
Kuchnia Heliona
Autorzy
Elle Chipp
Lektury
270K
Rozdziały
10
Wystawiony na próbę
... To mój pierwszy dzień i się spóźniam!
Nawet jeszcze nie mam tej pracy – czeka mnie tygodniowy test – a już wszystko psuje, zanim w ogóle zaczęłam. Może jeśli wślizgnę się gdzieś z tyłu, nikt mnie nie zauważy?
Kogo ja próbuję oszukać? Oczywiście, że mnie zauważą. Jeśli mail był prawdziwy, tylko pięć osób zostało zaproszonych, a jeśli cztery stoją przed nim, łatwo zauważyć, że jednej brakuje.
Czytałam o nim – o Szefie Kuchni Helionie. Jest bardzo sławny w naszej branży i niezwykle utalentowany. Zdobył wiele ważnych nagród kulinarnych, a szansa pracy z nim to coś, czego po prostu nie mogę przegapić.
Ale prawdopodobnie zostanę wyrzucona, zanim w ogóle podniosę łopatkę. Słyszałam, że jest bardzo surowy i nie miałabym mu za złe, gdyby był wściekły z powodu mojego spóźnienia pierwszego dnia. Kto tak robi?
Wyskakuję z taksówki przed restauracją. Szybko zawiązuję włosy w kucyk, idąc przez lśniące metalowe drzwi.
Nic dziwnego – lokal jest pusty. Przemykam między stolikami w stronę kuchni. Mam nadzieję, że jakoś przeżyję to cało.
Słyszę jego głos, zanim przepchnę się przez podwójne drzwi. Jest głęboki i szorstki. Taki głos, jakiego oczekujesz od bardzo seksownego mężczyzny, a kiedy wchodzę, żeby stanąć z nim twarzą w twarz, cóż – głos idealnie pasuje.
Biała kurtka ładnie opina mięśnie jego ramion i klatki piersiowej, sprawiając, że jego skóra wydaje się bardziej złocista przez kontrast. Ciemne kręcone włosy sięgają mu do uszu i są perfekcyjnie ułożone, nawet jeśli jest tu tylko po to, by pracować.
Jego piękne, pełne usta zaciskają się ze złością, kiedy widzi, jak wchodzę.
„Szefowo Kuchni Darcy, jak przypuszczam?” Jego ciemnoczkoladowe oczy wpatrują się we mnie, jakby testował, czy spojrzenie naprawdę może zabić.
„Tak, Szefie. Przepraszam, Szefie. Moja współlokatorka ukradła mi samochód.” Patrzę w podłogę, mówiąc to, żeby pokazać mu, że wiem, iż popełniłam błąd. Mam nadzieję, że to pomoże.
Współlokatorka, o której teraz mówię, ma trzydzieści dni na wyniesienie się z mojego mieszkania, a jeśli mój samochód nie wróci do wieczora, dzwonię na policję.
Nie obchodzi mnie, że jej chłopak potrzebował podwózki na lotnisko. To najważniejszy test w moim życiu, a ona prawdopodobnie już go zrujnowała.
„Do mojego biura. Natychmiast” mówi do mnie, po czym patrzy na pozostałą czwórkę. „Reszta z was, zacznijcie przygotowania. Wrócę wkrótce.” Jego głos wypełnia pomieszczenie.
Serce mi opada i wloką się za nim. Chcę po prostu pominąć besztanie i wyrzucenie, które zaraz nastąpi. Ale czy mogę zostać zwolniona, jeśli tak naprawdę jeszcze nie jestem zatrudniona? To jakoś wszystko pogarsza.
Ciężko pracowałam podczas rekrutacji i dowiedziałam się o każdej restauracji, jaką kiedykolwiek posiadał – a jest ich mnóstwo! – a wszystko ma się skończyć tutaj, bez tego, by choćby spróbował mojego gotowania.
Zamyka za nami drzwi, gdy wchodzę, a ja ogarniam wzrokiem skórzane fotele, duże biurko i przyćmione światło. Jego biuro jest eleganckie i stylowe – nie to, czego spodziewałam się z tyłu restauracji przy kuchni. Przychodzą mi na myśl lepkie podłogi i plamy tłuszczu.
„Jeśli to, co mówisz, jest prawdą, jestem skłonny dać ci szansę, żebyś została, ale prawdopodobnie ci się to nie spodoba” mówi.
Jeśli się nie mylę, w jego oczach pojawia się figlarny błysk, ale nie obchodzi mnie to. Jestem gotowa zrobić wszystko, żeby zostać.
„Przyjmę to! Zrobię wszystko, Szefie!” Błagam, a jego uśmiech się powiększa, jakby był bardzo zadowolony.
Wskazuje na krzesło przed biurkiem, przechodząc na swoją stronę i otwierając szufladę. Siadam na pokrytym skórą siedzeniu i czuję chłodną powierzchnię przez spodnie.
„Dam ci spróbować czegoś i chcę, żebyś poprawnie to nazwała. Oblasz – wylatujesz. Zdasz – możesz kontynuować.”
Po chwili szperania w szufladzie wyciąga jedwabny krawat i podaje mi go przez biurko. Jest miękki w dotyku i intensywnie pachnie drogą wodą kolońską. Czymś, na co mój były nigdy nie mógł sobie pozwolić.
„Żadnego oszukiwania, albo wylatujesz. Teraz zakryj oczy i otwórz usta.” Jego rozkazujący ton przechodzi przez całe moje ciało prosto do palców u stóp.
Czekam tylko sekundę, po czym drżącymi rękami zawiązuję krawat na oczach i próbuję pomyśleć, co może mieć wspólnego z takim testem.
Nie może być świeże, nie może się zepsuć i na pewno jest to coś powszechnie używanego.
„Jesteś gotowa?” Jego usta są teraz blisko mojego ucha, a nawet nie słyszałam, jak przeszedł na tę stronę biurka.
Mam nadzieję, że myśli, że mój dreszcz jest z zaskoczenia, bo inaczej może być jeszcze bardziej żenująco.
„Jestem gotowa” wypowiadam te słowa bardzo cicho.
Otwieram usta i czekam na łyżkę – lub inne narzędzie. Nie mam pojęcia, co zrobić z językiem, ale po kilku sekundach, kiedy nic się nie dzieje, zaczynam się zastanawiać, czy jakoś źle zrozumiałam jego instrukcje.
Moje myśli zostają przerwane, gdy jego palec wchodzi do moich ust i dotyka powierzchni mojego języka. Nie wiem dlaczego, ale wszystkie moje instynkty każą mi ssać. Więc to robię.













































