Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Zdrada

Zdrada

Autorzy
Karen Cogan
Lektury
17,7K
Rozdziały
24
Autorzy
Karen Cogan
Lektury
17,7K
Rozdziały
24
🕵️‍♂️Tajemnica i suspens😱Suspens💪🏻Obrońca🎭Dramatyczne🕵️Zbrodnie i tajemnice😊Niewinne

Bethany nigdy nie szuka kłopotów, a jednak one i tak zawsze ją znajdują. Gdy szokująca strata wstrząsa jej światem, staje się strażniczką czegoś na tyle potężnego, by zamienić strach w broń. Nagle czuje, że każdy jej krok jest śledzony, a każda cisza staje się ogłuszająca. Luke natychmiast dostrzega niebezpieczeństwo i wie, że aby ją chronić, będzie musiał wrócić do życia, od którego tak bardzo starał się uciec. W miarę jak napięcie rośnie, a zaufanie staje się ich najcenniejszą walutą, rodzi się między nimi nieoczekiwana więź. Razem przedzierają się przez cienie, oszustwa i szum technologii, która nigdy nie śpi. Im bardziej zbliża się zagrożenie, tym mocniej czują, że wszystko wisi na włosku. Jak przetrwać, kiedy kolejny ruch został już zaplanowany?

Rozdział 1

Luke przeniósł nieprzytomną kobietę przez ulicę. Trzymał ją na kolanach i zadzwonił pod numer alarmowy. Wokół zebrał się tłum, gdy sprawdzał jej przyspieszone tętno. Co mogło jej się przydarzyć? Jego myśli przerwał mężczyzna, który pochylił się w jego stronę.
„Jestem jej bratem”.
Luke ocenił mężczyznę i podjął szybką decyzję. „Prosiła mnie, żebym pilnował jej teczki. Na razie u mnie jest bezpieczna”.
Mężczyzna nie nalegał, ale wciąż stał obok. Nie okazywał żadnego niepokoju, jakiego Luke oczekiwałby od brata. Tymczasem Luke skupił się na kobiecie, upewniając się, że wciąż oddycha.
Ciągłe wycie syreny karetki poprzedziło jej przyjazd pod krawężnik. Luke odsunął się, by pozwolić ratownikom zająć się nieprzytomną kobietą. Sprawdzili jej parametry życiowe i przenieśli ją na nosze. „Dokąd ją zabierzecie?” zapytał Luke.
Nie tylko musiał wiedzieć, dokąd dostarczyć teczkę, ale był też ciekaw, dlaczego była na tyle ważna, by jej chronić.
„Do Mount Sinai”.
„Jestem jej przyjacielem. Mogę pojechać z wami?”
Ratownik kiwnął głową. „Może pan jechać z przodu, obok kierowcy”.
Luke trzymał teczkę, idąc do drzwi pasażera. Dlaczego w ogóle obchodziło go, co stanie się z tą nieznajomą? Powinien wysłać teczkę razem z nią i o wszystkim zapomnieć.
Spojrzał na tłum i zobaczył mężczyznę, który podawał się za jej brata, obserwującego wszystko z obrzeży zbiegowiska. Luke mógłby się założyć, że ten facet wiedział, co jest w środku, i miał powód, by tego chcieć. Być może to on zranił lub odurzył ofiarę, żeby ukraść tę torbę. Te możliwości krążyły mu po głowie, gdy wsiadał do karetki.
Pomyślał, by ruszyć za podejrzanym. Wątpił jednak, by go dogonił, biorąc pod uwagę dzielącą ich odległość. Gdyby nie został z ofiarą, trudniej byłoby mu ją odnaleźć i oddać jej własność. Zamknął drzwi i zapiął pas bezpieczeństwa. Niezależnie od tego, jak to się skończy, postanowił wziąć w tym udział.
Ciekawość Luke'a na temat tego, co było w teczce, rosła w drodze do szpitala. Po przyjeździe poczekał, aż ratownicy wyciągną kobietę z karetki i przewiozą ją na izbę przyjęć. „Jak ona się czuje?” zapytał niskiego, jasnowłosego ratownika pchającego nosze.
„Jej stan jest stabilny”.
Kiedy weszli do środka, zapytano go o jej imię.
„Musicie poszukać dokumentów w jej torebce. Proszę dać mi znać, kiedy będzie mogła przyjąć gościa”.
Twarde winylowe krzesło w poczekalni wbijało mu się w łopatki. Pogodził się z niewygodą i telewizyjną komedią, z której dobiegał głośny śmiech. Jego myśli krążyły wokół kobiety, która zemdlała w jego ramionach.
Obrócił teczkę na kolanach. Jeśli chroniła coś nielegalnego, nie zamierzał brać w tym udziału. Przyjrzał się zamkowi i wiedział, że to nie będzie żaden problem. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął zestaw noży, który nosił ze sobą przez cały okres służby w wojsku. Wystarczyło kilka szybkich ruchów, aby otworzyć walizkę.
Zajrzał do środka torby i zobaczył dwie zakrwawione rękawiczki. Jeśli nie będzie miała dobrego wyjaśnienia, zamierzał pójść prosto na policję.
***
Bethany obudziła się w wąskim łóżku. Zmrużyła oczy przed jasnym światłem na suficie i próbowała sobie przypomnieć, dlaczego podłączono jej kroplówkę. Co się stało? Spróbowała usiąść, ale poczuła pulsujący ból głowy. Wtedy wszystko sobie przypomniała. On chciał tych rękawiczek. Czy je zdobył?
Zaczęła szukać przycisku wezwania, gdy do pokoju weszła pielęgniarka. „Muszę je zobaczyć” powiedziała Bethany.
Pielęgniarka szybko podeszła do jej boku. „Proszę nie próbować wstawać. Ja to pani podam”.
Po ciężarze torby Bethany zorientowała się, że nie ma w niej teczki. Walczyła z narastającą paniką. „Zniknęła moja teczka. Gdzie ona jest?”
„W poczekalni jest pewien mężczyzna. Może to on ją ma”.
Spokojne zachowanie kobiety, która poprawiała butelkę z kroplówką, zdenerwowało Bethany. „Co mi się stało?”
„Wstrzyknięto pani silny środek uspokajający. Wie pani, jak to się stało?”
Bethany pokręciła głową. „Zakładam, że straciłam przytomność”.
„Chciałabym zobaczyć się z tym mężczyzną z poczekalni. Ponieważ go nie znam, mogłaby pani zostać w pokoju?”
„Pewnie”. Kilka chwil później otworzyła drzwi i wpuściła do środka wysokiego, ciemnowłosego mężczyznę.
Bawełniana koszulka, opięta na jego ramionach, nie ukrywała potężnej budowy ciała. Skinął głową Bethany, a potem rozejrzał się po sali, zanim zbliżył się do łóżka. „Prosiła mnie pani, żebym tego przypilnował”. Podniósł teczkę.
Odetchnęła z ulgą. To nie był ten sam mężczyzna, który wcześniej szeptał jej do ucha. „Bardzo dziękuję. W środku są ważne dokumenty i nie chciałam jej zgubić”.
Zauważyła jego przymrużone oczy. „Jest tam coś więcej niż dokumenty. Zajrzałem do środka”.
Bethany spojrzała na niego i poczuła, jak zasycha jej w gardle. „Była zamknięta na klucz”.
„Znam się na zamkach”. Nie miała mu za złe, że był podejrzliwy. „Mogę to wyjaśnić”.
„Mam taką nadzieję”. Spojrzał na pielęgniarkę. „Będę tuż za drzwiami, panno Parker”. Kobieta o miłej twarzy kiwnęła głową. „Proszę zadzwonić, jeśli będzie pani czegoś potrzebować”.
Kiedy została sama z Luke'iem, Bethany powiedziała: „Zostałam zaatakowana zastrzykiem. Widział pan mężczyznę, który szedł obok mnie?”
„Domyślam się, że to ten, który podawał się za pani brata. Prosił o pani teczkę”.
Złość błysnęła w jej niebieskich oczach. „Cieszę się, że mu pan jej nie oddał”.
„Niestety, nie mamy dowodu, że to on panią odurzył”.
Bethany wzdrygnęła się na to wspomnienie. „Przepraszam, że pana w to wciągnęłam, ale byłam zdesperowana”.
„Skąd wiedział, że ma pani te rękawiczki?”
„Sąsiadka dała mi dziś rano znać, że w noc morderstwa widziała kogoś w kominiarce wrzucającego coś do śmietnika. Musiał mnie obserwować, kiedy je wyjęłam i schowałam do teczki”.
„Kto został zamordowany?”
„Chłopak mojej współlokatorki”.
„Czyja krew jest na rękawiczkach?”
„Jestem prawie pewna, że Jordana”.
Luke zmarszczył brwi. „Gdyby morderca użył rękawiczek, nie zostawiłby odcisków. Użył noża, na którym już były jej odciski”.
Zrobiła pauzę, łapiąc oddech. „Muszę dostarczyć te dowody na policję, ale teraz się boję. Nie będę bezpieczna, dopóki się ich nie pozbędę”.
Luke przemyślał jej historię. Jeśli to prawda, mężczyzna, który ją śledził, najprawdopodobniej był zabójcą. Mógłby iść jej śladem, dopóki nie przekaże rękawiczek. Wtedy zrozumieliby, że gdyby współlokatorka Bethany była na tyle bystra, by użyć rękawiczek, to wytarłaby też nóż. To przynajmniej wzbudziłoby uzasadnione wątpliwości. Może po prostu kroiła jabłko i zostawiła nóż na blacie.
„Pójdę z panią na komisariat. Kiedy zostanie pani wypisana?” zapytał Luke.
Spojrzała na zegarek, przerażona odkryciem, że minęły już trzy godziny od jej porannego wyjścia. „Przepraszam, że zajmuję panu tyle czasu. Pewnie opuszcza pan pracę”.
Luke wzruszył ramionami. „Dałem szefowi znać, że się spóźnię”.
„Czym się pan zajmuje?”
Miał surowe, ale zadbane rysy. Myślała, że może ma własną firmę, a wolny czas spędza na siłowni. Nie była gotowa na jego odpowiedź.
„Jestem kucharzem w barze szybkiej obsługi. Smażę burgery oraz siekam cebulę i ziemniaki”.
Po chwili ciszy Bethany powiedziała: „Z przyjemnością zapłacę panu za ten stracony czas”.
Pokręcił głową. „Nie ma takiej potrzeby. Nie brakuje mi pieniędzy”.
To ją zaskoczyło, chociaż nie zamierzała się kłócić. Pomyślała, że może chociaż zaprosić go na lunch – to najmniej, co mogła zrobić dla mężczyzny, który był gotów odprowadzić nieznajomą na policję. Prawdę mówiąc, chciała dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Wydawał się bystry i wykształcony, a do tego poruszał się z dużą pewnością siebie. Niezależnie od jego przeszłości, przy nim czułaby się bezpieczniej.
Do pokoju wpadł lekarz. „Pani parametry życiowe wyglądają lepiej. Może pani wyjść, chociaż muszę ostrzec – kolejna taka dawka mogłaby panią zabić”.
Bethany oburzyła się. „Sama sobie tego nie zrobiłam”.
Przechylił głowę. „Dlaczego ktoś inny miałby robić pani zastrzyk?”
„To była próba rabunku. Kiedy stąd wyjdę, idę prosto na policję”. Nie była pewna, czy jej uwierzył. To i tak nie miało znaczenia.
Luke skarcił samego siebie za to, że zaproponował jej towarzystwo. Czy zrobił to dlatego, że wyglądała na drobną i kruchą, gdy patrzyła na niego szeroko otwartymi, niebieskimi oczami, które wydawały się zbyt duże jak na jej bladą twarz? Jej sięgające ramion blond włosy kręciły się wokół twarzy, nadając jej anielski wygląd.
Będzie musiał na siebie uważać. Z tego, co wiedział, równie dobrze mogła być morderczynią. Niemniej jednak czuł się w obowiązku dopilnować, aby dowody trafiły na policję. Potem zapomni o tej kobiecie oraz jej dziwnej historii i wróci do swojego życia.
Pielęgniarka weszła, by odłączyć kroplówkę. „Czy czuje pani, że da radę ustać na nogach?”
„Tak. Nie czuję już, jakbym była odcięta od własnego ciała. Nie podobało mi się to uczucie”.
„Ketamina może wywoływać dziwne reakcje” przyznała pielęgniarka.
Bethany spotkała się z Luke'iem w poczekalni. Przyjrzał się jej. „Pewnie trzyma się pani na nogach? Nie chcemy, żeby pani upadła i uderzyła się w głowę”.
„Nic mi nie jest”. Prawdę mówiąc, wciąż kręciło jej się trochę w głowie. Świeże oceaniczne powietrze na pewno dobrze by jej zrobiło.
Luke zatrzymał taksówkę. Bethany opadła na tylne siedzenie, wciąż nie do końca odzyskawszy siły po narkotyku. Jednak jego obecność sprawiła, że poczuła się lepiej. Próbował ignorować waniliowy zapach jej miękkich włosów. Im mniej o niej wiedział, tym łatwiej byłoby mu nie myśleć o tym, co się z nią stanie.

Odkryj Galateę

Razem na bezludnej wyspieTajemny Świat Magii Książka 1: GeniuszDecyzje pożądania 3: Dominacja czy kłamstwoNajlepszy przyjaciel mojego brataAkademia Wieczności Księga 2

Najnowsze publikacje

Róża diabła 2: Miłość w kajdanachZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omacku

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 11

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 34

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74

Czekające

by Martita

liczba książek: 11

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8