Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Black Wolf Falls Tom 2

Black Wolf Falls Tom 2

Autorzy
H. Knight
Lektury
128K
Rozdziały
40
Autorzy
H. Knight
Lektury
128K
Rozdziały
40
💕Romantyczne🐺Wilkołaki i zmiennokształtni💘Przeznaczeni partnerzy🎭Dramatyczne👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner🧙‍♂️Paranormalne i fantasy🧛🏻Paranormaline

Proroctwo rzuca cień na Black Wolf Falls, zaciskając uścisk na każdym uderzeniu serca. Poppy jest rozdarta między przeznaczeniem a pożądaniem, podczas gdy jej bliźniak Paxton tkwi w pułapce poczucia winy i gniewu, które duszą w zarodku każdą szansę na miłość. Więzy rodzinne zmieniają się w rywalizację, a żal rozprzestrzenia się jak pożar wśród przyjaciół, pozostawionych wstrząśniętymi następstwami przepowiedni.

Kiedy nieznajomy o kobaltowych oczach warczy jedno słowo, które zmienia wszystko – „moja” – świat Poppy przechyla się w stronę niebezpiecznych, odurzających niewiadomych. Czy Księżycowa Bogini naprawdę oferuje drugą szansę, czy może los jest tak samo okrutny, jak nieubłagany? Jeden wybór, jedno spojrzenie, jeden szept mogą zmienić wszystko na zawsze.

Rozdział 1

Book 2

POPPY

Z przerażeniem patrzyłam na wydarzenia, które rozgrywały się na moich oczach.
Strach wezbrał we mnie, przenikając mnie do szpiku kości. Mój oddech był urywany, dłonie mi się trzęsły, a kolana uginały. Stałam w szoku, patrząc, jak wszystko rozpada się na moich oczach.
Przerażenie, które mnie ogarnęło, było dla mnie czymś zupełnie obcym. Nie potrafiłam nie czuć złości do rodziców za to, że przez całe życie tak bardzo trzymali mnie pod kloszem.
Mając zaledwie osiemnaście lat, nie miałam pojęcia, że życie może być aż tak okrutne. Trudno było uwierzyć, że jeszcze dwadzieścia cztery godziny temu świętowałam osiemnaste urodziny – oraz to, że znalazłam swojego mate'a w naszym własnym stadzie.
Myślałam, że to przeznaczenie. Czułam się jak w bajce.
Byłam szczęśliwa… prawda?
Zamieniliśmy ze sobą zaledwie kilka słów, ale wiedziałam, że jest moją przyszłością – moim kołem ratunkowym. Mimo początkowego szoku byłam wniebowzięta, że miałam tyle szczęścia, by znaleźć swojego mate'a w granicach własnego stada.
Gdybym mogła cofnąć czas i jakoś temu zapobiec, zrobiłabym to.
A jednak nie miałam pojęcia, co mogłabym zrobić inaczej.
Matthew rzucił Paxtonowi wyzwanie o pozycję alfy, a z takiego wyzwania nie było odwrotu. Wiedziałam, z czym to się wiąże; czytałam o tym wcześniej. Tylko jeden z nich wyjdzie z tego z życiem.
Drugiego czekał mroczny i tragiczny los.
Nie dało się tego powstrzymać, przerwać ani w żaden sposób uniknąć.
Chociaż Paxton nie miał jeszcze swojej ceremonii mianowania na alfę, wszyscy wiedzieliśmy, że to tylko kwestia czasu. Tytuł alfy nie był zwykłym tytułem – określał to, kim był w głębi duszy, i był jego prawem z urodzenia.
Prawda była taka, że i tak nie mogłabym nic zrobić, by temu zapobiec. Nic nie mogło mnie przygotować na konsekwencje, z którymi wiedziałam, że przyjdzie mi się zmierzyć.
Moje serce pęknie na pół.
Niezależnie od tego, czy Matthew zginie, a Paxton zachowa swoje prawo z urodzenia, czy Paxton zginie, a Matthew przejmie władzę jako alfa, rezultat dla mnie będzie taki sam – moja śmierć będzie nieunikniona. Albo stracę brata bliźniaka, albo mojego mate'a, i nie było tu dla mnie rozwiązania pośredniego.
Moi rodzice stali po przeciwnej stronie prowizorycznego kręgu, który stado utworzyło wokół obu wilków. Wyglądali na niemal równie zrozpaczonych jak ja. Prawie wszyscy członkowie stada popierali Paxtona, jednak było kilku, którzy opowiedzieli się za Matthew, co mnie zaskoczyło.
Mimo wszystko, to nie była moja sprawa.
Nie byłam alfą, luną, ani nikim ważnym – moje jedyne znaczenie wynikało z pozycji moich rodziców.
Z przerażeniem obserwowałam, jak wzrok członków mojego stada przenosi się z walczących wilków na mnie. Doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jak to na mnie wpłynie. Wiedzieli też, jaki to będzie cios dla mojej rodziny.
Z przerażeniem patrzyłam, jak moi rodzice przenoszą wzrok ze mnie na mojego brata.
Oni również wiedzieli, jak to na nas wpłynie – a mówiąc ściślej, na mnie.
Może i jeszcze nie przypieczętowaliśmy naszej więzi – do cholery, nawet jeszcze formalnie nie zaakceptowaliśmy siebie nawzajem ani tego, że Bogini połączyła nas w parę – ale to nie miało znaczenia. Już nie.
W głębi duszy, ja i moja wilczyca wiedziałyśmy, że jeśli stracę mojego mate'a, stracę też serce i sens życia. Bogini tak właśnie stworzyła więź między przeznaczonymi i nie mogłam z tym absolutnie nic zrobić.
Wiedziałam również, co się stanie, jeśli stracę brata bliźniaka – cząstka mnie umrze tam razem z nim.
Czy Matthew nie zdawał sobie sprawy z tego, co mi robi? Czy w ogóle go to nie obchodziło?
Stałam więc tam, przerażona, wiedząc już, że mój mate nie wygra tego wyzwania. Mimo to tkwiłam nieruchomo niczym posąg, przyglądając się całemu zajściu.
Kiedy mój mate wziął swój ostatni oddech, wiedziałam, że już nigdy nie będę taka sama.
Zamiast czekać, aż oczy zgromadzonych wokół skupią się na mojej zapłakanej, pustej w środku sylwetce, przemieniłam się i bez zastanowienia rzuciłam się do ucieczki.
Nie mając dokąd pójść ani miejsca, które mogłabym nazwać domem, odeszłam bez pożegnania.

OCTAVIUS

Black Wolf Falls. Miejsce oddalone o osiem godzin drogi od mojego dawnego stada – Stonewood Pack w Montanie. Innymi słowy: czysta karta. Byłem za to cholernie wdzięczny. Nigdy bym nie przypuszczał, że tu wyląduję, ale kiedy doszły mnie słuchy, że szukają nowego głównego wojownika, pod wpływem impulsu skontaktowałem się z Braxtonem.
Nigdy się nie spodziewałem, że się tu znajdę, tuż przed zrobieniem kroku w stronę własnego kawałka szczęścia.
Nie uważałem, że zasługuję na czystą kartę. Nie sądziłem też, bym jej potrzebował. Ale w ułamku sekundy, w którym tu przybyłem, wiedziałem, że to jest moje miejsce.
Wszedłem do centrum treningowego, podziwiając najwyższej klasy sprzęt, który wypełniał tę ogromną salę. Dookoła kręciły się grupki wojowników, rozmawiając między sobą.
Zapoznano mnie z ich standardowym harmonogramem treningów i wiedziałem, że dziś nie był dzień zajęć grupowych. Mimo to Braxton, dotychczasowy gamma i główny wojownik, kazał im tu być, aby mogli się spotkać z naszą trójką.
Przebywałem na terytorium tego stada od niespełna doby, a już wiedziałem, że będzie mi się tu podobać – a to w moim przypadku znaczyło naprawdę wiele.
Kiedy po przyjeździe zeszłej nocy spotkałem się z Alfą Paxtonem, poczułem dziwne przyciąganie. Trochę tak, jakbyśmy byli starymi, dawnymi przyjaciółmi.
Starałem się o tym za dużo nie myśleć, zwłaszcza że mój wilk dał o sobie znać po raz pierwszy od roku. I chociaż nigdy nie wyobrażałem sobie siebie jako kogoś, kto w ogóle mógłby mieć przyjaciela, nie potrafiłem powstrzymać dziwnych, radosnych emocji. Ożyły one we mnie, gdy Alfa Paxton przeszedł przez podwójne drzwi, z Braxtonem podążającym tuż za nim.
– Pozwolę, by Braxton zajął się przedstawieniem cię reszcie – powiedział Alfa Paxton, klepiąc mnie po plecach na powitanie.
Mój wilk, Roman, najeżył się pod wpływem tego dotyku, co mnie zaskoczyło. Zalało mnie uczucie spokoju i czegoś dziwnie znajomego.
Wiedziałem, że nie jestem gejem, ale w tym gościu było coś, co mnie przyciągało, i zaczynało mi to kurwa nieźle mieszać w głowie. Lubiłem kobiety… Wręcz je kochałem.
Nie miałem najmniejszej ochoty pieprzyć się z facetem, to był fakt. Więc to, że mój wilk reagował w ten sposób, wystraszyło mnie w chuj.
Musiało być coś, czego po prostu nie dostrzegałem. Musiał być jakiś powód, dla którego odczuwałem wobec niego taką zażyłość.
– Zbiórka! – ryknął Braxton.
Wojownicy natychmiast ustawili się w równym rzędzie, stając na baczność w idealnym szyku.
Nic do mojego dawnego stada, ale oni nigdy nie prezentowali takiej postawy ani skupienia w kwestii roli wojownika. Doceniałem to, co Braxton tutaj stworzył, i nabrałem do niego zajebistego szacunku.
– Jak już wiecie, do czasu następnego wspólnego biegu stada ustępuję ze stanowiska głównego wojownika i gammy. To był szmat czasu, ale jestem gotów przejść na emeryturę i spędzić czas z moją mate oraz naszymi dzieciakami – oznajmił Braxton.
– Dzięki pomocy Alfy Paxtona w końcu znaleźliśmy godnego następcę. Ta zmiana nie nastąpi z dnia na dzień, a wy macie szanować swojego nowego gammę dokładnie tak samo, jak mnie. Nie zamierzam opuszczać mojego domu… To stado jest dla mnie wszystkim, więc nadal będę się tu kręcił. Mogę wam też obiecać, że jeśli tylko wyczuję choćby odrobinę braku szacunku wobec mojego godnego następcy, gorzko tego pożałujecie.
Na te słowa poczułem falę dumy, nad którą nie byłem w stanie zapanować. Wiedziałem, że to bardziej obietnica niż groźba, ale pękałem z dumy na myśl, że to ja przejmę tę rolę.
Atmosfera w tym ogromnym pomieszczeniu była aż gęsta od dumy i ekscytacji. I chociaż zdawałem sobie sprawę, że Braxton zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko, zamierzałem sprostać wyzwaniu – i to z nawiązką.
– Z dumą przedstawiam wam waszego nowego gammę stada i głównego wojownika, Octaviusa Romana – oznajmił Braxton.
Skinął w moją stronę głową i wyciągnął ramię, by uścisnąć mi dłoń na oczach wszystkich zgromadzonych wojowników.
Mój wilk wyraźnie się ożywił, a ja zrozumiałem, że to, co było, zostało w tyle. Teraz to miejsce było moim domem.
Dom.
To było słodko-gorzkie uczucie. Słodkie w tym sensie, że zaczynałem od nowa w nowym miejscu – miejscu, w którym czułem się wartościowy i potrzebny. Było w tym jednak coś gorzkiego, bo zaczynałem wszystko od nowa zupełnie sam.
Pożegnałem się ze swoją przeszłością i powitałem przyszłość. Nie czułem absolutnie nic w stosunku do tego, co zostawiałem za sobą – i to było równie gorzkie, co smutne.
Nie byłem do końca pewien, czy zasługuję na ten nowy początek, na ten nowy rozdział. Byłem za niego jednak cholernie wdzięczny i nie zamierzałem go zmarnować.
Wiedziałem, że zasługuję na to, by być szczęśliwym. Nie zamierzałem już dłużej siedzieć z założonymi rękami i patrzeć, jak życie przelatuje mi przez palce. Tamta wersja mnie odeszła w niepamięć.
Nadszedł czas, by zacząć od nowa i wreszcie zacząć żyć. A Black Wolf Falls było do tego wręcz idealnym miejscem.

Odkryj Galateę

Seria Króla Alfy: Z Bety w AlfęCzarownica zagubiona w czasiePrzeznaczeni Prequel: Serce LosuSeria Ultimate 2: WściekłośćPrzeznaczeni lekarki. Tom 1

Najnowsze publikacje

Nasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocWrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: Beau

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Books I’ve Read 2

by JoannaS

liczba książek: 40

Books read and loved 2

by Lau reads n reads

liczba książek: 215

Wolfs 🐺

by Lionawaken

liczba książek: 17

Good book but 1/2 spicy 🌶️🌶️

by Chicken Momma

liczba książek: 36

Really Should Read

by LDPopcorn

liczba książek: 10

Wolf,Dragon,Shifter,Witch&Vamp

by JoannaS

liczba książek: 96

Read already

by Shimmie

liczba książek: 109

Series

by Mi Cheli

liczba książek: 37

Hot

by goshka

liczba książek: 104

Sub only

by AuntieTL

liczba książek: 73

Finished books Library 2

by Donna Cravens Cooper

liczba książek: 476

Shifter

by nicila88

liczba książek: 79

My Library

liczba książek: 15

My books

by BlackThornWood

liczba książek: 89

Werewolves

by Sheiii

liczba książek: 33