
Tajemnice kochanka Książka 3: To, co moje
Autorzy
Lektury
226K
Rozdziały
31
Rozdział 1
Księga 3: To, co moje
„Biedna dziewczyno. Naprawdę zostawili cię z niczym, prawda?”
Siedziałam przy barze i westchnęłam ze zmęczenia. Zamieszałam drinka i spojrzałam na barmankę. Miała na imię Angela. Chociaż poznałyśmy się zaledwie godzinę temu, ucięłyśmy sobie długą, przyjazną pogawędkę.
Neonowe światła klubu rzucały różne kolory na jej rozjaśnione blond włosy. Jej ładna twarz wyglądała na równie zmartwioną, co jej głos. Wcale jej się nie dziwiłam.
Każdy, kto ma w sobie choć trochę współczucia, zmartwiłby się po usłyszeniu mojej historii. „To nie tak, że się tego nie spodziewałam. Kiedy wydasz jednego z nich, żaden inny cię nie zatrudni”, poskarżyłam się.
Angela pokręciła głową. „Wow, ci biznesmeni z Manhattanu są bardziej bezwzględni, niż myślałam. A wydawało mi się, że to gangi z Brooklynu są złe”.
„Grube ryby są sto razy gorsze”. Dopiłam resztkę drinka. Następnie przesunęłam szklankę w jej stronę razem z pieniędzmi, które byłam jej winna. „Myślę, że mi wystarczy. I tak nie stać mnie na więcej”.
Angela niechętnie zabrała moją szklankę. „Jesteś pewna, że nic ci nie będzie? Mogłabym pomóc ci znaleźć miejsce do spania na jakiś czas. To byłoby o wiele bezpieczniejsze niż spanie na ławce”.
„Nie martw się o to. Kilka nocy na zewnątrz mi nie zaszkodzi. Poza tym mój tata mógłby nękać ludzi, u których się zatrzymam, jeśli się dowie. Zamierzam więc na jakiś czas zniknąć z radarów, dopóki tego nie poukładam”.
„Chyba tak”.
Było jasne, że nie jest przekonana, ale dała spokój. Wiedziała, że już podjęłam decyzję. Poza tym, mogła mieć najlepsze intencje, ale gdyby skontaktowała mnie z niewłaściwą osobą, oznaczałoby to dla mnie jeszcze większe kłopoty.
Miałam zaledwie dwadzieścia lat. Gdybym nie uważała, mogłabym stać się idealnym celem dla jakiegoś zboczeńca. Starałam się wyrzucić to wszystko z głowy, kierując się do łazienki. Cholera.
Musiałam gadać o wszystkich moich problemach. A przecież chciałam tylko zapomnieć o nich na kilka godzin. Jak wielu młodych profesjonalistów, przyjechałam na Manhattan z zamiarem rozpoczęcia udanej kariery. Miałam zresztą do tego odpowiednie wykształcenie.
Mój ojciec był odnoszącym sukcesy doradcą finansowym i inwestorem, a matka prowadziła dużą firmę z branży nieruchomości. Odkąd byłam małą dziewczynką, ciężko pracowali, bym poszła w ich ślady. Mówiąc ciężko pracowali, mam na myśli zmuszanie mnie, abym była najlepsza we wszystkim, co robię.
Nie mogę powiedzieć, że byłam szczęśliwym dzieckiem. Nawet jeśli moje życie było pełne wszelkich wygód, jakich można by pragnąć. Rodzice dawali mi bardzo wiele, ale w zamian wymagali perfekcji.
Dostałaś dziewięćdziesiąt dwa punkty z testu? To nie wystarczy. Musisz mieć sto!
Jesteś dopiero druga w rankingu klasy? Musisz się więcej uczyć!
Cokolwiek robiłam, nigdy nie było wystarczająco dobre. To sprawiło, że do czasu ukończenia liceum stałam się dość cyniczna. Nie miałam przyjaciół. Choć tego nienawidziłam, zawsze czułam, że najlepiej jest ulec żądaniom rodziców i być po prostu najlepszą.
Właśnie to doprowadziło mnie do tego momentu w życiu. Zaraz po studiach ojciec pomógł mi zdobyć posadę księgowej w jednej z dużych firm finansowych na Manhattanie. To była świetna praca. Byłam dobra w tym, co robiłam.
Ale to również doprowadziło mnie do upadku. Po zauważeniu wielu nieścisłości w liczbach, odkryłam, że moi szefowie kradną mnóstwo pieniędzy. Sumienie nie pozwalało mi odpuścić. Ostatecznie zgłosiłam wszystko władzom.
Niedługo potem trafili do więzienia, a firmę zamknięto. Szybko zdałam sobie sprawę, że moje działania miały konsekwencje. Pomimo moich kwalifikacji, żadna inna firma mnie nie chciała. Zawsze znajdowali jakieś błahe powody, by mnie odrzucić.
Wkrótce zrozumiałam, że trafiłam na czarną listę za to, co zrobiłam. Nawet jeśli postąpiłam słusznie. To właśnie przywiodło mnie tutaj. Stałam przed lustrem w łazience klubu nocnego i zastanawiałam się, co robić.
Moje zielone oczy zdradzały wewnętrzny niepokój, kiedy szczotkowałam długie, ciemnobrązowe włosy. Nie potrafiłam wykrzesać z siebie uśmiechu. Włożyłam szczotkę z powrotem do torebki i poprawiłam czarną koszulę.
Co ja u licha robiłam? Powinnam wpadać w panikę, skoro straciłam mieszkanie. A jednak byłam tutaj. W klubie nocnym wydawałam resztki pieniędzy w daremnej próbie zignorowania wszystkich moich problemów.
Cholera, jakie to żałosne. Starałam się wziąć w garść. Wzięłam uspokajający oddech przed wyjściem z łazienki. Przywitała mnie głośna muzyka i gwar rozmów. Przecisnęłam się przez tłum, szukając miejsca, w którym mogłabym posiedzieć trochę dłużej.
Ostatecznie zawędrowałam do jednej z mniejszych bocznych sal. Znajdował się tam drugi bar, a także kanapy i stoliki. Nie było tam tak wielu ludzi, co czyniło to miejsce o wiele bardziej zachęcającym.
Podeszłam do jednej z ciemnych kanap po drugiej stronie pokoju. Z dala od innych usiadłam i oparłam plecy o poduszkę. Moja frustracja rosła, gdy tak siedziałam.
Chciałabym mieć wystarczająco dużo pieniędzy, by się upić i o wszystkim zapomnieć. Byłam już jednak całkowicie spłukana. Może powinnam stąd wyjść. Wszystko musi być lepsze niż siedzenie tutaj i zamartwianie się.
„Czy to miejsce jest zajęte?”
Zesztywniałam, gdy nagle usłyszałam głos. Byłam tak skupiona na swoich myślach, że nawet nie zauważyłam, kiedy ktoś do mnie podszedł.
Moje oczy rozszerzyły się, gdy podniosłam wzrok. Facet stojący przede mną był definicją piękna. Był bardzo wysoki. Miał ciemne włosy opadające wokół przystojnej twarzy i pasującą do nich krótką brodę.
Jego oczy miały najbardziej żywy odcień błękitu, jaki kiedykolwiek widziałam. Był ubrany ładnie, ale na luzie. Miał na sobie czarne spodnie i ciemną koszulę, która idealnie podkreślała jego mocną klatkę piersiową i szerokie ramiona.
Posłał mi zniewalający uśmiech, cierpliwie czekając na moją odpowiedź. „Umm, nie! Proszę, siadaj”, udało mi się odpowiedzieć, klepiąc poduszkę obok.
Facet zachichotał, siadając obok mnie. „Przepraszam, jeśli cię zaskoczyłem. Wyglądałaś, jakbyś błądziła myślami milion kilometrów stąd”.
„Można tak powiedzieć. Miałam ostatnio sporo do myślenia”, przyznałam.
„Rozumiem. Sam przez to przechodziłem”. Facet oparł się wygodnie tak jak ja. „Tak w ogóle, jestem Max”.
„Jestem Christa. Miło mi cię poznać”, odpowiedziałam, odwzajemniając uśmiech. Nie było tak źle. Przynajmniej wydawał się kimś miłym do rozmowy.
„Christa, hę? Dawno nie słyszałem tego imienia”, skomentował Max. „Jesteś tu nowa? Nie przypominam sobie, żebym cię tu wcześniej widział. Jestem pewien, że zapamiętałbym tak piękną twarz jak twoja”.
Trochę flirciarz, pomyślałam, ale chyba jest w porządku.
„Zazwyczaj nie chodzę do klubów. Pomyślałam jednak, że to pomoże mi na chwilę uciec od problemów. Mam trochę pecha i nie jestem pewna, jaki będzie mój następny krok”, przyznałam.
„Nie ma w tym nic złego. Wiem, jak trudne może być życie, szczególnie tutaj. To miasto bywa czasami jak niebezpieczne zwierzę. Pożre cię żywcem, jeśli nie będziesz ostrożna”.
„Bez żartów”. Postanowiłam zmienić temat. „A co z tobą? Wyglądasz na całkiem zamożnego, czy po prostu tak się wystroiłeś na dzisiejszy wieczór?”
Max się roześmiał. „Wcale nie. Po prostu zwracam uwagę na to, jak wyglądam. A odpowiadając na twoje drugie pytanie: tak, odniosłem spory sukces w tym mieście. Ale nie jestem też typem człowieka, który lubi się tym chwalić. Znacznie bardziej interesujesz mnie ty”.
Teraz przyszła moja kolej na flirt. „Miło mi słyszeć, że cię interesuję”.
„I to bardzo”. Max usiadł głębiej. „Więc, od jak dawna mieszkasz w tym mieście? Wychowałaś się tutaj?”
„Nie. Dorastałam w East Hampton”.
„East Hampton, co? Musisz pochodzić z całkiem bogatej rodziny”.
„Moi rodzice są bogaci, ale nie dogadujemy się najlepiej. Potrafią być nachalni w wielu kwestiach”.
„Naprawdę?” Max wyglądał na jeszcze bardziej zainteresowanego. „Jeśli mogę zapytać, kim są twoi rodzice? Mogę ich znać z bogatych kręgów towarzyskich”.
„Matthew i Elaine Spencer”, odpowiedziałam.
„Ach, tak, Spencerowie. Znam ich całkiem dobrze. Pracowałem z Mattem nad kilkoma inwestycjami. Z kolei Elaine pokazała mi kilka luksusowych apartamentów jakieś cztery lata temu”, powiedział Max.
Ten facet musiał być dziany, skoro oglądał apartamenty, które pokazywała moja matka. Nie żebym była tym bardzo zaskoczona. On też mógł urodzić się w bogatej rodzinie i dobrze to wykorzystać.
„Pamiętam, że poszłam z nią do kilku z nich. Były piękne”.
„Tak, z pewnością są”, zgodził się Max. „Ale bywają też samotne. Zawsze mieszkałem sam, więc czasami to odczuwam, zwłaszcza w nocy. Między innymi dlatego lubię wychodzić i patrzeć, co się wydarzy. Chociaż zazwyczaj nie jestem facetem, który chodzi do takich klubów”.
„Ja też nie, ale ten nie jest taki zły”, przyznałam. Odwróciłam się bokiem i oparłam o kanapę, aby stanąć z nim twarzą w twarz.
Zrobił to samo. Na jego twarzy wciąż gościł ten przyjazny uśmiech.
„Wcale nie, a do tego znalazłem tu dobre towarzystwo. Nie masz nic przeciwko, żeby spędzić ze mną trochę czasu, prawda?”
„Nie. Uwierz mi, mam mnóstwo czasu”.
Spędziliśmy kolejne dwie godziny na rozmowie i piciu drinków, za które Max zaoferował, że zapłaci. Oczywiście nic nie trwa wiecznie. Około pierwszej w nocy oboje wstaliśmy i wyszliśmy razem.
Powietrze na zewnątrz było zimniejsze niż wtedy, gdy wchodziłam. Każdy nasz oddech przypominał dym. Zatrzymałam się, by na niego spojrzeć, gdy odeszliśmy kilka kroków od drzwi klubu.
„Miło było spędzić z tobą czas. Szkoda, że nie możemy posiedzieć dłużej”.
„Dlaczego nie? Zawsze możesz pojechać do mojego apartamentu razem ze mną”, zasugerował.
Chociaż pójście do domu z facetem, którego znałam zaledwie od dwóch godzin, mogło nie być dobrym pomysłem, tak naprawdę mnie to nie obchodziło. Co więcej miałam do stracenia? Moja duma leżała w gruzach. Nie miałam nic na własność poza kilkoma ubraniami, szczotką do włosów i odrobiną makijażu w torebce. Utrata godności byłaby po prostu kolejną złą rzeczą, jaka mi się przydarzyła.
„Pewnie. Dlaczego nie? Też mam ochotę na trochę zabawy, jeśli chcesz”, odpowiedziałam.
„Hmm, chyba zobaczymy, jak się to potoczy”, odpowiedział Max, puszczając do mnie flirciarsko oko.
Nasz spacer do mieszkania Maxa trwał zaledwie kilka przecznic. Skończył się przy jednym z nowych wieżowców w pobliżu rzeki. Spojrzałam w górę na budynek, gdy się do niego zbliżyliśmy. Poczułam odrobinę zachwytu. Te miejsca były niesamowicie ekskluzywne. Nawet moja matka rzadko miała okazję do nich wchodzić.
Weszliśmy przez obrotowe szklane drzwi. Znaleźliśmy się w dużym, pięknym holu urządzonym w nowoczesnym stylu. Były tam ciemne meble oraz wymyślne dywany, lampy i rośliny. Dyskretnie chłonęłam to wszystko, gdy szliśmy w stronę wind po drugiej stronie holu.
Max nacisnął guzik. Drzwi wydały z siebie cichy dźwięk, gdy winda się otworzyła, pozwalając nam wejść do środka. Następnie wcisnął przycisk dwudziestego piętra.
„Ten budynek jest piękny”, stwierdziłam, gdy tam staliśmy.
„Zgadzam się. Brzmi to jednak tak, jakbyś nigdy wcześniej nie była w takim miejscu. To mnie zaskakuje, biorąc pod uwagę to, kim są twoi rodzice”, odpowiedział Max.
„Nigdy nie bywałam w żadnym z tych nowych budynków. Byłam już na swoim”.
„Ma to sens”. Max oparł się o poręcz. „Twoja matka wydawała się trochę zarozumiała, kiedy ją poznałem. Wyobrażam sobie, że podążanie za nią podczas jednej z jej prezentacji mieszkań i tak było utrapieniem”.
To sprawiło, że zachichotałam. „Nie zaprzeczę”.
Winda w końcu się zatrzymała. Gdy drzwi się rozsunęły, poszłam za Maxem do korytarza. W końcu dotarliśmy do jednych z ostatnich drzwi w holu. Max wyjął telefon z kieszeni i przytrzymał go nad zamkiem. Czerwone światełko nad nim zmieniło kolor na zielony i zamek odskoczył.
Apartament za tymi drzwiami można było opisać tylko jednym słowem: niesamowity. Był bardzo otwarty i przestronny. Miał zupełnie nowe meble i sprzęty oraz piękne dekoracje z obrazów, antyków i roślin. Podłogi były z litego drewna. Lśniły w świetle żarówek wbudowanych w sufit.
„O mój Boże. Tu mieszkasz?” powiedziałam z niedowierzaniem, rozglądając się wokół.
Max zachichotał. „Zachowujesz się, jakbyś nigdy wcześniej nie mieszkała w tak ładnym domu”.
„No tak, ale nie w takim!” Podeszłam pośpiesznie do okien, by wyjrzeć na miasto. Nocne niebo było ciemne, dzięki czemu światła z innego wieżowca migotały. Stamtąd mogłam też dostrzec pogrążony w mroku port. „To znaczy, wow! To jest niewiarygodne! Co za widok!”
„To główny powód, dla którego zdecydowałem się go kupić. Uwielbiam widoki na miasto i port. Sama przestrzeń też jest świetna. Daje mi mnóstwo miejsca do dekoracji i pozwala na swobodne poruszanie się”.
Max stanął obok mnie, kładąc dłoń na moim ramieniu. „Chciałabyś coś do jedzenia lub picia? Mam tego mnóstwo, a wątpię, by którekolwiek z nas było już tak zmęczone”.
„Dziękuję, nic nie potrzebuję. Jestem po prostu zdumiona. Biorąc pod uwagę wszystko, co się teraz dzieje, nie sądziłam, że uda mi się chociaż zobaczyć takie miejsce”, wyznałam.
„W klubie też tak mówiłaś. Zakładam, że było ci ciężej, niż chciałaś o tym tam rozmawiać”, zgadywał Max, gdy usiedliśmy razem na pobliskiej kanapie.
Spojrzałam na swoje kolana. Nie byłam pewna, jak zareagować. Pomyślałam jednak, że odrobina szczerości nie zaszkodzi.
„Tak, ostatnio wszystko było do bani. To jedyne pasujące słowo”.
„Naprawdę?” Max oparł się wygodnie. „Chciałabyś o tym porozmawiać? Wygląda na to, że cię to przytłacza”.
„Nawet nie wiesz jak”, westchnęłam.
„Przyjechałam do miasta dwa lata temu. Mój tata załatwił mi pracę w jednej z firm finansowych. Pracowałam jako księgowa i, krótko mówiąc, dowiedziałam się, że właściciele kradną pieniądze. Wtedy popełniłam błąd i na nich doniosłam. Straciłam pracę, ponieważ firma została zamknięta. Nikt inny nie chce mnie zatrudnić, bo wiedzą, co zrobiłam”.
„Czekaj. Mówisz o Eastern Financial?” zapytał Max.
„Tak. Dokładnie o nich”.
Max wyglądał na zamyślonego. „Więc to ty ich przyłapałaś. Muszę ci za to osobiście podziękować. Te dranie prawie kosztowały mnie wielki projekt, ponieważ połowa funduszy inwestorskich nagle zniknęła”.
„Miło wiedzieć, że mi dziękujesz i że to uratowało twój projekt biznesowy. Jednak żadna z innych firm finansowych mnie za to nie polubiła. Od trzech miesięcy wciąż próbuję znaleźć pracę, ale nikt nie chce mnie zatrudnić. Straciłam wszystko z powodu tego, co zrobiłam”, poinformowałam go.
Max uniósł pytająco brew. „Co masz na myśli, mówiąc, że żadna z nich nie chce cię zatrudnić?”
„Dokładnie to, co powiedziałam. Wiedzą, co zrobiłam. Zawsze znajdują jakąś gównianą wymówkę, żeby mnie nie przyjąć. Teraz utknęłam w tym mieście. Nie mam domu ani niczego własnego poza tym, co mam przy sobie”.
„Bądźmy szczerzy. Czy oni aż tak bardzo boją się tego, co może się wydarzyć, że będą karać tych, którzy pilnują ich uczciwości? Zaczynam się poważnie zastanawiać, z którymi firmami będę od teraz robić interesy. Jestem pewien, że zrobiliby w gacie, gdybym wycofał wszystkie swoje fundusze z kilku z nich. Bardzo kusi mnie, żeby to teraz zrobić, tylko po to, by zobaczyć ich reakcję”.
„Brzmi, jakbyś zainwestował w nich dużo pieniędzy”, zauważyłam.
„Lubię myśleć, że zapracowałem na tytuł grubej ryby w tym świecie. Choć ciężko harowałem na to, co mam”, pochwalił się Max.
Spoważniał nieco, spoglądając na mnie. „Nie mogę jednak powiedzieć, że czuję się z tym dobrze. Jesteś na ulicy z ich powodu. Czy próbowałaś porozmawiać z rodzicami o powrocie do domu, żebyś mogła stanąć na nogi?”
Pokręciłam głową. „Nie ma mowy. Nigdy by mnie nie przyjęli z powrotem, gdyby dowiedzieli się o tym wszystkim. Jestem pewna, że mój tata jest na mnie wściekły, jeśli słyszał o tym, co zrobiłam. To on załatwił mi tam pracę. Mój koniec w ten sposób oznacza, że poniosłam porażkę, a on tego nienawidzi”.
„Czyli taki typ człowieka, hę?” mruknął Max.
Powoli wstałam. „W każdym razie, może powinnam już iść. Jest środek nocy. Nie powinnam cię zatrzymywać, jeśli masz jutro sprawy do załatwienia”.
Max szybko wstał. Chwycił mnie za ramię, powstrzymując przed odejściem.
„Czekaj. To ja cię tu zaprosiłem, więc nie musisz tak szybko wychodzić”, nalegał.
„Wiem, ale nie jestem pewna, czy pasuję do takiego miejsca”. Z trudem szukałam odpowiednich słów, nie potrafiąc spojrzeć mu w twarz. „To znaczy, naprawdę jesteś miłym facetem i lubię z tobą rozmawiać. Jestem po prostu... sama nie wiem...”
Max położył dłoń pod moim podbródkiem. Wymusił na mnie, bym podniosła twarz i spojrzała mu w oczy.
„Nie ma znaczenia, za kogo się uważasz. Wciąż jesteś silna... i piękna”.
Nie mogłam się ruszyć, wpatrując się w jego oczy. Wzbierało we mnie dziwne oczekiwanie, przez które moje serce biło mocniej w piersi.
Takie piękne oczy. Taki przystojny, niesamowity mężczyzna. Jak mogłabym mu się oprzeć?
Moje oczy się zamknęły, a moje usta przycisnęły się do jego. Nasz pocałunek był delikatny. Na początku nieco niepewny. Odsunęliśmy się odrobinę. Po chwili znów przycisnął swoje usta do moich, tym razem nieco pewniej.
Jego język delikatnie pieścił moje wargi. Powoli otworzyłam usta, wpuszczając go do środka. To było niezwykle podniecające czuć, jak jego język pieści mój własny. Nie mogłam powstrzymać jęknięcia.
Minęła chyba wieczność, zanim w końcu przerwaliśmy te pocałunki. Moje całe ciało pulsowało z rozkoszy, gdy nadal byłam do niego przytulona. Jedyne, o czym mogłam myśleć, to jak bardzo chciałam, żeby to trwało dalej. Pragnęłam poczuć każdą jego część.
Głos Maxa był niski od pożądania, gdy wyszeptał do mnie: „Dlaczego nie będziemy kontynuować tego w moim pokoju? W łóżku jest o wiele lepiej”.
„Tak”, odszepnęłam.
Wejście na górę do jego sypialni nie zajęło nam wcale dużo czasu. Wciągnął mnie w kolejny pocałunek, gdy staliśmy obok jego łóżka. Oparłam dłonie na jego klatce piersiowej. Wyczuwałam twarde zarysy jego mięśni przez koszulę.
Nie mogłam się doczekać, by zobaczyć więcej. Chciałam poczuć jego skórę i zaczęłam rozpinać guziki jeden po drugim.
Max chwycił za dół mojej koszuli. Zatrzymałam się na chwilę, by pozwolić mu ją ze mnie ściągnąć. Kiedy w końcu rozpięłam ostatni guzik, zsunęłam z niego koszulę. Z zachłannością chłonęłam widok jego mocnej klatki piersiowej i umięśnionego brzucha.
Cholera, nigdy nie widziałam faceta z tak wyrzeźbionym ciałem. Nie mogłam się doczekać, by zobaczyć resztę.
Utraciłam skupienie, gdy objął mnie w talii. Całował i lizał bok mojej szyi. Moja głowa odchyliła się do tyłu, a z moich ust wyrwało się ciche westchnienie. Moje ciało mrowiło, jakby rozkoszny prąd przepływał przez moje żyły z każdym dotknięciem jego warg.
„Taka piękna”, usłyszałam jego szept.
Zaparło mi dech w piersiach, gdy Max ujął moją prawą pierś. Masował ją przez mój ciemny, koronkowy stanik. Dużo kosztowało mnie skupienie się na odpięciu guzika jego spodni. Czułam w nich duże wybrzuszenie, gdy to robiłam.
Max pocałował górną część moich piersi. Potrzebowałam kilku sekund, by zorientować się, że zdążył już rozpiąć moje spodnie. Jakoś udało mi się je zsunąć, więc zostałam tylko w staniku i majtkach.
Pocałowałam go ponownie, po czym uklękłam przed nim i ściągnęłam mu spodnie w dół. Jego kutas był wielki i twardy, gdy uwalniałam go z więzów bielizny.
Powoli poruszałam dłonią w górę i w dół na jego członku, po czym oblizałam żołądź.
Max wydał z siebie cichy dźwięk. Wzięłam go do ust. Jego kutas miał wyraźny smak, co podnieciło mnie jeszcze bardziej. Zaczęłam poruszać się w przód i w tył, by go pieścić, jednocześnie masując jego jaja.
Ciche jęki Maxa przybrały na sile, gdy kontynuowałam. Jego biodra zaczęły się poruszać w rytm moich pieszczot. Wydałam z siebie cichy dźwięk, gdy wpychał się do moich ust. Moje podniecenie rosło.
Czy dojdzie w ten sposób? Miałam taką nadzieję. Chciałam tego posmakować.
Ku mojemu rozczarowaniu, jego pchnięcia zwolniły i delikatnie odsunął mnie od swojego kutasa.
„Jeszcze nie”, wyszeptał głosem pełnym pożądania. „Też chcę cię posmakować”.
Posłałam Maxowi uwodzicielski uśmiech. Wstałam, by powoli zdjąć stanik i majtki. Następnie położyłam się na łóżku, delektując się miękkością kołdry na moich nagich plecach. Nie przypominałam sobie, bym kiedykolwiek czuła się tak wolna i odważna. Uwielbiałam to, jak jego oczy głodnym wzrokiem lustrowały moje nagie ciało.
Max położył się na mnie. Otworzyłam usta, by pozwolić jego językowi walczyć z moim. Moje dłonie wędrowały po jego klatce piersiowej i plecach. Jego skóra była taka gładka i miękka, a ciało tak silne.
Czułam, jak jego kutas napiera na moje wewnętrzne lewe udo. Płyn z niego wypływał, mocząc moją skórę. Jego usta przesunęły się w dół mojego ciała. Masował moją prawą pierś, jednocześnie ssąc lewy sutek. Jęknęłam i wygięłam plecy. Sapnęłam ostro, gdy wykręcił mój prawy sutek.
„Max...”
„Uwielbiam to, jak bardzo jesteś wrażliwa”, uwodzicielsko wyszeptał.
Przejechał językiem po i dookoła mojego prawego sutka, ściskając lewy. Wywołało to u mnie kolejne ciche dźwięki. Czułam, jak moja cipka staje się coraz bardziej mokra.
„O Boże, tak! Rób tak dalej!” błagałam.
Max uśmiechnął się, wstając. Pociągnął mnie, bym usiadła na brzegu łóżka. Jęknęłam głośniej, gdy uszczypnął mój prawy sutek. Drugiej ręki użył do pieszczot między moimi nogami. Moje biodra zaczęły ocierać się o jego palce. Z mojej cipki dosłownie kapało.
Moje sutki były twarde i trochę obolałe, gdy w końcu przestał je szczypać i wykręcać. Max wyglądał na więcej niż gotowego, by kontynuować. Jego oddech stał się nieco cięższy, gdy wymieniliśmy jeszcze kilka namiętnych pocałunków.
„Połóż się dla mnie”, poinstruował.
Zgodziłam się. Położyłam się z powrotem i rozchyliłam dla niego nogi. Poczułam lekki dreszcz podniecenia, gdy wyczułam żołądź jego kutasa ocierającą się o moją cipkę. Byłam tak mokra, że wsunął go z łatwością. Poczułam, jak moje ścianki zamykają się wokół niego. Jego wielki kutas wypełnił mnie całą.
„Och...!” Jęknęłam w ekstazie.
„Jesteś taka ciasna. Uwielbiam to”, wyszeptał chrypliwie Max, zaczynając we mnie pchać.
Jego pchnięcia szybko przybrały na sile, budując w moim ciele niesamowitą przyjemność. Uwielbiałam to, jak jego kutas wchodził i wychodził ze mnie. Pieścił moje ścianki i raz za razem uderzał w najgłębszy ośrodek mojej przyjemności. Moja samokontrola zniknęła. Potrzebowałam więcej.
„Och tak! Pieprz mnie, Max!”
Pisnęłam, gdy wyszedł ze mnie. On natychmiast wszedł na łóżko, kładąc się dla mnie na plecach. Podjęłam jego sugestię. Usiadłam na nim okrakiem i opuściłam się na jego kutasa. Jęknęłam, gdy znowu wsunął się głęboko we mnie. Max przesunął dłońmi po moich biodrach, kiedy zaczęłam poruszać się na jego kutasie wewnątrz mnie.
Z czasem jego dłonie powędrowały w górę, by chwycić moje pierśi. Zaczął pchać zgodnie z moimi ruchami, ściskając moje sutki między palcami. Kontynuowaliśmy w ten sposób jeszcze przez chwilę. Potem przeniósł mnie do pozycji na czworakach. Jego pchnięcia były teraz szybkie i silne. Uderzał w moją cipkę tak mocno, że słyszałam śliskie dźwięki wilgoci. Spływała ona po moich wewnętrznych udach.
Czułam napięcie zaczynające się głęboko w mojej miednicy. Wiedziałam, że jestem blisko.
„Max...! O Boże! Zaraz dojdę!” udało mi się wykrzyczeć.
„Zrób to! Dojdź dla mnie, kochanie!” wysapał Max.
Jego pchnięcia wciąż były mocne i szybkie. Poczułam, jak ten węzeł w końcu wybucha we mnie. Moja cipka drżała gwałtownie. Wykrzyknęłam w ekstazie, zaciskając się na jego kutasie raz za razem. Pchnięcia Maxa zwolniły. Jęknął, kręcąc biodrami i wchodząc głęboko we mnie.
Wtedy jego kutas zaczął drżeć. Poczułam, jak jego sperma wypełnia moje wnętrze. Zamknęłam oczy i oparłam się o niego plecami, by przyjąć to wszystko. Z mojego gardła wydobył się pełen satysfakcji jęk. Wydawało mi się, że zostaliśmy tak na zawsze. Max pompował we mnie swoje nasienie, a ja się o niego opierałam.
W końcu jednak rzeczywistość zaczęła powracać. Opadłam na łóżko, gdy ze mnie wyszedł.
„O tak. Nigdy nie myślałem, że pieprzenie kobiety może być tak przyjemne”, wymamrotał.
Chociaż nie do końca podobało mi się, że coś takiego powiedział, puściłam to mimo uszu. I tak nie oczekiwałam niczego więcej, niż to gorące doświadczenie. Poza tym, ten seks był naprawdę niesamowity.
„To było wspaniałe”, udało mi się powiedzieć. Odwróciłam się na plecy, by na niego spojrzeć. Jego skóra była tak samo zarumieniona jak moja. Oboje byliśmy pokryci cienką warstwą potu.
„Jesteś naprawdę niesamowita”.
„A ty jesteś przepiękną kobietą. Podnieciłaś mnie samym spojrzeniem”, odpowiedział Max z aroganckim uśmiechem.
Leżałam w ciszy przez kilka minut. Próbowałam złapać oddech razem z nim. Znajdujący się w pobliżu zegar cyfrowy wskazywał, że jest już trzecia nad ranem.
Wow, gdzie podział się ten czas?
Wypuściłam ciche westchnienie. Podniosłam się do siadu.
„Cóż, chyba powinnam już pomyśleć o wyjściu”, stwierdziłam z niechęcią.
„Dlaczego? Nie ma powodu, byś wychodziła”.
„Chcesz, żebym została?”
„A dlaczego nie? Wątpię, by którekolwiek z nas lubiło spać samotnie”.
„Nie, ja nie lubię, ale ja... Cóż, to znaczy...”
Z trudem próbowałam wymyślić dobry powód, dla którego nie powinnam zostać. Szczerze mówiąc, miałam same powody, by chcieć tu zostać. Nie miałam dokąd pójść. Oprócz uprawiania seksu z tym facetem, oferował mi teraz ładne, ciepłe łóżko na noc.
Max przysunął się do mnie. Z łagodnym uśmiechem na twarzy odgarnął do tyłu moje potargane włosy.
„Daj spokój, Christo. Nie mam nic przeciwko temu, żebyś u mnie została. Nienawidzę myśli, że miałabyś być sama na ulicach. Po prostu zostań dziś ze mną. Rano zobaczymy, co uda nam się wymyślić, żeby ci pomóc”, przekonywał.
Zszokowało mnie to. „Chcesz mi pomóc?”
„A dlaczego by nie? Mówiłem ci, że mi pomogłaś, będąc szczerą na temat tego, co się stało. Poza tym, mówiłem poważnie, kiedy powiedziałem, że cię lubię”. Max złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
„Zostań ze mną, Christo. Daj mi przynajmniej tę jedną noc”.
Chociaż martwiłam się tym, co może z tego wyniknąć, nie czułam, żebym miała dobre wymówki, by nie zostać. Zaufałam Maxowi na tyle, by przyjść z nim do jego domu i uprawiać z nim seks. Zostanie na resztę nocy powinno być moim najmniejszym zmartwieniem.
„W porządku”, zgodziłam się. „Chyba mogę zostać”.












































