
Trzy. Liczba idealna - Walentynki
Autorzy
R. S. Aria
Lektury
200K
Rozdziały
6
Trudny do zdobycia
Madison
... Co jeszcze może mnie denerwować, skoro już złamałam wszystkie normalne zasady?
Nie mogę się dłużej ukrywać po wszystkich kłopotach, które już nawarzyłam. Zresztą nie obchodzi mnie, co ludzie myślą.
Ludzie zawsze będą plotkować. Każdy zawsze będzie miał coś do powiedzenia o tym czy tamtym. Takie miasteczka jak nasze żyją plotkami i głupotami…
Ale w końcu, jeśli pokażesz im, że ich gadanie cię nie obchodzi, szybko przejdą do następnej plotki.
Liam powiedział mi to pewnego ranka i od tamtej pory te słowa bardzo mi pomagają. Jak mantra, którą powtarzam sobie w myślach.
Idąc ruchliwą ulicą, mijając liczne biura i restauracje w okolicy, nie mogę przestać za dużo myśleć.
Wiem, że nie powinnam być zaskoczona. Wiem, że w ogóle nie powinnam o tym myśleć.
Ale nic nie poradzę na to, że spojrzenia, które dostaję każdego dnia, nie dają mi spokoju.
Wiem, że większość dziewczyn patrzących na mnie z udawanym obrzydzeniem jest po prostu zazdrosna. Wiem, że ludzie potrafią być okrutni.
Ale myślałam, że trzy miesiące po ślubie przestaną o tym gadać. O nas.
Albo może stracą zainteresowanie moim życiem.
Ale chyba poliamuryczny ślub z trojaczkami w drodze to coś, co zawsze będzie przyciągać uwagę.
Mam tylko nadzieję, że moje hormony nie sprawią, że zrobię coś głupiego – na przykład przywalę w twarz brunetce, która trzyma się zdecydowanie za mocno ramienia Leviego.
Co on tu w ogóle robi?
Nawet z daleka i odwrócony do mnie plecami wiem, że to on. Jeszcze zanim mogę się mu dobrze przyjrzeć.
Boże, moje ciało rozpoznałoby jego i Ethana w ciemnym pokoju pełnym identycznie wyglądających ludzi.
Moje hormony przynajmniej do czegoś się jak dotąd przydały… nawet jeśli teraz muszę stłumić chęć uderzenia kogoś.
„Dzień dobry” – mój głos brzmi trochę ostrzej, niż chciałam, ale ostatnio niewiele wydaje się być pod moją kontrolą i wszyscy chyba o tym wiedzą.
„Kochanie?” – Złote oczy Leviego są na mnie, zanim dziewczyna, która jak sądzę jest jego nową asystentką, zdąży zrozumieć, kim jestem i odsunąć się.
Jego ręka szybko owija się wokół mojej talii, podczas gdy moja sięga jego klatki piersiowej.
Przyciąga mnie bliżej, nie czekając ani sekundy. Jego usta zaciskają się na moich w niewinnym pocałunku, po czym – zbyt szybko jak na mój gust – ssie moją dolną wargę.
„Cześć, ty…” – Po prostu szepczę, a gdy jego usta rozciągają się w bardzo atrakcyjny uśmiech, szok na twarzy brunetki sprawia, że się uśmiecham.
„Co tu robisz?” – pyta, przesuwając palcem wzdłuż mojej szczęki, po czym łapiąc moją dolną wargę między palce.
Levi studiuje moje ciało, przyglądając się każdemu szczegółowi na pokaz.
Chciałabym powiedzieć, że jego dotyk w ogóle na mnie nie działa, ale odkąd obaj ostatnio przestali ze mną sypiać, każdy choćby najmniejszy przejaw uwagi z ich strony rozpala moje ciało.
Za. Każdym. Razem.
„Po prostu spotykam się z dziewczynami na brunch. Myślałam, że jedziesz dziś do miasta na spotkanie?”
Opuszczam ręce z jego klatki piersiowej i lekko szarpię jego białą koszulę, po czym puszczam.
Dreszcz przebiega mi po kręgosłupie, gdy jego dłonie szybko przesuwają się z mojej talii do przodu. I znowu żałuję, że jego ręka jest gdzie indziej… a nie tak delikatnie ułożona na moim brzuszku.
„Ethan tam jest. Nastąpiło…„
Jego oczy wędrują do dziewczyny teraz kilka kroków dalej, która już jest zajęta rozmową z kimś innym, choć jej wzrok jest wbity we mnie.
„…podwójne spotkanie zarezerwowane w naszym harmonogramie. Więc musiałem wziąć to spotkanie tutaj, podczas gdy Ethan pojechał do miasta…„
Cienka linia formująca się na jego ustach, gdy szepcze te słowa, niemal sprawia, że się śmieję. Wiedząc, jak bardzo są zorganizowani i ostrożni, mogę się tylko domyślać, jak bardzo stara się nie zwolnić kolejnej asystentki.
„Rozumiem. Cóż… przynajmniej to nie było coś, czego nie mogłeś naprawić” – szepczę, zmniejszając dystans między nami, by ukraść kolejny smak jego pieprznych ust. „Spróbuj się wyluzować; każdy popełnia błędy.” – Całuję kącik jego ust, gdy milcząco kiwa do mnie głową. Kładę rękę z powrotem na jego klatce piersiowej i znajduję jego oczy wpatrzone we mnie.
Dobrze znam to spojrzenie w jego oczach, ale nigdy nie zareagował na nie od miesiąca miodowego.
„Wiesz… zaczynam myśleć, że każdy cholerny element garderoby, który nosisz, jest stworzony, żeby mnie torturować.”
„Levi… ty i Ethan jesteście jedynymi, którzy się torturujecie.”
Po raz kolejny nie mogę zbyt dobrze kontrolować swoich emocji. Dobrze, że uwagę Leviego przyciąga jego asystentka, która informuje go, że ich goście przybyli.
„Kocham cię” – szepcze, całując mnie w czubek głowy, po czym lekko się odsuwając, by pocałować delikatne miejsce między moim uchem a szyją. „I nie chciałbym niczego bardziej niż zedrzeć z ciebie każdy cholerny element garderoby, tu i teraz…„
„Panie Thompson…” – Jego słowa zostają przerwane przez jego asystentkę po raz kolejny i to może być dobre.
Po pierwsze, ponieważ jego słowa wpływają na mnie bardziej, niż chciałabym przyznać – zarówno w dobry, jak i zły sposób.
A po drugie, ponieważ wiem, że nie zrobi nic ze swoimi pragnieniami ani moimi.
Czy jestem kompletnie uzależniona od seksu? Może.
Ale nie dlatego nienawidzę tego małego paktu, który Levi i Ethan zawarli bez pytania mnie.
„Do zobaczenia w domu. Miłego lunchu i pozdrów ode mnie dziewczyny.”
„Jasne” – to wszystko, co mogę powiedzieć, zanim usta Leviego znów są na moich.
„Do zobaczenia później” – dodaję, gdy Levi odsuwa się, odwraca ode mnie i idzie w stronę wejścia do restauracji.
Zanim jednak zniknie za przesuwnymi drzwiami, odwraca się, by spojrzeć na mnie jeszcze raz. Spojrzenie w jego oczach jest tym, które stało się dla mnie znajome w ciągu ostatnich trzech miesięcy.
Spojrzenie pełne potrzeby, pożądania, miłości… i czegoś, czego nie potrafię do końca opisać. Frustracji, być może.
Ale to tylko bardziej mnie denerwuje. Gdyby tylko mnie posłuchali, nie mielibyśmy tej pieprzonej gry umysłowej.
Gdy skręcam za róg, by dotrzeć do celu, mój telefon pika w mojej dłoni i oczywiście wiadomość na ekranie sprawia, że się uśmiecham i marszczę brwi jednocześnie.
Levi
Kocham cię. Potrzebuję cię. Pragnę cię bardziej niż czegokolwiek innego.
Madison
To mnie weź.
Naciskam wyślij i nie czekam na odpowiedź, bo zbyt dobrze wiem, że jej nie będzie.
Jednak zanim schowam telefon z powrotem do torebki, piszę do jedynej osoby poza chłopakami, która naprawdę może mi tym razem pomóc.
Madison
Masz dziś czas, żeby się ze mną zobaczyć? x
Travis
Oczywiście. Wiesz, że zawsze mam dla ciebie czas. 16:00 pasuje?
Madison
16:00 jest idealna.
Uśmiech rozciąga się na moich ustach, gdy telefon znika w torebce.
Jeśli tak chcą grać w tę bezsensowną grę w celibat, sprawię, że będą mieli ciężko, próbując powstrzymać mnie przed tym, czego chcę.
Gra rozpoczęta, chłopcy.















































