toczyć na obu polach.
Jako Alfa Milenium – Alfa wszystkich Alf – pewnego dnia poprowadzę moją watahę przeciwko Barronowi von Logia. On gdzieś tam jest i stanowi zagrożenie dla nas wszystkich.
Zagrożenie dla mojej córki...
Nie wiedziałem, co planuje, ale nie zamierzałem siedzieć z założonymi rękoma.
Zamierzałem go wytropić i zmusić go, by zapłacił za to, co zrobił.
Jednak jako ojciec i partner Eve wiedziałem, że na razie moje miejsce jest tutaj, w Lumen. Musiałem wycofać się z walki, by chronić to, co było mi najdroższe.
Nigdy więcej nie zostawię Eve samej.
Obserwowałem, jak moja towarzyszka budzi się i wstaje, a jej długie ciemne włosy spływają kaskadą na plecy.
Pochyliła się, a jej kręgosłup łagodnie ciągnął się w górę po łuku pleców. Założyła majtki i pozwoliła prześcieradłu opaść, gdy wstała.
Przełożyła ręce przez ramiączka stanika, zapinając go za sobą. Jej łopatki naciskały na mięśnie pleców. Światło oświetlało blizny w miejscach, gdzie czasem wystawały jej skrzydła.
Założyła dżinsy, a widok jej stringów sprawił, że moja męskość zadrżała, gotowa do ponownego przebudzenia.
Moja Eve.
Pięćset lat czasu utraconego na rzecz skradzionych wspomnień.
– Idę do Morganów – powiedziała Eve, przekrzywiając smukłą szyję, by spojrzeć na mnie swoimi lśniącymi, purpurowymi oczami.
Te oczy...
Rozświetlały jej twarz.
Rozświetlały cały ten cholerny pokój.
Nieważne, jak twarda była Eve, zawsze potrafiła mnie pobudzić jednym spojrzeniem.
– Może się przyłączysz? – zapytała. – Uczę Reynę posługiwać się moją kosą.
– Nie, ty idź. Ja mam sprawy do załatwienia.
– Sprawy? – zapytała Eve z nutą sceptycyzmu w głosie. Wpełzła z powrotem na łóżko jak kot. – To dość niejasna odpowiedź – powiedziała, całując mnie w szyję. – Trzymamy mnie na dystans, prawda?
Złapałem ją i przewróciłem na plecy, żeby móc pocałować jej usta i czoło.
– Nigdy – powiedziałem. – Jedyny dystans, jaki chcę mieć między nami, to moje dwadzieścia pięć centymetrów w tobie.
Eve odepchnęła mnie z uśmiechem. – Raczej dwadzieścia dwa.
Udawała opór, gdy chwyciłem ją za nadgarstek i przyciągnąłem bliżej. – Chcesz go zmierzyć?
Ale zanim zdążyłem pójść dalej, błyskawicznie znalazła się już przy drzwiach. Jej wampirza szybkość zawsze mnie zaskakiwała.
– Przepraszam, mam trening, ale może później zrobimy sobie własną sesję treningową – powiedziała chytrze, wychodząc za drzwi.
Możesz na to liczyć.
Po jej wyjściu wziąłem telefon...
Raphael
Znalazłeś go?
Killian
Na razie nie ma wieści o Baronie.
Killian
Ale krążą plotki, że zbiera armię
Raphael
Armię... po jaką cholerę?
Killian
Nawet nie jestem pewien, czy to prawda
Killian
Jest bardzo dyskretny.
Killian
Nie zostawia śladów
Raphael
Masz jakieś tropy?
Killian
Może...
Killian
Jadę do Kijowa
Raphael
Nie zgub jego śladu.
Raphael
I informuj mnie na bieżąco.
Odkładając telefon, zagłębiłem pazury w poduszki z pierza.
Jeśli plotki okażą się prawdziwe, Baron von Logia ujawni się w bardzo znaczący sposób.
Musiałem być przygotowany na wszystko.

REYNA

Zaparkowałam Jeepa na środku mglistej polany w pobliżu imprezy i otworzyłam okna.
– Jesteśmy na miejscu – oznajmiłam, czując niecierpliwość.
Nigdy nie byłam typem dziewczyny, która chodzi na imprezy, ale ostatnio zapraszano mnie na wszystkie. Trudno było już być niewidzialną w szkole, kiedy wszyscy chcieli mnie widzieć... albo być widzianymi ze mną.
Dziedziczka fortuny Morganów.
Anya przyzwyczaiła się do tej uwagi. Uwielbiała ją.
Przeżuła gumę balonową i skinęła głową, wyglądając jak księżniczka w swojej lśniącej różowej bluzce.
– Imprezę czas zacząć!
Nagle usłyszeliśmy poruszenie na tylnym siedzeniu, a spod sterty koców wyskoczyła głowa z potarganymi włosami.
– Snow! – Anya i ja krzyknęłyśmy chórem.
Wpatrywała się w nas z niewinnym uśmiechem na twarzy.
– Ty mały pasażerze na gapę! Twoja mama mnie zabije! – powiedziałam, a moje wyczekiwanie zmieniło się w niepokój.
– Bez zabijania – odpowiedziała Snow, marszcząc brwi.
Potarłam czoło. Nie mogłam winić dziewczyny za to, że chciała się więcej ruszać poza dom. Przebywanie w niewoli przez pięćset lat musiało być ciężkie.
Ale nie była w stanie funkcjonować tak, jak normalna czternastolatka.
A ja nie zamierzałam bawić się w niańkę.
– Musimy zabrać ją do domu – powiedziałam, zwracając się do Anyi.
– Rey, nie ma mowy, żebyśmy przegapiły tę imprezę – jęczała Anya. – Daj spokój, tylko na godzinę. Nic jej nie będzie!
Westchnąwszy, zdecydowałam, że łatwiej będzie się poddać, niż kłócić. – Zostań w samochodzie – powiedziałam do Snow. – I zamknij drzwi od wewnątrz. Rozumiesz?
Przytaknęła, choć nie wyglądała na zadowoloną z tego powodu.
Zamknęła za nami drzwi samochodu, a ja pozwoliłam, by wyczekiwanie prawdziwej zabawy dzisiejszego wieczoru zagłuszyło moje obawy.
Usłyszałyśmy głosy mieszające się w chłodnym, nocnym powietrzu i zeszłyśmy z niewielkiego wzgórza przez sterty zeschłych liści.
– Czy Jed tu będzie? – zapytała Anya.
– Nie wiem – odpowiedziałam, choć miałam nadzieję, że będzie.
– Zabawne, wygląda na to, że dużo rozmawiacie – powiedziała Anya z lekkim uśmiechem.
Prawda była taka, że Jed zawsze był zajęty byciem deltą Stada Milenium. Jakiś czas temu mieliśmy taki wspólny moment, ale teraz był po prostu dobrym przyjacielem.
Nigdy nie przepadał za ideą posiadania dziewczyny i nie sądziłam, że ma na nią czas.
To było w porządku, bo myślałam o nim bardziej jak o bracie. Albo może kuzynie.
Kuzynie, z którym zdarzyło mi się raz umówić.
– To nie tak, Anya – powiedziałam trochę defensywnie.
– Jasne – odpowiedziała, uśmiechając się.
Moja siostra mogła myśleć, co chciała.
Ale Jed i ja definitywnie nie byliśmy parą.
Weszliśmy na polanę, gdzie ludzie pili i tańczyli przy ciepłym ognisku.
I był tam Jed. Odwrócił się, jakby wyczuł, że właśnie przyjechałam, a jego twarz wyglądała jakby płonęła w blasku ognia. Pomachał nam.
Nie był nawet częściowo przemieniony, ale jego podekscytowany wyraz twarzy sprawił, że wyobraziłam go z merdającym ogonem.
– Jestem zaskoczona, że cię tu widzę – powiedziałam, przytulając go przyjaźnie.
– Hej, Delty też muszą się trochę zabawić – powiedział z uśmiechem.
Ktoś podkręcił muzykę i para obok nas zaczęła się ostro całować. Odwróciłam wzrok, nagle czując się skrępowana.
– Jak tam obowiązki Delty? – zapytałam, starając się nie patrzeć na parę, która wpadła na mnie, dysząc i warcząc.
– Stado ostatnio oszalało – odpowiedział Jed, podchodząc bliżej mnie. – Gabriel zabrał połowę Stada West Coast, aby tropić Boskich Łowców, co oznacza, że Raphael i my, Wilki Milenium, musimy robić swoje i opiekować się Lumen. To bardzo stresujące.
– Szkoła też oszalała – powiedziałam. – Wszyscy zachowują się, jakby byli na haju.
Inna para zaczęła zdzierać z siebie ubrania, a ktoś krzyknął: "ja pieprzę!" zanim wpadł w krzaki.
– Cholerka. To tak, jakby Zamglenie znowu uderzyło – powiedziałam, mając dziwne przeczucia.
Zanim Jed zdążył odpowiedzieć, zobaczyliśmy niebiesko-białe światło, które rozbłysło nad koronami lasów.
To nie jest światło księżyca... Więc co to jest?
Nagle krzyk przebił się przez wrzawę panującą na imprezie. Wszyscy się zatrzymali.
– Reyna, patrz! – powiedziała Anya, wskazując na mój samochód stojący na szczycie wzgórza.
Drzwi były otwarte, światło paliło się ponad nim, a siedzenia były puste.
– Snow… – mruknęłam pod nosem.
Złapałam Jeda za rękę i pobiegliśmy w kierunku miejsca, z którego dochodził krzyk.
Gdy dotarliśmy do nasypu, zebrał się już krąg ludzi. Większość z nich była na wpół ubrana, a ich ubrania leżały rzucone na ziemię. Nagie piersi, tyłki i bicepsy łapały światło księżyca.
Kiedy przepchnęłam się przez tłum, moje oczy rozszerzyły się z przerażenia na widok, który miałam przed sobą.
Snow.
Trzymała się za kolana, kołysząc się w przód i w tył, z pustym wyrazem twarzy.
Obok niej siedziała Meagan Stanley z klubu dyskusyjnego.
Jej blond włosy były umazane krwią.
Jej długie nogi, te same, które kilka godzin wcześniej obmacywał jej chłopak, były rozłożone pod nietypowymi kątami.
Jej głowa była oderwana od szyi.
Kołysząc się w przód i w tył, Snow powtarzała w kółko dwa słowa.
– Bez zabijania.

Odkryj Galateę

Połowa mego sercaNieskończonośćTajemniceWalc lwicyDziewczyny z Gastown

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

JenCooper&C.Swallow

by Izabela28

liczba książek: 21

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 174

E🎯N📚D📌

by Diana Henao

liczba książek: 51

Chętnie wrócę

by Panna Anna

liczba książek: 53

Na później

by Panna Anna

liczba książek: 116

Raven Flanagan

by goshka

liczba książek: 9

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Przeczytane z serii

by Panna Anna

liczba książek: 82

Przeczytane-pozostałe

by Patunia

liczba książek: 27

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28