
Partnerka alfy
Autorzy
Myranda Rae
Lektury
2,5M
Rozdziały
52
Koszmary i Łazienki z Zimną Kawą
RHIANNON
Budzę się nagle, cała spocona. Sięgam po dziennik i włączam lampkę przy łóżku. Muszę zapisać to, co pamiętam ze snu.
W głowie widzę obrazy chudych dłoni z długimi, brudnymi paznokciami i starymi łańcuchami. Dreszcz przechodzi mi po plecach, gdy przypominam sobie krzyki i zapach krwi.
Przymykam oczy i szkicuję prosty rysunek dłoni, starając się zapamiętać każdy szczegół.
Duży niebieski pierścień na palcu wskazującym ma wzory, które znikają, zanim zdążę je narysować.
Chowam notes z powrotem pod poduszkę. Rozglądam się po pokoju w przyćmionym świetle.
Dotykam miękkiego różowego koca na nogach. Kiedy go kupiłam? Czy chciałam różowy, czy to wszystko, co mieli? Czy w ogóle lubię róż? Chyba nie.
Budzik zaczyna piszczeć, aż podskakuję. Wstaję z łóżka i zaczynam szykować się do wyjścia. Otwieram szafę i dotykam wiszących tam ubrań.
Wszystko wygląda jak nowe. Nie ma metek, ale nic nie sprawia wrażenia używanego. Właściwie cały ten dom tak wygląda.
Każda książka, każda poduszka, wszystko jak nowe - żadna ze świec nigdy nie była zapalona.
Całe miejsce wygląda, jakbym kupiła wszystko nowe, ustawiła, a potem wyszła prosto na ulicę i wpadła pod samochód.
Nic nie sprawia wrażenia, że było używane czy kochane. Nie ma tu ani jednej rzeczy, która wyglądałaby, jakbym się nią przejmowała.
Wybieram długą czarną spódnicę i białą bluzkę z golfem i długimi rękawami.
Po prysznicu i ubraniu się, robię kawę w małej kuchni. Ekspres do kawy to jedyna rzecz w tym mieszkaniu, co do której jestem pewna, że ją kupiłam. Uwielbiam kawę.
Kiedy obudziłam się w szpitalu po wypadku, podali mi ją z pierwszym posiłkiem. Od razu się w niej zakochałam.
Zakładam pokrywkę na kubek i idę do drzwi. Po założeniu kurtki i rękawiczek, schodzę po starych, wąskich schodach na ulicę.
Moje mieszkanie znajduje się nad piekarnią, która zamknęła się kilka lat temu.
Zimne powietrze uderza mnie w twarz, gdy otwieram drzwi. Na szczęście biblioteka jest tylko kilka przecznic dalej.
Docieram tam akurat, gdy Florence parkuje swój samochód na parkingu. To miła starsza pani, główna bibliotekarka.
Żałuję, że nie rozmawiałam z nią więcej przed wypadkiem. Prawie nic o mnie nie wie. Nic, czego nie mogłabym się dowiedzieć z mojego mieszkania.
Osiem miesięcy temu, gdy obudziłam się w szpitalu, lekarze powiedzieli mi, że z czasem mogę sobie przypomnieć rzeczy z mojego życia sprzed wypadku.
Nadal nic nie pamiętam, poza przerażającymi snami. Flo próbuje pomóc, jak może, ale wygląda na to, że nie mówiłam dużo o sobie.
– Dzień dobry, kochaniutka – mówi radośnie w zimnym, cichym powietrzu.
– Dzień dobry, Flo. – Dopijam resztę kawy. – Ale dziś zimno!
– Myślę, że zobaczymy trochę śniegu!
Uśmiecham się do niej, spiesząc się, by otworzyć drzwi. Jest coś kojącego w Flo. Nie mam żadnej rodziny.
Dokumenty w moim mieszkaniu mówią, że moi rodzice zmarli kilka lat temu. Flo wydaje się być jak babcia, której nie pamiętam.
Po południu jestem wykończona. Postanowiłam zrobić wystawę książek romantycznych przy wejściu z okazji Walentynek i chyba próbowałam zrobić za dużo.
Papier na tło jest długi jak moje ciało, a ja muszę stać na małej drabince - na palcach - żeby do niego dosięgnąć. To było bardzo trudne.
– Skończyłaś? – pyta Flo, gdy przechodzę obok głównego biurka.
– Nawet nie blisko! Robię sobie przerwę na kawę.
– Może spróbujesz wody, kochaniutka? Wiesz, dla zdrowia?
– Wodę używa się do robienia kawy, Flo.
Kręci głową i uśmiecha się. Prawdopodobnie piję za dużo kawy.
Po zrobieniu gorącego kubka, wracam do mojej wystawy. Mój projekt to głębokie czerwone tło z tańczącą parą wyciętą z czarnego papieru, wyglądającą jak cienie.
Powiesiłam czerwony papier; teraz czas powiesić parę, którą starannie wycięłam z dużego arkusza czarnego papieru. Wycięte postacie są prawie tak wysokie jak ja.
To nie mówi wiele - jestem dość niska.
Kiedy kończę, szybko sprzątam obszar. Biorę moją teraz już zimną kawę z podłogi, gdzie o niej zapomniałam, i cofam się, by spojrzeć na moją pracę.
Jest dobra i jestem z niej dumna. Patrzę na papierową parę trzymającą się w objęciach, tańczącą. Czy zaczynam być zazdrosna o papierowych ludzi, których stworzyłam?
Dlaczego jestem taka samotna?
Kiedy po raz pierwszy wróciłam do pracy, zapytałam Flo, czy kiedykolwiek mówiłam o jakichś chłopakach. Powiedziała, że nie. Z tego, co mogę wywnioskować z mojego mieszkania, nigdy nawet nie rozmawiałam z mężczyzną. Nie ma śladu, żebym miała jakiekolwiek życie towarzyskie.
Wzdycham. To smutne.
Gdy odwracam się, by wrócić do środka z małego przedsionka, zostaję powalona na ziemię. Siadam, kaszląc i wypluwając zimną kawę, która jest teraz wszędzie na mnie.
– O rany! Przepraszam, nie widziałem cię tam.
Spoglądam w górę i widzę bardzo wysokiego mężczyznę stojącego nade mną. Wycieram kawę z oczu i dociera do mnie, co się stało.
Właśnie gdy się odwróciłam, on otworzył drzwi, a ja weszłam w nie, gdy on je pchnął na mnie. Teraz mam obolałą głowę, posiniaczone pośladki i jestem cała oblana kawą.
Wysoki mężczyzna wyciąga do mnie rękę. Gdy wkładam swoją dłoń w jego, podnosi mnie z łatwością.
– Przepraszam za to. Jestem Hunter.
– W porządku, nie patrzyłam, gdzie idę. – Wycieram kawę z twarzy rękawami. Tak się cieszę, że założyłam dziś biały strój.
Teraz, gdy stoję, ponownie patrzę na mężczyznę. Nadal wygląda na bardzo wysokiego.
– Szukam Flo. Jest tutaj?
– Tak, jest tuż za drzwiami przy biurku. – Wskazuję przez drugie drzwi.
– Dzięki, i jeszcze raz przepraszam. Jesteś taka niska, że nie widziałem cię przez małe okienko w drzwiach – śmieje się.
Chwilę później wysoki mężczyzna przechodzi obok mnie w drodze do wyjścia, gdy sprzątam rozlaną kawę z podłogi.
Wygląda na skruszonego. – Tak mi przykro, że spowodowałem tyle dodatkowego sprzątania.
– Nie przejmuj się tym. Prawdopodobnie i tak był czas, żeby posprzątać tę przestrzeń. – Daję mu lekki uśmiech. Chociaż bycie mokrą od zimnej kawy nie jest moją ulubioną rzeczą, to był wypadek.
Po jego wyjściu zamykam za nim drzwi. Czas zamknąć bibliotekę.
Kiedy wracam do głównej części biblioteki, znajduję Flo odkładającą dzisiejsze zwrócone książki na półki.
– Och, kochaniutka! Co ci się stało?
– Był mały wypadek z kawą.
– Nie poparzyłaś się, prawda?
– Nie, była bardzo zimna.
– Och, dobrze! Mogłaś się zranić! Hej – zmienia temat – przyjdziesz do mnie jutro na obiad? Znalazłam nowy przepis na enchiladas, a tego nie da się zrobić tylko dla jednej osoby!
– Jasne, Flo. To brzmi świetnie, dziękuję.
Flo często zaprasza mnie na obiad. Myślę, że jest jej żal mojego samotnego, smutnego życia.
Lubię jej zaproszenia i dodatkowy czas spędzony z ludźmi, który mi dają. Jest też bardzo dobrą kucharką.
– Idź już, kochaniutka. Na pewno chcesz się przebrać. Ja zamknę.
– Dzięki, Flo!
Po pożegnaniu zaczynam krótki spacer do domu. Wzdycham w ciemność. Słońce zachodzi tak wcześnie. Nie mogę się doczekać lata.
Nie pamiętam, co lubiłam wcześniej, ale teraz na pewno lubię lato.
***
Wychodząc spod prysznica, odwracam się, by spojrzeć na bliznę na łopatce. Nie jest zbyt duża, ale boli.
Moje łopatki i górna część pleców zawsze bolą. To jak ciągły ból. Cokolwiek robię - leki przeciwbólowe, podkładki grzewcze, joga - nic nie pomaga.
Po ubraniu się w piżamę, postanawiam przejrzeć moje półki z książkami. Wyjmuję każdą książkę z półki i potrząsam stronami, szukając czegokolwiek - kawałka papieru, zdjęcia, wskazówki.
Po przejrzeniu każdej książki, siadam, czując się smutno. Nie wiem, czego myślałam, że znajdę; to nie pierwszy raz, kiedy to robię, ani nawet drugi.
Siedząc na mojej małej kanapie, przeglądam Netflix. Wybieram losowy film i włączam go, mając nadzieję, że pomoże mi coś sobie przypomnieć. Jem mój podgrzany w mikrofalówce posiłek z makaronem i próbuję się zrelaksować.
Kiedy The Other Guys się kończy, żadne wspomnienia nie wróciły. Nie wiem, czy widziałam go wcześniej, ale dużo się śmiałam, więc nie było tak źle.
Masuję obolałe ramię, kładąc się do łóżka. Wchodząc pod kołdrę, staram się nie bać, jak zwykle.
Nienawidzę spać; złe sny są tak realne i przerażające, że wolałabym w ogóle nie spać.
Zmuszam się do zamknięcia oczu i wzięcia kilku głębokich oddechów. Muszę spać. Sen to czas, kiedy przychodzą wspomnienia.
















































