
Love Shots 3: Miłość od pierwszego szota
Autorzy
Guinevere
Lektury
16,5K
Rozdziały
4
Rozdział 1
Księga 3: Miłość od pierwszego strzału
ALIYAH
Kolejny dzień, kolejna zmiana w Café de Fabiola. Kocham swoją pracę, naprawdę. Mam najlepszą szefową, świetnych współpracowników, piękną kawiarnię… ale klienci? Uff.
Fabiola słynie z obsługi najbogatszych z bogatych. Większość naszych klientów jest miła, ale wciąż zdarzają się tacy, którzy potrafią być niegrzeczni i wredni. Jeden mężczyzna w szczególności, który zaczął tu przychodzić jakiś miesiąc temu, sprawia mi problemy.
Zachowuje się, jakby był królem, łatwo wpada w złość, a nawet mówi do mnie rzeczy o podtekście seksualnym.
Esmé normalnie „zajmuje się” takimi klientami, ale nie powiedziałam jej ani starszemu personelowi o tym. Nie lubię dramatu. Lubię, gdy wszystko jest spokojne i ciche. Czuję, że powiedzenie komuś o tym kliencie tylko ściągnęłoby dramat do mojego życia, a tego nie chcę.
Cami, nasza słodka cukierniczka, zauważyła, że jestem zestresowana i zapytała, czy wszystko w porządku. Oczywiście chciałabym, żeby ten facet po prostu zniknął, ale nie mogę jej tego powiedzieć – powiedzenie im tylko by wszystko pogorszyło. Starałam się ją uspokoić, choć nie jestem pewna, czy mi uwierzyła.
Wiem, że nie powinnam po prostu tego cicho znosić, ale ten mężczyzna używał tylko słów. Potrafię sobie poradzić ze słowami.
Radziłam sobie ze słowami wcześniej.
„Bądź grzeczną dziewczynką i następnym razem obsługuj lepiej, dobrze? I uśmiechaj się więcej” powiedział ten świński typ, biorąc ze stolika torbę na wynos.
Wymusiłam uśmiech, starając się zachować spokój. Był klient, który właśnie podniósł rękę i potrzebował pomocy, a ja nie chciałam wyglądać na zdenerwowaną tylko przez tego faceta.
Wdech… Wydech… – powiedziałam w myślach, zamykając na chwilę oczy.
„Czy mogę prosić venti strawberry crème dream z dodatkowym strzałem syropu truskawkowego i kawałkami truskawek?”
Wow, ile można truskawek w jednym zdaniu.
„Dzień dobry! Jedno venti strawberry crème dream…” powtórzyłam, ale przerwałam, gdy spojrzałam na mężczyznę zamawiającego ten bardzo słodki napój.
Jak większość naszych klientów, miał na sobie garnitur. Jego szpakowate włosy były perfekcyjnie ułożone. Zarost starannie przycięty. Twarz miał o ostrych rysach i wyglądał bardzo poważnie.
Jego bursztynowe oczy spotkały się z moimi. Były tak jasne i intensywne, że przez chwilę się w nie wpatrywałam.
„…z dodatkowym szotem syropu truskawkowego i kawałkami truskawek” dokończyłam w końcu, starając się oderwać wzrok od jego spojrzenia. „Czy mogę jeszcze coś dodać do zamówienia?”
Wstał z miejsca i musiałam zadrzeć głowę, żeby zobaczyć, jaki jest wysoki. Choć to prawda, że jestem niska, ten mężczyzna był o wiele wyższy niż normalnie.
Wysoki, mroczny i przystojny to nawet nie było wystarczające określenie.
Wydawało się, że najpierw spojrzał na moją twarz, co sprawiło, że poczułam się dziwnie nieśmiała. Potem przesunął się na bok i spojrzał na gablotę z deserami. Miał rękę w kieszeni, gdy jego oczy przeglądały wybór słodyczy.
Gdy jego twarz skupiła się na wyborze, mogłam mu się dłużej przyglądać. Wydawał się być dużo starszy ode mnie, sądząc po kilku siwych włosach na głowie i po prostu po tym, jak się prezentował.
„Poproszę kawałek tego sernika truskawkowego” powiedział, wskazując na gablotę.
Powstrzymałam się od jakiegokolwiek komentarza. Ten mężczyzna, ze swoim mocnym wyglądem i wysoką sylwetką, wyglądał jak prawdziwy twardziel.
Był niemal przerażający, ale jego wybory kulinarne? Zdecydowanie nie. Truskawkowy napój i truskawkowy deser. Gdybyśmy mieli danie główne z truskawkami, pewnie by je też zamówił.
„Jasne, zaraz wrócę z zamówieniem” powiedziałam, obdarzając go moim najlepszym uśmiechem obsługi klienta.
Przekazałam baristce jego zamówienie i zajęłam się układaniem sernika na talerzu. Nie mogłam się powstrzymać i spojrzałam w stronę jego stolika, ale jego oczy były skierowane na zewnątrz kawiarni.
Spojrzałam tam, gdzie on patrzył, ale na zewnątrz było po prostu za dużo ludzi.
Może lubi obserwować ludzi?
Wyciągnęłam tacę i umieściłam na niej jego napój i deser wraz ze sztućcami. Nie wiem dlaczego, ale wyciągnęłam z kieszeni czekoladowego truskawkowego Kissa i położyłam go na tacy.
Zawsze przynoszę do pracy cukierki na wypadek, gdybym potrzebowała czegoś słodkiego, żeby poprawić sobie humor. Walentynki właśnie się skończyły, więc akurat miałam kilka pozostałych truskawkowych Kissów z walentynkowej kolekcji Hershey's.
Podeszłam do jego stolika i postawiłam przed nim zamówienie.
„Dziękuję” powiedział i zaczął pić swoje frappé.
„Proszę bardzo, proszę zawołać, jeśli będzie pan czegoś potrzebował” powiedziałam z uśmiechem, zostawiając go z posiłkiem.
Gdy jadł, od czasu do czasu na niego spoglądałam. Do naszej kawiarni przychodzi wielu przystojnych ludzi, ale stwierdziłam, że on mnie zaciekawił.
Nie wiedziałam, czy to jego wygląd, jego zamówienie, czy jedno i drugie mnie zainteresowało, ale oto byłam, patrząc na niego, choć normalnie bym tego nie robiła.
Gdy podniósł łyżkę do ust, mała kropla syropu truskawkowego spłynęła z kącika jego ust. Jego kciuk szybko przesunął się po wargach, gdy zlizał palec.
Powiedz mi, dlaczego ta scena wyglądała jak w zwolnionym tempie?
„Co się stało, Aya?” zapytała Lola, jedna z naszych kelnerek na pół etatu, sprawiając, że podskoczyłam.
„Och, nic” niemal krzyknęłam, bojąc się, że mogła mnie przyłapać na gapieniu się. Skinęła głową i zostawiła mnie w spokoju.
Gdy pomagałam innym klientom, moje oczy nie mogły się powstrzymać od spoglądania z powrotem na jego stolik. Jak na kogoś, kto zamówił całkowicie truskawkowy posiłek, nie mogłam tak naprawdę stwierdzić, czy mu smakuje, czy nie.
Choć to prawda, że nie mogłam sobie wyobrazić, jak wydaje zadowolone dźwięki czy jest podekscytowany, przynajmniej spodziewałam się miny pokazującej, że jest z tego zadowolony.
Jednak jadł bez okazywania jakichkolwiek emocji.
Około pół godziny później zobaczyłam, jak wstaje od stolika i wychodzi z kawiarni. Podeszłam i zobaczyłam, że zarówno jego napój, jak i talerz były całkowicie puste.
Zostawił płatność pod talerzem i, ku mojemu zaskoczeniu, bardzo duży napiwek.
Większy niż od naszych zwykłych klientów.
Posprzątałam jego stolik i zauważyłam, że czekoladowe truskawkowe kissy, które dodałam, zniknęły.
„Co cię tak rozśmiesza?” zapytała Lola, znowu nagle pojawiając się u mojego boku.
„Och, nic. Po prostu ten klient zostawił ogromny napiwek” powiedziałam.
„Większy niż zwykle?”
„Dużo większy” powiedziałam. Lola zatańczyła radośnie, a ja pokręciłam głową, włożyłam jego płatność do kasy i umieściłam napiwek w naszym wspólnym słoiku.
Co za dziwne spotkanie pomyślałam, wracając do swojej zmiany.















































