
Uniwersum Dyskrecji: Szkolenie Fursta
Autorzy
Lektury
64,6K
Rozdziały
7
Rozdział 1
Training Furst
Ściągnąłem koszulkę i wrzuciłem ją do szafki. Szybko rzuciłem okiem na moje mięśnie brzucha. Potem zakryłem je granatową, obcisłą koszulką FitShop.
Cały uniform był zaprojektowany tak, aby podkreślać nasze ciała. Bradley Jones był właścicielem najbardziej luksusowej siłowni w mieście. Chciał, żeby jego klientów otaczały idealnie wyrzeźbione sylwetki.
Ciężko harowałem, żeby tak wyglądać. Bradley zatrudnił mnie na miejscu po krótkiej rozmowie.
„Znowu się spóźniasz, Sebastian!” – powiedział Taylor tuż za mną, strasząc mnie w chuj.
Bradley wymagał, żeby poranna zmiana pojawiała się godzinę wcześniej, by sprawdzić sprzęt i szatnie. Spóźniłem się przez ostatnie trzy dni. Ale Taylor nigdy nie pisnął słówka szefowi.
„Stary, wszystko okej?” – zapytał, kładąc dłoń na moim ramieniu.
„Mam problemy ze snem” – powiedziałem zgodnie z prawdą.
Czy powinienem mu powiedzieć, dlaczego? Jebać to!
„Zerwałem z moim chłopakiem i... cholernie to boli.”
„Z twoim chłop... Czekaj, jesteś gejem?” – zapytał Taylor. Wyglądał na zaskoczonego, ale nie zszokowanego.
„Biseksualny. Czwórka w skali Kinseya, co oznacza, że wolę facetów” – odpowiedziałem, rzucając mu moją standardową odpowiedź.
Ściągnąłem dresy oraz majtki i wciągnąłem moje służbowe spodenki.
„Co za dokładna odpowiedź” – stwierdził Taylor z podziwem. „Zaskoczyłeś mnie, ja...”
„Niech zgadnę, nie wyglądam na geja?” – mruknąłem.
„Chciałem powiedzieć, że nie wiedziałem, że kogoś masz. Przykro mi, że to się skończyło” – powiedział ostrożnie.
Wow, okej. Najwyraźniej zbyt szybko zacząłem się bronić.
„Podobno jestem ciężkim człowiekiem do życia. Próbowałem wiele razy... ale ewidentnie poniosłem porażkę.”
Zaskoczyłem samego siebie, gdy nagle zalałem się łzami. Spływały po moich policzkach szybciej, niż nadążałem je wycierać. Co do kurwy?! Ja nigdy nie płaczę!
„Hej” – powiedział Taylor, przytulając mnie do siebie. „W porządku, wyrzuć to z siebie.”
Jego gest sprawił, że zacząłem szlochać jeszcze głośniej bez cienia wstydu. Najwyraźniej trzymałem to w sobie od dłuższego czasu.
Klepał mnie delikatnie po plecach, aż się uspokoiłem. Potem zapytał: „Może poprosisz Bradleya o kilka dni wolnego? Na pewno zrozumie.”
„Nie! Proszę, nie. Zatrzymuję się w mieszkaniu z jedną sypialnią wynajętym przez HomeAway w złej części miasta. Naprawdę nie chcę tam siedzieć całymi dniami.”
„Okej” – powiedział, ponownie mnie przytulając.
Wow! Kto by pomyślał, że samiec alfa Taylor może się tak zachowywać?
„Dzięki” – rzuciłem przez jego ramię.
„Za co?” – zapytał łagodnie.
„Za to” – wyszeptałem.
„Posłuchaj” – zaczął, biorąc głęboki wdech. „Jeśli potrzebujesz miejsca do spania, aż staniesz na nogi, mój pokój gościnny jest wolny.”
Gapiłem się na niego, sprawdzając, czy mówi poważnie. Zamrugałem głupkowato kilka razy.
„Muszę o tym pomyśleć” – wymamrotałem.
Kurwa! Co za niewdzięczna odpowiedź.
„Zrób to. A na razie chodźmy na górę, zanim Bradley skopie nam tyłki.”
***
Nie zwracałem zbytniej uwagi na to, jak mój klient, Mike, robi swoje ćwiczenia. Na sali pojawił się nowy klient i był po prostu cudowny. Ostrożnie rozbierałem go wzrokiem przez ostatnie dziesięć minut. Na szczęście był zbyt zajęty swoim treningiem, by to zauważyć.
„Ile jeszcze? Chyba straciłem rachubę” – wysapał Mike, wyrywając mnie z zamyślenia.
„Jeszcze pięć, Mike” – skłamałem.
„Robi się, mistrzu” – powiedział Mike z krzywym uśmiechem.
Nienawidziłem, jak mnie tak nazywano. Mój ojciec zawsze używał tego jako obelgi. To zabawne, bo nigdy nie byłem bardzo wysportowanym dzieckiem. Nic jednak nie powiedziałem Mike'owi. Był klientem. Nie chciałem robić problemu o coś małego.
Nagle Taylor znów stanął za mną. Szybko szepnął mi do ucha: „Szef chce cię widzieć. Ja zajmę się Mikiem.”
Kurwa! Czyżby Bradley zauważył, że znowu się spóźniłem? Czy miałem wylecieć z roboty jak Jason?
Wszedłem do luksusowego biura Bradleya. Spodziewałem się, że będzie na mnie krzyczał. Zamiast tego zszokował mnie widok Calvina Fursta siedzącego przed jego biurkiem.
Co do kurwy robił tutaj założyciel AcuTech?
Ten facet nie pokazywał się publicznie od miesięcy. Pytacie, skąd to wiem? Okej, przyznaję to. Czytam blog Next-Door, siedząc na kiblu. Po prostu fascynują mnie plotki o znanych ludziach. To oraz moja religijna potrzeba oglądania Oscarów!
Tak czy inaczej, Calvin Furst był legendą. Jego telefon CuffPhone, który można było zgiąć wokół nadgarstka, całkowicie zmienił świat technologii mobilnych.
A ja... właśnie ściskałem jego dłoń.
„Panie Furst, to zaszczyt, proszę pana” – powiedziałem zdecydowanie za szybko.
„Mów mi Cal” – powiedział. Wskazał na krzesło obok siebie. Zachowywał się, jakby to było jego własne biuro.
„Właśnie rozmawialiśmy o twoim pozytywnym nastawieniu i profesjonalizmie, Sebastian” – powiedział Bradley z fałszywym uśmiechem.
Serio?
„Potrzebuję trenera personalnego” – powiedział cicho Furst. „Przygotowuję się do zbliżającego się wydarzenia. Chcę wyglądać jak najlepiej.”
Ja pierdolę! Czyżby mówił o premierze nowego produktu? Przez ułamek sekundy mój umysł zalały nieskończone możliwości.
„Cal wybrał konkretnie ciebie do tego zadania” – powiedział Bradley. Jego twarz pokazywała wyraz krzyczący „nawet nie próbuj odmawiać”.
„Wow, to dla mnie zaszczyt, panie... Cal.” Tym razem naprawdę się jąkałem. Dlaczego Furst sprawiał, że czułem się tak nerwowo?
„Masz świetne opinie” – rzucił Cal. Wstał i zapiął guziki w swojej drogiej marynarce. „Będę na ciebie czekać punktualnie o ósmej w moim domu. Mój asystent prześle ci adres.”
W jego domu?
„Dobrego dnia, panowie” – powiedział. Uścisnął nasze dłonie. Przed biurem czekał na pana Fursta facet w czarnym garniturze. Był większy od Bruno. Mężczyźni zniknęli w windzie, zanim zdążyliśmy wykrztusić choć słowo.
„Co tu się właśnie stało?” – zapytałem szefa.
„Zostałeś wybrany na prywatnego trenera Calvina Fursta na najbliższy miesiąc. On hojnie zapłaci za ten przywilej” – powiedział Bradley. Jego oczy błyszczały z ekscytacji.
„Naprawdę? Ile?”
„Przecież dostajesz już pensję, Sebastian” – odparł Bradley lekceważąco.
Wow! Typowy Bradley.
W głowie mi się kręciło, gdy wracałem na salę treningową. Zastanawiałem się, dlaczego z dwunastu pracujących tu trenerów wybrano akurat mnie. Żadnej rozmowy kwalifikacyjnej. Tylko rekomendacja.
Ale od kogo?













































