Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Kontrakt na miłość Tom 3

Kontrakt na miłość Tom 3

Autorzy
S. S. Sahoo
Lektury
19,6K
Rozdziały
30
Autorzy
S. S. Sahoo
Lektury
19,6K
Rozdziały
30
🤑Miliarderzy💰Miliarderzy💍Zaaranżowane małżeństwo🎭Dramatyczne🏙️Współczesne

Burzliwy związek Angeli i Xaviera zostaje wystawiony na próbę, gdy muszą zmierzyć się z rodzinnymi sekretami, publicznymi skandalami i osobistymi zdradami. Od skandalicznego obrazu na aukcji po szokujące odkrycie przeszłości Xaviera, ich miłość jest nieustannie wystawiana na próbę. Konfrontując się ze swoimi najgłębszymi lękami i pragnieniami, Angela i Xavier muszą zdecydować, czy ich miłość przetrwa burzę, czy też sekrety ich rozdzielą. Czy znajdą sposób na odbudowanie zaufania i zapewnienie sobie wspólnej przyszłości?

Wielkie zakończenie

DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ

Brad

Nie ma to jak pożegnalna impreza i muszę przyznać, że dawno nie widziałem tak spektakularnego przyjęcia w klubie jachtowym. Nawet coroczna zabawa nie mogła się równać z tą dzisiejszą.
Angela naprawdę przeszła samą siebie.
I to wszystko na moją cześć, nie mniej, nie więcej.
Pomimo otaczających mnie atrakcji, nie mogłem się powstrzymać od poczucia pewnej tęsknoty.
Przyjęcie miało publicznie uczcić moje oficjalne odejście na emeryturę z Knight Enterprises. Czterdzieści lat trudów i walki, aby zbudować największą na świecie firmę naftową, a następnie najbardziej pożądaną na świecie luksusową markę hotelową.
Wszystko sprowadzało się do tego, do pięciuset moich najbliższych przyjaciół i współpracowników w swoich eleganckich strojach, gładzących się po podbródkach w klubie jachtowym.
Nie zrozumcie mnie źle.
Czułem tylko najwyższą wdzięczność dla moich towarzyszy i ich chęci świętowania moich osiągnięć.
Popisowy drink z dodatkiem mango i truskawek, nazwany na moją cześć Bradlini, oraz zespół grający na żywo moje ulubione utwory przyprawiły mnie o dreszcze.
Jednak jedna myśl sprawiła, że siedziałem w fotelu i przerzucałem kostki lodu wokół szklanki z małą różową parasolką. Jedna myśl zawładnęła moim starym sercem.
Czy to już wszystko?
– Co ty tu robisz, staruszku? – powiedział nagle mój syn, klepiąc mnie po ramieniu.
Mój syn, moja duma i radość, Xavier.
Kiedyś martwiłem się, że nie będzie w stanie odziedziczyć mojego majątku. W ciągu ostatniego roku udowodnił to dwukrotnie. Dlatego odchodziłem na emeryturę.
Xavier nie potrzebował już mojego przewodnictwa, nawet na pół etatu. Był mężczyzną w kwiecie wieku, pełnym zapału do bycia wielkim biznesmenem, z chęcią zrobienia czegoś wielkiego samodzielnie.
Przyniesie zaszczyt rodowi Knightów, naszemu dziedzictwu.
– Po prostu potrzebowałem chwili, aby to wszystko ogarnąć – powiedziałem mu, po czym zwróciłem się do jego pięknej żony. – Naprawdę przeszłaś samą siebie, moja droga.
Angela zarumieniła się, jak zawsze, pełna altruizmu i wdzięku. – To była dla mnie przyjemność.
– Dlaczego nie przyłączysz się do imprezy? – Xavier ponaglił. Wziął Bradlini od przechodzącego kelnera i wyciągnął je do mnie.
– Niedługo zaczną się tańce – wtrąciła Angela.
Przyjąłem szklankę z pienistym trunkiem w kolorze zachodzącego słońca. – Wy dwoje idźcie. Ja nadrobię zaległości.
Wymienili szybkie spojrzenie, a potem Xavier wziął żonę za rękę i poprowadził ją w stronę parkietu.
Jak to by było być znowu młodym?
Na tym polegał cały podstęp. Czułem się tak samo jak czterdzieści lat temu. Tak samo pełen życia. Tak samo spragniony doznań. Jakbym mógł budzić się każdego ranka i szturmować Wall Street.
Dopiero gdy spojrzałem w lustro, przypomniała mi się prawda. Wtedy, kiedy dostrzegłem zmarszczki i łysiejącą głowę, wiedziałem, że to niemożliwe, że nadszedł czas, aby przekazać pałeczkę.
Czy to wszystko co mi pozostało?
Przeżyłem dobre życie. Przeżyłem miłość tak wielką, jak w bajkach. Wychowałem syna, który był oczkiem w głowie. Moja kariera była bardziej udana, niż większość mogłaby mieć nadzieję osiągnąć.
Co jeszcze zostało?
Kiedy pozwoliłem, by rozmowa i gwar emerytalnego przyjęcia ogarnęły mnie, moje oczy się zamknęły.
Amelio, pomyślałem. Moja ukochana. Co będzie dalej? Co robić, gdy już jest się spełnionym?
Nagle, wysoki pisk rozniósł się po klubie jachtowym. Zatoczyłem się, uszy mi dzwoniły i otworzyłem oczy.
Na środku sceny stała kobieta, młoda, pociągająca, z szerokimi biodrami i skórą w kolorze kawy z mlekiem.
– Przepraszam za to – powiedziała, walcząc z mikrofonem. – Teraz, jeśli nie macie nic przeciwko, chciałabym zacząć od jednego z moich ulubionych utworów.
Spojrzała na zespół, a potem najsłodsze nuty, jakie kiedykolwiek słyszałem, wypełniły powietrze.
Jakby opętany, wstałem z krzesła, moje sześćdziesięciopięcioletnie kości niosły mnie bliżej.
Bliżej czarodziejki dominującej na scenie.
Bliżej niezbadanej przyszłości.
Co jeszcze zostało?

Angela

– Widzisz, mówiłem ci. Wszystko jest w porządku – powiedział Xavier, pociągając mnie w swoje ramiona.
Nie byłam przekonana, ale i tak pozwoliłam mu się objąć, prowadzić mnie, gdy zaczęliśmy kołysać się w rytm muzyki zespołu.
Tańce jeszcze się nie zaczęły, nie do końca, ale nie zamierzałam zwracać uwagi Xavierowi, że jesteśmy jedyną parą na parkiecie. Nie w momencie, gdy tak na mnie patrzył.
Zamiast tego, pozwoliłam jego silnym ramionom działać jako pocieszenie, gdy martwiłam się o jego ojca.
Brad nie wydawał się być sobą przez całą noc.
Kiedy zwrócił się do mnie, abym zaplanowała jego imprezę emerytalną, byłam podekscytowana możliwością pomocy. Brad zrobił tak wiele dla Xaviera i dla mnie, że to był zaszczyt móc mu się odwdzięczyć, nawet w niewielkim stopniu.
Teraz jednak nie mogłam powstrzymać się od myśli, że zrobiłam coś złego.
Zerknęłam przez ramię Xaviera. Brad wciąż siedział na swoim krześle, z zamkniętymi oczami.
– Nie sądzę, że przyjdzie z nami zatańczyć – szepnęłam do Xaviera.
Czułam jak westchnął. – Angelo, proszę, spróbuj się trochę zabawić. Zaplanowałaś wspaniałe przyjęcie. Jeśli dobrze znam mojego ojca, ostatnią rzeczą, której chce, jest to, żeby wszyscy się nad nim roztkliwiali.
Zacieśniłam swój uścisk i zaczęłam zwracać uwagę na kroki, gdy Xavier prowadził. – Dobrze.
Zaplanowałam jednak pewną niespodziankę, którą miałam wkrótce przedstawić. Jeśli to nie sprawi, że Brad się trochę rozrusza, to nie byłam pewna, czy cokolwiek innego to sprawi.
Jakby na zawołanie, wysoki hałas przeszył klub jachtowy, sprawiając, że się podskoczyłam. Xavier przyciągnął mnie mocniej do swojej klatki piersiowej, powstrzymując mnie przed potknięciem się i zrobieniem z siebie głupka.
– Co ona tu robi? – zapytał, patrząc na scenę.
Ja też się odwróciłam i uśmiechnęłam, gdy Penny wzięła mikrofon.
– Przynajmniej tyle mogłam zrobić – powiedziałam do Xaviera.
– Za co?
– Za jej pomoc w uratowaniu mnie.
Usta Xaviera zacisnęły się w cienką linię, gdy Penny zaczęła śpiewać.
Jego związek z Penny był skomplikowany. Szczerze mówiąc, była wspaniałą osobą. Bardzo uprzejma i zaskakująco nieśmiała jak na kogoś, kto tak przekonująco wychodził na scenę.
Ale myślę, że przypomniała Xavierowi o czasie w jego życiu, którego nie chciał pamiętać.
Czas, w którym był bardziej złośliwą i gniewną osobą.
Myślę, że to było jak oglądanie zdjęć z dzieciństwa. Śmiać się z tego, jak głupio i idiotycznie się wyglądało... tylko sto razy gorzej.
Może zaproszenie jej było błędem.
Penny była jednak piosenkarką, i to dobrą. Znała wszystkie ulubione piosenki Brada.
Poza tym, nie miałam zamiaru jej zatrudniać.
Znalazłam jej nazwisko przez przypadek na liście piosenkarzy, których można zatrudnić na imprezy. Jak tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że muszę do niej zadzwonić, żeby jej podziękować.
Xavier powiedział mi, że to właśnie Penny dała mu ostateczną wskazówkę parę miesięcy temu.
Gdyby nie ona, Xavier nie odnalazłby magazynu, do którego zabrał mnie Jacques. Nie dotarłby do mnie na czas.
Jacques umarł tamtego dnia i pomimo strasznych rzeczy, które zrobił, wiedziałam, że są ludzie, którzy go kochali, którzy na nim polegali.
Ludzie tacy jak Penny.
Mogłam przynajmniej dać jej pracę, do której wykonywania z pewnością miała predyspozycje.
Wyglądało na to, że to był dobry wybór, bo kątem oka zauważyłam, że Brad wstał i powoli zmierzał w stronę parkietu.
Jego oczy były wlepione w Penny, gdy ta śpiewała ostatnie akordy "Dream a Little Dream of Me".
– Spójrz – szepnęłam do Xaviera, wskazując na Brada.
– Robię to – odpowiedział. Jego ochrypły głos sprawił, że odwróciłam się do niego i zdałam sobie sprawę, że patrzył na mnie.
Muzyka się zmieniła, powolny hiszpański beat wypełnił powietrze. Xavier przyciągnął mnie do swojego twardego, umięśnionego ciała.
Syknęłam, gdy jego ręka przejechała po moich plecach aż do tyłka. – Xavierze!
Mój mąż zdecydowanie zbyt dobrze się czuł okazując intymne gesty w miejscach publicznych.
Trudno było mi zainicjować zwykły pocałunek w zaciszu naszego własnego domu, nie mówiąc już o dotykaniu go, gdy byliśmy w pokoju pełnym ludzi.
– Tak? – jego noga wsunęła się między moje, gdy zaczął prowadzić mnie w znanych krokach bolera.
Czułam, że moje policzki są ciepłe. – Nie jestem pewna, czy to odpowiedni moment.
Zbliżyliśmy się do siebie w ciągu ostatnich kilku miesięcy, a ja czułam się bardziej związana z nim niż kiedykolwiek wcześniej, ale nie byłam przekonana, czy muszę to udowadniać, pozwalając mu obmacywać mnie za każdym razem, gdy wychodziliśmy z domu.
Ten rodzaj czułości, którego zdawał się łaknąć, był dla mnie tak obcy, że aż przytłaczający.
Xavier pocałował moje nagie ramię, a potem szyję. – Czy nie wolno mi cieszyć się tańcem z moją żoną?
– O…oczywiście, to tylko...
Nie dokończyłam, w połowie dlatego, że straciłam odwagę, by wypowiedzieć kolejne słowa, w połowie dlatego, że Xavier mnie pocałował.

Xavier

Dwa miesiące.
Dwa cholerne miesiące.
To musiał być rekord. Jeśli nie rekord świata, to najlepszy osobisty.
Nie mogłem sobie przypomnieć, żebym kiedykolwiek obywał się dłużej niż dwa dni bez seksu, a co dopiero dwa miesiące.
Angela była nerwowa. Chciała poczekać.
Rozumiałem to, logicznie rzecz biorąc. Emocjonalnie, byłem gotów uderzyć ją w głowę i zaciągnąć do jaskini, żeby się z nią przespać.
Potrzeba dotknięcia Angeli, poczucia, że jej ciało ociera się o moje, była nieustanna.
Jej ręka na moim ramieniu, jej noga na mojej, nasze palce splecione razem... Najmniejsze dotknięcia zamieniały się w najbardziej erotyczny taniec.
Nawet dziś wieczorem, w sali pełnej starszych ludzi, na przyjęciu emerytalnym mojego taty, kiedy moja była seksualna partnerka patrzyła na mnie, jedyne o czym myślałem, to posiąść moją żonę właśnie tam, na środku parkietu.
Wszystko czego pragnąłem to zabrać ją do domu, zsunąć z niej jej obcisłą białą sukienkę i sponiewierać ją.
Pożądanie często powodowało u mnie coś w rodzaju smagnięcia biczem. W jednej sekundzie byłem słodki i gorący, a w następnej zimny i surowy.
Kiedy pod koniec nocy zajechaliśmy przed nasz budynek, zauważyłem, że waham się między tymi dwoma stanami.
– Dobranoc, Marco – powiedziała Angela, gdy pomagałem jej wysiąść z tylnego siedzenia.
Położyłem rękę na jej plecach, popychając ją w stronę drzwi, zanim Marco zdążył odpowiedzieć. – Wejdźmy do środka.
Spojrzała na mnie, gdy przekroczyliśmy lobby. – Czy wszystko w porządku?
– Jest okej – odwarknąłem się, zaciskając wolną rękę w pięść.
Kontynuowała nerwowe paplanie, gdy weszliśmy do windy, rumieniec na jej policzkach stawał się coraz bardziej widoczny, gdy zauważyła moje spięte ramiona.
Graliśmy w tę grę niezliczoną ilość razy w ciągu ostatnich kilku tygodni. Wiedziała dokładnie, co jest nie tak. Czego chciałem. Czego nie mogłem mieć.
– Czy nie jesteś głodny? Mogłabym coś przyrządzić. I –
Musiałem coś przelecieć, albo uderzyć, cokolwiek, co nadarzyło się jako pierwsze.
Drzwi windy otworzyły się, a ja rzuciłem się do przodu, do penthouse'u.
– Xavierze?
Racja, Angela o coś mnie pytała.
Zatrzymałem się obok kuchni i odwróciłem na pięcie. – Nie jestem głodny.
Angela powoli szła w moją stronę, z brwiami ściągniętymi ze zmartwienia. – Nie to powiedziałam.
Była teraz kilka centymetrów ode mnie, tak blisko, że nasze klatki piersiowe się stykały. Podniosła jedną z rąk i owinęła ją wokół mojej szyi.
Prawie jęknąłem przy tym kontakcie.
Oblizałem wargi, próbując zignorować rosnący ból w kroczu. – Czego potrzebujesz, Angelo?
Mały uśmiech wkradł się na jej wargi. – Chcę ci podziękować. Świetnie się dziś z tobą bawiłam.
Pochyliła się do przodu i przycisnęła swoje usta do moich w najdelikatniejszym z pocałunków.
To było jak iskra z krzemienia. Nagle całe moje ciało stanęło w płomieniach.
W mniej niż sekundę, podniosłem Angelę jedną ręką, a drugiej użyłem do oczyszczenia wyspy kuchennej.
Świeczniki, solniczki i pieprzniczki roztrzaskały się o podłogę, gdy położyłem ją na blacie.
– Xavierze – wyszeptała.
Pociągnąłem suwak jej sukienki w dół i pozwoliłem moim dłoniom przesuwać się po nagiej skórze jej pleców.
Angela owinęła swoje nogi wokół mnie, przyciągając mnie bliżej.
Jej palce wplotły się w moje włosy, gdy zdjąłem marynarkę i zacząłem rozpinać guziki koszuli.
Sięgnąłem za nią ponownie, palcami odnajdując zapięcie jej stanika.
Przez sekundę myślałem, że pozwoli mi to zrobić.
W końcu miała zamiar dać mi dostęp do swoich piersi.
Pozwoli mi wziąć ją tak, jak chciałem.
Wtedy poczułem znajomy nacisk na moją klatkę piersiową, a jej małe rączki odepchnęły mnie do tyłu, z dala od niej. – Xavierze, przestań.
Warknąłem, odpychając się od lady, odsunąłem się i odszedłem w głąb korytarza.
– Gdzie idziesz? – cichutko zawołała za mną.
Nie mogłem nic poradzić na gniew w moim głosie, jak wyszczekałem moją odpowiedź. – Pod pieprzony prysznic.

Angela

Siedziałam na blacie, na wpół ubrana, z sercem walącym w piersi, próbując złapać oddech.
Wciąż czułam na sobie dłonie Xaviera. Pytające. Proszące.
Wiedziałam, że wkrótce będę musiała się poddać.
Spotykaliśmy się już od ponad dwóch miesięcy, byliśmy mężem i żoną od prawie roku, ale nasze małżeństwo nie zostało jeszcze skonsumowane.
Xavier był cierpliwy. Nigdy nie naciskał. Nigdy nie zmuszał. Doceniałam jego wysiłki bardziej niż on sam mógłby wiedzieć.
Widziałam jednak, że to miało na niego wpływ, że potrzebował tego.
Kilka razy byliśmy blisko, ale za każdym razem powstrzymywałam go przed posunięciem się dalej.
Jesteś głupia, powiedziałam do siebie zeskakując z blatu. Nie ma się czego bać.
To była moja nowa mantra. Nie ma się czego bać.
Bez względu na to, jak często to powtarzałam, nie wydawało się, żebyśmy byli bliżej kochania się.
Za każdym razem, gdy Xavier i ja byliśmy blisko, ogarniała mnie fala paniki i odpychałam go od siebie.
Tak jak przed chwilą.
Kiedy sięgnęłam po wyszczerbioną solniczkę, usłyszałam, że w korytarzu włącza się prysznic i poczułam determinację.
Kochałam Xaviera. Nadszedł czas, abym pokazała mu jak bardzo. Dzisiaj była ta noc. Nie ma się czego bać.
Zsunęłam sukienkę z ramion, pozwalając jej opaść na podłogę w salonie i zrobiłam krok w stronę sypialni Xaviera.
Potem jeszcze jeden.
Nie ma się czego bać.
Zostawił drzwi do łazienki otwarte, jak zawsze. Nazywał to zaproszeniem. Para wodna wydobywała się do sypialni, niemal błagalnie.
Nie ma się czego bać.
Odpięłam stanik, ściągnęłam majtki i przeszłam przez otwarte drzwi łazienki.
Nie mogłam pozwolić, by strach mnie dłużej powstrzymywał. Nie będę go dłużej odpychać. Czy to prywatnie, czy publicznie.
Xavier stał pod prysznicem, miał zamknięte oczy i głowę odrzuconą do tyłu. Para wodna spływała po jego ramionach. Jedną rękę miał opartą o kafelkową ścianę, drugą owiniętą wokół swojego...
Nie mogłam powstrzymać sapania, które wydostało się z moich ust. Moja ręka poleciała w górę, żeby zakryć usta, ale było już za późno. Usłyszał.
Xavier odwrócił głowę, jego oczy rozszerzyły się i wylądowały na mnie, a jego ręka przestała się poruszać w górę i w dół. Pospieszył się, by się zasłonić.
– Kurwa – mruknął, a świadomość tego, co właśnie widziałam, uderzyła mnie jak brutalny podmuch wiatru.

Odkryj Galateę

Zasłona AuroryPodarunek Artemisa Księga 2Zohra Księga 2: ShurakPierwsza szansa Książka 6Królewskie Dziedzictwo 6: Rada: Finał

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Przeczytanw

by Kawulanka

liczba książek: 6

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

Do zakonczenia

by Agnieszka

liczba książek: 56

NIE przeczytane...

by Izabela28

liczba książek: 46

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 174

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Love after 30? It’s just getting started❤️‍🔥

by Galatea Sophie

liczba książek: 29