
Uniwersum Dyskrecji: The Order
Autorzy
Michael BN
Lektury
15,9K
Rozdziały
2
Rozdział 1
Byłem w college'u zaledwie od dwóch tygodni, gdy podszedł do mnie pewien chłopak, o którym później dowiedziałem się, że należał do tajnego stowarzyszenia.
„Zostałeś wybrany”, powiedział, wręczając mi czarną kartę wielkości wizytówki.
Rozłożyłem ją, aby zobaczyć numer telefonu.
Na początku myślałem, że to jakiś żart z pierwszoroczniaków. Ale po trzech dniach ciekawość wzięła górę.
Zapisałem numer w kontaktach i wysłałem zwykłe cześć.
Godzinę później dostałem odpowiedź.
Unknown
Zostałeś wybrany przez The Order
Unknown
Wkrótce otrzymasz serię pytań
Unknown
Dzielenie się tymi informacjami nie leży w twoim interesie
Ja pierdolę! Czy miałem czuć się zaszczycony, czy przerażony? A może padłem ofiarą głupiego żartu?
Prawie przekonałem samego siebie, że to wszystko to jeden wielki kawał. Wtedy zacząłem dostawać pojedyncze SMS-y z pytaniami.
Unknown
Dlaczego Hargrave?
Richard
Bo jest najlepsze
Unknown
Jaka jest twoja orientacja seksualna?
Richard
Hetero
Unknown
Wiemy o Kyle'u Denverze
Skąd o tym wiedzieli? To było w liceum!
Richard
Ok, bicurious
Wiadomości ustały równie nagle, jak się zaczęły.
Ale następnego ranka otrzymałem coś w rodzaju motta.
Unknown
Żadnych Zasad. Żadnych Etykiet. Żadnych Ograniczeń.
Odpowiedziałem bezczelnym Amen.
Unknown
Członkowie naszej organizacji zgłoszą się do ciebie z „propozycją”
Unknown
Zgódź się, a przejdziesz do następnej rundy
Unknown
Odmów, a więcej się z tobą nie skontaktujemy
Unknown
Dzielenie się tymi informacjami nie leży w twoim interesie
O jaką propozycję im chodziło?
***
Minęły cztery dni. Szczerze mówiąc, zdążyłem zapomnieć o całym tym dziwnym zdarzeniu.
Nauka na uczelni była intensywna, ale niesamowicie interesująca.
Nigdy bym nie pomyślał, że studiowanie może być aż tak wciągające.
Mój pokój w akademiku mnie przytłaczał, więc uczyłem się głównie w świetlicy studenckiej, słuchając playlisty z dźwiękami natury.
Robiłem notatki w sposób, który tylko ja potrafiłem zrozumieć.
Skutecznie uczyłem się tylko wtedy, gdy przekształcałem informacje po swojemu. Zawsze dbałem, by nie utracić ich oryginalnego sensu.
Byłem w trakcie rozszyfrowywania wyjątkowo trudnego akapitu. Wtedy jakaś dziewczyna usiadła obok mnie.
Przy stole było mnóstwo wolnego miejsca, więc wydawało się to niepotrzebne. Nic jednak nie powiedziałem.
Pisałem dalej. Nagle ona rzuciła czarną kartkę na mój zeszyt.
Od razu ją rozpoznałem i rzuciłem jej spojrzenie.
Ukrywała się pod kapturem bluzy. Gapiła się na przeciwległą ścianę, a jej twarz była całkowicie zasłonięta.
Ostrożnie otworzyłem kartkę. Prawie zakrztusiłem się własną śliną.
Na czarnym papierze było pięć linijek tekstu. Zostały napisane białym długopisem, bardzo płynnym pismem.
Żadnych Zasad
Nie patrz na mnie.
Nie przestawaj robić tego, co robisz.
Nie zwracaj na siebie uwagi.
Palcuj mnie, aż dojdę.
Ja pierdolę! Co to w ogóle była za propozycja?
I co to była za organizacja?
Najbardziej szalone było to, że kręciło mi się od tego w głowie.
W liceum trochę się zabawiałem, ale żeby aż tak?
Czułem się tak, jakby ta kartka dawała mi jakieś specjalne pozwolenie.
Czy o to w tym wszystkim chodziło?
Gdybym odmówił, to całe doświadczenie by się skończyło.
Ale teraz byłem jeszcze bardziej ciekaw, dokąd mnie to zaprowadzi.
W porządku, raz kozie śmierć.
Gdybym wpadł, miałbym ostro przejebane.
Ostrożnie wsunąłem rękę pod stół. Jednocześnie udawałem, że uczę się z tekstu leżącego przede mną.
To, że nie widziałem własnych ruchów, sprawiało, że ta szalona przygoda była jeszcze bardziej ekscytująca.
Znalazłem to, czego szukałem. Delikatnie wsunąłem środkowy palec w jej miękkie, mokre wejście.
Dziewczyna była wyraźnie równie mocno podniecona całą tą tajemnicą, jak ja.
Kąt ułożenia ręki był nieco niewygodny. Niewiele jednak mogłem z tym zrobić.
Dołożyłem drugi palec. To sprawiło, że zaczęła wiercić się na krześle.
Poruszałem palcami w górę i w głąb. Robiłem to powoli, ale stanowczo.
Czułem, jak próbuje powstrzymać reakcję. Jej łechtaczka nabrzmiewała pod moim dotykiem.
Wysunąłem palce. Użyłem czubka środkowego palca, aby dalej ją stymulować.
W kółko i w kółko... Wtedy dziewczyna chwyciła moje kolano i ściskała je coraz mocniej.
Potem nagle je puściła. Wstała i po prostu odeszła.
Co jest, kurwa?
To był potężny zastrzyk adrenaliny. Nie mogłem uwierzyć w to, co właśnie zrobiłem!
Nie muszę dodawać, że skupienie się na nauce było teraz znacznie trudniejsze. Moje serce wręcz waliło w piersi.













































