
Ślub od pierwszego wejrzenia
Autorzy
Heather Teston
Lektury
1,0M
Rozdziały
30
Rozdział pierwszy
CORA
Ojciec Cory, Adonis, był właścicielem dobrze prosperującej winnicy. Jego wino było znane na całym świecie, ale nie zawsze tak było. Przez wiele lat ledwo wiązał koniec z końcem, aż poznał Oscara Vaillanta.
Gdy mężczyzna przyjechał do Grecji i spróbował wina, od razu zorientował się, że Adonis jest bliski bankructwa. Zaproponował, że da Adonisowi pieniądze, żeby utrzymać jego interes na powierzchni.
Oscar nawet pomógł Adonisowi sprzedawać jego wino na całym świecie. Ale był jeden warunek. Adonis musiał obiecać, że jego pierwsza córka wyjdzie za mąż za jedynego syna Oscara.
Żona Adonisa, Maya, była w ciąży i wiedzieli, że urodzi się dziewczynka, więc się zgodził.
Adonis musiał też pilnować, żeby córka trzymała się z dala od innych mężczyzn i pozostała dziewicą do czasu ślubu z synem Oscara.
Umowa została zawarta, a wesele miało się odbyć w jej dwudzieste urodziny.
Kiedy Cora była już wystarczająco duża, żeby to zrozumieć, rodzice powtarzali jej w kółko, że jej obowiązkiem jest poślubić mężczyznę, który został dla niej wybrany.
Uczyła się w domu i miała niewielu przyjaciół. Dorastała nieśmiała i cicha, nigdy nie sprzeciwiając się rodzicom.
NOAH
Noah Vaillant dorastał i mieszkał na południu Francji. Ludzie mówili, że przyszedł na świat w bardzo bogatej rodzinie. Jego ojciec był zamożnym pośrednikiem nieruchomości, który prowadził interesy na całym świecie.
Miał też kilka barów i restauracji we Francji. Pozwolił Noahowi je przejąć i nimi zarządzać, razem z jednym z najlepszych hoteli w okolicy.
Syn był bardzo przystojny. Spotykał się z wieloma kobietami i zawsze miał przy sobie inną. Lubił być wolny, uwielbiał seks i nigdy nie chciał zostać tylko z jedną kobietą.
Wiedział o aranżowanym małżeństwie. Zgodził się na nie dopiero wtedy, gdy ojciec powiedział, że zabierze mu wszystkie pieniądze, jeśli tego nie zrobi. Jego ojciec zostawiłby go bez grosza przy duszy.
Najlepsze było to, że ojciec obiecał mu, iż pewnego dnia przekaże mu kontrolę nad wszystkimi swoimi interesami.
Ślub miał się odbyć w Grecji. Potem on i jego panna młoda polecą z powrotem do Francji i wprowadzą się do domu, który kupił kilka lat temu.
Nawet teraz nie miał pojęcia, jak ona wygląda. Miał nadzieję, że jest choć trochę atrakcyjna. W końcu miał reputację do ochrony. Jak by to wyglądało w oczach innych, gdyby nie była ładna?
Ale bez względu na wszystko nie zamierzał się z nią kochać. Miało to być małżeństwo bez seksu, jeśli chodzi o niego.
Nie miał pojęcia, że jest jeszcze jeden warunek umowy, który musi spełnić, żeby dostać to, co obiecał mu ojciec. Ale wkrótce się o tym dowie.
CORA
. . . W noc przed ślubem Cora siedziała na miękkiej ławeczce przy oknie i patrzyła na gwiazdy lśniące na niebie.
Żałowała, że nie mogła dorastać jak inne dziewczyny – chodzić do szkoły, zaprzyjaźniać się, umawiać na randki. Niestety trzymano ją w domu, zawsze pod okiem rodziców.
Wychodziła tylko z nimi. Za kilka krótkich godzin miała zostać mężatką. Bała się. Bała się, jak będzie wyglądało jej przyszłe życie u boku obcego mężczyzny.
Czy będzie miły i delikatny, a może okrutny i zamknie ją jak więźniarkę we własnym domu? Nawet nie wiedziała, jak wygląda. Ojciec powiedział tylko, że to przystojny mężczyzna.
Odwróciła głowę w stronę drzwi, gdy usłyszała pukanie, i zobaczyła wchodzącą matkę z tacą. Stała na niej filiżanka i małe pudełeczko.
„Cześć, kochanie. Przyniosłam ci herbatę, żebyś mogła zasnąć. Musisz jutro wyglądać jak najlepiej na swoim ślubie.” Podeszła do ławeczki i odstawiła tacę.
„Mamo, dużo myślałam i nie chcę wychodzić za mąż.”
Maya opuściła głowę i potarła czoło. „Kochanie, to już postanowione. Nie ma teraz sposobu, żeby to cofnąć.”
„Mamo, proszę, porozmawiaj z tatą. Jeszcze nie jest za późno.” Spojrzała na matkę i dostrzegła zmarszczki zmartwienia na jej twarzy.
Jej matka wciąż była bardzo piękną kobietą o ciemnych włosach. Mimo że miała prawie sześćdziesiąt lat, wyglądała dużo młodziej.
„Coro, nie będziemy już o tym rozmawiać. Nie możemy denerwować twojego ojca.” Podniosła wzrok i uśmiechnęła się do córki. „Noah Vaillant przysłał ci prezent. Chce, żebyś go teraz nosiła. No dalej, otwórz.”
Biorąc głęboki oddech, Cora sięgnęła po pudełko. Otwierając je, zobaczyła piękny diamentowy pierścionek z ogromnym kamieniem i małymi diamentami po obu stronach. Była też pasująca obrączka.
Maya wzięła je z ręki Cory. „Ma bardzo dobry gust. To musiało go kosztować majątek” – powiedziała. Biorąc dłoń córki, założyła jej pierścionki na palec.
„Tak, są piękne. Jest bardzo bogatym człowiekiem i kiedyś będzie jeszcze bogatszy. Nigdy ci niczego nie zabraknie.”
„A co z miłością, mamo?”
Spojrzała na córkę z uniesioną brwią. „Co z miłością?”
„Mamo, czy ludzie nie powinni się kochać, zanim wezmą ślub? Nigdy nie spotkałam tego mężczyzny i nic o nim nie wiem.”
„Kochanie, miłość nie ma z tym nic wspólnego. To małżeństwo z rozsądku.”
„Czy ty nie kochałaś taty, zanim za niego wyszłaś?”
„Chyba nadszedł czas, żebyś poznała prawdę o mnie i twoim ojcu. Nasze małżeństwo też zostało zaaranżowane przez naszych rodziców.”
„Nie znałam go i nie byłam w nim zakochana, ale z czasem bardzo się do siebie zbliżyliśmy.”
„Tylko zbliżyliście się do siebie? Chcesz mi powiedzieć, że do dziś nie kochasz taty?”
„Dbamy o siebie, szanuję go i to jest najważniejsze – szanować swojego męża. Kochanie, miłość to tylko marzenie. Ci, którzy myślą, że są zakochani, w końcu zostają zranieni i rozczarowani.”
Cora siedziała i słuchała matki, zszokowana, gdy zdała sobie sprawę, że między jej rodzicami nie ma miłości.
Ale teraz, gdy o tym pomyślała, kiedy dorastała, ojciec zawsze był trochę chłodny wobec matki. Nigdy nie okazywali sobie uczucia.
Jej matka z kolei opiekowała się ojcem, nigdy się nie kłóciła ani nie sprzeciwiała. Cokolwiek powiedział, tak się działo. „Ale ja chcę małżeństwa, w którym jest miłość.”
Maya wzięła podbródek Cory w dłoń. „Czytałaś za dużo romansów i oglądałaś za dużo historii miłosnych w telewizji. Małżeństwo nie polega na miłości, polega na szacunku.”
„Jutro zostaniesz panią Vaillant. Jako jego żona będą od ciebie oczekiwane pewne rzeczy. Po pierwsze, musisz szanować męża i być mu posłuszna.”
„Po drugie, twoim obowiązkiem jest pozwolić mu czerpać przyjemność z twojego ciała. Mam tylko nadzieję, że za pierwszym razem będzie dla ciebie delikatny. Nigdy nie odmawiaj mężowi. Uszczęśliwiaj go, a jestem pewna, że będzie dla ciebie dobry.”
Twarz Cory zbladła, a serce zaczęło jej walić. Nigdy tak naprawdę nie myślała o seksie do tej pory i teraz przeraziło ją to do szpiku kości. „Mamo, jestem dziewicą i boję się.”
„Wiem, kochanie. Za pierwszym razem trochę zaboli i poczujesz ból, ale po pierwszych kilku razach zaczniesz odczuwać przyjemność.”
„Może ci się nawet spodobać. Niektórym kobietom się podoba, a niektórym nie. Teraz wypij herbatę i odpocznij, a zobaczę cię rano jako pierwsza. Kocham cię. Dobranoc.”
Po wyjściu matki Cora siedziała i patrzyła na pierścionki na swoim palcu. Nic nie wiedziała o seksie. Cholera, nigdy nawet nie została pocałowana przez chłopaka, więc nie miała pojęcia, czego się spodziewać.
Widziała kilka programów telewizyjnych, w których pary uprawiały seks, ale nie pokazywały zbyt wiele. Nie, nie chciała małżeństwa bez miłości ani uprawiać seksu z mężczyzną, którego nie kochała.
Okej, była zmuszona wyjść za obcego, ale to nie znaczyło, że musiała być jak jej matka i poddać się mężczyźnie, którego nie znała ani o którego nie dbała.
NOAH
Noah siedział w rodzinnym odrzutowcu z rodzicami i najlepszym przyjacielem, który miał towarzyszyć mu na ślubie. Wkrótce mieli lądować w Grecji. Zarezerwowali pokój hotelowy, w którym mieli się zatrzymać przed ślubem.
„Nadal nie mogę uwierzyć, że godzisz się na ten głupi ślub. Wiesz w ogóle, jak ta dziewczyna wygląda? Może być naprawdę brzydka, skąd możesz wiedzieć?” powiedział Barry, biorąc długi łyk whisky.
Noah potarł podbródek, patrząc na przyjaciela.
„Naprawdę nie mam wyboru. Gówno mnie obchodzi, jak ta dziewczyna wygląda, bo i tak nie będę z nią sypiał.”
„A co z twoimi wszystkimi koleżankami? Nie sądzę, żeby były zadowolone, gdy się dowiedzą, że jesteś żonatym mężczyzną.”
Noah spojrzał z powrotem na Barry'ego i uśmiechnął się.
„Szczerze wątpię, czy będzie je obchodziło, czy jestem żonaty, czy nie. Myślę, że to przyciągnie do mnie jeszcze więcej lasek.”
Barry spojrzał na drugi koniec samolotu, gdzie siedzieli rodzice Noaha.
„Po prostu nie mogę uwierzyć, że w dzisiejszych czasach nadal istnieją takie rzeczy jak aranżowane małżeństwa. Nie powiedzieli ci nic o tej dziewczynie, z którą masz się ożenić?”
„Niewiele. Powiedzieli, że jutro kończy dwadzieścia lat i podobno jest jeszcze dziewicą. Biedna dziewczyna, wygląda na to, że nią pozostanie przez bardzo długi czas. Próbowałem wygoglować jej zdjęcie, ale nigdzie nie ma o niej nic. Żadnego konta na Facebooku, Twitterze, nic. Nie mogę uwierzyć, że każą mi zabrać ją do ich willi w Hiszpanii na tygodniowy miesiąc miodowy. Co ja, do cholery, mam z nią robić przez cały tydzień?”
„Nie bądź takim dupkiem. Zabierz ją zwiedzać, zajmij ją tak bardzo, żeby wieczorem była zbyt zmęczona, by oczekiwać seksu. Z drugiej strony, jeśli jest choć trochę atrakcyjna, czemu by jej nie przelecieć?”
Noah spojrzał na najlepszego przyjaciela i pokręcił głową.
„Bo wtedy będzie tego oczekiwać cały czas. W końcu jestem aż tak dobry” powiedział, mrugając do Barry'ego.
„Boże, Noah, jesteś aroganckim skurwielem” odparł, śmiejąc się.
Gdy samolot lądował, Noah spojrzał na rodziców. Oboje byli po sześćdziesiątce i nadal w świetnej formie jak na swój wiek. Jego ojciec był wysoki, szczupły i dość umięśniony. Matka była drobną blondynką, która również dbała o doskonałą formę, choć w dużej mierze dzięki zabiegom kosmetycznym.
Oboje spędzali dużo czasu osobno, zazwyczaj wyjeżdżając na oddzielne wakacje. Nie było między nimi zbyt wiele miłości, ale żadne z nich nie chciało rozwodu. Rozwód oznaczałby konieczność oddania ogromnej części majątku, a żadne z nich nie było na to gotowe.
Nigdy nie miał na to żadnych dowodów, ale zawsze wiedział, że oboje mieli kilku różnych kochanków w trakcie swojego małżeństwa.
Po wylądowaniu samolotu wszyscy wsiedli do limuzyny, która na nich czekała, i pojechali do hotelu.
Podczas przejścia przez hotelowe lobby Noah nie mógł oderwać wzroku od wszystkich pięknych kobiet. Nawet Barry'emu ciekła ślinka.
„Szkoda, że nie możesz się dziś w nocy zabawić, skoro rano bierzesz ślub.”
Noah spojrzał na przyjaciela i uśmiechnął się.
„Kto powiedział, że nie mogę?”
„Ja mówię.”
Noah i Barry odwrócili się i zobaczyli jego ojca.
„Ojcze, odmówiłbyś mi ostatniego romansu?”
„Posłuchaj mnie uważnie. Jesteśmy w Grecji, gdzie pan Thanos jest dobrze znany, a wielu z tych ludzi doniesie mu, jeśli zobaczą, że robisz coś niestosownego. Możesz wytrzymać jedną noc. Po prostu idź do pokoju, wypij kilka drinków i dobrze się wyśpij. Jutro czeka cię bardzo długi dzień i nie chcę, żebyś wszystko spieprzył.” Spojrzał na Barry'ego. „Oczekuję, że dotrzymasz mojemu synowi towarzystwa i upilnujesz, żeby nie wpadł w kłopoty.”
„Tak jest, proszę pana” odparł. Gdy starszy mężczyzna odwrócił się plecami, zasalutował mu. „Cholera, Noah, nie wiem, jak ty to z nim wytrzymujesz. Traktuje cię bardziej jak służącego niż jak syna.”
„Chodźmy po prostu do pokoju.”
Tak, on też nienawidził sposobu, w jaki ojciec go traktował. Noah dziękował Bogu, że ma własny dom i nie musi z nim mieszkać i znosić wszystkich jego pierdół.
Po rozpakowaniu się w pokoju pojawił się Barry z butelką szkockiej i dwoma szklankami w rękach.
„Może nie możemy wyjść i imprezować, ale możemy dziś wieczorem wypić kilka drinków i obejrzeć trochę porno.”
Siadając na sofie, Barry włączył telewizor i znalazł stronę porno, której szukał, podczas gdy Noah nalał im obu po dużej szkockiej.
Mimo że robiło się późno, zamówili obsługę pokojową. Obaj byli w pół pijani, gdy zdecydowali, że czas iść spać.
Barry zatoczył się z powrotem do swojego pokoju, a Noah podszedł do łóżka i padł na nie. Jęknął, gdy spojrzał na zegar i zdał sobie sprawę, że musi wstać za niecałe pięć godzin.
Zamykając oczy, zasnął w ciągu kilku minut.
Otworzył oczy, gdy usłyszał walenie do drzwi. Z pulsującą głową i suchym gardłem wstał z łóżka i podszedł otworzyć drzwi.
„Przestańcie walić w te pieprzone drzwi” zaklął.
Stali tam jego ojciec i matka ze złością na twarzach.
„Wiesz, która jest godzina? I śmierdzisz alkoholem” warknął Oscar.
Noah odsunął się, by wpuścić rodziców.
„Dajcie mi spokój, mam jeszcze mnóstwo czasu, zanim zacznie się ten głupi ślub.”
„Synu, chcę, żebyś poszedł wziąć prysznic, a ja zamówię ci kawę. Musisz wytrzeźwieć i nie spóźnić się na swój ślub. Nie chcemy obrazić pana Thanosa i jego rodziny” powiedziała Emma, praktycznie wpychając go w stronę łazienki.
„Dobra, mamo. Nie musisz iść ze mną, wiesz?”
„Noah, twoja matka i ja będziemy czekać na ciebie na dole w jadalni. Oczekuję, że będziesz się zachowywał jak najlepiej i z szacunkiem.”
„Nie martw się, ojcze, będę grzecznym chłopcem” odparł sarkastycznie.
Gdy wyszedł spod prysznica z ręcznikiem owiniętym wokół pasa, Barry już tam był, a z nim duży dzbanek kawy.
„Nalej mi jedną, dobra?”
„Cholera, stary, wyglądasz tak źle, jak ja się czuję” powiedział Barry, podając mu filiżankę kawy.
Kończąc kawę, Noah przebrał się w dżinsy i koszulę. Gdy był już ubrany, razem z Barrym zeszli na dół, by spotkać się z rodzicami.
„Chciałem ci podziękować, że ze mną przyjechałeś.”
„Noah, żartujesz? Nie przegapiłbym wyjazdu do Grecji za nic w świecie. A pomyśleć, że mogę tu zostać przez kilka dni, podczas gdy ty pojedziesz w podróż poślubną. Mam już oko na jedną z pokojówek w hotelu, więc wiem, że będę się dobrze bawił, ale nie jestem pewien co do ciebie” powiedział, śmiejąc się i zarabiając na cios w ramię od przyjaciela.
„Hej, stary, nie tak mocno.”
Po śniadaniu nadszedł czas, by wrócić do pokojów i przebrać się w stroje na ślub. Noah nie miał na to ochoty.
Słyszał o greckich weselach i nie był nimi zbyt podekscytowany. Po pierwsze, jedynymi ludźmi, których znał, byli jego rodzice i Barry.
Wszyscy inni mieli być obcymi, ponieważ nikt z jego strony tam nie będzie, co mu odpowiadało. Nie był podekscytowany tym małżeństwem ani nawet go nie chciał.
Więc po co miałby chcieć tam kogokolwiek, kogo zna? Chciał tylko mieć to wszystko za sobą, żeby móc wrócić do domu.















































