Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Kuszenie szefa: Jego zakazane pragnienie

Kuszenie szefa: Jego zakazane pragnienie

Autorzy
B. E. Harmel
Lektury
302K
Rozdziały
30
Autorzy
B. E. Harmel
Lektury
302K
Rozdziały
30
💕Romantyczne🏙️Współczesne🥵Erotyka

Sabrina stara się nie wychylać w pracy, ale jedna noc z Oliverem – jej władczym, nieodgadnionym dyrektorem – zmienia wszystko. Iskra między nimi jest gorąca, zakazana i miała na zawsze pozostać w ukryciu... dopóki on niespodziewanie nie wraca, by przez cały tydzień kierować jej zespołem. Teraz każde spotkanie przypomina wyzwanie, a każde spojrzenie to krok w stronę niebezpieczeństwa. Zasady są surowe, lecz pokusa jest silniejsza, a żar między nimi nie daje się dłużej ukrywać w mroku. Gdy granice między salami konferencyjnymi a pokojami hotelowymi zaczynają się zacierać, Sabrina musi zdecydować, jak długo zdoła ignorować przyciąganie, któremu nie sposób się oprzeć.

Rozdział 1

E-mail był krótki i brzmiał dość lekceważąco.
Kolacja z panem Reginaldsem i klientem. 20:00. Hotel Langston. Nie spóźnij się.
Nie było tam żadnego „gratulacje”. Ani nawet „powodzenia”. To było tylko kolejne przypomnienie, że pracuję dla firmy, która ceni bardziej liczby niż ludzi.
A jednak moje nazwisko przy tak wielkiej umowie oznaczało, że robię coś dobrze. To nie był zwykły kontrakt. To była umowa, która mogła zapewnić firmie bezpieczeństwo na pięć lat. Jej zdobycie ugruntowałoby moją pozycję jako prawdziwej potęgi w sprzedaży. Przegrana… nie wchodziła w grę.
Mimo to nic nie tłumaczyło, dlaczego moje serce biło tak mocno, odkąd przeczytałam tę wiadomość. I wcale nie chodziło tu o klienta.
Oliver Reginalds.
Ten mężczyzna był legendą w centrali. Zimny. Bezwzględny. Dążył do perfekcji aż do przesady. Ludzie albo się go bali, albo chcieli mu zaimponować. Niektórzy, tak jak ja, wpadali w bardziej niebezpieczną kategorię — byłam nim jednocześnie onieśmielona i zaintrygowana.
Wcześniej widywałam go tylko na spotkaniach, jako odległą postać u szczytu stołu, zawsze mającą wszystko pod kontrolą. Jego głęboki i stanowczy głos potrafił uciszyć pokój w kilka sekund. A teraz miałam usiąść naprzeciwko niego. Mieliśmy pracować ramię w ramię, aby zamknąć najważniejszą umowę w mojej karierze.
Stanęłam przed lustrem, wygładzając dłońmi elegancką, czarną sukienkę, którą wybrałam na ten wieczór. Wyglądała profesjonalnie, ale z pazurem. Pokazywała, że traktuję pracę poważnie, ale nie zniknę w tłumie.
Obcisły materiał ładnie podkreślał moje kształty, kończąc się w połowie uda i idealnie pasując do moich czarnych szpilek.
Moje ciemne włosy opadały w miękkich falach za ramiona, a niebieskie oczy, lekko podkreślone czarną kredką, patrzyły na mnie z determinacją. Miałam zamiar wygrać ten wieczór.
Restauracja była tak luksusowa, jak się spodziewałam — słabe światło, wypolerowany mahoń i cichy szum bogactwa. A potem go zobaczyłam.
Oliver Reginalds.
Siedział przy barze z whisky w dłoni, jego ciemnoblond włosy były lekko potargane, a dopasowany, ciemnoszary garnitur leżał na jego potężnym ciele jak druga skóra. Podniósł wzrok, gdy podeszłam, a nasze spojrzenia się spotkały.
Poczułam to. Tę iskrę i świadomość, która rozgrzała moją krew.
Nie uśmiechnął się. Oliver Reginalds nie był typem mężczyzny, który często się uśmiechał. Ale jego wzrok przesunął się po mnie, powoli i oceniająco, po czym znów spoczął na moich oczach.
„Przyszłaś wcześniej” – zauważył, a jego głos był tak gładki jak whisky w jego szklance.
„Ty też” – odpowiedziałam.
Lekko przechylił głowę, jakby przyglądał mi się po raz pierwszy. „Lubię być dobrze przygotowany”.
„Ja również”.
Coś błysnęło w jego brązowych oczach. Aprobata? Zainteresowanie? Zniknęło to zbyt szybko, aby mieć pewność.
„To dobrze” – powiedział, biorąc łyk swojego drinka. „Więc mnie nie zawiedź. Usiądziemy?”
I właśnie tak rozpoczęła się ta gra.
Kelner zaprowadził nas do zarezerwowanego stolika. Spojrzenie Olivera nie drgnęło, a jego brązowe oczy były pewne i trudne do odgadnięcia. Biła od niego kontrola — był to mężczyzna, który oczekiwał tylko perfekcji.
„Ten klient to nie jest kolejna zwykła umowa, Schmidt” – powiedział, stanowczym ruchem odstawiając szklankę. „To przyszłość firmy. Jeśli my tego nie wygramy, zrobi to konkurencja. Nie ma drugiej szansy”.
Przechyliłam głowę, ledwie powstrzymując złośliwy uśmieszek. „Zdaję sobie z tego sprawę”.
Uniósł lekko brew. „Naprawdę?”
W mojej piersi zapłonęła iskra irytacji. Czy on myślał, że przyszłam tu w ciemno? Że nie spędziłam ostatnich dwóch tygodni, sprawdzając każdą dostępną informację o naszym kliencie? Przysunęłam się bliżej. Ściszyłam głos na tyle, by tylko on mógł mnie usłyszeć w cichej restauracji.
„Franklin Wexler, dyrektor generalny Wexler Developments” – mruknęłam. „Stare pieniądze, ale lubi udawać, że zbudował wszystko od zera. Trzy razy rozwiedziony, a teraz zaręczony z kobietą o dwadzieścia lat młodszą. Uwielbia wyjątkowość i nienawidzi ograniczeń. Zbiera drogie wina, ale woli pić whisky. Ma słabość do ludzi, którzy traktują go jak geniusza, ale potrafi przejrzeć proste pochlebstwa. Oraz” – pozwoliłam, by na moich ustach zagościł mały uśmiech – „lubi robić interesy podczas długiej, zakrapianej kolacji”.
Wyraz twarzy Olivera się nie zmienił, ale coś drgnęło w jego postawie. Przez ułamek sekundy jego ciało znieruchomiało, jakbym go zaskoczyła.
Następnie oparł się wygodnie na krześle. Jego wzrok znów przesunął się po moim ciele, tym razem znacznie wolniej.
„Ciekawe” – powiedział, a jego głos był nieodgadniony.
Uniosłam brew. „Co takiego?”
„Nie byłem pewien, czy jesteś po prostu dobra w liczbach, czy też naprawdę rozumiesz ludzi”. Patrzył na mnie, jakbym była równaniem, którego jeszcze do końca nie rozwiązał. „Okazuje się, że jedno i drugie”.
Powinnam poczuć się jak zwyciężczyni. Zamiast tego, poczułam tylko rosnące ciepło w brzuchu.
„Postaraj się nadążyć, Reginalds” – mruknęłam, gdy kelner zbliżył się do naszego stolika.
„Panie Reginalds, pani Schmidt” – powiedział kelner z miłym uśmiechem. „Pan Wexler już przyszedł”.
Wygładziłam sukienkę dłońmi i wstałam, a moje tętno pozostało równe pomimo narastającego we mnie napięcia. Oliver również wstał, jego obecność budziła respekt; miał na sobie świetnie skrojony garnitur, a ciało wydawało się solidne i potężne obok mojego. Nie powiedział ani słowa, ale gdy ruszyliśmy w stronę klienta, czułam go obok siebie — zbyt blisko, zbyt intensywnie.
Czułam, jak moje ciało na niego reaguje.
Wexler był dokładnie taki, jak się spodziewałam — drogi zegarek, zapach cygar unoszący się nad jego garniturem i donośny głos, który niósł się po całej restauracji. Uścisnął dłoń Olivera z dużą pewnością siebie, a potem odwrócił się do mnie, oceniając mnie swoimi bystrymi, niebieskimi oczami.
„A ty musisz być tą Schmidt, o której słyszałem” – powiedział, mocno ściskając moją dłoń. „Podobno bijesz rekordy, zgadza się?”
Uśmiechnęłam się. To był rodzaj uśmiechu, który budził zaufanie, ale nie prosił o akceptację. „Lubię, gdy sprawy są ciekawe”.
Zaśmiał się. I już w tej chwili wiedziałam, że mam go w garści.
Na początku to Oliver prowadził rozmowę, a jego podejście było bezpośrednie i metodyczne, każde słowo zaś dokładnie przemyślane. To było niesamowite, jak potrafił kontrolować całe pomieszczenie samym swoim tonem głosu. Ale Wexler nie reagował tak, jak chciał Oliver. Jego odpowiedzi były krótkie, a uwaga uciekała. Lubił mieć władzę, ale nie lubił, gdy ktoś mu mówił, co ma robić.
Więc zmieniłam podejście. Przysunęłam się trochę bliżej. Złagodziłam ton głosu na bardziej rozmowny. Zapytałam go o jego najnowszy projekt budowlany i zagrałam na jego miłości do ekskluzywności. Oliver rzucił mi szybkie spojrzenie, ale mi nie przerwał.
A potem, dokładnie tak jak przewidziałam, Wexler zamówił drinki. Whisky dla niego, szkocka dla Olivera i dirty martini dla mnie.
Potem była kolejna kolejka. Następnie szampan.
Rozmowa toczyła się gładko, sprawy biznesowe przeplatały się z osobistymi anegdotami, a śmiech mieszał się z bogatym zapachem alkoholu. Moja skóra była ciepła, a moje serce biło równym rytmem.
A potem poczułam to pod stołem. Dotyk materiału. Delikatny nacisk na moje udo.
Oliver.
Nie poruszyłam się i na niego nie spojrzałam, ale moje ciało zalała fala świadomości, a oddech na chwilę uwiązł mi w gardle. To mógł być przypadek. Ale wiedziałam swoje.
Kiedy w końcu odważyłam się na niego spojrzeć, nasze oczy się spotkały. Jego brązowe oczy były ciemne i pewne siebie. I wtedy już wiedziałam, że ta noc szybko się nie skończy.

Odkryj Galateę

Niefortunni przyjacieleWtedy spojrzysz na mnie.Clementine PLCórka AlbionuDomek nad jeziorem

Najnowsze publikacje

Luna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocDobrzy, źli i upiorni

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Hot

by goshka

liczba książek: 108

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 11

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74