
Odkrywając siebie Spin-off: Introspekcja
Autorzy
Lektury
600K
Rozdziały
134
Prolog
KSIĘGA 4: Introspekcja
ASHER
Nie przepadam za oficjalnymi przedstawieniami. Myślę, że większość ludzi już mnie zna. Kojarzą mnie z powodu mojej reputacji albo dlatego, że moi rodzice to ulubiony temat do plotek w mieście. Tworzą oni we czworo związek za wspólną zgodą.
To… dość nietypowe, delikatnie mówiąc. Jako najstarszy syn mam wiele obowiązków. Muszę świetnie się uczyć i poznać tajniki prowadzenia kilku firm. W końcu będę musiał przejąć rodzinne imperium od moich trzech ojców.
To całkiem normalne oczekiwania, ale mój wiek może budzić pewne zdziwienie. Mam dopiero dwadzieścia jeden lat. Skończyłem studia wcześniej, niż planowano, bo przeskoczyłem kilka lat nauki.
Moja edukacja zaczęła się całkiem zwyczajnie. Od wczesnego przedszkola po zerówkę, aż po szkołę średnią, po prostu uwielbiałem się uczyć.
Byłem właśnie tym facetem.
Wiecie, tym popularnym kolesiem, który miał wszystko. Pieniądze, świetny wygląd i dziewczyny, które padały mi do stóp. Miałem też łeb na karku. Tego można by się nie spodziewać po kimś tak hojnie obdarzonym przez naturę jak ja.
I tak, dobrze przeczytaliście. Mój kutas nigdy nie przestał mnie zadziwiać. Wyrósł na idealną maszynę, która zawsze robi doskonałe wrażenie.
Ale nie zbaczajmy z tematu. Moje bogactwo bardzo mi pomogło w szybszej edukacji. Ukończenie studiów biznesowych w wieku dwudziestu jeden lat to jak dotąd mój największy powód do dumy.
Ale mój brat bliźniak musiał mnie przecież przyćmić, prawda? Nie dość, że studiuje zarządzanie w biznesie, to jeszcze uczy się matematyki i angielskiego. Chodzi nawet na wieczorowe zajęcia z poezji.
Jakby to było potrzebne do prowadzenia firmy. Atticus jest… wyjątkowy. Jest bardzo utalentowany…
A co najważniejsze, jest moim bratem. Chociaż jesteśmy bliźniakami, różnimy się od siebie jak ogień i woda.
Myślę, że właśnie dlatego tak dobrze się dogadujemy. Dwóch upartych idiotów to by było za dużo, prawda? W każdym razie, przejdźmy do rzeczy.
Moi ojcowie chcą, żebym zaczął pracować w ich hotelach i klubie. Budowali te imperia, odkąd byli w moim wieku, co wydaje się całą wiecznością, biorąc pod uwagę, że mają teraz po pięćdziesiąt lat.
Są właścicielami dwóch klubów erotycznych i dwóch hoteli ze spa oraz wszelkimi wygodami. A wisienką na torcie jest wciąż rosnąca firma ochroniarska, która zatrudnia czterdziestu ludzi.
Mimo to, Callum nie jest jeszcze gotowy oddać władzy. Oczekują, że gładko przejmę te obowiązki, jakby to była moja druga natura. Ale nigdy nie zapytali, czy my z Atticusem w ogóle tego chcemy.
Oczekują od nas, że odziedziczymy i rozwiniemy te firmy. Nie musimy robić wszystkiego sami. Musimy jednak zadbać o to, by nasze rodzeństwo miało z tego zyski w razie potrzeby.
Już teraz dostajemy część zysków. Te pieniądze trafiają na fundusze powiernicze. Na moje szczęście zyskałem do nich dostęp, kiedy skończyłem dwadzieścia jeden lat. Można powiedzieć, że to łatwa kasa.
Moi rodzice mają nadzieję, że będę tym odpowiedzialnym facetem, który zaraz po studiach poprowadzi trzy firmy. Ja jednak mam duży problem z wzięciem na siebie tego ciężaru.
Z kolei Atticus zrobił dokładnie to, o co go proszono. Chodził krok w krok za naszym ojcem, Tylerem, i uczył się fachu. W zarządzaniu firmami jest już nawet lepszy od Tylera.
Szczerze mówiąc, Atticus mógłby prowadzić wszystkie trzy firmy i wciąż mieć czas na swoje hobby. Ale z drugiej strony, on nie ma życia towarzyskiego, ani wcale go nie pragnie.
Ja natomiast uwielbiam spędzać weekendy na zabawie, narkotykach, alkoholu i z niekończącym się sznurem kobiet. Ach, te kobiety…
Dziewczyny z nogami do samego nieba i włosami spływającymi jak rzeka. Ich pyskate odzywki, które tak uwielbiam uciszać i… cóż, to by było na tyle.
Nie pozwalam im zostawać u mnie dłużej, niż to konieczne. Tak jest po prostu łatwiej. Pozwalam im odejść zaraz po zakończeniu zabawy. Żadnych uczuć, żadnych komplikacji i żadnych zobowiązań.
Właśnie takiego życia pragnę. Lubię mieć łóżko i mieszkanie tylko dla siebie. No, z wyjątkiem nocy, kiedy wpada do mnie Atty.
Tęsknię za nim. On jednak uparcie odmawia wyprowadzki z domu rodzinnego i zamieszkania ze mną, swoim bratem bliźniakiem. Tak, to trochę bolało. Z drugiej strony, sam uciekłem z domu, kiedy dostałem własne mieszkanie w wieku szesnastu lat.
To mieszkanie w hotelu jest wystarczająco duże dla nas obu. Atty nie chce jednak żyć bez naszych rodziców. Ja z kolei zawsze o tym marzyłem i nie oddałbym tej wolności za żadne skarby.
Emancypacja. Tak to się chyba nazywa. Właśnie do tego wtedy dążyłem. Jednak moi rodzice wkroczyli do akcji i sami oddali mi kontrolę nad moim życiem. A to było dokładnie to, czego tak bardzo potrzebowałem.
Przeprowadzka tutaj, nawet w tak młodym wieku, pozwoliła mi być… po prostu sobą. Nalewam sobie kawy do kubka. Przechodzę z kuchni pod okno i patrzę na ulice w dole.
To mogłoby być moje królestwo. Musiałbym tylko odkryć, czego tak naprawdę chcę. Przez lata używałem szkoły jako wymówki. Robiłem to, żeby nie iść w ślady mojego ojca, tak jak tego pragnął.
Zach jest… jak by to ująć? Jest uparty, przekonany o swojej racji i potrafi być niezłym wrzodem na dupie. To nie są jego jedyne cechy, ale to właśnie one najbardziej mnie wkurzają.
Zamiast prosić, on rozkazuje. A ja nie robię niczego dla nikogo bez dobrego powodu. Dla niego też nie. Więc oto jestem, w dniu mojego zbliżającego się rozrachunku.
W dniu, w którym oczekuje ode mnie odpowiedzi. Chce wiedzieć, czy zacznę się od niego uczyć. Oczywiście odpowiedź brzmi nie. Muszę jednak wymyślić, jak mu to przekazać. Nie chcę stracić stanowiska, które być może będę chciał objąć. Zrobię to, kiedy nacieszę się beztroskimi latami wolności.
Kawa wcale nie koi moich nerwów. Wiedziałem, że tak będzie. Potrzebuję raczej odrobiny alkoholu na odwagę, żeby zmierzyć się nie z jednym, ale z trzema moimi ojcami. Wejście do jaskini wilków w stanie półpijanym nie byłoby jednak mądre.
Nie, muszę stanąć z podniesioną głową i zmierzyć się z ojcami. Zrobię to jako ja. Jako ich syn. Jako Asher, kurwa, Henderson.















































