
Intymna konsultacja
Autorzy
Lektury
372K
Rozdziały
2
Rozdział 1
Luiza
„Luiza Andrade, proszę.”
Wstałam i podeszłam do biurka recepcjonistki.
„Karta ubezpieczeniowa i dowód osobisty”, powiedziała monotonnym głosem. Nie mogła mieć więcej niż dziewiętnaście lat. Sądząc po znudzonym wyrazie twarzy, z jakim żuła gumę, wolałaby być gdziekolwiek indziej niż w tej zatłoczonej poczekalni.
Sprawdziła moje dokumenty z entuzjazmem emeryta dorabiającego w urzędzie. „W porządku. Proszę czekać.”
„Dziękuję”. Westchnęłam, wracając na swoje miejsce. Moje uda ocierały się o siebie przez śmiesznie ciasną mini, w którą wcisnęłam się tego ranka. To był głupi pomysł. Posunęłam się za daleko.
Poczułam falę gorąca, kiedy rozejrzałam się po poczekalni i zobaczyłam innych pacjentów. Jakiś nastolatek miał ramię całe w wysypce. Jezu. Właśnie w tym momencie zapewniałam sobie bilet w jedną stronę do piekła.
Podczas gdy inni przyszli tu z poważnymi problemami zdrowotnymi, ja umówiłam się na wizytę tylko po to, żeby uwieść doktora Lucasa.
Albo chociaż po to, żeby spędzić z nim trochę więcej czasu.
Na moją obronę dodam, że doktor Lucas nie był zwykłym facetem. Był bogiem na ziemi. Chodzącą pokusą w ciele o wzroście ponad metr osiemdziesiąt i z idealnie zarysowanymi mięśniami.
Wcale nie założyłam fałszywego konta na Instagramie, żeby śledzić jego prywatny profil, na którym chętnie publikował swoje treningi.
Odkąd kilka miesięcy temu weszłam do tego gabinetu, nie potrafiłam myśleć o NICZYM innym. W głowie miałam tylko jego głębokie, piwne oczy i silne, ciepłe dłonie. Te same dłonie, które pieściły moją skórę, gdy badał zmianę na moich plecach.
A najgorsze (albo i najlepsze) było to, że miałam wrażenie, że on też mnie pragnie.
Oczywiście mogło to być tylko urojenie mojego szalonego umysłu.
Ale podczas wizyt często zauważałam, że zerka na moje nogi. Czasami zatrzymywał na mnie wzrok trochę dłużej, niż powinien to robić profesjonalny lekarz.
I tak, chociaż leczenie było już zakończone, a zmiana zniknęła, umówiłam się na kolejną wizytę. Postanowiłam też założyć najbardziej dziwkarski strój, jaki miałam w szafie.
Wszystko albo nic.
Jakaś starsza kobieta mierzyła mnie wzrokiem z góry na dół, wyraźnie mnie oceniając.
Pociągnęłam w dół moją kusą spódniczkę. Część mnie modliła się, żebym w końcu usłyszała swoje nazwisko. Druga część jeszcze bardziej bała się spotkania z lekarzem.
Podskoczyłam nerwowo na krześle, kiedy drzwi gabinetu nagle się otworzyły. Ze środka wyszła blond lafirynda. Szła dumnie przez poczekalnię, a jej piersi praktycznie wyskakiwały z sukienki.
Cóż, wyglądało na to, że nie tylko ja na niego leciałam.
Spojrzałam na nią z czystą nienawiścią. Kogo ja oszukiwałam? Taki facet nigdy nie zwróciłby na mnie uwagi.
Znowu pociągnęłam spódniczkę w dół. Zastanawiałam się, czy to dobra chwila, żeby udać chwilową amnezję i uciec z tej przychodni.
Ale coś trzymało mnie na tym krześle. Tym czymś były te wszystkie fantazje, które krążyły mi po głowie przez ostatnie tygodnie. Myśl o dłoniach doktora Lucasa na całym moim ciele. Pragnienie, by pozwolić mu przerzucić mnie przez biurko i pieprzyć, jakby jutra miało nie być.
Mocno ścisnęłam uda. Poczułam znajome pulsowanie w podbrzuszu, a moje stringi zrobiły się mokre.
O kurwa.
„Luiza Andrade, zapraszam”. Irytujący głos recepcjonistki brutalnie wyrwał mnie z marzeń. Potarłam dłonie i z trudem przełknęłam ślinę. Czując na sobie wzrok innych pacjentów, próbowałam iść prosto w całkowicie przemoczonej bieliźnie.














































