
Złap mnie Księga 2
Autorzy
Lektury
294K
Rozdziały
21
Rozdział 1
Księga druga: Znienawidź mnie
Katherine Carlone myślała, że zabiła Xaviera Lexingtona, ale on przeżył. Mimo wspólnej przeszłości znów się w sobie zakochali… aż Katherine odkryła, że Xavier trzyma jej kolegę z pracy w celi w swojej piwnicy. Jej próby uwolnienia go i zazdrość Xaviera mogą na zawsze zmienić bieg ich przyszłości…
Minęły trzy miesiące. Trzy miesiące, odkąd odeszłam od tego potwora. Xaviera.
Zabiłam go, a mimo to nie czuję wyrzutów sumienia. Zasłużył na to.
Gips z nogi i ręki już mi zdjęli i na szczęście wszystko zrosło się idealnie. Wróciłam do pracy po dwóch i pół miesiącach siedzenia w domu. Dochodzenie do siebie było koszmarem, ale teraz jest już dobrze.
Xavier nie żyje od miesięcy i nikt o tym nie wie. Byłam pewna, że policja będzie szukać zabójcy, ale nikt się nie odezwał.
Na początku się bałam. Co więcej, to ja go zabiłam. Byłam morderczynią i byłam przekonana, że mnie złapią. Xavier był potężnym człowiekiem.
A mimo to nikt nie wie, że go nie ma. Wciąż mam pewne podejrzenia.
Ale może życie wraca na właściwe tory. I to wszystko będą tylko wspomnienia z pojebanego okresu mojego życia.
Arabella opiekowała się mną przez pierwszy miesiąc w domu. Moje ciało było tak poobijane, że nie mogłam się sama ruszać. Moje ciało było złamane. Ale mój umysł nie.
Trudno było znów być sama. Strach wciąż we mnie siedział.
Myślałam o tym, żeby wrócić do domu rodzinnego. Ale przyjechałam tu, żeby zacząć nowe życie, i nikt mi w tym nie przeszkodzi.
Wszyscy w pracy bardzo się martwili. Byli w szoku, gdy usłyszeli, co mi się przydarzyło. Ale nie znali całej prawdy. Myśleli, że ktoś napadł mnie na ulicy.
Dziś wieczór po raz pierwszy od trzech miesięcy w końcu gdzieś wychodzę. Przez cały ten czas kręciłam się tylko między pracą a domem. Ale Arabella namówiła mnie, żebym wreszcie wyszła i dobrze się bawiła.
Włożyłam seksowną czerwoną cekinową sukienkę i czarne szpilki. Siedząc w taksówce z dziewczynami, czułam się nieco swobodniej, ale gdzieś z tyłu głowy wciąż tkwił ten strach.
Dotarłyśmy do klubu i był pełen po brzegi. Ludzie w różnym wieku tańczyli i bawili się. Byli beztroscy i szczęśliwi. Zupełne moje przeciwieństwo.
Stałyśmy przy stoliku, gdy kelner przyniósł nam drinki.
„Wyluzuj, Katherine. Jego tu już nie ma. Jesteś bezpieczna i wreszcie możesz się bawić”, krzyknęła Arabella. Dziewczyny mruknęły potakująco.
„Wiem, Arabella, ale wciąż mam to dziwne uczucie gdzieś z tyłu głowy.”
„Wiem, kochana, ale musisz zacząć znowu żyć. Pora na to.”
Ma rację. Pora. On wreszcie nie żyje, a ja mogę się bawić i po prostu cieszyć się życiem.
Wypiłam trzy shoty tequili i ruszyłam na parkiet. Dziewczyny za mną dopingowały.
DJ puszcza Cyber Sex i tłum szaleje. Czując alkohol w żyłach, zaczynam tańczyć.
Czując dłonie na moich biodrach, zaczynam się spinać, ale jego tu nie ma.
Tańczyłam z nieznajomym, ale jeszcze się nie odwróciłam, żeby na niego spojrzeć. Kiedy wreszcie to zrobiłam, zobaczyłam bardzo przystojnego faceta. Wyglądał na jakieś trzydzieści lat. Był gorący.
Objęłam go ramionami za szyję i przyciągnęłam bliżej.
„Cześć, przystojniaku”, przywitałam się. Uśmiechnął się w odpowiedzi.
„Hej, piękna, może pójdziemy gdzieś, gdzie jest ciszej?”
Skinęłam głową i zatrzymaliśmy się przy dziewczynach, żeby się pożegnać. Dziewczyny pokazywały mi kciuki w górę i życzyły powodzenia.
„Leć, dziewczyno. Jest pyszny”, szepnęła Isa.
Wyszłam z nieznajomym i wsiedliśmy do jego samochodu. Jeździł Audi, a środek był wykończony gładką skórą. Samochód był piękny. Zastanawiałam się, czym się zajmuje.
Dojechaliśmy do jego mieszkania. Otworzył mi drzwi i zaprowadził mnie do środka. Mieszkanie było na trzecim piętrze, bardzo nowoczesne i wyglądające na drogie.
„Wino?” zawołał do mnie, kierując się do kuchni.
„Jasne”, odpowiedziałam.
Przyniósł mi białe wino i wzięłam duży łyk. Wino było dobre. Nawet drogie.
„Więc czym się zajmujesz?” zapytałam.
Spojrzał na mnie.
„Pracuję dla znanego człowieka. A raczej pracowałem. Prowadzę też klub nocny w jego imieniu. Stąd pieniądze. A ty?”
„Jestem projektantką wnętrz”, odpowiedziałam.
„Hmm, fajnie, to może kiedyś coś tu zmienisz.”
„Czemu nie”, odparłam zalotnie.
Wydawał się miły i wyluzowany.
Gestem zaprosił mnie na kanapę i usiedliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim. O moich rodzicach, jego rodzicach, naszej pracy i o tym, czy ją lubimy, i tak dalej.
Był naprawdę miły i po prostu miałam wrażenie, że mogłabym mu powiedzieć wszystko.
Więc spędziliśmy tę noc, pijąc wino i wyrzucając z siebie wszystko, co leżało nam na duszy.

















































