
LILAC Sisterhood 1: Zmiana planów
Autorzy
Amber Rose
Lektury
659K
Rozdziały
34
Idealny
Zmiana planów
SLOAN
Mam starannie zaplanowane życie od szesnastego roku życia.
Miałam oceny, zajęcia pozalekcyjne i wolontariat, żeby dostać się do wymarzonej szkoły.
Skończyłam liceum z wyróżnieniem i zrobiłam cztery lata college'u, gdzie poznałam mężczyznę swoich marzeń, Archiego Smitha.
Jest przystojny, inteligentny, dobrze zarządza pieniędzmi, odpowiedzialny i idealny pod każdym względem. Jeśli tylko uda mi się sprawić, żeby oświadczył mi się w ciągu najbliższego roku, wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Moje planowanie pomogło mi zdobyć idealną pracę zaraz po college'u. Pracowałam w LILAC przez ostatnie dwa lata studiów i zaprzyjaźniłam się z jedną z autorek, więc łatwo było mi się tam dostać.
Od dwóch lat pracuję nad swoją wymarzoną posadą i w końcu ją dostałam w zeszłym tygodniu: główna konsultantka modowa.
Zajmuję się stylizacją i organizacją wszystkich sesji zdjęciowych dla bloga, a czasami pomagam też przy materiałach wideo.
Życie nie mogłoby być lepsze.
Moja szefowa, Marlene, zagląda przez drzwi do mojego biura.
„Sloan, możesz przyjść do mnie na chwilę?”
Szybko idę za szefową i szczerze mówiąc, jestem trochę zdenerwowana. O czym ona chce ze mną rozmawiać?
Kiedy docieramy do jej biura, zamyka za sobą drzwi i po prostu mówi:
„Usiądź.”
Siadam naprzeciwko niej i robię, co mogę, żeby ukryć fakt, że trzęsę się w swoich Jimmy Choo.
„Wiem, że jesteś nowa w tej pracy, ale chcę cię o coś zapytać.”
„Okej, słucham.”
„Za dwa tygodnie jest dziesiąta rocznica LILAC. Znasz tę imprezę? No więc właśnie widziałam plany i nie wyglądają dobrze. Mogłabyś popracować z projektantami, żeby nadać temu odpowiedni charakter LILAC?”
„Jasne, Marlene, ale nie jestem organizatorką eventów” – przyznaję.
„Martwię się tylko o wygląd. Wszędzie dali fiolet, ale to po prostu nie to.”
„Okej, jasne. Właściwie skończyłam na dziś. Z kim powinnam porozmawiać?”
Przesuwa przez biurko teczkę.
„Dane kontaktowe do firmy eventowej są w środku. Zadzwonię do nich i powiem, że od teraz będziesz z nimi współpracować.”
„Dziękuję, że mi ufasz, Marlene, zrobię wszystko, co w mojej mocy” – zapewniam ją.
***
Przez następne kilka dni wymieniam maile z koordynatorem eventu i zgadzamy się, że w przyszłym tygodniu pojadę z nimi na miejsce, żeby pomóc ze stylizacją.
Marlene czyści mi grafik na cały tydzień. Chce, żeby ta impreza była idealna – na liście gości jest kilku dużych influencerów i musimy zrobić wrażenie.
Jeśli dobrze pamiętam, jej dokładne słowa brzmiały, że chce, żebyśmy „rozwalili internet”.
Nie wiem, czy to jeszcze modne, czy nie, ale wiem, co ma na myśli.
Teraz, kiedy w końcu jest piątek, nie mogę się doczekać, żeby wrócić do domu i zobaczyć Archiego.
Rzadko widujemy się w tygodniu. Zazwyczaj wysyłamy sobie kilka wiadomości tu i tam. Jesteśmy zajęci, to zrozumiałe, ale kiedyś będziemy mieszkać razem i widzieć się każdego wieczoru.
Kiedy wracam do domu, szybko biorę prysznic i staram się wyglądać ładnie. Archie najbardziej lubi, kiedy noszę sukienkę i pełny makijaż. Jest po prostu staroświecki.
Wkrótce dzwoni do drzwi, więc podskakuję do nich i otwieram.
„Archie! Tak się cieszę, że cię widzę, tęskniłam.”
„Cześć, kochanie” – mówi z uśmiechem.
„Wejdź.”
Obejmuję go za szyję, a on poklepuje mnie po plecach, jak zawsze, potem całuje w czoło.
„Jesteś już prawie gotowa?” – pyta, sprawdzając zegarek.
„Tak, tylko wezmę sweter.”
„Ten różowy” – sugeruje.
„Okej, zaraz wracam.”
Co piątek jemy kolację z jego rodziną w ich ulubionej restauracji. Rodzice Archiego są bardzo surowi i poprawni, więc muszę się odpowiednio ubierać.
Archie nigdy mnie nie poprosi o rękę, jeśli nie zaakceptują naszego związku. Pięć lat związku to nic bez ich zgody.
Archie odprowadza mnie do samochodu i otwiera mi drzwi, potem rusza w stronę restauracji.
„Jak było w pracy?” – pytam.
„Wiesz, jaki jest mój ojciec. Dużo biegania i planowania, ale nie mogę narzekać.”
„Nad czym pracujesz?”
„Nie mogę z tobą o tym rozmawiać. Wiesz, co mówi mój ojciec, praca zostaje w pracy” – mówi Archie i czuję, jak się zamyka.
„Okej.”
Po kilku minutach ciszy próbuję ponownie.
„Nie mówiłam ci, ale dostałam całkiem dużą szansę w pracy w tym tygodniu. Odpowiadam za stylizację imprezy rocznicowej.”
„Czego?”
„Wiesz, imprezy LILAC, mówiłeś, że przyjdziesz” – przypominam mu.
„Jest w moim kalendarzu?”
„Nie wiem. Po prostu powiedziałeś tak.”
„Powiedz mi jutro, a wyślę maila do sekretarki.”
„Okej.”
„Więc dmuchasz balony i podajesz przekąski? Nie wygląda na dużą szansę” – mówi Archie i robi mi się niedobrze.
„Archie?”
„Tylko nie wspominaj o tym przy moich rodzicach. Zjedzą cię żywcem” – mówi przez śmiech.
„Nie wspomnę.”
Reszta jazdy mija w milczeniu. Archie musi być zestresowany. Zawsze taki jest, kiedy jest zestresowany.
Kiedy docieramy do restauracji, valet bierze kluczyki, a Archie wprowadza mnie do środka.
Niemal natychmiast po wejściu do restauracji wita nas gospodarz.
„Panie Smith, proszę za mną. Rodzice czekają.”
Po przywitaniu się z jego rodzicami siadamy przy stole naprzeciwko nich. Jak zwykle wszystko zostało wybrane i zamówione za nas. Pani Smith jest bardzo wybredna.
„Archie, ojciec mówi, że masz wieści?” – pyta jego matka.
„Przy stole?” – pyta Archie w szoku.
„Jesteś wśród rodziny, synu” – zapewnia go ojciec.
„Jestem brany pod uwagę na stanowisko wiceprezesa” – przyznaje.
„Archie! Gratulacje” – piszczę.
„Tak, jestem z ciebie bardzo dumna” – dodaje jego matka.
„Musi tylko dokończyć kilka rzeczy i będzie gotowy” – wyjaśnia pan Smith.
Archie uśmiecha się dumnie, ale szybko wraca do poważnej miny, kiedy ojciec na niego patrzy.
„Sloan, jak ci idzie w pracy?” – pyta pani Smith.
Nie chcę być chłodna, ale też nie wiem, co powiedzieć przez to, jak Archie zachowywał się w samochodzie.
„Cóż...” – to wszystko, co udaje mi się powiedzieć.
„Dostałaś awans w zeszłym tygodniu” – mówi Archie.
„Dostałam.”
„Świetnie jej idzie. Dostała kolejną szansę w tym tygodniu” – wyjaśnia Archie.
Dlaczego to powiedział, skoro nie chce, żebym im mówiła?
„To wspaniałe, kochana. W końcu to wszystko jest tylko na teraz. Kiedy ty i Archie rozpoczniecie wspólne życie, i tak będziesz w domu.”
Pani Smith się uśmiecha.
O czym ona mówi? Na szczęście mam na tyle rozsądku, żeby nie wypowiedzieć swoich myśli na głos.
„Nie jestem pewna. Myślę, że chciałabym zostać w swojej branży.”
„Sloan” – ostrzega Archie.
Kelner stawia nasze jedzenie na stole i rozładowuje napięcie. Grzebię w sałatce i jem w milczeniu, podczas gdy wszyscy inni rozmawiają. Ten wieczór wcale mi nie wychodzi.
Po kolacji Archie odwozi mnie do domu.
„Chcesz wejść?” – pytam.
„Nie dziś wieczorem, kochanie. Ten posiłek był ciężki i muszę się przespać. Porozmawiamy jutro.”
„Okej, Archie, kocham cię. Mam nadzieję, że poczujesz się lepiej.”
„Dobranoc, Sloan.”
Po filiżance herbaty decyduję się wziąć kąpiel z pianą i iść spać.

















































