
Dotyk kruka Księga 2
Autorzy
Samantha Pfundheller
Lektury
74,6K
Rozdziały
30
Nowe Początki
RAVEN
„Nie miałam pojęcia, że masz tyle gratów” – powiedziałam głośno, przesuwając pudło na biodro. „Boże, co ty w tym w ogóle trzymasz?”
Cade obszedł swój samochód, żeby wziąć ode mnie pudło.
„Moją kolekcję narzędzi zbrodni” – odparł z lekkim uśmiechem, wkładając je do środka.
„Cade Woods!” – zawołałam ze śmiechem. „Czy to przypadkiem poczucie humoru?”
Wzruszył ramionami. „Zdarza się.”
Miło było zobaczyć tę jego stronę. Tę stronę nas.
Minął miesiąc, odkąd Książę Terroru – znany również jako moja najlepsza przyjaciółka, Emily Sanders – został złapany.
Dziewczyna, która przywitała mnie w Elk Springs, sprawiła, że poczułam się jak normalna nastolatka. Była taka ciepła i miła... a to wszystko okazało się kłamstwem.
Po raz kolejny Elk Springs znalazło się w centrum uwagi. Przerażeni mieszkańcy wpadli w wielką wściekłość i chcieli, żeby ktoś za to zapłacił.
Krwią Cade'a.
Ale kiedy prawda wyszła na jaw, a hordy reporterów znalazły sobie lepsze zajęcie, Elk Springs znów ucichło.
Nudne.
I, wierzcie lub nie, zaczynało mi się to podobać.
Chodziliśmy z Cade'em do kina. Jedliśmy lody. Zaczął nawet korzystać z frontowych drzwi w moim domu.
A jutro był pierwszy dzień szkoły.
Byłam naprawdę podekscytowana.
Joey wyszedł z garażu, niosąc kolejne pudło. „To ostatnie” – powiedział zmęczonym głosem, wkładając je na tylne siedzenie.
Oparł się o bok samochodu, łapiąc oddech.
„Musisz to nosić cały czas?” – zapytał nagle Joey, wskazując głową na brzydki, pomarańczowy szyld Jerry's Pizza na dachu samochodu Cade'a.
„Tak” – odparł Cade, zamykając bagażnik z hukiem. „Kazali mi coś podpisać.”
„Będę zamawiać pizzę non stop” – uśmiechnęłam się figlarnie. „Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę cię w mundurze.”
Cade objął mnie ramieniem, przyciągnął do siebie i pocałował w czubek głowy.
„Uprzedzam cię z góry” – odparł, a jego usta uniosły się lekko. „Nie wygląda dobrze.”
CADE
. . „Skończyliśmy tutaj?” – zapytał Joey.
Skończyliśmy?
Spojrzałem na dom. Przez ostatnie osiem lat był dla mnie jak więzienie.
Osiem lat chodzenia na paluszkach wokół cioci. Starałem się, żeby się na mnie nie wściekła. Żeby mnie nie uderzyła.
Nie chodziło o ból, kiedy mnie krzywdziła. Chodziło o to, co działo się potem.
To straszne miejsce, do którego jej dotyk od razu mnie wysyłał.
Łazienka. Jej śmierć.
Osiem lat paskudnego głosu w moim uchu. To jedyne, co mi zostało po mamie. Głos powtarzał mi, że jestem taki sam jak mój ojciec.
Że jestem zły.
I naprawdę w to wierzyłem.
Więc kiedy rodzice Joeya powiedzieli, że mogę z nimi zamieszkać na ostatni rok szkoły, wiedziałem, że muszę to zrobić.
Dla siebie.
Powinienem nienawidzić cioci Lynn. Powinienem był wsiąść do samochodu i nigdy nie wracać.
Ale stojąc tam, patrząc, jak firanka w oknie salonu lekko się porusza, gdy ciocia obserwuje mój odjazd, nie mogłem się od tego uwolnić.
Od poczucia winy.
Ciocia pewnego dnia się zabije.
Może za pięć lat. Może za pięć dni.
Wiedziałem, że nie mogę tego powstrzymać. Że co ma być, to będzie. Ale mimo to zastanawiałem się...
Czy właśnie dlatego to robi?
„Cade” – powiedziała Raven. Najwyraźniej wiedziała, o czym myślę. „Musisz to zrobić. To właściwa decyzja.”
Ona i Joey patrzyli na mnie. Widziałem w ich oczach współczucie. Było wypisane na ich twarzach.
„Tak, stary” – powiedział Joey. Spojrzał na Raven. „Nie możesz już tak żyć. Ona sobie poradzi.”
„Dajcie mi chwilę” – powiedziałem.
Kiedy wracałem podjazdem w stronę domu, firanka w oknie salonu opadła z powrotem na miejsce. Wszedłem na ganek. Drzwi zaskrzypiały, gdy je otwierałem.
Ciocia Lynn stała w szlafroku. Patrzyła na mnie przez siatkowe drzwi. Zatrzymałem się.
„Zostawiłeś klucze?” – zapytała wściekłym głosem. Odwróciła wzrok.
„Tak” – powiedziałem. „Są na blacie w kuchni.”
Nic nie odpowiedziała.
„Jedzenie i leki będą ci przywozić raz w tygodniu. Jest firma, która dostarcza je pod same drzwi. Będziesz musiała tylko wszystko podpisać.”
Ciocia Lynn nie dała znaku, że mnie słyszy.
„Wszystkie twoje dane do logowania są przyklejone do lodówki. Możesz ich użyć, jeśli będziesz musiała zmienić zamówienie.”
„Nie potrzebuję twojej pomocy” – powiedziała cicho ciocia Lynn.
Tak, potrzebujesz.
„Wiem” – skłamałem.
Po długiej chwili ciszy ciocia w końcu na mnie spojrzała.
„Czasami zastanawiam się, co by się stało, gdybyś się nigdy nie urodził” – powiedziała. „Może ona wciąż by żyła.”
A potem drzwi zatrzasnęły mi się przed nosem.
RAVEN
„Zwolnij! Kurwa!” wrzasnął Cade z fotela pasażera, czepiając się deski rozdzielczej.
Spojrzałam na niego z uśmiechem. „Zachowujesz się jak Grace” powiedziałam. „Nawet nie jechałam szybko.”
„Po prostu nie chcę, żeby mój samochód był złomem przed pierwszym dniem pracy jutro” odparł.
Ktoś wstał lewą nogą.
Ciekawe, co powiedziała mu jego ciotka.
„W którą stronę?” zapytałam Joey'a, który siedział z tyłu.
„Jedź prosto przez jakiś czas. Będzie po lewej.”
„Dzięki.” Spojrzałam z powrotem na Cade'a. „Wiesz, naprawdę myślę, że zaczynam to ogarniać.”
„Zmień bieg w dół” odparł Cade.
„Patrzcie” powiedział nagle Joey, wpychając głowę między nas. „Ekipa przeprowadzkowa.”
Obserwowaliśmy, jak dwie duże ciężarówki U-Haul skręciły na ulicę przed nami.
„Nie mogę uwierzyć, że ktoś jeszcze faktycznie się przeprowadza do tego miasteczka” stwierdził Cade.
Jechałam za wolno poruszającymi się ciężarówkami przez chwilę, zastanawiając się, kto jest w środku.
Gdy zbliżyliśmy się do skrętu na moją ulicę, ciężarówki zaczęły zwalniać.
„Skręcają na Marbury Street” powiedział Joey.
Ciekawe, czy...
„Może ktoś kupił dom Sandersów” zgadywał Cade.
Dom Sandersów.
Mogłam sobie tylko wyobrazić, ile kłopotów mieli rodzice zastępczy Emily w dniach po jej aresztowaniu.
Wyglądało na to, że całe miasto obwiniało ich za to, że nie wiedzieli o planie Emily. W niecałe dwa tygodnie spakowali swoje rzeczy, sprzedali aptekę i wyjechali.
Jedyne, co zostało, to tabliczka „Na sprzedaż” na podwórku.
Czy naprawdę sprzedał się tak szybko?
Zwolniłam, włączając prawy kierunkowskaz.
„Co robisz?” zapytał Cade.
„Jak myślisz? Jadę za nimi.”
Miałam rację, gdy zbliżyliśmy się do końca Marbury Street — gdzie wciąż mieszkałam (a pomyśleć, że kiedyś byłam taka szczęśliwa, mając Emily jako sąsiadkę).
Gdy ciężarówki wjechały na podjazd, cicho zatrzymałam się na poboczu i wyłączyłam silnik.
Drzwi po stronie kierowcy pierwszej ciężarówki się otworzyły i kobieta z jaskrawoczerwonymi włosami wyskoczyła z kabiny.
Pocałowała umięśnionego, opalonego, ciemnowłosego mężczyznę, który wysiadł z drugiej ciężarówki.
Nagłe trąbienie przyciągnęło ich uwagę, gdy jasnoczerwony, stary kabriolet Mustang zatrzymał się z głośnym piskiem przed domem.
Dziewczyna, która wyglądała mniej więcej na mój wiek, wyskoczyła z eleganckiego samochodu i szybko ruszyła podjazdem w ich stronę.
Była wysoka, o jasnobrązowej skórze i długich, czarnych włosach, które opadały falami na plecy.
„Wygląda na to, że nie będziesz już jedynym nowym dzieciakiem” powiedział cicho Joey.
WILLY
Ferrah Valley, Kolorado — 310 mil na północny wschód od Elk Springs
Śmierdzi tu moczem.
Skrzywiłam nos na ten obrzydliwy zapach i zmarszczywszy brwi, rozejrzałam się po wnętrzu autobusu.
Więzienny autobus był pusty, nie licząc dwóch strażników siedzących kilka rzędów przede mną i dwóch za mną.
Każdy z nich miał na sobie idiotycznie wyglądające taktyczne ubrania i kurczowo ściskał strzelbę. Ich oczy śledziły każdy mój ruch, ale żaden z nich nie odważył się spojrzeć mi w oczy.
To wszystko dla małej, starej mnie?
Nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu.
Ich strach był ekscytujący. Wręcz rozbudzał mój apetyt...
Jeden ze strażników — młody, zdenerwowany typ — zauważył, że się na niego gapię.
„Mogę ci w czymś pomóc, dziwadło?”
Roześmiałam się na jego żałosną próbę obrażenia mnie. To nie jego wina, że był tylko smutnym, bezwartościowym człowiekiem. Większość taka jest.
Wpatrywałam się w jego młodą skórę, zastanawiając się, jak wyglądałaby z odrobiną kwasu solnego...
Jak błagałby o życie.
Sama myśl niemal mnie podniecała.
Szkoda, że nigdy tego nie usłyszę.
Szkoda, że jestem zakuta w kajdany jak pies.
Ciche kliknięcie przyciągnęło moją uwagę.
Co do cholery?!
Kajdanki wbijające się w moje nadgarstki były...
Otwarte?
Mój wzrok powędrował z powrotem do strażnika, który wrócił do swojej przestraszonej pozycji, wpatrując się w okno.
Jak to możliwe?
Ostrożnie wysunęłam nadgarstki z metalowych obręczy, zamyślona, pocierając czerwone ślady na skórze.
Może jakaś śruba się poluzowała.
To nic nie zmieniało.
Kajdany wokół moich kostek wciąż były mocno zamknięte.
Spojrzałam na nie z nienawiścią.
Klik.
Chyba żartujesz...
Uwolniłam nogi z łańcuchów, myśli wirujące mi w głowie.
Ale moja pierwsza myśl — ta, która wywołała uśmiech na mojej twarzy i naprawdę rozpędziła krew w żyłach...
Spojrzałam z powrotem na strażników, bezmyślne bydło, które po prostu błagało, by nadać mu jakiś cel.
Czas zabawy.
CADE
„Przyznaj” — powiedziała cicho Raven między pocałunkami, trzymając dłońmi moje policzki. „Świetnie prowadzę.”
Chciałem odpowiedzieć, ale mój język był w połowie drogi do jej gardła — i nie miałem zamiaru tego zmieniać.
Skąd się wzięła ta dziewczyna?
Przyciągnąłem ją na swoje kolana, przesuwając dłonią po jej plecach.
Przyszła pomóc mi urządzić nowy pokój w domu Joey'a, ale szybko nam się rozkojarzyło.
Nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu.
Raven nagle się odsunęła i otworzyłem oczy. Patrzyła przez moje ramię z dziwnym wyrazem twarzy.
„Co się stało?” — zapytałem, dotykając jej pleców.
Raven mnie zignorowała.
„Raven?”
„Dobra” — powiedziała nagle Raven, zsuwając się ze mnie. „Pokaż.”
„Co mam pokazać?”
Spojrzałem tam, gdzie patrzyła, i zobaczyłem, jak jeden z kartonów otwiera się sam. Książka powoli wyfrunęła z pudła i zawisła w powietrzu.
Dlaczego on ZAWSZE to robi?
„Randy!” — zawołała głośno Raven. „To niesamowite!”
Patrzyłem, jak książka płynie w naszą stronę, a potem delikatnie opada na łóżko.
Nie mogło to poczekać?
Wiedziałem, że po prostu się wkurzam, ale trudno mi było ukryć irytację.
Randy miał w zwyczaju pojawiać się bez zapowiedzi. Zawsze w najgorszym momencie, kiedy byliśmy z Raven sami.
„Czekaj, kto to jest?” — zapytała Raven. „Tak. Zdecydowanie muszę kiedyś poznać Duke'a... Tak. Dobra, na razie.”
Potem odwróciła się do mnie z uśmiechem.
„Przepraszam za to.”
„Co z nim?” — odparłem.
„Randy dużo się nauczył od ducha, którego poznał parę lat temu. Uczy go, jak poruszać rzeczami w prawdziwym świecie.”
Raven chwyciła mnie i przewróciła nas tak, że leżałem na plecach, a ona znów była na mnie.
„Zdecydowanie robi się silniejszy” — odparłem bez zainteresowania, patrząc na jej bardzo słodkie usta.
„Mhm.” — Zbliżyła twarz z powrotem do mojej. „A teraz zamknij się i pocałuj mnie.”
RAVEN
- O mój Boże, jestem taka podekscytowana! - powiedziała głośno Grace, nakładając mi na talerz wielką porcję spaghetti. - Jutro pierwszy dzień ostatniej klasy. To naprawdę ważne! Co założysz?
- Nie rób z tego wielkiej sprawy, dobrze? - zapytałam.
Zerknęłam w stronę telewizora, starając się nie być zbyt oczywistą. Widziałam go ze stołu w kuchni.
Wiadomości były wyciszone, ale napisy na dole ekranu sprawiły, że w uszach zaczęło mi dzwonić:
PILNE WIADOMOŚCI: Pięć ofiar śmiertelnych, Król Terroru na wolności!
Zamarłam jak słup soli.
- Grace - powiedziałam cicho. - Grace, zrób głośniej. Natychmiast!
Grace użyła aplikacji w telefonie, żeby włączyć dźwięk w telewizorze.
- Skazany morderca Willy Woods uciekł wczoraj z konwoju podczas przewozu z więzienia stanowego Kolorado do szpitala psychiatrycznego w Kolorado po zabiciu trzech funkcjonariuszy - powiedziała dziennikarka.
- Rzeczniczka biura szeryfa poinformowała, że Woods był przewożony miesiąc po tym, jak ułaskawiono go i zmieniono wyrok śmierci.
Na ekranie pojawiło się zdjęcie Willy'ego z kartoteki policyjnej.
- Uważa się, że Woods jest uzbrojony i bardzo niebezpieczny. W razie zauważenia nie należy się zbliżać; należy skontaktować się z lokalnymi organami ścigania.

















































