
Rose Diabła
Autorzy
Tina rose hunt
Lektury
15,6K
Rozdziały
22
Rozdział 1
LUCIFER
Patrzyłem prosto w oczy mężczyzny, gdy brał ostatni, głęboki, rzężący oddech.
Kurwa, czułem, jak moje źrenice się rozszerzają, wyłapując każdy drobny szczegół. To prawda, co mówią — przedśmiertne rzężenie jest prawdziwe i zawsze było moją ulubioną częścią roboty. Patrzenie, jak dusza opuszcza ich oczy, wywoływało u mnie dreszcze od głowy aż po czubki palców.
Moc, która potem płynęła przez moje żyły, dawała mi haj jak nic innego na świecie.
Nie byłem złym człowiekiem. Po prostu lubiłem zabijać ludzi. Czy to takie złe? No dobra, może trochę, ale przynajmniej mi za to płacili.
Bycie płatnym zabójcą miało swoje zalety. Główną z nich była kupa kasy. Jedynym problemem było to, że mówiono mi, w jaki sposób „wolno” mi ich zabijać, a to mnie naprawdę wkurwiało.
Lubiłem, gdy śmierć była powolna, i uwielbiałem się nie spieszyć. Ale czasem zlecenie — zwłaszcza jeśli chodziło o kogoś ważnego — wymagało, żebym był szybki i wyniósł się stamtąd jak najszybciej.
To nie był jeden z takich razów. Kiedy odchodziłem, z moich ust wyrwało się westchnienie zadowolenia. Spędziłem dobrą godzinę, torturując tego jednego, na początek wycinając mu język. Gnojek nie mógł nawet krzyczeć z bólu, który przeżywał.
Wysoka wypłata za szybką nocną robotę. Zastanawiałem się, co zrobić z resztą wieczoru.
Boże, uwielbiałem takie zlecenia. Wchodzisz, wychodzisz, nikt nie będzie tęsknił za tym kawałkiem gówna. Wkurzył zbyt wielu niewłaściwych ludzi. Powinien być wdzięczny, że pociągnął tak długo.
Na moje szczęście to ja pierwszy odebrałem telefon. Wyrobiłem sobie niezłą reputację wszystkimi głośnymi zleceniami, które wykonałem, odkąd zacząłem w młodym wieku czternastu lat. Boss dostrzegł mój potencjał na ulicy i wyciągnął mnie, gotowego do użycia.
Nie było zlecenia zbyt dużego ani zbyt małego, którego bym nie przyjął. Szybko zarobiłem sobie ksywkę El Diablo — prosto z piekła, to byłem ja.
Nic nie czułem, odbierając tym skurwysynom życie. Tylko moc.
Byłem pewien, że mama wiedziała, że będzie ze mnie potwór. Imię Lucifer spadło z jej ust tuż przed ostatnim oddechem. Już kogoś zabiłem, a dopiero się urodziłem. Można się było spodziewać, że będę siał chaos.
Boss dał mi jedyną miłość, jaką kiedykolwiek poznałem, a polegała ona na klepnięciu po plecach, jeśli zrobiłem coś dobrze, albo pięści w twarz, jeśli coś źle. Dobry człowiek. Jego firma nie miała już żadnej konkurencji. Wdrapaliśmy się na sam szczyt. Boss miał udział w każdym narkotykowym transporcie po tej stronie południowego Londynu.
Wszyscy wiedzieliśmy jednak, że mózgiem całej operacji był Patrick, znany też jako Irlandczyk. Albo jak go czasem czule nazywaliśmy — Paddy. Boss nie mógł funkcjonować bez tego skurczybyka, a wszyscy byliśmy całkiem pewni, że ich relacja sięgała nieco głębiej niż biznes.
Każdy, kto próbował nas podciąć albo przemycać coś bez naszej zgody, miał do czynienia z „diabłem”. Byłem naszym stałym płatnym zabójcą, eliminującym każdego, kto zagrażał naszemu interesowi, oraz przypadkowych frajerów, którzy weszli nie na tę stronę. Razem byliśmy jedną wielką, pojebaną, dysfunkcyjną rodziną.
W końcu zdecydowałem, że poszukam świeżej cipki w naszym lokalnym przybytku, Coconut Balm, i ruszyłem w stronę centrum. Lokal był pałacem rozkoszy i idealnym miejscem do prania naszych pieniędzy.
Chłopaki też kochali bonusy — kiedy dobrze się spisali, w nagrodę dostawali dziewczynę do wyboru. Ja miałem swój wybór w każdą noc, kiedy się pojawiłem.
Tylko Boss i Paddy znali mnie jako diabła. Reszta zakładała, że jestem po prostu wysoko postawiony z jakiegoś powodu. Nie byłoby dobrze, gdyby każdy znał moją twarz.
Skręcając za róg, zamyślony, wpadłem prosto na drobną postać. Kiedy spojrzałem w dół, wpatrzyłem się w najbardziej hipnotyzujące oczy, jakie kiedykolwiek widziałem.
Zielona obwódka otaczała piękne, niebieskie tęczówki, które właśnie patrzyły na mnie, jakby zaglądały mi w duszę. Pełne usta i idealny nos sprawiały, że wyglądała jak z okładki magazynu — a to wszystko zamknięte w najbardziej drobnej, krągłej sylwetce, jaką widziałem w życiu.
Kurwa, chciałem ugryźć te usta.
Kasztanowe włosy, które wymknęły się z kucyka, wiły się wokół jej twarzy kręconymi kosmykami, jak płomienie tańczące na wietrze.
Widziałem po jej twarzy, że ja też jej się podobam. Przy moim wzroście metr dziewięćdziesiąt pięć i umięśnionej budowie ciała trudno mnie było przeoczyć. Zwykle pomagało mi to przy zbieraniu ważnych informacji, ale nie było tak świetne, kiedy trzeba było się niepostrzeżenie zmyć — dlatego zawsze robiłem robotę pod osłoną nocy.
Co ten anioł robił tutaj o tej porze, na tych cichych ulicach, gdzie mogło się zdarzyć cokolwiek? Mogli tu się kręcić niebezpieczni ludzie. Czy ona oszalała?
Złość popłynęła przez moje żyły i odbiła się na mojej twarzy. Zobaczyłem, jak strach wkradł się w jej oczy, kiedy to zauważyła. Uświadomiłem sobie, że wciąż trzymam ją za ramiona od momentu, gdy na nią wpadłem. Mój uścisk stawał się coraz mocniejszy, gdy te wszystkie myśli kłębiły mi się w głowie.
Słysząc ciche jęknięcie, puściłem ją, jakby mnie poparzyła. Wzięła głęboki oddech.
Powiedz coś, do cholery. Chciałem wygładzić zmarszczki na jej porcelanowej skórze i zabrać wszystkie zmartwienia. No i jeszcze wejść w nią tak głęboko, żeby przez tydzień nie mogła chodzić prosto, ale to inna sprawa.
Poczułem, jak mój kutas drgnął i napiął mi spodnie, gdy moja głowa zapełniła się obrazami tego, co bym z nią zrobił.
Zobaczyłem, jak jej wzrok zsunął się w dół, żeby sprawdzić, co ją dźgało w brzuch. Patrzyłem, jak jej piękne, pełne usta rozchyliły się, gdy brała krótki oddech.
Rumieniec wpełzł na jej policzki. Kurwa, naprawdę musiała przestać gapić się na mojego kutasa, bo zaraz wepchnę go tak głęboko w jej gardło…
Dobra, wystarczy. Robiło się już niezręcznie. Żadne z nas się nie odezwało przez coś, co wydawało się dziesięcioma minutami.
Wyglądała na zaskoczoną, kiedy mój głęboki głos zapytał, czy wszystko u niej w porządku.
Jej oczy ponownie spojrzały w górę i znów mnie przeszyły. Co to, kurwa, za uczucie w moim żołądku, jakby robaki się tam wiły, próbując się wydostać? Cholera, rano będę musiał iść do lekarza — zdecydowanie coś było nie tak.
Kiedy się odezwała, jej głos drżał, a usta się trzęsły. „Przepraszam, nie patrzyłam, gdzie idę. Już sobie pójdę.” Próbowała mnie ominąć, ale złapałem się na tym, że zagrodziłem jej drogę.
Co ja robiłem? Zejdź jej z drogi, do kurwy nędzy. Ale to było tak, jakby moje ciało mi na to nie pozwalało. Strach wrócił do jej oczu przez to, co zrobiłem, i poczułem wstyd i żal.
„Przepraszam” wypadło z moich ust. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, zmusiłem nogi, żeby ruszyły dalej w dół ulicy.
Kurwa, nie mogłem wyrzucić jej twarzy z głowy ani przestać się o nią martwić, kiedy szła dalej sama.
Właśnie gdy myślałem, żeby za nią pójść, przenikliwy krzyk rozdarł powietrze z ulicy, którą poszła po tym, jak ją zostawiłem.
Zanim zdążyłem pomyśleć, moje nogi ruszyły z prędkością pieprzonego Kapitana Ameryki, żeby uratować moją damę w opałach.
Ktokolwiek sprawił, że tak krzyknęła, kurewsko tego pożałuje.
Kiedy skręciłem za róg, gdzieś z tyłu głowy przebłysnęło mi, że zbliżam się do miejsca mojej zbrodni. Kiedy spojrzałem dalej w głąb ulicy, zobaczyłem mojego anioła klęczącego przed osuniętym ciałem tego kawałka gówna, którego wcześniej wykończyłem. Kurwa!
Klęczała, tuląc jego głowę i szlochając bez opamiętania. Chryste, trochę przesada, nie? Ale z drugiej strony, nie codziennie się widzi martwego człowieka.
Słowo „Tato” odbiło się echem od ścian, wykrzyczane z jej ust. Podwójna kurwa! Moja dama w opałach okazała się pieprzoną córką mojego zlecenia.
Powoli zacząłem wycofywać się z ulicy, a myśli pędziły mi z prędkością światła. Widziała moją twarz w środku nocy, za rogiem od miejsca, gdzie znalazła martwego ojca.
Byłem w totalnej dupie. Nie było opcji, żeby Boss to puścił. Wiedziałem, co muszę zrobić — aniołem trzeba się będzie zająć.
Czułem, że zaraz zwymiotuję. Skąd się wzięły te wszystkie problemy z żołądkiem? Najpierw robaki, potem fizyczny ból w sercu, od którego robiło mi się niedobrze.
Może umierałem. Przynajmniej wtedy nie musiałbym się martwić kończeniem syreny, którą spotkałem niecałe dziesięć minut temu.
Wskoczyłem do samochodu, który stał zaparkowany kilka ulic dalej, i zacząłem układać plan w głowie.
Po pierwsze — rano zadzwonić do Bossa i dać mu znać, że się tym zajmuję. Po drugie, iść do lekarza i sprawdzić, co się, kurwa, dzieje z moim ciałem. I na koniec — zająć się kusicielką, która teraz była potencjalnym świadkiem zlecenia, na które mnie wynajęto.
Kiedy tej nocy wsunąłem się do łóżka, sny o niej dały mi jeden z najlepszych orgazmów w moim życiu. Nigdy wcześniej nie potrafiłem dojść bez sprawiania komuś bólu albo myślenia o nim.
Co ta kobieta mi, kurwa, zrobiła?













































