Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Czekaj na mnie

Czekaj na mnie

Autorzy
Melissa Nicole
Lektury
1,5M
Rozdziały
25
Autorzy
Melissa Nicole
Lektury
1,5M
Rozdziały
25
😱Suspens💪🏻Obrońca🎭Dramatyczne🏍️Niegrzeczni chłopcy 🖤Mroczne🏙️Współczesne💪🏻Samce alfa💕Romantyczne💪SIlne kobiety🏍️Motocykliści🔒Wymuszona bliskość

Życie Kyry jest niekończącym się cyklem rozpaczy po brutalnym morderstwie jej rodziny i cierpieniu, którego doznała w rodzinie zastępczej. Kiedy wydaje się, że cała jej nadzieja przepadła, w jej świecie pojawia się Chance, wybuchowy i tajemniczy motocyklista. Po tym, jak połączyło ich elektryzujące spotkanie, ich związek oscyluje pomiędzy pełną pasji intensywnością, a emocjonalnym wycofaniem. Niezwykła opiekuńczość Chance'a staje się kotwicą dla Kyry i pozwala jej zacząć proces zdrowienia pośrodku chaosu. "Czekaj na mnie" to wciągająca opowieść o traumie, wytrwałości oraz podniecającej i niebezpiecznej miłości, które przypominają nam, że nadzieja może rozkwitnąć nawet w najmroczniejszych czasach.

Jak to wszystko się zaczęło

KYRA

31 GRUDNIA 2019
„Pięć! Cztery! Trzy! Dwa! Jeden! Szczęśliwego nowego roku!!!”
Z okna mojej sypialni obserwuję fajerwerki na podwórku. Są jasne i kolorowe. Moja rodzina zastępcza zawsze urządza huczne przyjęcia z okazji prawie każdego święta. Przychodzi na nie połowa miasta, bo wszyscy uwielbiają rodzinę Simpsonów. Dlaczego nie mieliby ich uwielbiać? Simpsonowie to świetni manipulatorzy. Prawie każdy ich kocha.
Ale nie ja.
Zaczęło się naprawdę dobrze. Zrobili świetne wrażenie na pracownikach socjalnych. Mieszkają w dużym, eleganckim białym domu. Wygląda jak z bogatych dzielnic typu Beverly Hills.
Taki dom jest niespotykanym widokiem w tym małym miasteczku. To kolejny powód, dla którego ludzie lubią tę rodzinę. Dom jest jak ich pieprzony ratusz.
Simpsonowie dali mi ładny pokój i posłali mnie do drogiej prywatnej szkoły. Akurat to nie jest takie złe, bo moja przybrana siostra Lisa też tam chodzi. Lubię ją. Nie dała mi powodu, żeby jej nie lubić.
Reszta Simpsonów to już inna historia. Nie wiem co się stało lub co zrobiłam nie tak, ale z dnia na dzień zaczęli mnie nienawidzić. Jakby pożałowali, że mnie przygarnęli, gdy ludzie przestali ich za to chwalić. Ich maski opadły.
Dzięki Lisie nie jest mi aż tak źle. Przynosi mi lody i chipsy, gdy jej mama nie pozwala mi jeść słodyczy, bo „nie mogę sobie pozwolić, żeby przytyć”. Krytykuje swojego zboczonego starszego brata, żeby przestał się do mnie ślinić. Próbuje mnie chronić, gdy jej tata wyładowuje na mnie złość.
Zamieszkałam z Simpsonami cztery lata temu, gdy miałam trzynaście lat. Moi rodzice i młodsza siostra zginęli podczas napadu na nasz dom, ale ja spałam wtedy u koleżanki.
Codziennie żałuję, że nie było mnie w domu, w moim piętrowym łóżku nad siostrą. Codziennie żałuję, że nie umarłam razem z nimi.
Zabójców nigdy nie złapano. Policja uważa, że to było coś w rodzaju rytuału inicjacji w jakimś gangu. Chyba po prostu miałam pecha. Wybrali mój dom i zniszczyli mi życie.
Wiem, że powinnam być na dole, na przyjęciu, świętować kolejny rok na tej popierdolonej planecie, ale jakoś nie potrafię. Każdy dzień bez własnej rodziny jest ciężki, ale święta są najgorsze. Utknęłam i świętuję z tą „idealną” rodziną, która traktuje mnie źle, ale trzyma mnie dla dobrego wizerunku, bo jestem biedną sierotą, której mogą pomóc.
Kiedy obserwuję przyjęcie na zewnątrz, po policzku spływa mi łza. Mam dość tego życia. Chcę z powrotem mojego dawnego pieprzonego życia albo śmierci.
Nagle drzwi się otwierają, a ja przestaję rozmyślać. To Jason, mój obrzydliwy przybrany brat. Oczywiście nawet nie puka. Jason zwykle tylko łapie mnie za tyłek i mówi obleśne rzeczy, ale myślę, że wkrótce zrobi coś gorszego.
„Omija cię niezła impreza, siostrzyczko” szepcze, stara się brzmieć słodko.
„Tak, wygląda fajnie. Po prostu jestem zmęczona, ale szczęśliwego nowego roku!” Obdarzam go sztucznym uśmiechem i macham na pożegnanie, ale on po prostu stoi i się na mnie gapi, jak jakiś zboczeniec.
„Wracaj na imprezę, Jason. Chcę iść spać” mówię, bo zaczynam się denerwować.
Odpycha się od framugi i podchodzi do mnie powoli. Jest tak blisko, że czuję wódkę w jego oddechu. „Myślę, że prawdziwa impreza jest tutaj”. Uśmiecha się do mnie i przygląda mi się od stóp do głów. Uświadamiam sobie, że mam na sobie tylko dużą koszulkę i bieliznę.
Cofam się, czuję, że nie mogę oddychać, gdy on przebywa w tym pokoju. Jego mocna woda kolońska i obleśny uśmieszek przyprawiają mnie o mdłości. Siadam na łóżku i wchodzę pod kołdrę, czuję się zbyt odsłonięta. „Czego chcesz, Jason?”
„Wiesz, czego chcę, Kyra”. Siada na łóżku i ściska mnie za udo przez koc.
„Nigdy do niczego nie dojdzie. Wynoś się”. Odpycham jego rękę, co tylko go złości. Kładzie ją z powrotem na moim udzie i ściska mocniej, co zostawi ciemny ślad na mojej śnieżnobiałej skórze. Nagle ściąga ze mnie kołdrę i dotyka mnie przez majtki.
„To będzie moje; nie waż się oddać tej wisienki nikomu innemu. Wezmę ją sobie, gdy tylko skończysz osiemnaście lat”. Ściska mnie jeszcze raz, po czym wychodzi z mojego pokoju, trzaskając drzwiami, a ja nie mogę się ruszyć z powodu obrzydzenia i upokorzenia.
Tak bardzo się starałam unikać Jasona. Mówiłam mu, żeby się ode mnie odpierdolił. Próbowałam nawet być miła, ale on nie przestaje. Nie zostawia mnie w spokoju. Od kiedy się wprowadziłam, jasno dał do zrozumienia, że mnie chce. Traktuje mnie jak swoją własność, ale to nigdy, przenigdy nie stanie się rzeczywistością.
Spierdalam stąd za trzy miesiące, gdy tylko skończę osiemnaście lat. Oszczędzałam każdy grosz podczas pracy w miejscowej restauracji i mam dość pieniędzy, żeby uciec od tej pieprzonej rodziny.
Lisa wie, jak się czuję i mówi, że mi pomoże. Ale ile może zrobić? Nie chcę, żeby miała przeze mnie kłopoty. Chociaż i tak jej rodzice na pewno to mnie przedstawią w złym świetle.
Już to słyszę: „Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby jej pomóc, kochaliśmy ją jak własną córkę, a ona tak nam się odwdzięcza”.
Nieważne.
Czuję się, jakby ściany pokoju na mnie napierały, więc postanawiam wyjść na zewnątrz. Simpsonowie mieszkają blisko baru, który nie sprawdza dowodów. Widać po mnie wyraźnie, że jestem załamana i nienawidzę swojego życia, więc żal im mnie i pozwalają mi pić samotnie w kącie. Czasami dostaję nawet drinki za darmo.
Przebieram się z piżamy w czarne dżinsy i obcisłą, czerwoną bluzkę z długim rękawem, która sprawia, że moje cycki wyglądają niesamowicie. Związuję brązowe włosy w niedbały kok i idę przed siebie. Cóż, idę przed siebie po tym, jak wyskoczę z okna na drugim piętrze i zejdę na dół po drzewie.
Raz skręciłam sobie kostkę w podobnej sytuacji, ale było warto. Wieczór to jedyny czas, kiedy mogę uciec od Simpsonów. Rzadko pozwalają mi wychodzić, chyba że do pracy lub szkoły.
Ale też nie przejmują się na tyle, żeby sprawdzać, co u mnie w nocy – i oczywiście nie narzekam. Uwielbiam wolność, którą dostaję po pierwszej w nocy.
Wchodzę do ciemnego baru i od razu dziwi mnie, że pełno w nim ludzi. To nie tylko starzy pijacy z miasteczka; jest tu cały pieprzony klub motocyklowy.
Jak mogłam nie zauważyć wszystkich motocykli na zewnątrz? Nagle czuję się niezręcznie, gdy ludzie zaczynają się na mnie gapić, więc postanawiam wyjść. Cofam się do drzwi i wpadam na twardą ścianę. Skąd to się tu wzięło?
Odwracam się, ale nie mam przed sobą ściany; patrzę na najgorętszego, ale też najbardziej przerażającego mężczyznę, jakiego kiedykolwiek widziałam. Jego piękno mnie oczarowuje. Może to dziwne, że nazywam pięknym takiego twardego, groźnie wyglądającego mężczyznę, ale jest właśnie piękny. Jest cholernie piękny. Ma szyję i dłonie pokryte tatuażami, niektóre są widocznie stare, inne nowe. Nosi skórzaną kurtkę i dżinsy, ale domyślam się, że ma więcej tatuaży, których nie widać.
A potem dostrzegam jego oczy. Są jasne, intensywnie niebieskie, tak przeszywające, że czuję, jakby patrzył przeze mnie na wylot.
„Już wychodzisz, aniołku?” pyta mnie z uśmiechem, który zapiera mi dech w piersiach – i najwyraźniej odbiera rozum, bo nagle zapominam, jak się mówi. Gubię się w oczach tego mężczyzny. Jakbym widziała całą galaktykę. A może patrzę w najgłębsze części oceanu…
Zaraz, kurwa, czy ja się ślinię?
„P-przepraszam” udaje mi się wydukać. Mężczyzna patrzy na mnie dziwnie, jakby był zdezorientowany, może nawet trochę zły.
„Nie wyglądasz na pełnoletnią, nie powinnaś tu być” mówi i przygląda mi się. Mdli mnie, kiedy Jason to robi, ale kiedy robi to ten nieznajomy, w moim brzuchu pojawiają się motyle.
Co jest ze mną, kurwa, nie tak? Ten mężczyzna jest dla mnie za stary, i czy wspomniałam, że jest kurewsko przerażający? Nie wiem, dlaczego mnie tak przeraża… Może to przez tatuaże albo jego wielkie mięśnie, ale ma też miłą, prawie dziecięcą twarz.
Gdy mu się przyglądam, zauważam, że wygląda na zmęczonego, co dodaje mu lat. I ma idealny zarost, i idealną szczękę. Szczękę, którą chcę polizać.
Jezu Chryste, Kyra, ogarnij się.
Otrząsam się z tych myśli, nagle czuję przypływ odwagi.
„Ciągle tu przychodzę”. Przewracam oczami, odwracam się i wchodzę z powrotem do baru, ignorując wszystkich, którzy na mnie patrzą.
Robię trzy kroki, serce bije mi coraz szybciej przy każdym z nich. Ale zanim dochodzę do baru, znowu czuję go za sobą, a jego obecność wywołuje u mnie gorąco i dreszcze. Poszedł za mną.
„Grasz w niebezpieczną grę” mówi niskim i głębokim głosem, który przebija się przez odgłosy rozmów.
Zmuszam się, żeby się odwrócić, unoszę podbródek, ale jego ciemne, silne spojrzenie zdaje się mnie zamrażać. Pochyla się, czuję jego usta blisko ucha, tak że oddycha tuż przy mnie. „Jesteś za młoda na to miejsce, aniołku. Odwróć się i wyjdź, zanim będzie za późno”.
Gorąco na mojej twarzy zmienia się w gniew, próbuję zignorować motyle w brzuchu. „Nie jestem dzieckiem” mówię głośniej niż zamierzałam. „I nie boję się ciebie”.
Jego uśmiech się poszerza, ale nie jest już radosny. Robi się mroczniejszy. „Jeszcze się nie boisz” mówi cicho, co brzmi jak ostrzeżenie „ale powinnaś. Bo gdy już wejdziesz w ten świat, nie ma z niego wyjścia”.

Odkryj Galateę

Niespodziewanie TwojaZastępczyniKról bez królowejUmowa z alfą Iskry namiętności

Najnowsze publikacje

Nasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocWrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: Beau

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 161

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Chętnie wrócę

by BADZIA

liczba książek: 57

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Na później

by Panna Anna

liczba książek: 117

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 61

Hot

by goshka

liczba książek: 100

Author: Iris Morlan - Book Series

by LazyDays24

liczba książek: 4