Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Dzika miłość Tom 3

Dzika miłość Tom 3

Autorzy
Kristen Mullings
Lektury
19,9K
Rozdziały
30
Autorzy
Kristen Mullings
Lektury
19,9K
Rozdziały
30
🧶BDSM🥵Erotyka🎭Dramatyczne🏙️Współczesne💰Miliarderzy🖤Mroczne

W wirze namiętności, niebezpieczeństwa i intryg, „Kaboom!” śledzi burzliwe losy Romana i Sage, którzy poruszają się w świecie zbrodni, zdrady i miłości. Od wysokiego ryzyka aresztu domowego Romana po wybuchowe zagrożenia, które podążają za nimi przez kontynenty, ich podróż to nieustająca pogoń za bezpieczeństwem i sprawiedliwością. Odkrywając mroczne sekrety i stawiając czoła wyzwaniom zagrażającym życiu, ich więź zostaje wystawiona na próbę w sposób, którego nigdy sobie nie wyobrażali. Czy ich miłość przetrwa chaos, czy też pochłoną ich cienie przeszłości?

BUM! 🌶️🌶️

SAGE

Stałam naga w penthousie Romana, obserwując przez szklane drzwi prowadzące na balkon zapadające się w jeziorze Michigan słońce.
Tęskniłam za zabytkami Berlina. Berliner Dom. Szprewą. Nawet wieżą telewizyjną.
Ale jak powiedziała pewna mądra kobieta, nie ma drugiego miejsca jak dom.
Obróciłam w dłoni kieliszek do wina i wzięłam powolny łyk. Czerwone wino vintage tańczyło na moich kubkach smakowych.
– Czym smakuje? – głodny głos Romana mruczał za mną.
Zanurzyłam nos w kieliszku i wzięłam kolejny łyk, rozważając bogaty, złożony aromat.
– Dąb. Malina. I… hm… – wyłapałam ostatnią, nieuchwytną esencję. – Brązowy cukier?
– Nabierasz całkiem niezłego podniebienia, Kätzchen.
Uśmiechnęłam się. – Mówisz to tak, jakbyś miał z tym coś wspólnego. Ja zawsze miałam dobry gust.
– Być może – przyznał Roman. Nawet po tylu miesiącach razem, jego szorstki niemiecki akcent wysyłał mrowienie w dół mojego kręgosłupa.
I to nie było jedyne miejsce, które mrowiło...
– A co ty wyczuwasz? – rzuciłam z powrotem, moje serce zabiło szybciej.
– Hmmmmm...
Usłyszałam skrzypnięcie podłogi za mną, gdy Roman odstawił swój kieliszek do wina. Jego gorący oddech przesunął się po moich plecach...
Co on planuje?
Nagle jego język powędrował po moim nagim tyłku. Drżałam niekontrolowanie.
– Zabawne – powiedział. – Ja też czuję brązowy cukier.
Moje oczy wybrzuszyły się z oburzenia.
– Ty rasisto – omójboże!
Silne ręce Romana zacisnęły się na mojej talii, gdy zanurzył się w mojej cipce.
– Jasna cholera… – warknęłam. – Roman...
W ciągu kilku lat randkowania, mój germański bóg i ja pieprzyliśmy się w prawie każdej wyobrażalnej pozycji. Ale niewiele rzeczy doprowadzało mnie do szaleństwa bardziej niż sposób, w jaki mnie zjadał. Pochłaniał mnie jak deser. Każde polizanie było delektowaniem się.
Smakowaniem.
Docenieniem.
Wzdrygnęłam się z rozkoszy, ale jego uchwyt trzymał mnie mocno, gdy jego język okrążał moją łechtaczkę coraz szybciej i szybciej. Moja cipka wpadła w wir.
– Jezuuu… Chrysteee… Romannn...
TRZASK!
Szklanka wyślizgnęła mi się z ręki i roztrzaskała na podłodze z twardego drewna, mieszając wino z sokami, które już wyciekły. Roman wyżymał mnie jak cholerną gąbkę.
– Niezdarna Kätzchen.
Wstał szybko. Poczułam, jak jego sztywny, nagi kutas przesuwa się po dole moich pleców, zanim podniósł mnie w obu ramionach. Wpatrywałam się błagalnie w jego diabelskie oczy.
– Zrób mi dobrze, kochanie. Proszę.
Wpatrywał się we mnie z nieczytelnym wyrazem twarzy, i przez chwilę myślałam, że mogę mieć kłopoty – i nie takie, które mi się spodobają.
Ale zamiast tego, jego twarz rozpadła się w uśmiech.
– Tylko dlatego, że tak ładnie poprosiłaś.
Niosąc mnie jak pannę młodą, Roman przestąpił przez rozbite szkło i szturchnął otwarte drzwi balkonowe. Słońce było właśnie widoczne nad horyzontem.
– A co z sąsiadami?– zapytałam, gdy opuścił mnie na szezlong. Roman tylko zachichotał, jego wyrzeźbione ciało błyszczało w gasnącym świetle.
– Czy kiedykolwiek obchodzili nas sąsiedzi?
Wczołgał się na mnie, kąsając moje sterczące cycki. Gdy jego kutas wbijał się w moje wewnętrzne uda, jedyne o czym mogłam myśleć to to, że mnie wypełnia.
Jak mocno bym doszła, i jak mocno sprawiłabym, żeby on doszedł dla mnie...
PIIP! PIIP! PIIP! PIIP! PIIP!
– Scheisse!
Mój seks tygrys stał się kociakiem po raz kolejny, gdy oboje patrzyliśmy w dół na nieporęczny plastikowy monitor wokół jego kostki.
– Zapomnij o tym, Roman – błagałam. – Po prostu mnie zerżnij.
– Nie mogę po prostu zapomnieć, Sage! – rzucił – Federalni pomyślą, że próbuję uciec! Kurwa!
Usiadł ze sfrustrowanym warknięciem. Monitor wariował, mała czerwona lampka migała i pikała jak szalona.
Po aresztowaniu w Berlinie, Roman został ekstradowany przez FBI z powrotem do Stanów Zjednoczonych. W tygodniach poprzedzających proces przebywał w areszcie domowym w Chicago.
Romanowi groziły zarzuty o współudział w ukryciu dowodów morderstwa Tary przez Ekko. Na szczęście FBI wydawało się bardziej zainteresowane przyparciem Ekko do muru. Roman miał duże szanse na zmniejszenie wyroku, jeśli zeznałby przeciwko bratu.
A po tym wszystkim, co wydarzyło się w Berlinie, był bardziej niż chętny do współpracy.
Szanowałam Romana za odwagę, by się poddać i tym bardziej go za to kochałam. Słabszy człowiek nie mógłby zmierzyć się z taką mroczną przeszłością jak jego.
Ale w głębi duszy wiedziałam, że to, co spotkało Tarę, nie było winą Romana.
To była wina Ekko.
I tym razem ten oślizgły skurwiel zapłaci za swoje zbrodnie. FBI tego dopilnuje.
Miałam tylko nadzieję, że Roman nie pójdzie na dno razem z nim.
Usiadłam na szezlongu. Mój nagi facet klepał i uderzał wciąż pikający monitor jak jakiś neandertalczyk.
Mój własny, funkcjonalny Fred Flintstone.
– Może przestanie, jeśli wrócimy do środka – zasugerowałam.
– Tak. Może – westchnął ciężko. – Ale nie jestem pewien, czy jestem jeszcze w nastroju.
– Dobrze – potarłam czule jego plecy, całując jego ramię. – Wynagrodzisz mi to później.
Roman pocałował mnie w czoło. Wstał, delikatnie stawiając mnie na nogi, zanim poprowadził do środka.
Po raz kolejny moje oczy zostały przyciągnięte do zachodu słońca. Ostatnia smuga zniknęła pod jeziorem, pozostawiając po sobie ślad w postaci słabego, zielonego światła.
O mój Boże!
– Widziałeś to?! – krzyknęłam.
– Widziałem co? – głos Romana dobiegł ze środka.
– Zielony błysk! To podobno przynosi szczęście!
– To tylko bajka starych żon.
Gdy weszłam do środka, monitor Romana przestał pikać.
– Tylko bajka starych żon? – zadrwiłam, chodząc na palcach wokół rozbitego szkła i w kierunku sterty ubrań, które zostawiłam na podłodze.
Roman uśmiechnął się, gdy podciągnął swoje potargane bokserki.
– Hmmm – mruknął. – Może powinienem częściej chłonąć zachód słońca...

ROMAN

– Jest pan szczęściarzem, panie Heinrich.
– Szczęściarzem? – spojrzałem na agentkę Marfę po drugiej stronie mojego stołu w jadalni. Ta kobieta o różowych policzkach wyglądała bardziej jak piłkarska mama niż agentka federalna. Ale miałem przeczucie, że jej wygląd skrywał twardego detektywa.
– Zostałem oskarżony o współudział w morderstwie. Jestem więźniem we własnym domu od ponad miesiąca. Z odnoszącego sukcesy biznesmena zmieniłem się w rottweilera w obroży elektrycznej.
Podciągnąłem nogawkę moich garniturowych spodni Fendi, aby odsłonić monitor na kostce.
– Proszę mi dokładnie wyjaśnić, w jaki sposób mam 'szczęście'.
Sage położyła uspokajającą dłoń na moim kolanie. Mogłem praktycznie poczuć żyły wybrzuszające się w mojej szyi.
Mój prawnik rzucił mi znaczące spojrzenie przez stół.
Wziąłem głęboki oddech i usadowiłem się z powrotem na swoim krześle.
Marfa wymieniła spojrzenie ze swoim kolegą, agentem Simmonsem, człowiekiem o stalowym spojrzeniu, który prawdopodobnie nigdy w życiu się nie uśmiechał.
Agenci FBI spotkali się z Sage i ze mną w penthousie, żeby omówić proces. Zapytałem, czy moglibyśmy się spotkać w ich biurze w nadziei na zaczerpnięcie świeżego powietrza w drodze, ale agenci nalegali na moje eleganckie więzienie.
I dokładnie wiedzieli, co mi robią.
Nie było tak, że nie zasługiwałem na ich chłód. Byłem współwinny morderstwa i nadal czułem się odpowiedzialny za śmierć Tary.
Ale po miesiącu spędzonym pod federalnym kciukiem, czułem się niespokojny… a to emocja, która łączyła się ze mną jak sok pomarańczowy z arszenikiem.
– Panie Heinrich – kontynuowała Marfa powolnym, matczynym głosem, który doprowadzał mnie do szału. – Skonsultowaliśmy się z naszymi przełożonymi na temat pańskiej sprawy. Informacje zawarte w pańskich zeznaniach mogą pomóc skazać pańskiego brata na bardzo długi czas. A Ekko Heinrich był pod naszą obserwacją….
– Masz na myśli jego sprawy dotyczące napaści seksualnych? – chwyciłem Sage za rękę, przypominając sobie jej spotkanie z Ekko.
– Wśród innych przestępstw – odpowiedział szybko Simmons, wymieniając kolejne spojrzenie z Marfą. – Powiedzmy, że zrobiłbyś FBI wielką przysługę, wsadzając go za kratki. Przysługę, za którą zostałbyś nagrodzony.
Sage i ja teraz wymieniliśmy spojrzenie.
O czym oni mówią?
– Czy mógłbyś to rozwinąć? – zapytał mój prawnik.
Simmons zwrócił się do niego. – Twój klient przyznaje się do winy w związku z zarzutami o współudział, które mogą go wsadzić na maksymalny wyrok piętnastu lat do dożywocia...
Moja ręka zacisnęła się wokół dłoni Sage. Wiedziałem, że konfrontacja z moją przeszłością będzie miała konsekwencje, ale usłyszenie ich na głos sprawiło, że krew mi zamarzła.
Jak przetrwałbym w więzieniu bez mojej Kätzchen?
– W uznaniu za jego zeznania przeciwko Ekko, jednak – Simmons kontynuował – możemy zorganizować dla pana Heinricha wyjście na wolność i wyrok w zawieszeniu. Nigdy nie zobaczyłby pan więzienia.
– Naprawdę? – Sage ożywiła się, a jej twarda fasada pękła z emocji. Nie mogłem się powstrzymać, poczułem iskrę nadziei.
– Naprawdę – potwierdziła Marfa. – Chcemy Ekko. Nie Romana.
***
Po naszym spotkaniu z FBI, Sage wyciągnęła mojego Bentleya, żeby odebrać trochę szampana z Binny's. Nie chciałem niczego zapeszać, ale Sage się uparła.
– Roman – powiedziała we foyer, obejmując moją twarz swoimi delikatnymi dłońmi. – FBI w zasadzie obiecuje ci wolność. Nie idziesz do więzienia. Musimy to uczcić!
Pocałowała mnie w policzek, a ja patrzyłem jak jej piękny tył odbija się od drzwi wejściowych.
Ale teraz, gdy siedziałem w salonie, wpatrując się w jezioro Michigan, ogarnęła mnie melancholia.
Czy naprawdę byłem gotów sprzedać własnego brata?
To było szalone, aby czuć jeden strzęp lojalności do Ekko po wszystkim, co zrobił mi i Sage, ale wciąż był moim ciałem i krwią. Nienawidziłem go, ale też kochałem.
Uch. Rodzina jest tak cholernie skomplikowana.
Według Marfy i Simmonsa była tylko jedna decyzja do podjęcia, oczywiście dla Sage, dla mnie i dla całych Stanów Zjednoczonych Ameryki, ale to nie znaczyło, że musiałem być z niej zadowolony.
DRRRYŃ! DRRRYŃ!
Zerknąłem w dół na mój telefon.
Hmm. Alvaro. Czego chce ten szalony Kubańczyk?
Nie słyszałem o moim starym przyjacielu od lat. Ostatnio wiedziałem, że przyjął jakieś ambasadorstwo dla rządu kubańskiego.
Nie mogłem uwierzyć, że ten dwulicowy naciągacz naprawdę do czegoś doszedł.
Z drugiej strony… i kto to mówi?
Ciesząc się z rozproszenia, odebrałem telefon.
– Alvaro! – krzyknąłem do słuchawki. – Mucho tiempo, mi amigo!
– Twój akcent jest nadal gówniany, Roman – zaśmiał się Alvaro swoim znajomym barytonem. – Ale doceniam twoją słabą próbę español.
– Czemu zawdzięczam tę przyjemność? Kiedy ostatnio rozmawialiśmy, szliśmy linia za linią na jachcie tej hrabiny u wybrzeży Saint Croix. Czy mam rację?
– Moja pamięć z tamtych dni jest trochę mglista, ale to brzmi dobrze. Czasy się jednak zmieniły, mój przyjacielu.
– Rzeczywiście, zmieniły się – powiedziałem, moje oczy opadły na mój monitor na kostce.
– Miałem zamiar zadzwonić do ciebie od jakiegoś czasu… – Głos Alvaro stał się napięty. – Ja, hm... słyszałem o sytuacji w Berlinie. Brzmi jak bałagan.
Moje serce się zapadło. Próbowałem trzymać świat zewnętrzny na dystans podczas mojego aresztu domowego, ale mimo to, ta historia stała się międzynarodową wiadomością.
Bracia miliarderzy spiskujący, by ukryć dwudziestoletnie morderstwo, to nie był zbyt subtelny nagłówek.
– Tak jest – odpowiedziałem niezręcznie.
– Cóż, chciałem tylko zaoferować... Jeśli potrzebujesz czegoś... czegokolwiek... mam wielu przyjaciół, którzy mogą pomóc. Mamy za sobą długą drogę, Roman, i przykro mi słyszeć, że masz tyle kłopotów.
– Och, cóż… – Oferta Alvaro zaskoczyła mnie. Nie słyszałem o nim od prawie dekady, a teraz, ni stąd ni zowąd, był gotów mi pomóc? Byłem wzruszony.
– Dziękuję, Alvaro. Dam ci znać, jeśli będę czegoś potrzebował.
– Proszę bardzo – powiedział poważnie mój przyjaciel. – Przy okazji, lecę do Chicago w interesach jeszcze w tym tygodniu. Nadróbmy zaległości. Co to był za bar, do którego chodziliśmy na Złotym Wybrzeżu? Ten, w którym były te wszystkie kumoszki z dużymi piersiami?
Zachichotałem. – A może po prostu przyjdziesz do mnie? Jestem jakby… – podrapałem się pod monitorem na kostce – uwiązany w domu.
– Załatwione, przyjacielu. Do usłyszenia wkrótce.
– Adios.
Rozłączyłem się. Usłyszenie głosu Alvaro podniosło mnie na duchu. Dobrze było wiedzieć, że mam jeszcze kogoś w swoim narożniku.
BZZZ. BZZZ. BZZZ.
Spojrzałem z powrotem na mój telefon, aby sprawdzić kilka wiadomości, które przyszły podczas mojej rozmowy.
Nieznany
Weź na siebie winę Ekko
Nieznany
Albo Sage nie żyje
Nieznany
Wiem, gdzie Cię znaleźć

SAGE

Roman nie idzie do więzienia!
Ta wiadomość była prawie zbyt dobra, by mogła być prawdziwa.
W garażu czekałam na parkingowego, który miał przyprowadzić Bentleya. Miałam misję znalezienia najdroższej butelki szampana w Binny's i kupienia całej skrzynki. Roman zasługiwał na to. Bycie zamkniętym w penthousie było dla niego piekłem.
Ale wkrótce będziemy świętować nasze szczęście.
I będziemy się pieprzyć.
Nie mogłam się doczekać!
Po tym porannym drażnieniu, byłam bliska eksplozji.
Jednak, gdy parkingowy zaczął podjeżdżać, usłyszałam dziwny hałas. Wyraźny dźwięk tykania, który stawał się coraz głośniejszy, gdy samochód się zbliżał. Prawie jak zegar do jajek.
To dziwne. W zeszłym tygodniu byłam umówiona na przegląd techniczny.
Zmarszczyłam się i przyjrzałam się zbliżającemu się pojazdowi. Przez przednią szybę, parkingowy też miał zdezorientowany wyraz twarzy.
TYK...TYK...TYK...
Co do cholery...
BUUUUUUUUUM!

Odkryj Galateę

Poskromienie niegrzecznego chłopakaSeria WilczycaWojownicy Torii Tom 3Allie w świecie WonderlustPrzekraczając granice

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Do zakonczenia

by Agnieszka

liczba książek: 56

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 174

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28

Love after 30? It’s just getting started❤️‍🔥

by Galatea Sophie

liczba książek: 29

Books 3

by nimble_peach_114

liczba książek: 6

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Chętnie wrócę

by Panna Anna

liczba książek: 53

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Przeczytane z serii

by Panna Anna

liczba książek: 82