
Ostatnia randka Książka 2
Autorzy
Lektury
18,8K
Rozdziały
11
Rozdział 1
JENNY
Uśmiech pojawił się na moich ustach, gdy patrzyłam, jak klatka piersiowa Kierana unosi się i opada, a jego powieki drgają przez sen. Zastanawiałam się, o czym śni.
Poczułam przypływ odwagi i położyłam dłoń na jego twardej klatce piersiowej, pozwalając palcom wędrować w górę i w dół po nagiej skórze.
Miał talent do budzenia mnie seksem. Może tym razem to ja mogłam mu się odwdzięczyć.
Moje palce powędrowały niżej. Nie spuszczałam wzroku z jego przystojnej twarzy, gdy owinęłam dłoń wokół jego grubego członka, przez co drgnął przez sen.
Po części spodziewałam się, że zaraz otworzy oczy, ale poza cichym jękiem nadal spał. Musiał być wykończony po pracy albo to ja go wykończyłam zeszłej nocy.
Na tę myśl się zarumieniłam, a moje łono zapulsowało.
Ogarnij się, Jenny!
Zmusiłam się, żeby skupić na sprawianiu przyjemności mężowi. Dalej go głaskałam, wydobywając z niego kolejny jęk. Starałam się nie śmiać — nie chciałam go obudzić.
Skoro nie chcesz go obudzić, to po co to robisz?
No dobra, może nie byłam do końca szczera. Chciałam, żeby się obudził, bo przywykłam do tego, że jego oczy są pierwszym, co widzę rano.
Kieran zawsze mnie budził, więc kiedy dziś obudziłam się przed nim, nie mogłam się powstrzymać od pragnienia, żeby otworzył oczy, abym mogła w nie spojrzeć i zacząć swój dzień.
Obudź się, kochanie — ponaglałam go w myślach, nie przestając go głaskać. Twardniał w mojej dłoni, ale oczy miał wciąż zamknięte.
Dlaczego się nie budził? Zawsze wstawał przede mną. Dlaczego nie dzisiaj?
Wiedziałam, że jest zmęczony po wczorajszej nocy, ale to nie znaczy, że powinnam zaczynać dzień bez miłości w jego oczach.
Byłam tak pochłonięta swoim wewnętrznym napadem złości, że nawet nie zauważyłam, kiedy się obudził, obrócił mnie na plecy i zawisł nade mną.
W końcu otworzył oczy.
„Niegrzeczna dziewczynka. Nie powinnaś drażnić mężczyzny, kiedy śpi,” wymruczał, muskając nosem mój kark i posyłając dreszcz przyjemności w sam mój środek.
„Gdybym tego nie zrobiła, ten mężczyzna by się nie obudził, a ja nie mogłabym zacząć dnia. A biorąc pod uwagę, że mam z tym mężczyzną piękną córkę, naprawdę muszę wstać i sprawdzić, co u niej,” odpowiedziałam.
Jęk wymknął mi się z ust, gdy Kieran ścisnął mój sutek i pocałował mnie w szyję.
„Jestem pewien, że nasza córka może poczekać. Za to ja nie mogę zacząć dnia, nie mając ciebie,” powiedział, ustawiając się przy moim wejściu i wchodząc we mnie jednym pchnięciem.
Przez chwilę się nie ruszał, dając mi czas, żebym się do niego przyzwyczaiła, po czym wycofał się i wszedł ponownie.
Kieran narzucił mocne, równe tempo, które pchało mnie ku szczytowi. Jego usta wędrowały po moim ciele, rozpalając każdy nerw.
Jęczałam i wbijałam paznokcie w jego ramiona, ale szybko złapał moje nadgarstki i przypiął je nad moją głową.
„Ręce zawsze na boku,” wymruczał, całując mnie głęboko, akurat gdy orgazm mną wstrząsnął i zaczęłam drżeć pod nim.
Kieran doszedł chwilę później, zastygając nade mną, gdy wylewał się we mnie. Chciałam go objąć, przytulić do siebie, ale trzymał moje ręce przygwożdżone.
Nieważne, ile czasu minęło, Kieran nigdy nie pozwalał mi przejąć kontroli podczas seksu. A ja naprawdę tego chciałam… choć raz.
Kiedy oboje wróciliśmy na ziemię, Kieran obdarzył mnie leniwym uśmiechem i pocałował w czubek nosa.
„Dzień dobry, żono,” przywitał się, a jego brązowe oczy spotkały moje.
„Spóźniłeś się, mężu”, próbowałam go zganić, ale wciąż pławiłam się w błogostanie po naszym zbliżeniu.
„Jak możesz oczekiwać, że się obudzę, skoro miałem najpiękniejszy sen?”
„Ach tak?” Uniosłam brwi. „I o czym ci się śniło?”
„Właściwie to raczej o kim,” poprawił mnie z figlarnym uśmiechem.
„Dobrze. O kim ci się śniło?”
Przejechał palcem po moim policzku. „O pięknej kobiecie. Niesamowicie pięknej kobiecie.”
Mój uśmiech zgasł, a oczy się zwęziły. „O kim?”
„Jej imię to tajemnica. Ale po prostu nie chciałem się budzić; była taka piękna,” powtórzył.
Moja irytacja zamieniła się w strach. Wszystkie niepewności, które pogrzebałam głęboko w sobie, wróciły na powierzchnię, podnosząc swoje wstrętne łby.
Kieran śnił o pięknej kobiecie. Czy ja nie byłam piękna? Według niego ta kobieta była tak piękna, że nie chciał się budzić, co znaczyło, że nie chciał mnie widzieć.
Czy byłam brzydka?
Poczułam łzy napływające do oczu, gdy wspomnienia o mojej przybranej rodzinie wróciły jak fala, mroząc mi krew w żyłach. Próbowałam je odepchnąć.
Ale ich słowa nie chciały zniknąć. Nawet po śmierci nie dawali mi spokoju.
Mimo że Kieran się do mnie uśmiechał, tak naprawdę go nie widziałam.
W mojej głowie byłam z powrotem w przeszłości, gdzie ojczym i przyrodni brat wyśmiewali mnie, powtarzając, jaka jestem brzydka.
„O nie. Nie, nie, nie, Truskaweczko. Nie wolno ci ode mnie odchodzić,” usłyszałam głos Kierana, ale brzmiał bardzo odlegle.
Mimo koszmaru, który przeżywałam, chwyciłam się jego głosu, używając go, aby wrócić do teraźniejszości.
Zamrugałam kilka razy, upewniając się, że jestem znowu tu i teraz. Kieran patrzył na mnie z niepokojem, trzymając dłoń na moim policzku.
„Hej. Wróciłaś do mnie, kochanie?” zapytał łagodnie. Kiwnęłam głową, zawstydzona, że wciąż mają na mnie wpływ ludzie, których już nie ma w moim życiu.
„Przepraszam. Po prostu myślałam o czymś głupim,” próbowałam się podnieść, ale nie pozwolił mi odejść. „Puść mnie. Muszę sprawdzić, co u Rose.”
„Zostań, dopóki ci nie powiem, że możesz iść,” powiedział, a mnie zalała fala irytacji.
„Wracaj do snu i śnij dalej o swojej tajemniczej kobiecie. Ja mam córkę, którą muszę się zająć,” próbowałam go odepchnąć, ale był za silny.
Jego figlarny uśmiech wrócił.
„Ale jeszcze ci nie powiedziałem, kim była ta kobieta.”
„Nie obchodzi mnie to. To ty nie możesz o niej przestać myśleć. Nie ja.”
Roześmiał się. „Brzmi to jak zazdrość.”
„Każda kobieta byłaby zazdrosna, gdyby jej mąż śnił o innej kobiecie!” odparowałam, starając się zignorować ból w sercu.
Mój ojczym miał rację — nigdy nie będę dla nikogo wystarczająca. Nigdy nie będę dość ładna ani dość mądra. A oto dowód.
Znów się roześmiał, a ja żałowałam, że nie mam czym w niego rzucić. Był taki bezmyślny.
Nie obchodziło go, że byłam zdenerwowana. Nie zdawał sobie sprawy, że jego sny o innej kobiecie budziły we mnie niepewność.
„Moja słodka dziewczynko,” zaśmiał się cicho, przesuwając się na bok i przyciągając mnie do siebie. Nie miałam wyboru i oparłam głowę na jego ramieniu.
„Dlaczego miałbym śnić o jakiejkolwiek innej kobiecie niż ty?”
Moje serce się trochę uspokoiło, ale wzruszyłam ramionami. „Nie wiem. Nie chciałeś mi powiedzieć jej imienia i ciągle powtarzałeś, że jest niesamowicie piękna.”
„Po prostu cię drażniłem. Śniłem o tobie, więc oczywiście nie chciałem się budzić. Ale teraz widzę, że budzenie się przy tobie jest równie dobre.”
Zmrużyłam oczy. „Wcześniej nie było dobre?”
Roześmiał się, wciąż rozbawiony. „Każdy dzień z tobą jest dobry, Truskaweczko. I moje życie będzie dobre, dopóki w nim jesteś.”
„Więc…” przeciągnęłam to słowo. „Gdybym cię zostawiła, to życie nie byłoby dobre?”
Jego zachowanie zmieniło się w jednej chwili. Mocniej zacisnął ramiona wokół mnie, a jego brązowe oczy pociemniały.
„Nigdy więcej czegoś takiego nie mów, Truskaweczko. Mówię poważnie.”
Strach ścisnął mi serce i szybko kiwnęłam głową. „Przepraszam.”
Pocałował mnie w czoło. „Jesteś dla mnie wszystkim, Jenny. Nie mogę i nie chcę przeżyć ani jednego dnia bez ciebie. Rozumiesz?”
Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową. „Kocham cię, Kieran.”
„Kocham cię, Jen. Tylko ciebie. Nigdy o tym nie zapominaj,” powiedział, a potem pocałował mnie tak namiętnie, że spóźniłam się do córki o godzinę.
***
„Mamusiu!” zawołała Rose, wyciągając do mnie rączki. Wzięłam ją na ręce i pocałowałam w pucołowaty policzek.
„Dzień dobry, księżniczko. Dobrze spałaś?” zapytałam, a ona pokiwała główką z szerokim uśmiechem na buzi.
„Tak!”
„Świetnie! Umyjemy się, a potem zjemy śniadanie,” powiedziałam, prowadząc ją do łazienki, gdzie czekała już kąpiel z bąbelkami.
Rose uwielbiała kąpiel, co było wielką ulgą.
Zawsze się bałam, że moje dzieci mogą nienawidzić kąpieli i będę musiała je zmuszać, co skończy się awanturą.
Nie chciałam, żeby moje dzieci były nieszczęśliwe. Chciałam zrobić wszystko, co w mojej mocy, żeby były zadowolone.
Po kąpieli ubrałam ją w nowy strój. Kieran był bardzo wymagający, jeśli chodziło o ubrania Rose.
Nie chciał, żeby nosiła ten sam strój dwa razy, więc dbał o to, aby jej garderoba była odświeżana co miesiąc. Wszystkie stare ubrania, buty i dodatki były wymieniane na nowe.
Często się o to kłóciliśmy. Nie widziałam problemu w tym, żeby nosiła coś więcej niż raz, ale on nie ustępował.
I nieważne, ile razy mówiłam mu, że to wyrzucanie pieniędzy, nie słuchał.
Gdyby chodziło tylko o Rose, jeszcze bym to zrozumiała, ale nie. Mnie traktował tak samo. Moja garderoba też była odświeżana co miesiąc, tak jak garderoba naszej córki.
Nie pozwalał mi nosić tych samych ubrań dwa razy. Pewnego dnia powiedział mi, że jeśli chcę wyrzucać sukienki po jednym założeniu, to mogę, a on kupi nowe.
A za każdym razem, gdy chciałam się z nim kłócić, przypominał mi, że jako osoba publiczna nie może pozwolić, żeby jego żonę i córkę widziano w starych ciuchach.
To zawsze zamykało mi usta, bo nie chciałam go zawstydzać.
„Głodna?” zapytałam ją.
Pokiwała główką. „Tak, mamusiu.” Zrobiła pauzę. „Tatuś poszedł?”
„Jeszcze nie.” Pokręciłam głową. „Czeka na ciebie. Chce dziś zjeść z tobą śniadanie.”
Twarz Rose rozpromieniła się, gdy szłyśmy do jadalni, gdzie Kieran już siedział, a pokojówka nalewała mu herbatę. Uśmiechnął się na nasz widok i wstał, żeby wziąć Rose na ręce.
„Dzień dobry, Słoneczko!” Pocałował ją w policzek. „Wyglądasz pięknie jak zawsze!”
„Tatusiu!” zawołała Rose i oplotła rączkami jego szyję. Wiedziałam, że teraz go nie puści. Kieran będzie musiał posadzić ją sobie na kolanach i karmić śniadaniem.
Może i była naszą córką, ale było widać, że kocha Kierana bardziej niż mnie.
Tak jak się spodziewałam, śniadanie minęło z Rose siedzącą na kolanach ojca i jedzącą.
Mimo że Kieran się spóźniał i telefon ciągle mu dzwonił, ignorował wszystko i skupiał się wyłącznie na córce.
Patrząc na nich dwoje, nie mogłam powstrzymać myśli, jak byłoby, gdyby Rose miała rodzeństwo. Miała już dwa latka, więc może nadszedł czas na kolejne dziecko.
Czemu nie zapytasz Kierana?
Tak, zapytam go. Ale co, jeśli nie chce kolejnego dziecka? Rose w zupełności mi wystarczała, ale nie chciałam, żeby dorastała samotna, tak jak ja.
A nawet to, że miałam przyrodniego brata, sprawiało, że czułam się jeszcze bardziej samotna.
„Dobrze, kochanie, bądź grzeczna. Wrócę wieczorem,” powiedział Kieran, całując Rose w policzek, po czym podał ją mnie. Zaczęła się wiercić, więc postawiłam ją na ziemi i pocałowałam Kierana.
„Miłego dnia. Zadzwoń do mnie, jak dojedziesz,” powiedziałam.
„Zadzwonię. Uważaj na siebie, dobrze? I pilnuj, żeby ta mała nie nabroiła,” odpowiedział, gdy pomagałam mu założyć marynarkę.
Roześmiałam się i kiwnęłam głową. „Dobrze. I Kieran, jeśli możesz, postaraj się wrócić trochę wcześniej. Chcę z tobą o czymś porozmawiać.”
„Czy to coś poważnego?” zapytał z troską w oczach.
„Poniekąd.” Wzruszyłam ramionami. „Ale to nic pilnego. Więc nie pędź na złamanie karku.”
„Żartujesz? Od dawna szukam wymówki, żeby wrócić wcześniej do ciebie i Rose. A ty, moja cudowna żono, właśnie dałaś mi idealny powód, żeby powiedzieć to tacie i bratu.
„Nie martw się. Wrócę, zanim się obejrzysz.” Pocałował mnie w czoło i wyszedł, gdzie czekał na niego kierowca, gotowy zabrać go do pracy.
„Kocham cię,” powiedziałam, czekając aż Rose powtórzy za mną.
„Kocham cię, tatusiu!” niemal krzyknęła, przez co uśmiech Kierana stał się jeszcze szerszy.
„Kocham cię, moja piękna żono.” Pocałował mnie, a potem odwrócił się do Rose. „Kocham cię, księżniczko.”
Rose owinęła swoją malutką rączkę wokół mojego palca i obie patrzyłyśmy, jak Kieran wychodzi za drzwi, zostawiając nas, żebyśmy cieszyły się wspólnym dniem.
Ale wiedziałam, że niedługo wróci i wtedy zapytam go o kolejne dziecko.
Jeszcze tylko kilka godzin.

















































