Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Zastępca szeryfa Tom 2

Zastępca szeryfa Tom 2

Autorzy
Collette G. May
Lektury
19,9K
Rozdziały
42
Autorzy
Collette G. May
Lektury
19,9K
Rozdziały
42
👩🏻‍🍼Matki✌🏻Najlepszy przyjaciel brata🎭Dramatyczne🏙️Współczesne💪🏻Obrońca🕵️Detektywi i policjanci

Gabriel, były żołnierz piechoty morskiej z trudną przeszłością, wraca do swojego małego rodzinnego miasteczka, aby odbudować swoje życie. Próbując ułożyć relacje z silną babcią, starymi przyjaciółmi i nowymi znajomymi, odkrywa, że ​​pociąga go Sarah, kobieta z własnymi problemami. Ich rozwijający się romans zostaje wystawiony na próbę przez nawiedzające Gabriela wspomnienia i niebezpieczne sytuacje, z którymi się spotyka. Pośród chaosu Gabriel musi zmierzyć się ze swoimi lękami i chronić tych, których kocha, jednocześnie szukając drogi do odkupienia i spokoju.

Rozdział 1.

Książka 2:Gabriel Von Ashner

GABRIEL

Znów ją zobaczył. Jej jasne warkoczyki kołysały się, gdy kiwała głową w rytm starej pieśni kościelnej, śpiewanej razem z innymi. Zawsze nosiła śliczne sukienki w pastelowych kolorach i wzorach. W pierwszą niedzielę, gdy ją zauważył, miała na sobie różową sukienkę z flamingami. Tydzień później żółtą w białe kwiatki. Dziś była ubrana w niebieską z wesołymi chmurkami. Nigdy nie widział jej twarzy, ale od kilku tygodni z niecierpliwością wypatrywał tej jasnej plamki siedzącej dwa rzędy przed nim w niedzielny poranek.
Zawsze towarzyszyła jej ciemnowłosa kobieta o bardzo wymyślnych warkoczach. Zastanawiał się, ile czasu zajmowało jej ułożenie fryzury rano. Nie pociągały go, ale rozjaśniały nieco jego dzień. A ostatnio tego potrzebował jak kania dżdżu.
Nigdy nie udawało mu się zobaczyć ich później, bo jego babcia gawędziła z różnymi grupkami przyjaciół przed wyjściem z kościoła, co często ciągnęło się kolejną godzinę.
Gabriel często siedział i czekał, aż babcia skończy rozmowy i zaplanuje swój tydzień. Starał się nie marszczyć brwi, obserwując jak babcia coś skrzętnie notuje w swoim małym notesiku. Jego tydzień znów będzie wypełniony po brzegi wożeniem jej tu i tam.
– Gabrielu! – Podniósł głowę, gdy babcia ostro wypowiedziała jego imię. Po śmierci rodziców w wypadku samochodowym, gdy miał dziesięć lat, to ona go wychowała. Mimo że jako młody mężczyzna narobił wiele głupstw, nikt nie potrafił go przestraszyć tak jak gniewne spojrzenie niebieskich oczu babci.
Od kiedy miesiąc temu wrócił do kraju, babcia kazała mu wozić ją w różne miejsca jaskrawoniebieskim Rolls Royce'em Park Ward dziadka, który rzucał się w oczy jak słoń w składzie porcelany. A bycie wysokim i dobrze zbudowanym nie pomagało w pozostaniu niezauważonym.
Wyjazdy babci obejmowały salon fryzjerski, zakupy, grę w karty w poniedziałki, klub książki w środy i bingo w piątki. W soboty jadała lunch ze szkolnymi przyjaciółkami, a Gabriel mógł robić, co chciał po odwiezieniu jej do domu. To znaczy jeśli nie zaaranżowała mu randki z wnuczką którejś z przyjaciółek, siostrzenicą lub inną znajomą. I chyba właśnie to się działo, sądząc po jej tonie.
Starając się nie wyglądać na zirytowanego, podszedł do babci i jej czterech przyjaciółek. Głęboka zmarszczka na jej czole wskazywała, że ma kłopoty. Gabe zastanawiał się, co mógł przeskrobać w ostatnim tygodniu... Potem się zawahał... ale ucieczka nie wchodziła w grę. Wiedział, że uciekanie przed babcią to najgorsze, co mógłby zrobić.
– Gabrielu Rafaelu Adamie Von Ashner, coś ty zrobił Marigold Philips?
– Zrobiłem to, o co prosiłaś, babciu.
– Nie udawaj grzecznego, młody człowieku! – Jej oczy ciskały w niego gromy, a palec dźgał go w brzuch, bo tylko tak wysoko mogła unieść ramiona z powodu obolałych barków. – Zabrałeś ją na—na—strzelanie do siebie farbą!
Gabe starał się nie uśmiechać na wspomnienie bardzo eleganckiej Marigold w długiej, jasnoróżowej sukience i wymyślnej, teraz rozczochranej blond fryzurze, pokrytej plamami żółtej i niebieskiej farby po ich randce. To było podłe, ale miał nadzieję, że opowie wszystkim, jaki jest nieuprzejmy. Może wtedy kobiety nie będą chciały chodzić na randki aranżowane przez swoje babcie. – Ciszej, babciu, wciąż jesteśmy w kościele.
Zacisnęła usta, czerwona szminka popękała na brzegach, gdy powstrzymywała się od powiedzenia czegoś. Podciągnęła niedzielną torebkę na ramię i wygładziła biały sweter na fioletowej spódnicy i białej bluzce. Spojrzała na niego zwężonymi oczami i szybko go minęła.
Mimo to dotarł do samochodu przed nią i otworzył tylne drzwi. Upewnił się, że wygodnie się usadowiła, po czym stanął przy drzwiach kierowcy, by wziąć głęboki oddech przed wsiadaniem. Spojrzał przez przednią szybę, zanim odwrócił się na siedzeniu i popatrzył na babcię.
Była najsilniejszą kobietą, jaką znał, i szanował ją i bał się jej w równym stopniu. I zdawała się nigdy nie starzeć, jej twarz wciąż była tak gładka i promienna jak za jego dzieciństwa. Nie była wysoka, niewiele ponad metr sześćdziesiąt, ale każdy zauważał jej obecność. Wciąż była atrakcyjną kobietą i Gabriel nie był zdziwiony, że od jego powrotu chodziła na co najmniej trzy randki tygodniowo. Ale rozumiał dlaczego - wciąż była tak pełna życia i towarzyska jak za czasów małżeństwa z jego dziadkiem.
– Babciu, rozmawialiśmy o umawianiu mnie na randki. Nie chcę się teraz z nikim spotykać. – Mówił łagodnie, mając nadzieję, że zrozumie jego szczerość.
– Masz trzydzieści pięć lat, Gabrielu. Kiedy będziesz chciał się ożenić?
– Babciu – westchnął. – Dopiero co wróciłem. Mam problemy do rozwiązania, jednym z nich jest znalezienie pracy, żebym mógł chociaż kupić sobie własne piwo.
– Kupuję dobre piwo!
Gabe uniósł brew na jej odpowiedź.
– Poza tym, potrzebujesz naprawić swoje problemy, odkąd skończyłeś dziesięć lat.
– Dzięki wielkie, babciu.
Sięgnęła między siedzenia i dotknęła jego policzka. – Nie chcę, żebyś był sam, gdy przyjdzie mój czas.
Wziął jej dłoń i pocałował jej grzbiet, zanim objął ją obiema rękami, całkowicie ukrywając jej drobne palce. – Mam nadzieję, że nie umrzesz jeszcze przez długi czas.
– Och, Gabrielu, zawsze starasz się być pozytywny.
Uśmiechnął się na jej sarkazm. Oboje wiedzieli, że był praktyczny i nie wierzył w półśrodki.
– No to jak? Jak krzyczała Marigold Philips, gdy oblałeś ją farbą?
Gabe zaśmiał się głęboko na widok figlarnego wyrazu jej twarzy, uruchamiając samochód. – To nawet nie byłem ja! Byliśmy w drużynie przeciwko grupie dziesięciolatków!

Odkryj Galateę

Poskromienie HarleyErotyczny One Shot: Fright NightMieszkanie 107Dobrzy, źli i upiorniBracia Siciliano

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

2 books in 1 & maybe another book

by Cuddlywifey

liczba książek: 4

Good book but 1/2 spicy 🌶️🌶️

by Chicken Momma

liczba książek: 36

Finished books Library 2

by Donna Cravens Cooper

liczba książek: 475

Books read and loved 2

by Lau reads n reads

liczba książek: 226

2025 Spooky, Sexy, Scary

by Mia Mina MacDonald

liczba książek: 6

Read 2025

by Desireeg87

liczba książek: 26

2

by mary

liczba książek: 5

2ce; may read again

by Shelaine

liczba książek: 26

So Worth a 2nd Read🤭🥰😜

by SuperNerd

liczba książek: 18

2

by icyfrances

liczba książek: 4

2LidosFavoritos❤️

by Carla_DragonFruit

liczba książek: 20

Books I’ve Read 2

by JoannaS

liczba książek: 50

2024 Christmas Contest

by Mia Mina MacDonald

liczba książek: 65