
Erotyczny One-Shot: Dentystka miliardera
Autorzy
Lektury
38,6K
Rozdziały
2
Rozdział 1
Kończyłam właśnie ostatnią wizytę tego dnia, gdy pani Smith w końcu wyszła z mojego gabinetu. Kiedy sięgnęłam, żeby zamknąć za nią drzwi, znajoma dłoń mocno je pchnęła.
Na nadgarstku tej dłoni lśnił luksusowy zegarek, którego elegancki kształt błysnął w świetle, gdy mężczyzna otarł się o mnie rękawem zapiętym na spinki. Zaparło mi dech w piersiach, gdy spojrzałam wzdłuż jego silnego ramienia, aż mój wzrok spoczął na twarzy Elliota Vince'a, który patrzył prosto na mnie. Na jego widok po moich plecach przeszedł zimny dreszcz, sprawiając, że serce na chwilę mi stanęło.
Elliot Vince. Najpotężniejszy i najbardziej wpływowy miliarder w kraju. Mężczyzna, którego widziałam tylko na okładkach magazynów, wydarzeniach z czerwonym dywanem i od czasu do czasu w kanałach biznesowych. I, oczywiście, człowiek, którego obecność przytłaczała mnie bardziej niż kogokolwiek innego, kogo kiedykolwiek spotkałam.
Był w moim gabinecie w zeszłym tygodniu, żeby naprawić złamany ząb, co samo w sobie było dziwnym spotkaniem — nie miałam pojęcia, dlaczego taki człowiek trafił do mojej małej praktyki — ale wykonałam swoją pracę. A przynajmniej tak mi się wydawało.
Czy coś poszło nie tak z leczeniem? Na tę myśl żołądek zwinął mi się w supeł. Nie wyglądał na szczególnie zadowolonego, ale z drugiej strony nigdy nie widziałam, żeby wyglądał na szczęśliwego. Ani na zdjęciach, ani w wywiadach, ani nawet na żywo. Elliot Vince zawsze wydawał się opanowany, chłodny i zamknięty na świat, a cała jego osoba emanowała władzą i tajemniczością.
Ale przez to wydawał się tylko bardziej pociągający. Było w nim coś magnetycznego, coś, co mnie przyciągało wbrew mojemu zdrowemu rozsądkowi. Chciałam zachować profesjonalizm, ale w głębi duszy prawda była taka, że pragnęłam czegoś, czego pragnąć nie powinnam — jego.
— Panie Vince — zająknęłam się, a głos uwiązł mi w gardle, gdy próbowałam opanować drżące dłonie na klamce. — Czy wszystko w porządku z plombą?
Jego chłodne, niebieskie oczy spojrzały w moje, przewiercając mnie z intensywnością, która sprawiła, że poczułam mrowienie na skórze. Przełknęłam ciężko ślinę, próbując zachować spokój. Stał zdecydowanie zbyt blisko, jak na mój gust, a powietrze wokół mnie wypełniał zapach jego drogich perfum, mocny i odurzający.
— Wszystko w porządku, doktor Dupont — powiedział, a jego głęboki, aksamitny głos wysłał falę uderzeniową przez moje ciało. — Jestem tu w innej sprawie.
— W innej sprawie? — Zmarszczyłam brwi z dezorientacją. Wpatrywał się we mnie bacznie, a w kąciku jego ust igrał delikatny uśmieszek, jakby doskonale wiedział, jak mocno na mnie działa.
— Potrzebuję wybielania.
Wybielania? Zamrugałam, próbując przetworzyć jego słowa. Ze wszystkich usług, które oferowałam, dlaczego u licha miałby przyjść z czymś tak prostym akurat do mnie? To nie miało sensu. Z pewnością człowiek taki jak on miał osobistego dentystę albo mógł w każdej chwili wezwać najlepszego specjalistę na świecie.
Ale jednak tu był. Stał w moim gabinecie, wypełniając całą przestrzeń swoją potężną obecnością. Nie mogłam tego pojąć.
— Wybielania… — powtórzyłam głupkowato, gdy mój mózg ledwo nadążał. — Dobrze. Oczywiście, panie Vince, może pan… usiąść na fotelu.
Wskazałam na fotel dentystyczny, a ręce trzęsły mi się tak mocno, że prawie upuściłam podkładkę, którą trzymałam. Dlaczego on tak na mnie działał? Nie chodziło tylko o to, że był niezwykle przystojny — wysoki, z idealnie ułożonymi ciemnoblond włosami i szerokimi ramionami świetnie leżącymi w skrojonym na miarę garniturze. Nie, to było coś głębszego. Z każdego jego ruchu i spojrzenia biła władza, pewność siebie i potęga. Jego energia niemal dusiła swoją intensywnością.
I to właśnie mnie pociągało. Mimo profesjonalizmu, którego kurczowo się trzymałam, każda komórka mojego ciała pragnęła poczuć jego dotyk i rozpłynąć się w niebezpiecznym uroku mężczyzny, który stał przede mną.
Elliot nie usiadł od razu. Zamiast tego przez długą chwilę po prostu na mnie patrzył, a jego oczy badały moją twarz, jakby prześwietlał mnie na wylot. Potem, wykalkulowanym ruchem, usiadł na fotelu dentystycznym.
— Dlaczego tak się przede mną powstrzymujesz? — Jego głos był cichy, zabarwiony uwodzicielskim tonem, który sprawił, że zaparło mi dech.
Zamarłam w bezruchu, z sercem walącym w klatce piersiowej, gdy z trudem próbowałam wydusić z siebie słowa. — Nie… Nie rozumiem, o co panu chodzi.
Jego usta ułożyły się w mały, porozumiewawczy uśmiech i przysunął się do mnie bliżej. Moje ciało zareagowało, zanim zdążyłam je powstrzymać; zaczęłam płytko oddychać, gdy dystans między nami zaczął zanikać. Wyciągnął rękę, miękko przesuwając dłonią po linii mojej żuchwy, a jego dotyk był zarówno delikatny, jak i elektryzujący.
— Jesteś marną kłamczuchą — wyszeptał, a jego kciuk otarł się o moją dolną wargę, sprawiając, że moja skóra zapłonęła pod jego dotykiem. Mój rozsądek krzyczał, żebym się odsunęła i zachowała profesjonalizm, ale ciało mnie zdradzało, a każda moja cząstka lgnęła do niego.
Czułam jego oddech na swojej skórze, ciepły i kuszący, a jego usta znalazły się tak blisko moich, że niemal czułam jego smak. Moje serce biło jak szalone, a silna wola kruszyła się z każdą mijającą sekundą.
— Chciałem cię pocałować, odkąd tylko wszedłem do twojego gabinetu w zeszłym tygodniu. — Głos Elliota był zaledwie szeptem, ale ciężar jego słów sprawił, że zalała mnie fala gorąca. Ugięły się pode mną kolana i zanim zdążyłam się powstrzymać, wydałam z siebie ciche, bezwiedne westchnienie, a moje ciało samo ruszyło w jego kierunku.
To było jedyne zaproszenie, jakiego potrzebował.
Szybkim ruchem ujął moją twarz w dłonie i przyciągnął mnie do siebie, a jego usta gwałtownie uderzyły w moje.
Pocałunek był brutalny i natarczywy, ale rozpalił we mnie coś głębokiego. Jęknęłam cicho w jego usta, a moje dłonie odruchowo zacisnęły się na jego ramionach, gdy poddałam się intensywności tej chwili.
Elliot całował mnie tak, jakby czekał na to całe życie, a jego język rozchylił moje wargi, badając każdy zakątek moich ust z surowym głodem, przez który podwinęły mi się palce u stóp. Ledwo za nim nadążałam, zatracając się w doznaniu jego warg, które dosłownie mnie pożerały.
Jego dłonie zjechały z mojej twarzy na talię, przyciągając mnie do siebie, aż między naszymi ciałami nie było już żadnej przestrzeni. Czułam twarde płaszczyzny jego klatki piersiowej przyciśnięte do mnie, a jego ciepło przenikało przez moją skórę.
A potem, działając instynktownie, wspięłam się na jego kolana, siadając na nim okrakiem na fotelu dentystycznym. Przerwał pocałunek na zaledwie ułamek sekundy, spoglądając na mnie w górę oczami pociemniałymi z pożądania.
— Kurwa — mruknął, a jego dłonie mocno zacisnęły się na moich biodrach. — Jesteś jeszcze lepsza, niż sobie wyobrażałem.
Jego słowa wywołały we mnie dreszcz ekscytacji i nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który jednak szybko zniknął, gdy pociągnął mnie w dół do kolejnego pocałunku, jeszcze bardziej gorącego niż poprzedni. Jego palce odnalazły guziki mojego fartucha lekarskiego, rozpinając je z wprawną łatwością, podczas gdy moje ręce nerwowo próbowały rozpiąć jego koszulę.
Ściągnęłam fartuch i koszulę jednym płynnym ruchem, czując, jak jego wzrok zatrzymuje się na moich piersiach z niemal pierwotnym głodem. Dźwięk, który wydobył się z jego gardła, był niski i zwierzęcy, wywołując we mnie potężny dreszcz pożądania.
Elliot pochylił się w dół, a jego usta złożyły ślad pocałunków wzdłuż mojego obojczyka, powoli przesuwając się w stronę moich piersi. Jego dłoń zręcznie rozpięła mój stanik, a chłodne powietrze na mojej nagiej skórze wywołało gęsią skórkę na całym ciele.
Nie marnował czasu — jego usta chwyciły jeden z moich sutków, ssąc go i drażniąc z doprowadzającą do szału powolnością, przez którą głośno jęknęłam. Moje biodra ocierały się o niego, czując twardość jego fiuta napinającego materiał spodni.
W odpowiedzi delikatnie ugryzł mój sutek, nie na tyle mocno, by zabolało, ale wystarczająco, by przez moje ciało przeszła fala przyjemności. Złapałam gwałtownie powietrze, a moje palce wplotły się w jego włosy, gdy przeniósł się na moją drugą pierś, powtarzając te same tortury z przyjemności.
Jednym, płynnym ruchem Elliot zdjął mnie ze swoich kolan i wstał, sadzając mnie na fotelu tuż przed sobą. Zsunął z siebie marynarkę i koszulę, w pełni odsłaniając swoje pięknie wyrzeźbione ciało, w którym każdy mięsień był napięty i wyraźny.















































