
Uniwersum Dyskrecji: Metaman
Autorzy
Lektury
23,5K
Rozdziały
7
Rozdział 1
Metaman
Karina Hagen była geniuszem. Pochodziła z bogatej norweskiej rodziny, miała dyplom z American Institute of Technology i wielki talent do innowacji.
W świecie pełnym przedsiębiorców technologicznych, którzy tylko gadali, a nic nie robili, Karina była autentyczna. Użyła pieniędzy z funduszu powierniczego, aby sfinansować swoją pierwszą aplikację, którą zaledwie dwa lata po premierze sprzedała za okrągłe pięćdziesiąt milionów dolarów.
Jej najnowszym przedsięwzięciem był startup związany z metawersem, którym ekscytowała się cała Dolina Krzemowa. Wartość jej kryptowaluty podwoiła się w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, mimo że platforma nie była jeszcze nawet otwarta dla publiczności.
A ja? Byłem jej prawą ręką, osobistym asystentem. Jasne, ta praca nie była może najbardziej luksusowa, ale stawiała mnie w samym centrum wydarzeń.
Towarzyszyłem jej na TechTalk, podczas wywiadu dla Modern Money Magazine, a nawet na ekskluzywnym wydarzeniu dla inwestorów na prywatnej wyspie Sir Johna Pasleya.
Pewnego dnia dostałem jednak zadanie, które odciągnęło mnie od szalonego życia Kariny i pełnego blichtru świata, który ze sobą niosła.
Jej brat, Emil, właśnie skończył szkołę Royal School of Art w Londynie z dyplomem z fotografii. Karina pociągnęła za kilka sznurków i załatwiła mu staż u Todda Lowe'a, międzynarodowej sławy fotografa gwiazd.
Moim zadaniem była pomoc Emilowi w aklimatyzacji i wprowadzenie go do mieszkania, które Karina trzymała w mieście. Och, czy wspomniałem, że nadal musiałem zarządzać wszystkimi sprawami Kariny na odległość?
***
Stałem w hali przylotów międzynarodowych, trzymając kartkę z imieniem Emila, kiedy dotarło do mnie, że nie mam pojęcia, jak on wygląda. Na szczęście byłem mistrzem w przeszukiwaniu mediów społecznościowych i szybko znalazłem Instagram Emila.
Był dwudziestojednoletnim chłopakiem, który uwielbiał zwracać na siebie uwagę... ale musiałem przyznać, że był bardzo fotogeniczny! To było trochę ironiczne, biorąc pod uwagę, że planował karierę po drugiej stronie obiektywu. Ale może dla kogoś takiego jak on, była to tylko zabawa.
Idealnie ułożone, jasnoblond włosy Emila świetnie pasowały do jego stalowoszarych oczu. Różowe policzki wyraźnie odcinały się na tle jego nieskazitelnej, alabastrowej skóry, a jego usta były tak czerwone, że wyglądały, jakby używał szminki.
Był młody, przystojny i bogaty. To miasto miało go pokochać.
Ale chłopak, który przeszedł przez bramkę, wyglądał zupełnie inaczej niż ten z Instagrama. Emil wyglądał na wykończonego, miał ciemne worki pod oczami i niezgrabnie pchał wózek pełen walizek Vero Couture.
Szybko się przedstawiłem, ale nie przejąłem jego wózka, myśląc, że to jedyna rzecz, która trzyma go na nogach.
„Miło cię k... poznać”, wybełkotał Emil, a jego oddech mocno walił dżinem.
Świetnie, Emil był kompletnie pijany!
***
Gdy tylko dotarliśmy do oszałamiającego mieszkania z widokiem na park, Emil wpadł do głównej sypialni i od razu padł na łóżko. Na szczęście portier zajął się walizkami.
Zadzwoniłem do Kariny, żeby zdać jej relację, i ku mojemu zaskoczeniu poprosiła mnie o anulowanie rezerwacji w hotelu i zatrzymanie się na razie w pokoju gościnnym w jej mieszkaniu.
„Naprawdę oczekujesz, że będę go pilnował jak dziecka?” zapytałem zdziwiony.
„Będę ci bardzo wdzięczna, jeśli po prostu upewnisz się, że dobrze zacznie swój staż.”
Zgodziłem się z niechęcią i usiadłem przy kuchennym stole z laptopem. Bez pośpiechu zaktualizowałem harmonogram Kariny. Skoro nie było mnie na miejscu, nie mogłem pozwolić sobie na żadne błędy.
***
Kilka godzin później Emil wszedł do kuchni z osuszonymi ręcznikiem włosami, zakładając czarną koszulę do podartych dżinsów. Nie mogłem nie zauważyć jego wyrzeźbionych mięśni brzucha, które znikały pod materiałem, ale na szczęście nie przyłapał mnie na gapieniu się.
„Należą ci się przeprosiny”, powiedział, podstawiając kubek pod w pełni automatyczny ekspres do kawy.
„Nie przejmuj się tym”, odpowiedziałem, z powrotem skupiając wzrok na mojej pracy.
„Nie mogłem spać w samolocie, więc wypiłem kilka drinków za dużo. Zazwyczaj się tak nie zachowuję”, upierał się.
Dlaczego obchodziło go, co o nim myślę?
„Nic się nie stało”, powiedziałem, nie odrywając wzroku od ekranu. Nie chciałem, żeby zauważył, jak bardzo mi się podoba. Potrzebował tylko snu i prysznica, żeby znowu wyglądać jak chłopak ze swoich zdjęć na Instagramie.
„Nalegam, żeby zabrać cię na kolację”, powiedział, wypijając kawę jednym haustem przed naciśnięciem przycisku, żeby zrobić kolejną. „Zrobiłem rezerwację w Le Mirage na ósmą.”
Jeszcze kilka godzin temu nie potrafił nawet zamówić Ubera, a teraz przejmował kontrolę? Co jest, do cholery?!
***
Emil był ewidentnie przyzwyczajony do bogactwa, ale w przeciwieństwie do Kariny, nie ograniczał się. Wiedziałem, ile kosztowała ta butelka wina Bordeaux, bo wybrałem coś podobnego do zeszłorocznych świątecznych koszy prezentowych dla VIP-ów.
„Więc co dokładnie robisz dla mojej siostry?” zapytał Emil, żłopiąc wino, jakby to była zwykła woda.
„Jestem jej głównym asystentem”, odpowiedziałem, lekko się broniąc. „Organizuję wszystko wokół niej, żeby mogła skupić się wyłącznie na byciu geniuszem.”
Emil wybuchnął głośnym śmiechem. „Moja siostra jest wieloma rzeczami, ale na pewno nie jest geniuszem.”
Spojrzałem na niego z niedowierzaniem. Siedział tu dwudziestoparolatek z problemem alkoholowym i niczym więcej poza pieniędzmi swojej rodziny, podczas gdy Karina dosłownie trzęsła męskim światem biznesu w Dolinie Krzemowej.
„Jak możesz tak mówić?” zapytałem, potrzebując chwili, żeby opanować narastającą złość.
„Pomysł na jej aplikację, HomeGrown, należał w całości do Jasona Byrda, a Karina użyła pieniędzy Pappy na pierwszą wersję”, powiedział spokojnie Emil. „Kupili to wszystko tylko dla patentów.”
Co jest, do cholery? Czy to prawda? Co to oznaczało dla nowego projektu? Jason Byrd w ogóle nie brał w nim udziału tym razem.
Emil znów zaczął się śmiać, po czym dodał: „Tylko się z tobą droczę. Oczywiście, że moja siostra jest geniuszem! I jestem z niej bardzo dumny.”
Jezu! Co za niepokojąco trafny żart. Prawie zniszczył mój cały świat jednym zdaniem.
„Skål”, powiedział, uderzając swoim kieliszkiem w mój trochę za mocno. „Dzięki jeszcze raz za to, że mnie dziś rano odebrałeś.”
„Czy twoja siostra wspomniała ci, że zatrzymam się u ciebie w mieszkaniu przez kilka dni?” zapytałem.
Na jego twarzy przez sekundę malowało się zaskoczenie, ale szybko doszedł do siebie.
„Tak”, powiedział. „Oczywiście, o ile ci to nie przeszkadza.”
Kiedy przyszedł rachunek, nawet nie spojrzał na kwotę, tylko po prostu podał kelnerowi swoją kartę kredytową. Nawet po latach pracy dla bogatych ludzi wciąż zadziwiało mnie, jak łatwo potrafili wydać tysiące dolarów na jeden posiłek.
„Więc dokąd idziemy teraz?” zapytał Emil, gdy wyszliśmy w chłodną noc.
„Do domu!” odpowiedziałem stanowczo.
„Ale noc jest wciąż młoda, a my musimy potańczyć! Znasz jakieś fajne kluby?” nie ustępował.
„Przepraszam, nie pomogę ci”, odpowiedziałem. „W tym mieście znam tylko kluby dla gejów.”
„Och, uwielbiam kluby dla gejów”, odpowiedział bez zająknięcia.
Nawet nie mrugnął okiem ani nie rzucił typowego w takich sytuacjach: „Jesteś gejem?!”
Co do diabła nagadała mu o mnie jego siostra?
Emil mocno złapał mnie za ramię i ogłosił: „Kluby dla gejów to jedyne miejsca, gdzie NIGDY nie muszę płacić za drinki!”
Wciąż próbowałem ocenić, jak bardzo powinienem czuć się urażony, kiedy nagle wskoczył do taksówki.
Co jest, do cholery?! Czy to była jego pierwsza jazda taksówką w życiu?
Nieważne. Dałem Karinie słowo, że będę miał na niego oko.
Kiedy wślizgnąłem się na siedzenie obok niego, założył swój CuffPhone na nadgarstek i kazał taksówkarzowi jechać prosto do klubu Arsenal.
Czy on to właśnie wygooglał, czy...?
„Dlaczego zawsze jesteś taki spięty?” zapytał, mocno ściskając moją nogę. „Czy Karina zmusza cię do tak ciężkiej pracy?”
Dlaczego on był taki dotykalski? Czy to była jakaś kwestia kulturowa?
Nie przypominałem sobie, żeby jego siostra kiedykolwiek tak bardzo naruszała moją przestrzeń osobistą.
„Idziemy na jednego drinka, a potem wracamy do domu!” oświadczyłem stanowczo, podnosząc palec, żeby to podkreślić.
„Tak, Pappa”, odpowiedział, a na jego ustach pojawił się figlarny uśmiech.
Dlaczego miałem silne wrażenie, że to wszystko zaraz wymknie się spod kontroli?










































