
Spin-off Stado Greystone Ridge: Przejście
Autorzy
Lektury
214K
Rozdziały
17
Spotkanie
Księga 5: Cross Over
Natalia
W powietrzu wisiało dziwne napięcie, jakby coś złowieszczego wślizgnęło się pomiędzy nas. Alice, ta, którą chroniliśmy przez te wszystkie lata, wprawiła w ruch koła przyszłości.
Rodowód Conri miał zostać ujawniony, a ja miałam do wykonania misję.
Starsza Lexa położyła mi dłoń na ramieniu. Jej głos był stanowczy, ale łagodny.
„Nie możemy pozwolić, żeby ktokolwiek się dowiedział, że wciąż żyjemy. Jeszcze nie teraz. Rozumiesz, co musisz zrobić?”
„Tak. Mam kilka tygodni, zanim zacznie studia na uniwersytecie. Ludzie uwierzą, że byłam tam od początku. Ich umysłami tak łatwo manipulować.”
Nie zdarza mi się często kontrolować ludzi — to jest wbrew naszym prawom. Powinniśmy pozostawać w ukryciu, zarówno wśród ludzi, jak i wilkołaków.
Ale wkrótce nasza przykrywka miała zostać spalona. A wszystko przez Akashę.
Starsza Lexa patrzyła na mnie z niepokojem, ale zapewniłam ją, że jestem gotowa. Przygotowywałam się do tego momentu od chwili, gdy Akasha zniknęła i wiedzieliśmy, że wojna jest nieunikniona.
Tym razem nie chcieliśmy walczyć przeciwko wilkołakom, ale u ich boku.
Wybrano mnie do tego zadania, ponieważ jestem kobietą. Mężczyzna zaburzyłby więź między Sebastianem a Alice.
Wilkołaki potrafią być niesamowicie zaborcze. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałam, było to, żeby Sebastian poczuł się zagrożony przez wampira płci męskiej pracującego blisko z jego partnerką.
Udałam się na uniwersytet i poświęciłam chwilę, żeby wpisać się do systemu. Wybrałam zajęcia, które chciałam, i upewniłam się, że będę blisko Alice, kiedy przyjdzie.
Gdy wszystko było gotowe, ruszyłam do swojego pokoju. Serce waliło mi w piersi, gdy nieznany zapach wypełnił moje nozdrza i przeszył mnie dreszczem.
Chociaż wampiry nie doświadczają takich samych pierwotnych połączeń jak wilkołaki, wciąż pragniemy seksu. Ludźmi łatwo sterować — zapominają o nas potem.
Ale ten nieznany zapach drażnił moje zmysły i sprawiał, że nie mogłam się skupić na niczym innym.
Zamknęłam drzwi i podążyłam za zapachem. Działał jak narkotyk, ciągnąc mnie ku sobie. Moje ciało wirowało od dziwnej energii. Czy to możliwe, że był tu inny wampir?
Odrzuciłam tę myśl, mijając kilku wilkołaków. Nie mieli pojęcia, kim jestem. Rzucali mi dziwne spojrzenia, ale tylko dlatego, że nie mogli mnie wyczuć.
Perfumy, których używałam, maskowały brak mojego naturalnego zapachu i chroniły moją tożsamość.
Zatrzymałam się przed jakimiś drzwiami i uświadomiłam sobie, że trafiłam do męskiego akademika. Serce biło mi jeszcze mocniej, a elektryczne uczucie między nogami pulsowało w tym samym rytmie.
Zagryzłam wargę, żeby stłumić jęk, i poczułam, jak moje kły przebijają skórę.
Każdy instynkt podpowiadał mi, że nie powinnam tego robić. Miałam pozostać w ukryciu, niezauważona.
A jednak tu byłam — przyciągnięta zapachem, któremu nie potrafiłam się oprzeć.
Mój wampirzy słuch wychwycił stęknięcia i oblizałam wargi. Ktokolwiek był za tymi drzwiami, sprawiał sobie przyjemność.
Moje ciało pragnęło więcej i wbrew zdrowemu rozsądkowi nacisnęłam klamkę.
W środku był typowy pokój faceta. Jeden chłopak, sam — co oznaczało, że mogę wymazać mu wspomnienie mojej obecności podczas jego prywatnej chwili.
Uniosłam brew, wchodząc na palcach i zamykając za sobą drzwi. Co ja, do cholery, robiłam?
Odgłosy ucichły i zastanawiałam się, czy mnie usłyszał.
Poruszając się bezszelestnie, przemierzyłam pokój, aż dotarłam do drzwi łazienki. Były otwarte.
Stał tam facet, sprawiający sobie przyjemność z wyrazem intensywnej rozkoszy na twarzy.
Z zamkniętymi oczami opierał wolną rękę o ścianę dla równowagi. Stęknięcia, które wydobywały się z jego ust, wystarczyły, żeby doprowadzić mnie do szaleństwa.
Jego odurzający zapach wypełniał powietrze. Moje kły pulsowały głodem, którego ledwo mogłam kontrolować, popychając mnie na skraj desperacji.
Chciałam zatopić zęby w jego szyi, ale równie mocno pragnęłam poczuć jego kutasa głęboko w sobie.
Kiedy kontynuował, moje sutki stwardniały, a dreszcze przeszły przez całe moje ciało.
W powietrzu unosił się wyraźny zapach, zdradzający jego prawdziwą naturę — był wilkołakiem.
Byłam zaintrygowana i zdezorientowana jednocześnie. Wyglądało na to, że panował nad moimi pragnieniami.
Przesunęłam językiem po ostrych kłach i wydałam cichy jęk. W tej chwili nasze oczy się spotkały i wszystko inne przestało istnieć.
Jego uścisk na własnym podnieceniu lekko się zacisnął. Klatka piersiowa uniosła się, gdy wziął głęboki oddech.
Jego pierwotny zapach odurzał mnie. Moje podniecenie osiągnęło szczyt i wiedziałam, że on mnie wyczuwa.
Na jego ustach pojawił się zadziorny uśmieszek i wznowił rytmiczne ruchy. Nie mogłam oderwać od niego wzroku, urzeczona jego dominującą obecnością.
Nasze oczy pozostawały złączone, gdy jego oddech przyśpieszył, a dłoń poruszała się szybciej.
Gdy jego usta się otworzyły i wydobył się z nich głęboki jęk, zacisnęłam nogi.
Kurwa. Musiałam ukryć, kim jestem, ale on sprawiał, że to było prawie niemożliwe.
Kły wysunęły mi się w ustach i trzymałam je zamknięte, żeby ich nie zobaczył.
A potem doszedł. Patrząc na mnie. Jego wzrok ani na chwilę nie opuścił mojego, gdy tryskał spermą na ścianę przed sobą.
O kurwa!
Musiałam stamtąd wyjść, zanim stracę kontrolę nad pożądaniem. Musiałam zrozumieć, co się właśnie między nami wydarzyło i dlaczego. Cisza między nami sprawiała, że to spotkanie było jeszcze bardziej erotyczne.
Rzuciwszy ostatnie spojrzenie na jego ciało, odwróciłam się i wyszłam z pokoju.
Potrzeba uwolnienia skumulowanej energii buzowała we mnie, a moje ciało promieniowało gorącem. Gdy dotarłam do pokoju, rozebrałam się i stanęłam pod zimnym prysznicem.
Niewiele to pomogło. Położyłam się na łóżku i sprawiłam sobie przyjemność, szukając ulgi, której potrzebowałam. Zamknęłam oczy i odtworzyłam tę scenę w myślach.
Po dwóch intensywnych orgazmach ogarnął mnie spokój.
Jednak myśl o ponownym spotkaniu z nim i powtórzeniu tego doświadczenia napełniała mnie niepokojem.
Jak to możliwe, że wilkołak tak na mnie działał?
Żyłam wśród ludzi i miałam kontakty z kilkoma wilkołakami, ale żaden z nich nie zdawał sobie sprawy z mojej obecności.
A teraz, jeśli chodzi o niego — musiałam dowiedzieć się, kim jest.
***
Minął tydzień i unikałam go, ilekroć wyczuwałam jego bliskość.
Rafel Ashdown, młody wilkołak ze Sfory Błękitnego Księżyca.
Miałam tu zadanie do wykonania i nie zamierzałam go zepsuć dla porywczego wilkołaka.
Dziewczyny padały mu do stóp. Był czarujący — tyle było jasne.
W drugim tygodniu mojego pobytu nie mogłam go dłużej unikać.
Opuszczałam zajęcia, na których się pojawiał. Dziś przełknęłam dumę i weszłam do jego sali.
Dlaczego się wstydziłam? To on sprawiał sobie przyjemność przede mną.
Cholera!
Wykładowca nie zauważył, że wcześniej nie pojawiłam się na jego zajęciach. Wsunęłam się do ławki i odetchnęłam z ulgą, gdy zorientowałam się, że go tu nie ma.
Czyżby opuszczał zajęcia? Lekcje były nudne, ale pomagały zabić czas, póki czekałam na prawdziwy powód mojej obecności tutaj. Moje nadzieje na uniknięcie go legły w gruzach jak dom na drodze tornada.
Jego włosy miały piaskowo-blond kolor, kręcone i na tyle długie, żeby przesunąć przez nie palce i pociągnąć, kiedy... Cholera. Policzki mi zapłonęły, gdy wszedł nonszalanckim krokiem i zajął pustą ławkę obok mnie, zostawiając dziewczynę, z którą przyszedł, żeby sama szukała miejsca.
Wbiłam wzrok w nauczycielkę przy tablicy. Nie patrz na niego. Ale jego zapach… O, cholera. Zacisnęłam palce na krawędzi ławki i wzięłam głęboki oddech.
Po prostu oddychaj, Nat. To wilkołak. Nie możesz z nim spać.
„Wszystko w porządku?” Jego głos wciągnął mnie w wir zamętu.
Zdołałam jedynie skinąć głową. Co się ze mną działo?
Pochylił się bliżej. Czułam ciepło bijące od jego ciała.
„Jeśli chcesz kolejny prywatny pokaz, daj mi znać.” Kącik jego ust uniósł się w uśmieszku.
Robiłam wszystko, żeby uniknąć jego wzroku, ale doskonale widziałam go kątem oka. Jego wargi były takie pełne i kuszące, że nie mogłam powstrzymać fantazji o tym, jak by się czuły na moich. Poczułam, jak moje kły się wydłużają, i starałam się nie otwierać ust.
„Lubisz skradać się po męskim akademiku i podglądać, jak faceci sprawiają sobie przyjemność?” wyszeptał. „Czy to tylko ze mną?”
Tylko z tobą — pomyślałam. Ale nie zamierzałam mu wyznawać, że to on był powodem mojej obecności tam. Że jego zapach odurzał mnie i że go pragnęłam.
Nauczycielka monotonnie ciągnęła wykład, ale nie mogłam skupić się na jej słowach. Raff wypełniał każdą moją myśl. Powoli odwróciłam głowę — decyzja, której natychmiast pożałowałam.
Jego złote oczy — w takim kolorze były teraz — przeszywały mnie, jakby mógł czytać w moich myślach. Wziął głęboki oddech, jego uśmieszek się poszerzył, a ja przełknęłam ślinę.
Im dłużej nasze oczy pozostawały złączone, tym bardziej narastał żar między moimi udami. Oblizałam wargi, a jego wzrok natychmiast na nie opadł. Doprowadził mnie do szaleństwa, a nawet mnie nie dotknął.
To nie było normalne. Coś musiało być ze mną nie tak.
„Przyjdź do mojego pokoju po tej lekcji”, powiedział, taksując mnie wzrokiem, po czym odwrócił się z powrotem do tablicy.
Iść do jego pokoju? Absolutnie nie. Gdybym to zrobiła, prosiłby się o kłopoty. Nie byłam pewna, czy zdołam się przy nim kontrolować.
Wciąż na niego patrzyłam, gdy zerknął w moją stronę.
„Bo jeśli nie przyjdziesz”, oświadczył z szerokim uśmiechem na twarzy, „to sam cię znajdę!”











































