
Zapach alfy 2
Autorzy
Lektury
229K
Rozdziały
30
Wizyta gościa 🌶️🌶️
SEZON 2
Produkcja: Jennifer Sherman
Scenariusz: Adam Sharp & Jennifer Sherman
Lilac
Lilac miała zawiązane oczy.
Delikatna, lecz stanowcza dłoń jej partnera, Alfy Kyrila, była jej jedynym przewodnikiem. Dźwięk ich kroków odbijał się echem, gdy szli długim korytarzem.
– Dokąd idziemy? – zapytała z niecierpliwością.
– Mówiłem ci. To niespodzianka – odparł likan głębokim głosem.
Miała wrażenie, jakby szli od kilku dni. W ciągu miesiąca, odkąd się naznaczyli, jej kochanek nie przestawał jej zaskakiwać.
Czy to naprawdę minął dopiero miesiąc? pomyślała.
Życie, które kiedyś wiodła, i to, kim kiedyś była, wydawały się wspomnieniem z poprzedniego wcielenia. Dziewczyna, której niegdyś wystarczało zamykanie się w swoim pokoju, z dala od świata, teraz była wystawiona na widok publiczny.
Nosiła tytuł Luny, a co za tym idzie, była odpowiedzialna za życie i dobrobyt swojej nowo przybranej watahy wilków.
– Prowadzisz mnie w kółko. Wiem to – droczyła się z nim.
– Cierpliwości, kochanie – szepnął jej chłodno do ucha. – Prawie jesteśmy na miejscu.
Jego oddech sprawił, że po jej plecach przebiegł przyjemny dreszcz.
Dokąd on mnie zabiera?
Nie mogła się doczekać, żeby się tego dowiedzieć!
Właśnie wtedy jej partner się zatrzymał.
– Jesteśmy na miejscu – wymamrotał Kyril.
Lilac podskoczyła na niespodziewany dźwięk otwieranych drzwi.
Gdy poprowadził ją do środka, ogarnął ją aż nazbyt znajomy, ziemisty zapach.
Czy to możliwe?
Opaska zsunęła się na jej szyję, gdy Kyril poluzował węzeł.
Ze zdziwienia wzięła szybki wdech.
Przed nią znajdowała się wielka sala, która zdawała się nie mieć końca. A w niej… książki. Nieskończone rzędy książek, które wznosiły się wysoko, aż po same krokwie i jeszcze wyżej.
– To jest… to jest…! – jąkała się z niedowierzaniem Lilac.
– To dla ciebie. – Kyril uśmiechnął się z satysfakcją, dumny ze swojego osiągnięcia.
– Dla mnie? Ale jak ty…
– To fae. Kazałem im użyć swojej magii. Drzwi zostały obłożone zaklęciem, które ukrywa je przed wzrokiem – powiedział, po czym wziął ją za rękę i poprowadził w głąb pomieszczenia.
– Sprawiłem, że nic nie słyszałaś. Kazałem sprowadzić te manuskrypty ze wszystkich zakątków świata. Niektóre mają ponad 800 lat, a może i więcej.
– To niesamowite – powiedziała, zdejmując z półki najbliższą książkę i przesuwając dłonią po jej oprawionej w skórę okładce. – Nigdy nie widziałam czegoś podobnego! Nie wiem, co powiedzieć…
Kyril objął jej talię swoimi silnymi ramionami, przyciągając ją do siebie.
– Nic nie musisz mówić.
– Dzię… – zdołała zaledwie wykrztusić Lilac, zanim przerwał jej pocałunkiem. Rozpłynęła się w jego ramionach — jedynym miejscu, w którym czuła się naprawdę bezpieczna. Następnie cofnęła się i z zachwytem rozejrzała po pokoju.
– Jest tu wystarczająco dużo czytania, by starczyło mi na całe życie.
– Teraz, gdy jesteś naznaczona, będziesz mogła przeczytać je wszystkie przez wiele żywotów — nieskończenie wiele!
Nieśmiertelność.
Wciąż trudno jej było pojąć ten koncept. Choć ta perspektywa była ekscytująca, nie mogła powstrzymać się przed odczuwaniem lęku z tego powodu.
Zastanawiała się, czy te książki, niezależnie od tego, jak niezliczone by nie były, wystarczą jej, by przetrwać wieczność.
Ale kiedy spojrzała w oczy swojego partnera, przypomniała sobie o miłości, jaką do niego czuła, i wiedziała, że to samo w sobie wystarczy, by dać jej siłę na dowolnie długi czas. A sposób, w jaki on wpatrywał się w jej oczy…
– Założę się, że mielibyśmy urocze szczeniaki – wyrwało mu się.
Rozluźniła uścisk.
– Ja jako ojciec i ty jako matka, z naszym własnym miotem… Myślę, że to brzmi miło – powiedział ciepło.
Lilac cofnęła się, czując narastający dyskomfort.
– To nie tak, że w ogóle tego nie chcę… – odpowiedziała. – Po prostu… to znaczy… nie mam jeszcze nawet dziewiętnastu lat. Wciąż jest tyle rzeczy, które chcę zobaczyć i zrobić – powiedziała, zaczynając nerwowo przechadzać się w tę i z powrotem wzdłuż rzędu książek.
– Nie mówię, że mamy je mieć już teraz… po prostu kiedyś. To znaczy, jeśli byś chciała – powiedział, próbując rozładować napięcie.
Czy on jest zły?
Nie potrafiła powiedzieć.
Ostatnią rzeczą, jakiej by kiedykolwiek chciała, było złamanie mu serca. Przekazanie dalej jego linii krwi znaczyło dla niego wszystko. I tak wiele dla niego znaczyło, że ze wszystkich osób, chciał tego właśnie z nią.
Chociaż oboje zostali obdarzeni darem wiecznego życia, wiedziała, że mogą czekać tylko do pewnego momentu, zanim stracą możliwość posiadania dzieci. Nieśmiertelni czy nie, oboje wciąż podlegali tym samym zasadom rodzicielstwa, co wszyscy inni.
Jako że Kyril miał już trzydzieści dwa lata, nie zostało mu wiele czasu, zanim będzie za późno. Rozmnażanie stawało się coraz trudniejsze wraz z wiekiem, niezależnie od tego, czy było się likanem, czy nie.
Oddech Lilac zaczął przyśpieszać.
Może jego matka od początku miała rację…
Może jestem za młoda!
Może jednak wybrał złą partnerkę!
Znajomy dotyk musnął jej przedramię, a ona się zatrzymała. Kyril oparł dłoń na jej miękkim policzku.
– Będziesz gotowa wtedy, kiedy będziesz gotowa. I nie. Moja matka się myliła. – Uśmiechnął się z satysfakcją. – Byliśmy sobie przeznaczeni. Zawsze. Dokładnie tak, jak zamierzała bogini Selene.
Lilac westchnęła. – Znowu czytasz w moich myślach – powiedziała, marszcząc brwi.
– Przepraszam. Martwiłem się, bo zaczynałaś się denerwować. Obiecuję, że następnym razem najpierw cię zapytam, zanim potajemnie przeczytam ci w myślach – powiedział z uśmiechem.
Lilac żartobliwie uderzyła go w twarde mięśnie piersiowe.
– Albo może w ogóle potajemnie nie czytaj w moich myślach? I nie składaj obietnic, których nie możesz dotrzymać!
– Obiecuję – odparł żartobliwie, po czym namiętnie ją pocałował.
Uwielbiała, gdy ją całował. Sprawiało to, że czuła się, jakby była jedyną osobą na świecie. A najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że wiedziała, iż w jego myślach naprawdę nią była.
Lilac poczuła, jak jej twarz robi się gorąca, a policzki oblewają się rumieńcem, gdy odsunął się i spojrzał jej głęboko w oczy. Wiedziała, że on uwielbiał, gdy wprawiał ją w zakłopotanie, co zawstydzało ją jeszcze bardziej.
Odwróciła wzrok.
– Przestań – powiedziała, przygryzając wargę.
– Co przestać?
– Tak na mnie patrzeć!
– Nie mogę. Jesteś zbyt zniewalająca – powiedział, pochylając się i całując ją ponownie. Poczuła, jak robi się twardy. Przycisnął się do niej i szepnął jej do ucha: – Pragnę cię… właśnie teraz.
– Tutaj?! – wykrzyknęła, a jej głos odbił się echem w wielkiej sali. Zakryła usta dłonią, pewna, że ktoś mógł to usłyszeć. – Jesteśmy w bibliotece!
– Nie martw się. Nie ma w pobliżu nikogo innego. Nie musimy być cicho – zaśmiał się cicho Kyril, z zapałem przyciągając ją jeszcze bliżej.
Ich ciała splotły się w jedno, gdy zaczęli powoli ocierać się o siebie. Zanim się zorientowała, jej spódnica była już podciągnięta, a ona oplotła nogami jego talię, kiedy bez trudu ją uniósł.
Przycisnął ją do pobliskiego regału i zaczął napierać na nią biodrami, zrzucając książki na podłogę z każdym pchnięciem.
Oboje śmiali się z bałaganu, jakiego narobili.
To była kolejna rzecz, którą uwielbiała w tym, co ich łączyło. Mogli być intymni, a mimo to nadal się śmiać. Wiedziała, że ich więź jest nierozerwalna.
Jego usta zsunęły się w dół jej szyi i wślizgnęły pod koszulę, a język powoli zbliżał się do środka jej piersi. Lekko ją ugryzł, gdy dotarł do celu, przez co Lilac jęknęła głośniej, niż zamierzała.
Lilac zakryła usta dłonią. Wciąż nie mogła otrząsnąć się z dreszczyku emocji, że są w bibliotece. Nie mogła już dłużej wytrzymać.
– Chcę być w tobie – powiedział, podgryzając jej ucho. Poczuła, że jego męskość staje się jeszcze twardsza. Uwielbiała wpływ, jaki na niego wywierała.
Jego spodnie bez trudu zsunęły się wzdłuż nóg, aż w pełni się obnażył.
Jego wzwód zaczął torować sobie drogę w stronę jej środka, podczas gdy on przesunął jej majtki na bok, a jego członek delikatnie masował zewnętrzne krawędzie jej aksamitnej pochwy. Nie mogła wyjść z podziwu, jak niesamowicie zawsze się dzięki temu czuła, aż do samej głębi jej jestestwa.
KYRIL
Zobaczył, jak jej oczy wywracają się do tyłu, gdy zaczął mocniej poruszać biodrami. Czuł, że była prawie gotowa.
Gdy odchyliła się do tyłu, koszula spadła jej z ramienia, odsłaniając ślady po ukąszeniach, które kiedyś pozostawił, co doprowadziło go do jeszcze większego szaleństwa.
– Chcę cię wziąć – gruchał, podczas gdy ona pozbyła się wszelkich zahamowań. – Przemieńmy się!
Jednak w połowie przemiany, tuż przed tym, jak miał w nią wejść, przemówił do niego głos przez więź psychiczną.
Alfo.
Co!?
Muszę…
Mówiłem ci, żebyś mi nie przeszkadzał!
Tak, proszę pana. Ale to ważne. Masz gościa.
TO MOŻE POCZEKAĆ!
Z całym szacunkiem, nie może.
Jego sprawa jest bardzo pilna.
Kyril westchnął, niechętnie wracając do ludzkiej postaci i odsuwając się od niej.
Będę tam za chwilę.
Lilac spojrzała na niego z niepokojem i również powróciła do ludzkiej postaci.
– Co się stało? – powiedziała zmartwiona. – Czy zrobiłam coś źle? – zapytała, ciężko dysząc.
– Oczywiście, że nie. – Kyril uśmiechnął się. – W moich oczach nigdy nie zrobiłabyś nic złego.
Kyril pocałował ją w czoło.
– Zostań tutaj. Zaraz wracam – powiedział, z niechęcią stawiając jej stopy z powrotem na kamiennej posadzce. – Nie skończyliśmy. – Jej nogi były wciąż słabe, a on patrzył, jak opada na ziemię, podczas gdy sam doprowadzał się do porządku.
– Ktoś tu jest?
– Po prostu tu zostań. Wrócę za minutę – rzucił, zamykając za sobą drzwi i opuszczając pomieszczenie.
Lilac
Co jest tak ważnego, że musi wyjść? I dlaczego nie mógł o tym ze mną porozmawiać?
Wiedziała, że jego obowiązki jako Alfy były ważne, ale czasami żałowała, że nie ma ochoty być z nią bardziej otwartym.
Postanowiła pójść za swoim partnerem i sprawdzić, co knuje.
Wyrazisty zapach Kyrila, męskie piżmo o woni wilgotnej ziemi i opadłych leśnych liści, poprowadził ją długim korytarzem, aż do głównego przejścia ich rezydencji. Uwielbiała to, jak pachniał. Kiedy nie było go w pobliżu, czasami otwierała jego szafę i rozkoszowała się aromatem, który pozostał na jego ubraniach.
Ale gdy po cichu podeszła bliżej, wyczuła inny zapach… coś chłodnego i sterylnego. Nie był to nieprzyjemny zapach, po prostu inny. Ostry.
Zatrzymała się za rogiem przed dotarciem do wejścia. Kiedy wyjrzała zza niego, zobaczyła mężczyznę, którego nigdy wcześniej nie widziała, stojącego w drzwiach naprzeciwko jej partnera. Jego blond włosy i niebieskie oczy były bardzo wyraziste.
Kto to jest?
– Alfo Maxwellu Evergreen – powiedział Kyril, wyciągając rękę na powitanie. – Dobrze cię znów widzieć.
Kiedy jednak podawali sobie dłonie, wzrok nieznajomego powędrował za Kyrila i spotkał się ze spojrzeniem Lilac.
Był przeszywający. Jakby widział ją na wylot, prosto w duszę.
To sprawiło, że zadrżała.
Ale dlaczego?














































