
LILAC Sisterhood 6: Enigma
Autorzy
Lektury
135K
Rozdziały
54
Strojenie się i plany
PRIYA
Księga 6: Enigma
Dziś wieczorem odbędzie się próbna kolacja przed ślubem mojego brata. Jestem bardzo podekscytowana. Zawsze lubiłam duże imprezy i cieszę się z okazji, by znów spotkać się ze wszystkimi.
Moje lata dwudzieste upłynęły mi na prowadzeniu własnej firmy. Zbudowałam coś, z czego jestem dumna. Mam własne mieszkanie, dobrą karierę i wystarczająco dużo pieniędzy, aby wygodnie żyć.
Ale przez to ucierpiało moje życie towarzyskie. Zrozumiałam, jak bardzo jestem samotna, gdy w zeszłym roku niespodziewanie zmarł mój ojciec. Zostałam sama, starając się być silna dla mojej rodziny, ale ja też potrzebowałam wsparcia.
Prowadzenie własnej firmy bez pracowników oznacza, że spędzam większość czasu sama. Ale dzisiejszego wieczoru Kade i Sloan zaprosili na kolację wielu swoich znajomych, więc mam nadzieję, że poznam nowe osoby.
Czuję, że wracam do swojego żywiołu. Mam nadzieję, że dzisiejszego wieczoru, w radosnej atmosferze, uda mi się znów nawiązać kontakt z ludźmi.
Jedną z niewielu dobrych rzeczy w zeszłym roku było to, że moja młodsza siostra, Rhea, znów została moją najlepszą przyjaciółką. To prawdziwe błogosławieństwo. Rozumie mnie, nawet gdy mam mnóstwo pracy.
Wystarczy, że wspomnę o pakowaniu zamówień, a ona od razu daje mi spokój i wcale mnie nie ocenia. Rozumie mnie tak dobrze, jak nikt inny. A ponieważ Sloan dołącza do naszej rodziny, czuję, że zyskuję kolejną siostrę.
W tej chwili jestem pełna nadziei na przyszłość. Niedługo przyjdzie Rhea, żeby pomóc mi się przygotować, więc decyduję się wziąć szybki prysznic. Kiedy z niego wychodzę, Rhea dzwoni już do moich drzwi.
Szybko wkładam szlafrok i wpuszczam ją do środka. Na jej widok moja ekscytacja rośnie. „Hej, ty!”
„Cześć” – śmieje się, gdy przyciągam ją do uścisku.
„No weź, Ray, to takie ekscytujące”. Lekko nią potrząsam.
„Owszem, jest. Po prostu czuję się trochę zmęczona. Wczoraj wieczorem wyszłam z Calah” – wyjaśnia, rzucając torby na moją kanapę.
Czuję ukłucie zazdrości. Nie zostałam zaproszona, ale to nic dziwnego. Zawsze odrzucałam zaproszenia, bo na początku skupiałam się tylko na mojej firmie.
Potem powodem było to, że odniosłam sukces i nie miałam czasu. „Dobrze się bawiłyście?” – pytam swobodnie. „Zrobić ci herbaty?”
„Ja zrobię herbatę”. Chichocze. „Ty idź suszyć tę szopę”. Wskazuje na moje mokre włosy.
Zawsze żartowałyśmy, że moje włosy przypominają szopę – są gęste i bujne, tak jak włosy naszej matki. Wchłaniają mnóstwo wody i schną w nieskończoność, przez co zostaje nam bardzo mało czasu na ich ułożenie.
„Okej, dzięki, Ray”. Uśmiecham się i ruszam do łazienki.
Kiedy Rhea przynosi mi herbatę, jestem w połowie suszenia włosów. Staje obok mnie i układa własną fryzurę. Czas mija bardzo szybko, gdy się szykujemy.
Rhea robi mi makijaż twarzy, a ja czuję się jak milion dolarów. To dobrze, bo sukienka, którą zamierzam dziś założyć, wymaga dużej pewności siebie.
Zazwyczaj noszę luźne ubrania albo dresy, ale dziś wieczorem chcę pokazać swoje krągłości. Mała czarna, którą wybrałam, jest obcisła, ale sprawia, że czuję się seksownie.
„Kurczę, Pri, ale seksowna sukienka”. Rhea wachluje twarz dłonią na mój widok.
„To dobrze! Będę musiała stać obok ciebie. A ty wyglądasz jak gwiazda kina”.
Jej policzki się rumienią. „Nie przesadzaj, ale dziękuję”.
„Chodźmy, mamy imprezę, na którą musimy dotrzeć”. Chichoczę, nie mogąc powstrzymać radości.
***
Wchodzę do restauracji i wcale nie czuję się elegancko. Dźwigam do środka stos ciężkich pudeł. Jednym z minusów posiadania własnej firmy jest to, że ludzie zawsze chcą darmowych rzeczy.
Nie mam nic przeciwko robieniu dekoracji na stół na ślub mojego brata, ale chodzenie w tych szpilkach i tak jest trudne, a z tymi pudłami jest jeszcze gorzej. Mam tylko nadzieję, że się nie potknę.
Po cichu liczę, że dzisiejszy wieczór pomoże mi wrócić do życia towarzyskiego. Może poznam tu kogoś nowego albo może na weselu. Może wrócę do świata spotkań i od razu magicznie poznam jakiegoś mężczyznę.
Jasne, akurat. Wiem, że to nie jest takie proste. Ale pomarzyć zawsze można.
„Pri, daj mi trochę tych pudeł” – woła z tyłu Rhea, próbując mnie dogonić.
Skupiam się teraz na moim zadaniu. Boję się, że jeśli się zatrzymam, to po prostu upadnę. „Dam radę. Ty tylko otwórz drzwi”.
Rhea biegnie przede mną i pomaga mi wejść do środka. Docieramy do sali bez żadnych potknięć i upadków. Uważam to za duży sukces.
„Cześć, moje dzieciaczki” – słyszę głos mamy dobiegający z drugiej strony sali.
W mgnieniu oka staje przed nami z uśmiechem. „Och, obie wyglądacie tak pięknie”. Jej oczy błyszczą od łez wzruszenia. „Powinnyście zobaczyć swojego brata. Wygląda bardzo przystojnie”.
Kiedy odkładam pudła, widzę, że moja mama wręcz promienieje. Robi mi się ciepło na sercu, gdy widzę ją taką szczęśliwą. Patrzenie, jak traci mojego ojca, było najtrudniejszą rzeczą, jakiej kiedykolwiek doświadczyłam.
Zawsze byłyśmy ze sobą blisko, ale jestem pewna, że to Kade jest teraz jej ulubieńcem. To on daje jej ten ślub i wnuka, a ja po prostu tu jestem i lepię garnki.
Ale wciąż mam czas, żeby zmienić swoje życie. Dzisiejszy wieczór może być początkiem. „A ty, mamo, wyglądasz tak ładnie”. Przytulam ją mocno. Pachnie jak dom, co od razu przynosi mi ukojenie.
Impreza zacznie się dopiero za jakieś trzydzieści minut. Zakładam jednak, że goście wkrótce zaczną się schodzić. Dlatego z pomocą mamy i siostry zaczynamy układać dekoracje na stołach.
Jestem pochłonięta układaniem winietek. Nagle czuję dłoń na swoim ramieniu. „Priya, to wszystko wygląda tak ładnie. Bardzo ci dziękuję”. Głos Sloan drży, jakby miała się zaraz rozpłakać.
W swojej białej sukience na próbną kolację wygląda uroczo i promiennie. Założę się, że jutro będzie wyglądać jeszcze piękniej.
„Nie przejmuj się, kochana. Zawsze ci pomogę” – mówię z uśmiechem. Obejmuję ją ramieniem i lekko ściskam.
Rhea staje po drugiej stronie Sloan. Wita się z nią ciepło: „Hej, mała, jak się trzymasz?”.
Sloan poklepuje swój niemal płaski brzuch. „Biorąc pod uwagę wszystko, radzę sobie całkiem nieźle”.
Nie mogę się powstrzymać od pytania: „Stresujesz się już?”.
„Jutrem?” – Sloan chichocze. „Wcale nie. Mam to pod kontrolą”.
Wtedy zauważam za nią mojego brata. Wygląda bardzo elegancko w świetnie skrojonym garniturze i krawacie. Nigdy nie wyglądał lepiej.
„To pocieszające” – mówi, całując ją w głowę. Kade na moment ignoruje Sloan i obejmuje ramionami Rheę oraz mnie. „Moje siostrzyczki, tak się cieszę, że tu jesteście”.
„Kade! Aleś ty się wystroił!” – wykrzykuje Rhea.
Sloan uśmiecha się do niego szeroko. „Prawda, że ładnie wygląda?”.
Nie mogę oprzeć się żartom: „Więc żenisz się z ekspertką od ubrań i nagle stałeś się znawcą mody?”.
Kade wygląda na zaskoczonego, ale tylko przez chwilę. Dostrzegam w jego oczach łobuzerski błysk. Wiem, że zaraz potarmosi mnie po głowie.
Uchylam się przed jego ramieniem i szybko ruszam w stronę innego stołu. Spędziłam prawie dwie godziny na układaniu włosów. „Co za tupet!”

















































