
Klatka pantery
Autorzy
Kali Gagnon
Lektury
3,1M
Rozdziały
33
Po śmierci ojca Kate wraca do Nowego Jorku, by przejąć jego drużynę NHL. Podczas wieczornej imprezy całuje się z nieznajomym przystojniakiem.
Kilka dni później odkrywa, kim naprawdę jest: gwiazdą hokeja w jej zespole – mężczyzną, który jest dla niej całkowicie zakazany, jeśli ma zachować wszystko, na co tak ciężko pracowała. Ale losu nie da się kontrolować, a oni nie potrafią trzymać się od siebie z daleka…
Rozdział 1
KATE
„Co się stało?” – zapytałam. W końcu poddałam się zachowaniu mojej siostry.
Przez siedem godzin lotu z Paryża do Nowego Jorku wzdychała bez przerwy. Teraz, przechodząc przez tłumy ludzi w środku lotniska JFK, czekałam na jej odpowiedź.
Zdjęła niewidzialną plamkę brudu ze swojego białego swetra. Potem spojrzała na mnie, jakbym była najgorszą osobą na świecie. „Nie rozumiem, dlaczego musieliśmy lecieć publicznym samolotem, skoro mamy odrzutowiec taty.”
Rozejrzałam się po ludziach wokół nas. Miałam nadzieję, że nikt nie usłyszał jej głupich narzekań. „Zdajesz sobie sprawę, że lecieliśmy pierwszą klasą, prawda?”
Nicolette odwróciła się ode mnie. Wyszeptała: „To nie to samo, Kate.”
Zignorowałam jej narzekania i szłam dalej.
Od telefonu od naszego wuja z wiadomością, że nasz tata nagle zmarł na atak serca, robiłam to, co musiałam.
Prowadzenie zagranicznej części firmy taty w Paryżu nie było łatwym zadaniem. Ale załatwiłam wszystkie sprawy. Potem zarezerwowałam nasz lot.
Nie spodziewałam się, że Nicolette będzie tak zdenerwowana moją decyzją, żeby nie korzystać z odrzutowca Martin Financials.
„Dlaczego dałaś tej małej dziewczynce w samolocie swój numer?” – zapytała. Nie odwróciła się, żeby na mnie spojrzeć.
„Jej ojciec w ogóle się nią nie interesował” – odpowiedziałam. „Przypomniało mi to mnie i mamę. Więc było mi jej żal.”
„Mieszkają w mieście. Więc powiedziałam, że jestem dostępna, gdyby czegoś potrzebowała...” – Przestałam mówić. Zobaczyłam znudzenie w jej oczach.
Jak na zawołanie Nicolette znowu westchnęła. Ale tym razem rzuciła wściekłe spojrzenie, gdy grupa młodych facetów po dwudziestce obrzuciła nas wzrokiem od stóp do głów.
„Ugh. Jesteś taka żenująca.”
Nagle się zatrzymałam. „W czym jestem żenująca?”
Nicolette pokręciła głową i przeszła kilka kroków przede mnie. „Ci faceci byli w moim wieku, nie twoim. Może gdybyś ubierała się bardziej odpowiednio do swojego wieku...”
Nienawidziła tego, że istnieję. Ale nauczyła się tego od naszej matki. Więc starałam się nie brać tego do siebie.
Spojrzałam na swój strój — dżinsy i białą koszulkę z długim rękawem. Odparowałam: „Nie zdawałam sobie sprawy, że to nieodpowiednie dla mojego sędziwego wieku dwudziestu siedmiu lat.” – Potem chwyciłam nasze torby. Wyszłyśmy na bardzo zimne listopadowe powietrze.
Nasze identyczne brązowe włosy wirowały na wietrze. Nasze niebieskie oczy miały chłodne spojrzenie, ale z różnych powodów. Ona utknęła ze mną. A ja byłam bardzo smutna po stracie taty.
Znajoma osoba opierała się o czarnego SUV-a. Wyglądał dokładnie jak mój ojciec: niebieskie oczy, blond włosy, szczupły i wysoki. Wpadłam w jego ramiona. Mocno go przytuliłam. „Wuju John!”
„Tęskniłem za moimi dwiema dziewczynkami” – powiedział. Potem wziął nasze torby i włożył je do bagażnika Suburbana.
Nicolette ostrożnie objęła go ramionami. Niezręcznie poklepała go po ramieniu. Słuchawki zostały w jej uszach, gdy wsiadła na tylne siedzenie.
„Jak tam moja mała dyrektorka?” – zapytał. Wyjechał do ruchu.
„Wykończona” – odpowiedziałam szczerze. „Mam nadzieję, że pomożesz mi we wszystkim. Nie chcę robić tego sama.”
Wuj John skinął głową. Nie odrywał wzroku od drogi. „Nigdy nie będziesz sama, dopóki mnie masz.”
Byłam mu wdzięczna. To, co powiedział, było bardzo prawdziwe. Nigdy nie pozwoliłby mi samej radzić sobie z bałaganem, w który zamieniło się moje życie. To było inne niż z moją matką. Ona zawsze liczyła na to, że spektakularnie zawiodę.
„Wiem, że dopiero przyjechałaś, Kate. Ale musimy spotkać się z prawnikiem Richarda, żeby odczytać testament i podpisać dokumenty dotyczące tego, co odziedziczyłyście.”
Skinęłam głową. Ale nie chciałam słyszeć o rzeczach taty dzielonych między jego bliskich. „Uwierz mi. Wolę mieć to już za sobą. Wtedy nigdy więcej nie będę musiała o tym myśleć.”
***
Nicolette i ja stałyśmy naprzeciwko siebie w kuchni penthouse'u taty. Przysięgam, że widziałam parę wydobywającą się z jej czoła. Jej ciało zesztywniało. Była gotowa do walki.
„Nie mogę uwierzyć, że wzięłaś wszystko!” – wrzasnęła na mnie.
Otworzyłam lodówkę. Chwyciłam pierwszą rzecz z alkoholem, jaką znalazłam. Skrzywiłam się na butelkę Budweisera. Ale musiało wystarczyć. Mój tata naprawdę był stuprocentowym Amerykaninem.
„Nic nie wzięłam, Nic. Zostawił mi firmę.”
Zrobiła to samo. Wzięła piwo z lodówki. Mając tylko dziewiętnaście lat, powinnam była powstrzymać ją przed piciem. Ale wybierałam swoje bitwy.
„Ale dlaczego ty?” – Jej dłoń zacisnęła się mocniej na butelce. Przygotowałam się na to, że rzuci nią w moją głowę.
„Bo to ja harówałam dla tej firmy” – powiedziałam. Moja złość rosła z każdym słowem. „Poza tym, po pierwsze, jestem osiem lat starsza od ciebie. Po drugie, mam MBA z Columbii.”
„Po trzecie, rzuciłam swoje życie tutaj i przeprowadziłam się do Paryża, żeby prowadzić zagraniczną część jego firmy. Zapracowałam na to, Nicolette.”
Skończyła pierwsze piwo i wzięła kolejne. Twarde spojrzenie pozostało w jej ładnych oczach.
„To wszystko twoja wina” – poskarżyła się.
Teraz moja kolej na westchnienie. Nicolette była męcząca. „Słyszałaś testament. Jak tylko zdecydujesz, co chcesz robić zawodowo, dam ci dostęp do twojego funduszu powierniczego.”
„A to jest szalona ilość pieniędzy. Więc nie udawaj, że nic nie dostałaś. Okej?”
Odwróciła się. Odeszła do swojej dziecięcej sypialni. Trzasnęła drzwiami za sobą. Zdjęcie spadło na podłogę. Szkło rozsypało się wszędzie.
Zamiotłam kawałki. Potem trzymałam stare zdjęcie w dłoni. Tata wyglądał młodo i beztrosko. Jego włosy były blond jak słońce. Teraz były naprawdę siwe. Ale farbował je od lat.
Piwo już nie wystarczyło. Więc szukałam czegoś mocniejszego. Kryształowa butelka wypełniona drogą whisky taty stała na barze.
Napełniłam szklankę po brzegi. Usiadłam na podłodze. Uważałam, żeby nie rozlać ani kropli. Oparłam głowę o stalową kuchenkę za mną. Wzięłam pierwszy łyk.
Mój tata kochał whisky. Większość mężczyzn w jego pokoleniu kochała. Ja jej nienawidziłam. Piłam ją wtedy tylko dlatego, że nie mogłam znaleźć niczego lepszego.
Wypiłam whisky szybko. Przejechałam palcami przez włosy. Szukałam telefonu. Pojawiła się wiadomość od mojej najlepszej przyjaciółki. Nie widziałam jej od dwóch lat.
Piper
Nie mogę uwierzyć, że zobaczę cię za tylko dziesięć minut. Poza tym idę z tobą dziś wieczorem na mecz. Xoxo
Wypiłam kolejną szklankę whisky. Zakrztusiłam się, gdy paliła mi gardło.
Mecz tego wieczoru... Nie mogłam się doczekać. Tęskniłam za samym meczem. Tęskniłam za czasem spędzonym tam z tatą. We Francji, nawet siedząc w moim narożnym biurze, oglądałam mecze New York Blades na komputerze.
Udawałam, że jestem tam z nim. Wtedy, gdy moje życie było proste.
Poznałam niektórych starszych graczy drużyny hokejowej, gdy byłam młodsza. Ale żadnego z nowych facetów. A teraz, gdy przejęłam własność drużyny po moim ojcu, miałam nadzieję, że gracze będą mnie szanować.
Przeszłam przez bardzo czysty penthouse. Zdjęcia Nicolette i moje biegły wzdłuż ścian. Nawet kilka mojej matki. Domyślałam się, że nasz ojciec lubił myśleć o tym, jaka była, zanim miała dzieci.
Oprawione zdjęcie było widoczne na końcu długiego korytarza prowadzącego do mojej starej sypialni. Rama była stara i zniszczona. Zdjęcie zostało zrobione wiele lat temu.
Tata miał ramiona owinięte wokół mojego ramienia. Mój uśmiech był szerszy niż kiedykolwiek, gdy trzymałam kij hokejowy.
Staliśmy na środku lodowiska w Madison Square Garden. Julian, główny trener Blades i najlepszy przyjaciel taty, stał z nami.
Otworzyłam drzwi w stylu stodoły do mojej sypialni. Nie zatrzymując się, żeby się rozejrzeć, upadłam twarzą w dół na łóżko. Wrzasnęłam w jedwabną czerwono-czarną kołdrę.
Przewróciłam się na plecy. Spojrzałam na żyrandol wiszący nad moim łóżkiem. Tata kazał go zrobić specjalnie dla mnie, gdy miałam trzynaście lat. Kryształy ze złotem dawały poczucie piękna, które nawet nastolatka mogła docenić.
„Tęsknię za tobą, tato. Mam tylko nadzieję, że sprawię, że będziesz ze mnie dumny” – wyszeptałam. Miałam nadzieję, że słyszy mnie z góry. Jak na zawołanie kryształy żyrandola odbiły strumienie światła na moich śnieżnobiałych ścianach.
„No, no, jeśli to nie moja nudna korporacyjna najlepsza przyjaciółka.”
Szybko usiadłam, żeby zobaczyć piękną twarz Piper tylko kilka stóp ode mnie. Piersiówka z Bóg-wie-czym była podniesiona do jej ust. Podbiegłam do niej.
„Tęskniłam za tobą, moja zdzirowa pijana najlepsza przyjaciółko.”
Pozostałyśmy w mocnym uścisku przez minuty. Piper była jedyną osobą, której zawsze potrzebowałam w życiu. Nigdy nie byłam szczęśliwsza, że jestem w domu, niż w tym momencie. Będę potrzebować jej pomocy, jeśli mam przetrwać wypełnianie butów taty.
„Więc idziesz na mecz?” – zapytałam ją. Uniosłam brwi. „Myślałam, że nienawidzisz sportu.”
„Nienawidzę” – powiedziała. „Ale kocham cię bardziej. Teraz pij.” – Podała mi piersiówkę. Natychmiast poczułam ukąszenie tequili.
Piper roześmiała się na moją reakcję. Potem sama wypiła trochę. Mgła przesunęła się po jej brązowych oczach. To mówiło mi, że piła już od jakiegoś czasu. Piper była imprezowiczką. Zawsze nią była.
Ścisnęła mnie jeszcze raz. „Przykro mi z powodu Richarda, kochana” – powiedziała. „Serce mi pęka z twojego powodu.” – Uśmiechnęłam się lekko z wdzięcznością. „Jak źle było z odczytaniem testamentu?”
„Było brutalne, Pipe. Naprawdę brutalne.”
„Przykro mi. Daj zgadnę. Nicolette zachowuje się jak suka?”
„Nie masz pojęcia. Ale opowiem ci o tym później. Mamy tylko dwadzieścia minut, zanim będziemy musiały spotkać się z moim wujem” – powiedziałam. Czułam się źle, że skracam nasz czas sam na sam. Ale ona rozumiała.
Przeglądając moją walizkę, Piper znalazła czarne obcisłe dżinsy, które nosiłam prawie codziennie na studiach. Rzuciła mi je. Potem rzuciła luźny biały top i beżową marynarkę do założenia na wierzch.
Następny na jej liście był makijaż. Wiedziałam, że lubię bardziej naturalny wygląd z delikatnymi kolorami. Ale moja najlepsza przyjaciółka zmusiła mnie do jaskrawoczerwonych ust i ciemnego makijażu oczu, żeby podkreślić moje oceanicznie niebieskie oczy.
Przejrzałam małe pudełko z biżuterią. Wybrałam dwa duże diamentowe kolczyki. Sprawdziłam swoje odbicie w lustrze na całą długość. Zobaczyłam dawną siebie. Zabawną siebie.
„Wyglądasz cholernie seksownie” – powiedziała Piper. Sprowadziła mnie z powrotem do teraźniejszości.
Uniosłam brew. „Czy gówno jest seksowne?”
„Jest, jeśli ja tak mówię.”
Stanęła obok mnie w lustrze. Rzuciła beżowe szpilki pod moje stopy. Zgodziłyśmy się, że wyglądamy wystarczająco dobrze, żeby wyjść. Zatrzymałam się w kuchni, żeby napisać kartkę dla siostry.
Wyszłam na wieczór. Zadzwoń, jeśli czegoś potrzebujesz. Kocham cię. Kate.
Trzydzieści minut później wysiadłyśmy z samochodu. Patrzyłyśmy na wysoki Madison Square Garden. Ludzie z Nowego Jorku nigdy nie przestawali mnie zadziwiać.
W ciągu dwóch minut cztery osoby wpadły na moje ramię. Prawie mnie przewróciły. Żadna z nich nie przeprosiła ani nawet nie pokazała, że zauważyła swój brak manier.
Paryż był bardzo podobny. Ale Nowy Jork był moim domem.
Moi dwaj wujowie, Fred i John, spotkali nas z przodu. Wprowadzili nas do środka budynku i z zimna. Było dziwnie stać obok dwóch mężczyzn, którzy wyglądali dokładnie jak mój tata.
Gdy byli dziećmi, ludzie zawsze pytali, czy są trojaczkami. Nie byli. Po prostu trzej bracia, którzy wyglądali zbyt podobnie.
Zostałyśmy następnie zaprowadzone do loży właściciela wewnątrz areny. Mecze hokejowe zawsze dawały mi motyle w brzuchu.
Było jeszcze trochę czasu przed rozpoczęciem meczu. Ale moje podekscytowanie sprawiło, że moja noga się trzęsła. Butelka drogiego szampana stała schłodzona w wiadrze z lodem z kieliszkami wiszącymi wokół krawędzi.
„Dobrze mieć cię w domu, dzieciaku” – powiedział John. Poklepał mnie po plecach. „I oczywiście wspaniale cię widzieć, Piper. Świętujmy.”
„Co dokładnie świętujemy?” – zapytałam.
Oczy Johna rozbłysły. „Wspaniałe życie, które przeżył twój ojciec. Jego miłość do ciebie. I fakt, że teraz jesteś właścicielką większości cennej drużyny hokejowej twojego ojca.”
Na to się uśmiechnęłam. Gdy nasze kieliszki były pełne, stuknęłyśmy nimi w środku naszego kręgu. „Salute.” – I wypiliśmy. Piper i ja wypiliśmy więcej niż moi wujowie.
Słynna piosenka drużyny grała głośno przez głośniki. Faceci wjechali na lód. Światła zgasły, z wyjątkiem reflektora oświetlającego NYB na środku lodowiska.
Głos przez głośniki ogłosił minutę ciszy ku pamięci mojego ojca. Cała arena ucichła. Mężczyźni zdjęli czapki. Wszyscy pochylili głowy.
Było bardzo wzruszające widzieć szacunek, jaki wszyscy mieli dla Richarda Martina.
Dostrzegłam numery starszych graczy. Nie mogłam się doczekać, żeby ich zobaczyć. Hans i Jaromir. Nie widziałam żadnego z nich od czasu przed rozpoczęciem studiów w Columbii.
„Czy wszyscy hokeiści są cholernie seksowni?” – zapytała Piper. Patrzyła na duży ekran nad lodowiskiem pokazujący twarze kilku graczy.
„Właściwie tak.”
„Szczęściara.” – Wsunęła długi kosmyk brązowych włosów za ucho. „Nie mogę uwierzyć, że jesteś właścicielką pieprzonej drużyny hokejowej.”
Nasza była jedną z nielicznych drużyn, które wciąż były własnością i były prowadzone przez moją rodzinę. Moi dwaj wujowie i ja byliśmy właścicielami drużyny. A generalnym menedżerem Blades był mój kuzyn, Kevin.
Nigdy się nie dogadywaliśmy. I mogłam obiecać, że nie będę miała problemu ze zwolnieniem go, jeśli będzie robił rzeczy, które nie sprawiłyby, że mój ojciec byłby dumny.
Dwie godziny później mecz zakończył się wygraną naszej drużyny 6-2. Wstałam, żeby kibicować z moimi współwłaścicielami. Wszyscy śmialiśmy się, wychodząc z loży.
„Znowu im się udało.”
„Tęskniłam za tymi meczami. Za tym, żeby faktycznie na nich być” – powiedziałam im z tęsknotą.
Piper i ja obie uśmiechałyśmy się od ucha do ucha, idąc w dół do szatni, żeby spotkać graczy. Tuż na zewnątrz Fred dogonił głównego trenera Juliana. Odciągnął go na bok, żeby mnie przedstawić.
„Nie” – powiedział Julian. „To nie może być moja mała Kitty-Kate.”
„To ja we własnej osobie.”
Jego włosy całkowicie posiwiały. Zmarszczki przecinały jego uroczą starą twarz. Julian grywał w hokeja z moim tatą na studiach. Od tamtej pory pracowali ramię w ramię. Julian był też moim ojcem chrzestnym.
Przyciągnął mnie do uścisku. Ścisnęłam go z powrotem. Minutę później się wymówił. Powiedział nam, żebyśmy poczekały, aż reporterzy wyjdą. Rozmawiałyśmy między sobą na korytarzu, aż inni zaczęli wychodzić.
Kilku reporterów zatrzymało moich wujów na słowo. Na szczęście nie mieli pojęcia, kim jestem. Piper i ja przesunęłyśmy się bliżej drzwi. Usłyszałyśmy, jak Julian beszta jednego z graczy za brudny atak na lodzie.
Dźwięki szafek otwieranych z trzaskiem i torb rozpinaych i zapinaych pokazywały, że gracze szli pod prysznice. Szkoda. Oparłam się o ścianę najbliższą drzwi.
„Widziałeś te gorące laski w loży właściciela?” – Męski głos przemówił z wnętrza. Wciągnęłam powietrze. Spojrzałam na oczy Piper, które stały się seksowne. Przesunęłyśmy się bliżej drzwi, żeby usłyszeć więcej.
„Tak” – powiedział inny głos. „Ciekawe, którego wyruchały, żeby tam siedzieć.”
Prawie się zakrztusiłam. Okej, Kate. To jest to. Bądź twardą bizneswoman.
To była moja szansa, żeby albo sprawić, że zrozumieją, że jestem właścicielką drużyny hokejowej, dla której grają, i zażądać szacunku. Albo usiąść z tyłu i udawać, że nic nie słyszałam. Celując w pierwszą opcję, pchnęłam drzwi dłonią.
Piper wybuchnęła głośnym śmiechem. Czterech mężczyzn było w zasięgu wzroku. Dwóch z nich nie było ubranych. Starałam się to ignorować. Starałam się było ważnym słowem. Nie zawracali sobie głowy zakrywaniem się. Byli wystarczająco pewni siebie, żeby tego nie robić.
Odwróciłam się. Spojrzałam gniewnie na dwóch mężczyzn najbliższych drzwi. Tych ubranych, ku mojej uldze.
„To właściwie byłoby kazirodcze” – powiedziałam. Przyciągnęłam ich uwagę. „Nie wyruchałam nikogo, żeby siedzieć w tej loży właściciela, jak tak dobrze zauważyliście.”
Wyciągnęłam rękę z pewnością siebie. Dodałam: „Jestem Kate Martin. Nowa właścicielka New York Blades.”














































