
Uniwersum Dyskrecji: Martwy dom
Autorzy
Lektury
117K
Rozdziały
15
Jeden
Hargrave było moją szansą na lepszą przyszłość.
Zostawiłem za sobą liceum w małym miasteczku niczym szczur uciekający z tonącego statku. Teraz byłem w oceanie, ledwo utrzymując się na powierzchni, żeby nie utonąć.
To miejsce mogłoby być Marsem, a ja czułbym się w nim równie obco. Moja pierwsza i jedyna przyjaciółka, Rebecca, niedawno rzuciła mnie dla jakiegoś chłopaka. Musiałem przyznać, że był bardzo przystojny. Może sam zrobiłbym to samo, ale i tak byłem wkurzony.
Może to i lepiej.
Dzięki temu mogłem skupić się na nauce, skończyć studia i zacząć prawdziwe życie. Chciałem żyć tak, by nie przejmować się popularnością, ocenami i wielkimi imprezami.
Przynajmniej tak właśnie wolałem sobie wmawiać.
***
Czy zdarzają wam się czasem momenty tak dziwne, że myślicie, że to sen albo że jesteście na haju?
Pilnując swoich spraw w stołówce, czytałem kieszonkową powieść nad talerzem frytek z brokułami — nawet nie pytajcie dlaczego.
Nagle podeszło do mnie czterech chłopaków. Usiedli przy moim stoliku i mnie otoczyli. Co jest, kurwa?
Chłopak o bardzo ciemnej skórze i idealnie białym uśmiechu powiedział: „Cześć!”
„Hej!”, odmachałem mu. Zacząłem lekko panikować.
„Masz na imię Patrick, prawda?”, zapytał. Do tej pory to spotkanie wydawało się na tyle przyjazne, że skinąłem głową na potwierdzenie.
„Jesteś gejem, co nie?”, zapytał Azjata tak swobodnie, jakby pytał o mój kierunek studiów.
O kurwa. Znowu to samo gówno.
„Chłopaki, nie szukam kłopotów”, powiedziałem, szybko łapiąc swoją książkę i wstając. Do kurwy nędzy, naprawdę chciałem po prostu zjeść moje frytki.
Jakaś dłoń chwyciła mnie za ramię, a kiedy odwróciłem się, by sprawdzić skąd, moje serce zabiło mocniej.
Idealne ciemnoblond włosy, szmaragdowe oczy i... jakie geny musiały się połączyć, żeby stworzyć taką kombinację ust i brody?
„Proszę, to nie tak, jak myślisz”, powiedział cicho.
„Wiesz, kim jesteśmy?”, zapytał ostrożnie chłopak z białym uśmiechem.
„A powinienem?”, odpowiedziałem, z wahaniem siadając z powrotem na miejscu.
„Należymy do bractwa Dead House”.
„To brzmi strasznie”, powiedziałem z nerwowym śmiechem.
„Wyluzuj, Sam! Straszysz naszego kandydata”, odezwał się Azjata.
„Czy to jakiś żart drugoroczniaków?”, zapytałem. Popatrzyłem po kolei na każdego z nich.
„Zacznijmy od nowa”, powiedział chłopak, który bardzo mnie stresował. „Jestem Will, to jest Fred, Sam i Bobo. Bobo jest Tajem; nikt nie potrafi wymówić jego prawdziwego imienia”.
„Patrick”, odpowiedziałem i pomachałem palcami. Nie chciałem być niemiły dla kolegów Willa.
Sam kontynuował: „Właśnie skończyli remont najstarszego budynku bractwa na Hargrave, a nam przydzielono zadanie rekrutacji jego nowych członków”.
„Sam chce stworzyć najbardziej różnorodne bractwo na uczelni”, dodał Fred. Mówił po angielsku z hiszpańskim akcentem.
„Czarnoskóry, Latynos, Azjata, biały chłopak, który nie jest rasistą”, Bobo wyliczał na palcach. „Mamy nadzieję, że dołączysz do naszej grupy i dodasz nam swojej różnorodności”.
„Chcecie, żebym był w tym bractwie gejem na pokaz?”, zapytałem. Byłem w głębokim szoku.
„Mówiłem ci, że jest mądry!”, powiedział Sam do Freda.
Wybuchnąłem głośnym śmiechem i zapytałem: „Dlaczego?”
„Ponieważ razem nie jesteśmy tylko pojedynczymi przedstawicielami mniejszości. Razem będziemy braćmi w świecie, który bardzo potrzebuje zmian”, powiedział Sam z wielką energią.
Wow, był w tym dobry! Na chwilę poczułem się zarażony jego entuzjazmem.
„Proszę, powiedz mi, że moja orientacja to nie jest jedyny powód naszej rozmowy”.
Sam podrapał się po karku i wziął głęboki oddech przed odpowiedzią. „Słyszeliśmy, że jesteś niepokonany w szachy”.
„A co to ma do rzeczy?”, zapytałem zdezorientowany.
„Ponieważ oprócz wprowadzania różnorodności, chcemy wypełnić Dead House pucharami! Chcemy pokazać wszystkim, że z dziwakami się, kurwa, nie zadziera!”, powiedział Bobo, uderzając pięścią w stół.
„Dlaczego od tego nie zacząłeś?”, zapytałem, machając frytką w stronę Sama.
***
Bractwo Dead House robiło wielkie wrażenie. Jego nazwa była trochę straszna. Miało też oficjalną nazwę z greckich liter, ale już ją zapomniałem.
Będąc najstarszym budynkiem bractwa na kampusie, zyskał swój przydomek, gdy przestał nadawać się do zamieszkania. Stał pusty przez ponad pięć lat, aż hojna darowizna absolwenta Hargrave, Bartholomewa Stone'a, opłaciła jego pełną renowację.
Większość drewnianych wykończeń sprawiała wrażenie starych, ale wzmocnionych. Schody nadal skrzypiały, ale podobno zrobiono to celowo. Wszystkie meble zostały wymienione, lecz wykonano je na zamówienie, by pasowały do ogólnego klimatu.
Na dole znajdował się duży, wspólny salon z najnowocześniejszym centrum rozrywki. Po prawej stronie była w pełni wyposażona kuchnia i przytulna jadalnia.
Po lewej stronie dawną bibliotekę przekształcono w nowoczesny pokój do nauki, gdzie zachowały się dwa oryginalne regały, wypełnione zabytkowymi książkami.
Na piętrze były trzy duże sypialnie. Każdy pokój był dla dwóch osób. Dzięki greckim bogom na dole były dwie łazienki i toaleta.
Łazienki również były bardzo nowoczesne. W obu stała wanna w starym stylu oraz prysznic oddzielony matowym szkłem. Obie miały po dwie umywalki.
Chłopaki zdążyli się już zadomowić. Sam dzielił pokój z Fredem. Will i Bobo mieli osobne sypialnie.
„On chrapie!”, oświadczył Bobo, oskarżycielsko wskazując palcem na Willa.
„Wybierz mniejsze zło. Wolisz chrapanie czy nudę?”, powiedział Fred, próbując zażartować.
Will patrzył w podłogę, a Bobo pisał na telefonie. Świetnie! Brak jakiegokolwiek odzewu w kwestii tego, kto zamierza dzielić pokój z celowo wybranym gejem.
Wiedziałem, z kim chcę być w pokoju, ale może nie powinienem tego zbytnio po sobie pokazywać. Na szczęście potrafiłem oszukiwać przy rzucie monetą.
„Orzeł dla Willa, reszka dla Bobo”, ogłosiłem.
Rzut, chwyt, zerknięcie, odwrócenie i co za niespodzianka. Wypadł orzeł!
Wydawało mi się, że Will wypuścił powietrze. Był zadowolony czy zawiedziony?
„Nie sądzę, żebym naprawdę chrapał”, powiedział Will, obejmując mnie ramieniem.
„Zdecydowanie chrapiesz!”, krzyknął za nami Bobo.
Rzuciłem swoje rzeczy na nowe łóżko i wyjrzałem przez okno. Mieliśmy niesamowity widok na las za terenem uczelni.
„Więc”, powiedział Will, przerywając ciszę. „Chcę, żebyś wiedział, że to dla mnie całkowicie w porządku, że dzielimy pokój”.
Dlaczego miałem wrażenie, że to nie koniec?
„Chodzi o to, że... nie do końca wiem, jak się zachować”, powiedział, wyraźnie zmagając się z czymś w środku.
„Co masz na myśli?”, zapytałem. Starałem się nie bronić przed atakiem.
„Nie chcę zrobić niczego, co mogłoby sprawić, że poczujesz się niekomfortowo”, powiedział, lekko czerwieniąc się na twarzy.
„Nigdy nie miałeś kolegów gejów?”, zapytałem z uśmiechem.
Jego zdenerwowanie było bardzo urocze. O co chciał mnie zapytać?
„Aż tak to widać?”, zapytał z niezgrabnym śmiechem.
„Co powiesz na umowę? Jeśli kiedykolwiek sprawisz, że poczuję się niekomfortowo, powiem ci o tym, ale tylko jeśli obiecasz robić to samo”.
„Umowa stoi!”, powiedział, wyraźnie się rozluźniając.
„Mogę o coś zapytać?”, odezwałem się, by rozładować napięcie.
„Dawaj”, odpowiedział z lekkim wahaniem.
„Skoro jest miejsce dla sześciu osób, to dlaczego jest nas tylko pięciu?”
Will wydawał się zadowolony, że to pytanie, na które potrafi łatwo odpowiedzieć. „Jeszcze nie skończyliśmy rekrutacji. Sam jest bardzo, bardzo wybredny”.
„To dlaczego ty tu jesteś?”, wypaliłem. „Kurwa! Źle to zabrzmiało. Ja...”
„Nie martw się, to uzasadnione pytanie”, powiedział, podwijając rękawy.
Blizny biegnące wzdłuż jego żył były już zagojone. Jednak nadal było je widać.
„Reprezentuję grupę, której nie można łatwo rozpoznać z zewnątrz”, powiedział Will, pukając się w głowę.
„Och”, wyszeptałem, gdy nagle zabrakło mi słów. „Przepraszam, nie wiem, co powiedzieć”.
„Doceniam twoją szczerość”, powiedział. „I... nie, nie jestem niebezpieczny”.
Złapałem go za ramię i powiedziałem: „Nigdy bym tak nie pomyślał!”
Spojrzał w dół na moją rękę, więc odruchowo ją cofnąłem.
„...a ja wcale tak nie pomyślałem!”, powiedział, łapiąc mnie w uścisk i klepiąc po plecach.
Nie wiedziałem, co takiego w sobie ma, ale przy Willu czułem się bardzo swobodnie.















































