
Za maską Księga 2
Autorzy
Lektury
188K
Rozdziały
32
Rozdział 1
Księga 2
ROXANNE
PRAWIE ROK PÓŹNIEJ
Restauracja jest dziś niesamowicie zatłoczona, co jest nietypowe dla środowych wieczorów. Chris i ja pracujemy bez przerwy od prawie dziewięciu godzin.
Red Fire Grill odniósł ogromny sukces, odkąd został otwarty prawie rok temu.
Chris i ja nadal jesteśmy głównymi szefami kuchni i osobiście przygotowaliśmy posiłki dla wielu znanych osób z całych Stanów Zjednoczonych, które odwiedzają naszą restaurację podczas pobytu w Houston.
Nasze nazwiska pojawiły się nawet w Bon Appétit i innych magazynach kulinarnych, gdzie doceniono nasze nowoczesne podejście do pięciogwiazdkowej restauracji.
Chris i ja często wspólnie wymyślamy nowe pomysły, dzięki którym jedzenie jest świeże i ciekawe, a Spence wysłał nas nawet na kilka szkoleń w Ameryce Północnej, byśmy uczyli się najnowszych technik.
To wspaniałe doświadczenie, którego nie zamieniłabym na nic innego, i cieszę się, że nie zrezygnowałam z pracy w zeszłym roku, kiedy moje życie zamieniło się w gówno.
Spence by mi na to nie pozwolił, za co jestem mu wdzięczna każdego dnia.
Spence kupił mi bilet w jedną stronę pierwszą klasą do Włoch, nie wiedząc, kiedy będę gotowa na powrót. Prosiłam, żeby potrącił to z mojej wypłaty, ale w ogóle nie chciał o tym słyszeć.
Nie było mnie więc przez ponad miesiąc, zanim uznałam, że w końcu czas wrócić do mojego życia i stawić czoła problemom.
Podczas mojej nieobecności nabrałam dystansu, co dało mi nowy start w życiu.
Weszłam w układ z Lucasem, wiedząc doskonale, co może się stać, a kiedy to nastąpiło, mogłam winić tylko siebie. Zaakceptowałam to i poszłam naprzód.
Nadal od czasu do czasu widuję Lucasa w hotelu, bo wciąż pracuje dla Spence'a, ale konsekwentnie go ignoruję, mimo jego licznych prób nawiązania rozmowy. W ogóle za nim nie tęsknię i
teraz widzę, jaki on jest naprawdę, już mnie nie oszuka. Wciąż jednak strasznie tęsknię za Casey.
Po powrocie z Włoch próbowałam się z nią skontaktować, ale odrzucała każde moje połączenie i nie chciała się spotkać. Po wielu nieudanych próbach poddałam się.
Wciąż mam jednak nadzieję, że pewnego dnia mi wybaczy; nie chcę wierzyć, że to koniec naszej przyjaźni.
Włochy były absolutnym spełnieniem marzeń, pomimo okoliczności, które mnie tam zaprowadziły. Spence załatwił mi pobyt w hotelu Manfredi w Rzymie tak długo, jak chciałam.
Dużo zwiedzałam i odwiedziłam Mediolan, Weronę, Toskanię oraz Neapol. Jeździłam na wycieczki po winnicach, ucząc się trochę więcej o winie, i zjadłam o wiele za dużo makaronu.
W rezultacie trochę przytyłam, ale nie dbałam o to. Chodziłam na prawdziwe kursy włoskiego gotowania, zbierałam nawet oliwki i winogrona, a wszystko to robiłam zupełnie sama.
Było kilku bardzo miłych i uroczych Włochów, którzy próbowali mnie podrywać, ale ja w ogóle nie byłam nimi zainteresowana – moja podróż miała na celu ucieczkę daleko od mężczyzn.
„Rox, zróbmy sobie przerwę. Myślę, że mamy trochę czasu, zanim zjawi się ta wieczorna grupa”, krzyczy Chris przez całą kuchnię, machając, żebym poszła za nim.
Rzucam to, co robię, i z radością dołączam do niego na zewnątrz.
„Kurwa, ale dziś mamy ruch”, narzeka Chris, nerwowo przestępując z nogi na nogę.
„Potrzebujesz kolejnego plastra?”, pytam go.
„Tak, ten chyba już przestał działać”.
Podnosi rękaw, by odsłonić plaster nikotynowy; Chris bardzo się stara na dobre rzucić palenie na prośbę swojej dziewczyny, Leny, z którą mieszka.
Jestem z niego bardzo dumna i pomagam mu w rzucaniu. Wyciągam nowy plaster z kieszeni; zawsze noszę kilka przy sobie na wszelki wypadek.
Zdejmuje stary plaster, a ja przyklejam mu nowy na ramię.
„Dzięki”, mówi. „Boże, ale bym zapalił”.
„Bądź silny, Chris. Świetnie ci idzie. Ile to już czasu?”
„Dwa miesiące i liczę dalej”, odpowiada.
Już to wiem, ale lubię mu przypominać o jego postępach.
„Założę się, że Lena jest bardzo szczęśliwa, że rzuciłeś”, uśmiecham się do niego ze wsparciem.
„Tak, jest, no i zaoszczędziłem mnóstwo pieniędzy... z których zamierzam zrobić dobry użytek”, mówi.
„Tak, co zamierzasz kupić za te oszczędności? Jakąś wycieczkę?”
„Nie... pierścionek”.
Uśmiecha się, a ja piszczę z zaskoczenia i mocno go przytulam.
„Och Chris, to wspaniale! Gratulacje!”
„Nadal się jednak zastanawiam, jak to zrobić; chcę, żeby to była wielka niespodzianka. Coś niesamowitego”, mówi podekscytowany Chris.
„Z przyjemnością ci w tym pomogę, jeśli mi pozwolisz”, proponuję.
„Bardzo bym chciał, Rox, dzięki”, bierze głęboki oddech. „To kolejny powód, by się tego trzymać. Czasami jest po prostu ciężko, wiesz?”
„Wiem, Chris. Ale na pewno będzie warto”.
Klepię go po ramieniu, a on kiwa głową.
„Mam nadzieję, że powie tak”, szepcze.
„Chris, Lena cię kocha i uwielbia. Pozwoliła ci nawet namówić się na swój pierwszy tatuaż. Zaufaj mi, zgodzi się”, zapewniam go, a on chichocze.
„Tak, ten mały kwiatek na jej ramieniu. Uwielbiam go”, uśmiecha się. „Ty też powinnaś sobie zrobić tatuaż, Rox”.
„Umm... nie. Tatuaże nie są dla mnie. To znaczy, lubię na nie patrzeć, uwielbiam twoje i doceniam tę sztukę, ale nie ma niczego, z czym czułabym się na tyle komfortowo, by na zawsze utrwalić to na ciele”, odpowiadam.
Przychodzi mi na myśl jeden konkretny tatuaż, który bardzo mi się podoba.
„Może kiedyś znajdziesz coś, co pokochasz na tyle, by wytatuować to na skórze”, zastanawia się.
„Jasne, może. Chyba to nie jest całkowicie wykluczone”, przyznaję.
„Hej, która godzina?”, pyta Chris.
„Nie mam pojęcia”.
„Więc chyba lepiej wracajmy do środka, zanim wszystko się posypie”. Chris wzdycha i otwiera drzwi prowadzące z powrotem do gorącej kuchni.
Kilka minut po dwudziestej drugiej Chris, Lena i ja siedzimy w hotelowym barze na szybkim drinku po długim dniu. Lena wzięła późniejszą zmianę w recepcji, żeby móc skończyć pracę prawie w tym samym czasie co Chris.
Dobrze poznałam Lenę i stwierdzam, że bardzo ją lubię. Jest idealna dla Chrisa, a do tego niezwykle urocza.
Ma dwadzieścia dwa lata, mierzy tylko metr pięćdziesiąt i ma niemal białe, blond włosy obcięte na zadziornego pixie, co świetnie podkreśla jej delikatne rysy twarzy.
Ma też wielkie, niebieskie oczy, które rozbłyskują za każdym razem, gdy Chris wchodzi do pokoju – są po prostu najlepszą parą na świecie.
Mimo słodkiego wyglądu, ma jednak mocny charakter i przeklina jak szewc.
„Co za długi, kurwa, dzień”, narzeka, biorąc łyk swojego piwa.
„Miałam tę szaloną sukę, która żądała przyniesienia absurdalnych rzeczy do swojego pokoju; miałam ochotę uderzyć ją w tę sztuczną twarz”.
Chris patrzy na nią z miłością i chichocze.
„Chyba wiem, o kim mówisz, bo przez cały tydzień sprawiała problemy. Jest o włos od wyrzucenia z hotelu”, mówię im, trzymając kciuk i palec wskazujący bardzo blisko siebie.
„Dobrze, mam kurwa taką nadzieję. Nie zniosę już dłużej jej pierdolenia”, śmieje się Lena.
„To chyba po prostu część pracy w usługach. Radzenie sobie z wariatami, mając wielki uśmiech na twarzy”, mówię, kręcąc głową.
Na szczęście, pracując w kuchni, nie muszę użerać się z ludźmi, których Lena musi znosić każdego dnia; ona jest na samej linii frontu.
„Zbliża się dupek”, słyszę, jak Chris mruczy pod nosem.
Patrzę na niego, a on dyskretnie wskazuje na drzwi. Lena i ja odwracamy się i widzimy Lucasa wchodzącego do baru z wysoką blondynką u boku. Podchodzą do narożnego stolika i siadają.
Lucas spogląda na naszą trójkę i szybko odwraca wzrok. Jak zawsze, co kilka tygodni ma nową dziewczynę, robiąc to, co wychodzi mu najlepiej.
„Nadal z nim nie rozmawiasz?”, pyta cicho Lena, gdy odwracam się z powrotem do niej i Chrisa.
„Nie i wcale nie mam takiego zamiaru”, prycham.
„Czy w końcu przestał próbować?”, pyta mnie Chris.
„Tak, chyba tak”, odpowiadam.
Długo nie rozmawialiśmy o Lucasie.
„Dobrze, ten skurwiel może po prostu spadać”, parska Chris.
Nie przepada za Lucasem i wciąż jest wobec niego otwarcie wrogo nastawiony za każdym razem, gdy przebywamy w jednym pomieszczeniu.
Lena powiedziała mi, że po moim wyjściu z imprezy z okazji otwarcia restauracji, Chris ostro pojechał Lucasowi, nie przejmując się tym, że Lucas mógłby spuścić mu wpierdol, gdyby tylko chciał.
Jednak Lucas po prostu tam stał i zniósł to wszystko, zanim zniknął.
Lena była całkowicie zszokowana i pod wrażeniem, że Chris tak odważnie stanął w mojej obronie, i powiedziała, że to ostatecznie przekonało ją do Chrisa.
Chris i ja opowiedzieliśmy jej całą historię prowadzącą do wydarzeń z tamtej nocy, a ja zdradziłam rzeczy, o których nawet Chris nie wiedział.
To była bardzo długa, zakrapiana alkoholem noc dla naszej trójki; to doświadczenie zbliżyło do siebie Lenę i mnie, i wspaniale było mieć wreszcie przyjaciółkę, z którą mogłam porozmawiać.
Ta dwójka stała się w zasadzie moimi najlepszymi przyjaciółmi. Chris zawsze był mi bliski, ale teraz przeszliśmy do strefy najlepszych przyjaciół, a tam, gdzie jest on, jest też Lena.
„Zmieniając temat”, zaczynam, chcąc wymazać Lucasa z naszych myśli. „Czy w domu wszystko w porządku? Potrzebujecie czegoś?”
„Wszystko super”, mówi Lena, „ale zastanawiałam się, czy mogłabym pomalować salon.
Znalazłam naprawdę zajebisty kolor, którego bardzo chciałabym użyć, ale najpierw chciałam się upewnić, że nie masz nic przeciwko”.
„Malujcie, jak chcecie, Lena. Ufam twojemu gustowi”, uśmiecham się do niej.
Obecnie wynajmuję mój mały dom Chrisowi i Lenie, którzy mieszkają tam już od ponad trzech miesięcy.
Zaoszczędziłam wystarczająco dużo, by kupić nowe mieszkanie w centrum, żeby być bliżej restauracji, skoro spędzam tam tyle czasu. Codzienne dojazdy przez całe miasto bardzo mnie męczyły.
Wynajmuję im dom za niewielkie pieniądze, a oni mają nadzieję zaoszczędzić i go ode mnie odkupić.
Zarobiłam w restauracji wystarczająco dużo, by w całości spłacić dom i wpłacić znaczną zaliczkę na nowe mieszkanie.
Wszystko to jest możliwe, ponieważ Spence płaci mi więcej, niż uważam za konieczne lub sprawiedliwe w porównaniu do wszystkich innych, ale kim jestem, by narzekać?
Chris zarabia teraz tyle samo co ja, ale przepuścił mnóstwo pieniędzy na nowego, wypasionego pick-upa dla siebie i samochód dla Leny.
„Hurra! Super. Mam nadzieję, że lubisz czarny”, mówi z entuzjazmem, a ja prawie wypluwam drinka.
„Czarny?”, upewniam się.
„Żartuję”, chichocze, a ja oddycham z głęboką ulgą.
W końcu, kiedy kupią ten dom, będą mogli pomalować go całego na czarno, jeśli tylko zechcą.
„Cóż, wy dwoje”, zaczynam, dopijając drinka i wstając. „Chyba będę się zbierać do domu. Jutro czeka nas kolejny długi dzień”.
„Tak, my też powinniśmy już wracać”, przytakuje Chris. „Do zobaczenia jutro, Rox”.
„Dobranoc, Chris, dobranoc, Lena”, mówię, pochylając się, by przytulić Lenę i pocałować ją w oba policzki.
„Dobranoc, kochana. Do zobaczenia jutro”, mówi łagodnie.
„Kocham was!”
Uśmiecham się i macham do nich, ruszając w stronę wyjścia.
„Dobrej nocy, panno Vice”, mówi portier Bob, uchylając kapelusza, gdy wychodzę z hotelu i daję znak pracownikowi parkingu.
„Wzajemnie, Bob”, uśmiecham się do niego i podchodzę do krawężnika, by zaczekać.
„Czy ty w ogóle, kurwa, zamierzasz się do mnie odezwać?”, słyszę za sobą cichy głos.
Ugh! Daj już z tym spokój! Odwracam się bardzo powoli.
„Jeśli mam wybór, to nie. Dlaczego po prostu nie dasz już sobie z tym spokoju? Nie wiem, co próbujesz tu osiągnąć, Lucas, więc po prostu... odejdź”, mówię, ponownie odwracając się do niego plecami.
„Daj spokój, Roxanne. Nie musisz taka być. W pewnym momencie musimy zacząć zachowywać się kulturalnie. Czy nie moglibyśmy chociaż spróbować stworzyć tu przyjemniejszej atmosfery?”, prosi.
Tym razem nie odwracam się, by na niego spojrzeć, nadal stojąc do niego plecami.
„Jest mi całkowicie dobrze tak, jak jest teraz. Nie martwię się zbytnio o to, czy czujesz się komfortowo, Lucas; to twój problem.
„A teraz mi wybacz, ale muszę wracać do domu”, informuję go w chwili, gdy podjeżdża mój samochód.
Nie mówiąc ani słowa więcej do Lucasa, wsiadam do środka i odjeżdżam.
Szybko nadchodzi sobota, a my z Chrisem cieszymy się spokojnym, wolnym popołudniem. Jest długi weekend, więc zakładamy, że wszyscy wyjechali z miasta.
Dziś kończę wcześniej, a w niedzielę i poniedziałek też mam wolne. Bardzo czekałam na trochę wolnego czasu. Chris miał wolne w zeszły weekend, więc teraz przyszła moja kolej.
„Słuchaj, pomyślałem, że oświadczę się w przyszły weekend”, mówi nagle Chris, gdy stoimy przed grillem.
„Jesteśmy trochę niecierpliwi, co?”, chichoczę.
„Po prostu nie chcę już dłużej czekać, dziś wieczorem wybieram pierścionek”, mówi mi.
„Wiesz, że Masque jest w przyszły weekend, prawda?”, przypominam mu.
Tak, znów nadszedł czas corocznego balu maskowego Manfredi Masque. Chris i Lena są w tym roku na liście gości i oboje są wręcz wniebowzięci, że wezmą udział w tej imprezie.
Po moich zeszłorocznych doświadczeniach umierają z ciekawości. Ja też się tam wybieram, ale to, co będę robić w tym roku, będzie się mocno różnić od tego, co w zeszłym.
„Och, wiem o tym. Myślałem, żeby zadać to pytanie w limuzynie, w drodze na imprezę. Wiesz, kiedy wszyscy będziemy świetnie wyglądać”.
„Nigdy wcześniej nie nosiłem smokingu, a Lena kupiła wspaniałą sukienkę. Pomyślałem, że to uczyni ten wieczór jeszcze bardziej romantycznym”, wyjaśnia.
„To brzmi naprawdę wspaniale, Chris”, chwalę go. Jestem pod wrażeniem, że tak bardzo to przemyślał.
Myślę, że Masque może być tym, czym tylko zechcesz. Może to być przygoda, gorące wyjście lub nawet romantyczne przeżycie. Moje doświadczenie nie było w najmniejszym stopniu romantyczne – gorące, owszem, ale nie romantyczne.
Czy to naprawdę było rok temu? Tak wiele się od tego czasu wydarzyło.
„Też tak myślę”, kiwa głową.
Mieliśmy jechać jedną limuzyną, ale chyba postaram się zorganizować im samochód tylko dla nich... z kilkoma dodatkami. Trochę mu w tym pomogę.
Wracam do domu około piętnastej, nie mogąc się doczekać rozpoczęcia weekendu. Wjeżdżam na podziemny parking mojego nowego budynku. Mieszkam na trzydziestym piętrze czterdziestopiętrowego bloku, nowej, nowoczesnej budowli w sercu Houston. Z balkonu widzę Hotel Manfredi, ale to miejsce jest o wiele wygodniejsze.
Mój nowy kredyt hipoteczny jest znacznie wyższy niż w poprzednim miejscu, ale teraz mnie na to stać, zwłaszcza gdy sprzedam mój drugi dom. Powinno to pomóc w spłaceniu dużej części kredytu.
Chris wspomniał wczoraj, że odłożył już prawie wystarczająco dużo na zaliczkę i że chciałby zaskoczyć Lenę domem po ich zaręczynach; powinno to więc nastąpić niedługo.
Wjeżdżam windą z parkingu na moje piętro, a kiedy wkładam klucz do zamka, zauważam, że drzwi są już odkluczone. Uśmiecham się do siebie, wiedząc, co czeka na mnie po drugiej stronie.
Wchodzę do mieszkania i widzę walizkę stojącą w przedpokoju; wreszcie wrócił z tygodniowej podróży służbowej. Przechodzę przez dużą, otwartą przestrzeń, spragniona jego widoku.
Mój chłopak od ponad sześciu miesięcy, piękny mężczyzna, którego kocham, wychodzi z sypialni i posyła mi ciepły uśmiech w chwili, gdy jego wzrok pada na mnie.
Rzucam torebkę na podłogę i podbiegam do niego, mocno oplatając ramiona wokół jego szyi i namiętnie go całując. Odrywam się od niego bez tchu i spoglądam na niego z dołu.
„Przyjechałeś tu prosto z lotniska?”, pytam, wskazując na walizkę.
„Nie mogłem się już doczekać, żeby cię zobaczyć”, odpowiada, a jego ramiona obejmują mnie jeszcze mocniej.
„Tak bardzo za tobą tęskniłam”, wyznaję mu.
„Ja za tobą też, kochanie”, uśmiecha się, pochylając się i znowu mnie całując, i tym razem sięga w dół i ściska mój tyłek.
„Tęskniłem za tym tyłkiem i muszę go teraz natychmiast rozebrać”. Uśmiecha się szeroko, podnosząc mnie i przerzucając sobie przez ramię, co sprawia, że piszczę z czystej rozkoszy.
„Spence!”, chichoczę, dając mu klapsa w tyłek, gdy pewnym krokiem zmierza do sypialni, pełen zmysłowych zamiarów.
















































