Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Miasto Bez Pamięci

Miasto Bez Pamięci

Autorzy
Ebony Clarke
Lektury
187K
Rozdziały
26
Autorzy
Ebony Clarke
Lektury
187K
Rozdziały
26
💕Romantyczne🏡Codzienność💪🏻Obrońca😊Niewinne🏙️Współczesne🔒Wymuszona bliskość🏡Miasteczka i wsie

Samantha w końcu rusza w drogę, uciekając od okropnego bałaganu, jakim stało się jej życie, gdy jej toksyczny dom maleje w lusterku wstecznym. Ale kiedy przystojny i czarujący Austin zatrzymuje się, by pomóc, gdy jej van się psuje, Sam musi wstrzymać swoje plany. Austin nie potrafi zrozumieć, dlaczego tak bardzo fascynuje go Sam, ale wie jedno – chce się do niej zbliżyć. W miarę upływu czasu i pozostawania vana w warsztacie Sam zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę warto w końcu kogoś wpuścić do swojego życia. Nawet jeśli to wszystko zrujnuje.

Przetrwałam

PROLOGUE

. . Drogi Austin,
Pamiętasz tamtą noc, gdy razem patrzyliśmy na gwiazdy? Wtedy powiedziałeś mi, żebym wszystko zapisywała.
Mówiłeś, że nie potrafię pisać, ale za to potrafię czuć. Kazałeś mi wylewać serce na papier. Znałeś mnie lepiej, niż ja sama siebie znałam.
Więc proszę bardzo – słowa, które mi dałeś. Myśli i uczucia, których nie umiałam wypowiedzieć na głos. Wszystko, co musiałeś usłyszeć, ale byłam zbyt zraniona, by to powiedzieć.
Austin, kochałeś mnie całym sercem. Wszystko, co mogę ci dać w zamian, to siebie. Więc oto jestem, oto jesteśmy. Zamknęłam naszą chaotyczną, piękną miłość w słowach.
Nasza wielka historia. Ta długa opowieść, którą ci obiecałam.
Zawsze mówiliśmy „na zawsze”, jakby to nigdy nie miało się skończyć. Cóż, kocham cię tak długo, jak długo będzie trwało nasze „na zawsze”. Dopóki nie zostaniemy tylko starymi historiami, które ludzie sobie opowiadają.

SAMANTHA

Siedzę na huśtawce przed domem i patrzę na pusty budynek. Zrobiłam tę huśtawkę pewnego lata i spędzałam tu mnóstwo godzin.
Ale trawa odrosła tam, gdzie kiedyś była wydeptana ziemia. Chyba pierwszy raz od lat tu siadam.
Huśtawka czekała na powrót małej dziewczynki. Ale ta mała dziewczynka zniknęła, dorosła za szybko. Teraz siedzę tu, już dorosła, i zastanawiam się, gdzie się podziała tamta dziewczynka.
Dwadzieścia minut temu spakowałam wszystkie rzeczy do vana, ale nie mogę się stąd ruszyć. W głowie roi mi się od myśli.
Nic mnie tu nie trzyma. Nie mam powodu, żeby zostać, a mam jeszcze więcej powodów, żeby wyjechać. To dom mojego dzieciństwa, tu dorastałam.
Tu nauczyłam się chodzić, wymykałam się przez okno sypialni, dostałam pierwszego całusa i nauczyłam się pływać. Te wspomnienia wkrótce znikną na zawsze.
Ale potem zaczynam się uśmiechać – coś, co rzadko mi się zdarza. Nic mnie tu nie trzyma. Nie będę musiała patrzeć na dziury w ścianach ani na wybite okna.
Nie będę musiała przechodzić obok stołu w jadalni i pamiętać, jak uderzyłam o niego głową. Ani patrzeć na swoje drzwi i zastanawiać się, czy powinnam je dziś zamknąć na klucz.
Nie zobaczę pustych butelek po piwie w salonie ani nie poczuję metalicznego zapachu krwi. Nagle nie mogę przestać się uśmiechać, kiedy wsiadam do samochodu.
Wolna. Jestem wolna.
Większość ludzi wyjeżdża z domu ze łzami w oczach, bo będą tęsknić za gotowaniem mamy albo darmowym mieszkaniem. Ale u mnie jest inaczej.
Ja też mam łzy w oczach, ale nie będę tęsknić za tym domem ani za ludźmi w nim. Większość dzieciaków wyprowadza się na studia albo do nowego mieszkania.
Ale to, co ja robię, nie jest aż tak normalne.
Pamiętam czasy, kiedy byłam jednym z tych szczęśliwych dzieci. Tych, które śpiewają i tańczą bez muzyki, bawią się w polach i biegają na huśtawkach, aż nogi im opadną.
Ale jak każde dziecko, przestałam bawić się na huśtawkach. Teraz słucham muzyki sama, z głośnością na maksa, zagłuszając krzyki.
Moje zasłony pozostają zaciągnięte na pola, na których się bawiłam. Zamiast malować ściany, teraz jeżdżę do miasta, próbując zapomnieć o problemach i wracając późno następnego dnia z czerwonymi oczami.
Kiedy wracam do domu, zazwyczaj idę prosto do łazienki, gdzie przeszukuję szafkę, aż znajdę to, czego szukam. Moją zapasową butelkę tabletek.
W takie noce łzy spływają mi po policzkach i modlę się, żeby noc się skończyła.
Ale dzisiaj jest inaczej. Dzisiaj nic się nie kończy. Zamiast tego wszystko się zaczyna.
Dzisiaj, kiedy szłam do drzwi wejściowych, mój wzrok przyciągnęło małe złożone zdjęcie na półce. To było zdjęcie moje i mojej matki.
Czasami na nie patrzyła, dotykając kciukiem naszych uśmiechów. Niektórych nocy przyciskała je do piersi i zaczynała płakać.
Nie mogłam mieć więcej niż pięć lat, kiedy je zrobiono. Śmiałam się, gdy pchała mnie na huśtawce, nasze identyczne uśmiechy rozświetlały nasze twarze.
Później tego dnia upadłam i zraniłam kolano. Pamiętam, jak jej spokojny głos sprawił, że poczułam się lepiej. Pamiętam, że zazdrościłam jej delikatności.
Wiedziałam już wtedy, że nigdy nie będę taka jak ona. Że jesteśmy różne. Kiedyś mnie to smuciło, ale teraz to moje jedyne życzenie.
Prawie wzięłam ze sobą to zdjęcie, ale w przypływie silnych emocji odłożyłam je z powrotem. Wiedziałam, że tak musi być: żadnych wspomnień, żadnych pożegnań.
Jestem gotowa opuścić to miejsce i zapomnieć o wszystkich, których kiedykolwiek znałam. Mam dość wspomnień, które wypełniają każdy kąt tego cholernego domu.
Jestem gotowa wyjechać bez pożegnań i bez wyjaśnień. Kiedy odpalam silnik, wiem, że jestem gotowa zacząć od nowa.
Mój plan jest prosty: jechać, aż znajdę miejsce, gdzie wspomnienia mnie nie znajdą. Miejsce, gdzie będę mogła przespać całą noc albo gdzie nie będę podskakiwać za każdym razem, gdy trzasną drzwi samochodu.
Znaleźć miejsce, gdzie mogę zacząć od nowa. Jeśli takiego miejsca nie ma, to po prostu będę jechać dalej. Po prostu będę uciekać.
Wpadłam na ten pomysł z opowieści, które mama opowiadała mi jako dziecku. W złe dni opowiadała mi historię o miasteczku bez wspomnień.
Mówiła o nim jak o prawdziwym miejscu, gdzie ludzie byli szczęśliwi i wolni, miasteczku, gdzie nie było potrzeby picia i nie było mężczyzn z wściekłymi pięściami.
Miasteczku, które zabierało wszystkie złe wspomnienia i zastępowało je dobrymi. Nieważne, jak bardzo byłeś złamany, to miasteczko mogło cię naprawić.
Jako dziecko marzyłam, że to magiczne miasteczko zbudowane z chmur, gdzie ludzie tańczą na ulicach.
Teraz wiem, jaka byłam niewinna.
Lata później usłyszałam, jak opowiada tę historię sama sobie w jednej ze swoich pijanych tyrad. Próbowała pocieszyć się własną opowieścią.
I jakoś, jeśli zamknę oczy, wciąż jest równie magiczna jak wtedy.
Wiedziałam w głębi serca, że to tylko miasteczko i nie da się uciec od swojego życia. Ale wszystko, czego kiedykolwiek chciałam, to miejsce, które nie przypominałoby mi tego domu. Które nie przypominałoby mi o nich.

Odkryj Galateę

Nadchodzi czerń 2: Czarny wilkSprawy rodzinne Książka 2Fantasy – AntologiaLove Shots 3: Miłość od pierwszego szotaPosiadłość Rosecliff

Najnowsze publikacje

Wrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicęTak, panie Knight. Księga 4: Część druga

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 60

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 79

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 67

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 70

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 32

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28