Galatea logo
Galatea logobyInkitt logo
Uzyskaj nieograniczony dostęp
Kategorie
Zaloguj się
  • Strona główna
  • Kategorie
  • Listy
  • Zaloguj się
  • Uzyskaj nieograniczony dostęp
  • Pomoc
Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki
Mafia
Miliarderzy
Romans z dręczycielem
Slow Burn
Od wrogów do kochanków
Paranormalne i fantastyczne
Ostre
Sports
College
Druga szansa
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
/images/icons/facebook.svg/images/icons/instagram.svg/images/icons/tiktok.svg
Cover image for Niewidzący Król Lykanów i jego Królowa

Niewidzący Król Lykanów i jego Królowa

Rozdział 2

LIANA

Spoglądam w lustro i wzdycham.
Sukienka niewiele robi, by spłaszczyć mój brzuch. Bez względu na to, jak duży wysiłek podejmuję, wciąż jestem największą wilczycą w stadzie. Nie jestem otyła ani nic z tych rzeczy, po prostu jestem… większych rozmiarów. Smutna prawda jest taka, że gdybym nie była córką alfy, nikt w tym stadzie prawdopodobnie nawet by ze mną nie porozmawiał.
Sylwetkę mam po ojcu. Jest okrąglejszym facetem, ale u mężczyzn dodatkowa waga jest postrzegana jako onieśmielająca. Może i jest gruby, ale nadal jest silny, a pod jego masą kryją się warstwy twardych mięśni.
„Gotowa?” ~Głos mojego ojca rozbrzmiewa mi w umyśle.
Rozprostowuję długą kurtynę kruczoczarnych włosów, opadającą mi na plecy i nakładam odrobinę tuszu na rzęsy, które tworzą ciemną półkę nad moimi zielonymi oczami. Moje dwa największe atuty – cóż, razem z grubym tyłkiem i cyckami. Kto by ich nie kochał?
Kogo ja oszukuję? Moje włosy i rzęsy to jedyna rzecz, która mi się podoba.
„Tak”, odpowiadam, zanim ojciec postanawia mnie szukać. „Czy muszę iść?” ~pytam po raz setny.
„Tak, Liano, wiesz, że jeśli nie jesteś na progu śmierci, oczekuje się, że weźmiesz w tym udział. Podobnie jak pozostałe stada i ich rodziny”.
„Gdybym wiedziała o tym wyjątku…”.
„Nawet o tym nie myśl! A teraz ruszaj się. Spóźnimy się”.
Przewracam oczami na jego oschły rozkaz, ale posłusznie schodzę po schodach w niebezpiecznie wysokich szpilkach. Zawsze robię to, o co prosi ojciec. Tak jest po prostu łatwiej.
Mój ojciec stoi na dole z Zekem u boku, a ja uśmiecham się do siebie jak uczennica. Zeke ostatnio często się pojawia. Odkąd spotkaliśmy się podczas ostatniej pełni księżyca, kręci się w pobliżu mnie. Wiem, że nie jesteśmy partnerami, ale nie mogę zaprzeczyć, że to miłe uczucie mieć dodatkową uwagę. To nie tak, że dostaję jej dużo…
„Wyglądasz pięknie”, mówi ojciec, a ja zmuszam się do uśmiechu, kiedy czuję wzrok Zeke’a zatrzymujący się na mojej pełnej, wydatnej klatce piersiowej. „Gotowa?”
Nie odpowiadam, tylko przechodzę obok niego i idę do limuzyny.
***
Kiedy podjeżdżamy przed pałac, dostaję mdłości. Tyle ludzi, a ja nienawidzę tłumów.
Niedawno osiągnęłam pełnoletność, więc teraz, gdy kwalifikuję się do łączenia w parę, mój ojciec właśnie to ma w planach. Chce dla mnie znaleźć najsilniejszego wilka. Ubiera to w ładniejsze frazesy, ale w zasadzie o to mu chodzi. Może wydawać się miły i troskliwy, ale zawsze dostaje to, czego chce. Gdyby nie był bezwzględny, nie zostałby jednym z najpotężniejszych alf na terytorium.
Bale, takie jak ten, to najlepsze miejsce, by poznać kandydata, który będzie spełniał wymagania mojego ojca, a ja wolę nawet nie myśleć, z iloma wilkami zostanę dziś zapoznana.
„Chodźmy, kochanie”, mówi ojciec i wyciąga rękę, by pomóc mi wysiąść z limuzyny. Biorę głęboki oddech i idę za nim do pałacu.
Razem z naszym stadem, natychmiast zostajemy zaprowadzeni na jedną stronę pokoju, gdzie mamy czekać na przybycie króla. Kto spóźnił się na własny bal?
„Poznałaś go wcześniej?” Moja przyjaciółka, Ariel, podchodzi do mnie, a ja uśmiecham się do niej.
„Kogo?” mówię na pozór zirytowana, ale nie przestaję się uśmiechać.
„Króla, oczywiście! Słyszałam, że jest wspaniały, ale całkowicie poza zasięgiem”.
„Oczywiście, że nie. To mój pierwszy rok tutaj”. Mój ojciec od czasu do czasu uczestniczy w spotkaniach w pałacu z królewską betą, ale nigdy nie zostałam na nie zaproszona.
„Zastanawiam się, czy uda mi się zdobyć jego serce”, mówi i trzepocze rzęsami, a ja chichoczę. Chociaż, jeśli ktokolwiek ma szansę, to właśnie Ariel. Ma smukłą i wysportowaną sylwetkę, za którą mężczyźni po prostu umierają: napięty brzuch, długie, szczupłe ramiona i nogi oraz piękne kasztanowe włosy, które są naturalnie kręcone i gęste. Ma też śliczną buzię o wyraźnie zarysowanych rysach, ale nie ostrych czy szorstkich i łagodne, brązowe oczy. Jest piękna; nawet ja nie mogę temu zaprzeczyć.
Sztywnieję, gdy czuję, jak oplata mnie od tyłu ramieniem w talii, ale rozluźniam się nieco, gdy dociera do mnie jego słodki, kojący zapach. Cofam się w objęcia Zeke’a.
„Jeśli ktoś może, to ty, Ariel”, mówię i próbuję zignorować obecność Zeke’a. Daje mi lekkiego kuksańca w ramię i układa włosy, gdy drzwi się otwierają, a w ogromnym pokoju zapada cisza.
„O Bogini…” mamrocze Ariel obok mnie, gdy największe stworzenie, jakie kiedykolwiek widziałam, wkracza do sali i dominuje nad wszystkimi swoim rozmiarem.
Całkowicie przyćmiewa nawet niektóre z największych wilków, jakie widziałam.
Jego czarne, falujące włosy są idealnie ułożone, a ciało jest absurdalnie szerokie, z imponującymi mięśniami ledwo ukrytymi przez dopasowany, przylegający garnitur. Jak na swój rozmiar, jest zaskakująco zgrabny i niemal szybuje wokół stołów aż do tronu.
„Wow…” Ariel prawie się ślini, a ja uśmiecham się do niej, gdy podnosi cycki wyżej, by odsłonić więcej ciała. Kręcę głową i zwracam uwagę na króla.
Jego głos rozbrzmiewa nad parkietem z głęboką wibracją, która dociera prosto do mojego centrum i sprawia, że drżę.
„Wszystko w porządku?” pyta Ariel, a ja kiwam głową, nawet gdy Zeke ściska mnie nieco mocniej, gdy wyczuwa moją reakcję. Rzuca mi dziwne spojrzenie. Powietrze jest tu zbyt gorące i gęste, ale wszystkie włosy stają mi dęba.
***
Rozpoczyna się kolacja, a jedzenie jest niesamowite. Kiedy mam wokół siebie tyle oczu, bardziej niż zwykle uważam na to, co jem. Mój ojciec nie jest tak skrępowany i opycha się do woli.
Ariel przez większość czasu wpatruje się w króla i chociaż patrzy w naszą stronę, jego wyraz twarzy nie zmienia się, gdy nawiązuje kontakt wzrokowy z kimkolwiek. To dziwne, ale być może jest to normalne u osób o takim statusie.
Ojciec przedstawił mi już kilku „zalotników”. Owszem, niektórzy z nich są szalenie atrakcyjni, ale choć pobłażają staraniom mojego ojca, widzę, że nie są zainteresowani. Obojętność jest umiejętnie ukryta za fałszywą fasadą, którą wszyscy utrzymują, ale mimo to wciąż tam jest. Jedynym powodem, dla którego ktokolwiek chciałby się ze mną związać, jest zostanie alfą. Żałosne, naprawdę.
„Nasza kolej”.
Patrzę na ojca i marszczę brwi.
„Co?”
„Mamy zobaczyć się z królem. Musisz zostać przedstawiona. Taki jest protokół”.
„Nie!” mówię spanikowana i rozglądam się po tłumie w poszukiwaniu drogi ucieczki. Marszczy brwi, ale wstaję pospiesznie i rzucam się w stronę toalet.
Bezpieczna w środku, opieram się o zimne kafelki i oddycham z ulgą. Nie ma mowy, żebym dała się potraktować jak zwierzę na pokazie. Nie ma, kurwa, mowy.
Spoglądam na lustro i krzywię się w odbiciu, po czym ponownie odwracam wzrok.
Drzwi się otwierają, a ja sztywnieję i rozluźniam się, gdy wchodzi Ariel.
„O moja bogini!” piszczy, a ja marszczę brwi. „Musimy iść!”
„Dlaczego?” Wzdycham na jej szalenie podekscytowaną postawę.
„Ustawiają kolejkę do króla! Same kobiety”, mówi rozpromieniona, a mnie burczy w brzuchu.
„N-nie”, jąkam się, ale Ariel mi przerywa.
„Liana, nie mamy wyboru. Chodź!” piszczy, a ja przewracam oczami, gdy wybiega przez drzwi.
Chcę sprawdzić sukienkę w lustrze, ale nie mogę znieść widoku samej siebie. Nie byłoby mi zbytnio żal, gdybym teraz uciekła… ale wiem, że Ariel ma rację. Nie ma innego wyjścia. Mój ojciec zauważy, jeśli mnie nie będzie. Nie będzie tolerował tego, że spóźniam się na obowiązkową zbiórkę, by zepsuć reputację naszego stada.
Zastanawiam się, po co, do cholery, ustawiać kolejkę. Dlaczego król musi poznać wszystkie samotne wilczyce na balu?
Tak naprawdę jest tylko jeden możliwy powód. Król chce wybrać partnerkę na noc. Słyszałam plotki o jego niekończącym się apetycie na wilczyce. Wykorzystuje je i wyrzuca jak nudne zabawki.
Dzięki bogini, nie grozi mi, że mnie wybierze.
Z westchnieniem sięgam do klamki, ale drzwi zostają szybko wepchnięte do środka i cofam się, gdy Zeke wchodzi i przyciska się do nich. Sięga do przodu, chwyta mnie za nadgarstek i przyciąga do swojego twardego ciała, a ja sapię. Wsuwa mi dłoń we włosy, przyciąga twarz do siebie i szybko opanowuje moje usta.
Zapominam się na chwilę i zatracam w nim z małym jękiem. Zeke jest całkiem niezłym kochankiem, a moja wilczyca jest blisko powierzchni, gotowa na więcej.
„Smakujesz tak kurewsko dobrze”, mamrocze między oddechami. Dopóki się nie odezwał, byłam całkowicie zagubiona w potrzebach mojego ciała, ale w jakiś sposób wracam do rzeczywistości i się odpycham.
„Zeke… przestań”, dyszę, a on jęczy z rezygnacją. Szybko podchodzę do lustra i sprawdzam, czy makijaż się nie rozmazał.
„Nadal wyglądasz pięknie”, szepcze, a ja uśmiecham się do siebie – wiem, że mnie nie widzi. Przynajmniej jeden mężczyzna mnie docenia.
„Muszę iść”, mówię, a on kiwa głową i wkłada ręce do kieszeni.
„Królewska kolejka”, mówi z niesmakiem, a ja wzdycham, podchodzę do niego i przyciskam dłoń do jego klatki piersiowej.
„Nie masz się czym martwić”, mówię z parsknięciem. „Żaden król nie chciałby mnie~”.
Marszczy czoło i unosi dłonie, by ująć moje policzki i złożyć delikatny pocałunek w usta. „Każdy mężczyzna byłby z tobą szczęśliwy… nawet król”, szepcze, a w jego głosie słychać nutę bólu. Potem wzdycha głęboko i puszcza mnie.
Żołądek mi drży, a od jego stwierdzenia wcale nie czuję się spokojniejsza.
Głęboki oddech, Liano. Wszystko będzie dobrze.
Continue to the next chapter of Niewidzący Król Lykanów i jego Królowa

Odkryj Galateę

Nigdy mnie nie znałeśLisica AlfyObiekt badań #1Opuszczona i jej alfaZałamani

Najnowsze publikacje

Kosmiczna brygada 1: Kosmiczna brygadaLove Shots 1: Miłość od pierwszej nocyDwór Zimy 3: Umowa wróżkiNadchodzi czerń 2: Czarny wilkMason Spin-off: Impuls