
Mój partner, mój wróg
Autorzy
Abigail Lynne
Lektury
252K
Rozdziały
24
Prolog
Księga Trzecia: Mój Partner, Mój Wróg
Lata po tym, jak Białe Wilki pomogły powstrzymać ludzi przed zawładnięciem mocą wilkołaków, ludzie ponownie odkryli, że wilkołaki naprawdę istnieją. Tak rozpoczęła się Dzika Wojna. Ataki i walki wybuchają regularnie w całym kraju. Wilkołaki musiały porzucić swoje domy. Teraz żyją w obozach lub przemieszczają się do ostatnich bezpiecznych miejsc na Północy.
Wuj Keegana Stone'a oraz król Sebastian namówili go, by wykorzystał swój dar słowa. Używa tej zdolności, aby przekonać wilki z całego kraju do walki przeciwko ludziom. Stan Freeman to człowiek, który również posiada ten sam dar słowa. Wykorzystuje go, by szerzyć nienawiść wobec wilkołaków.
Wilkołaki pragną, by ich wrogowie poczuli się podle i utracili nadzieję. Dlatego porywają córkę Stana, Lux. Oddają ją Keeganowi jako niewolnicę. Jednak gdy się spotykają, czują dziwną więź, której się nie spodziewali. Uśpiona moc budzi się w Lux. Oboje zaczynają patrzeć dalej niż na to, co ich dzieli i co dzieli ich gatunki. Pragną odkryć, co ich łączy.
Lux Freeman
„Musimy się wzmocnić przeciwko sile naszych dzikich wrogów. Krążą wokół nas. Nie widzimy, kim są, a są niebezpieczni. Wyglądają jak my, mówią jak my, uprawiają z nami seks.
„Ale nie dajcie się nabrać. Nie są nami. Nie są tym, za kogo się podają. Pod ich skórą kryje się zwierzę, dzikie i nieokiełznane, niebezpieczne i brutalne.
„Stanowią zagrożenie dla naszego społeczeństwa i uważam, że należy ich zabić”.
Oklaski były bardzo głośne, gdy setki ludzi w garniturach wstały i zaczęły klaskać. Klaskałam grzecznie, choć robiło mi się niedobrze.
Mówca, mój ojciec, odwrócił się i pokazał mi dyskretnie kciuk w górę zza mównicy. Skrzywiłam się i odwzajemniłam gest.
Odwrócił się z powrotem, poprawiając czarny krawat przy kołnierzyku.
„Rasa wilkołaków to genetyczny błąd, który trzeba naprawić. Twierdzą, że nie chcą mieć z nami nic wspólnego, ale porywają nasze młode dziewczyny, żeby z nimi sypiać.
„Mówią, że są pokojowi, ale mają stada, których jedynym celem jest niszczenie.
„Twierdzą, że kontrolują swoją populację, ale ich królowie ciągle opuszczają stada i stają się łotrami.
„Chcecie wiedzieć, czym według mnie naprawdę są? Uważam, że to zwierzęta, które powinny siedzieć w klatkach”.
Słowa mojego ojca spotkały się z głośną aprobatą. Wszyscy w sali zgadzali się z nim. Wszyscy wierzyli, że wilkołaki to nasz najgorszy wróg.
Od Dzikiej Wojny pięć lat temu wszyscy wiedzieli, że wilkołaki istnieją.
„Twierdzą, że są częściowo ludźmi, ale to, co potrafią, nie jest ludzkie. Ich nawyki nie są ludzkie, ich związki nie są ludzkie.
„Można by powiedzieć, że noszą ludzką skórę, ale ta skóra pęka, gdy stają się potworami. Nie są ludźmi. Tylko udają”.
Stłumiłam mdłości podchodzące mi do gardła i uśmiechnęłam się sztywno. Wiedziałam, że ludzie będą na mnie patrzeć. Córka najbardziej znanego aktywisty antywilkołakowego.
Tata uciszył tłum, patrząc na nich poważnie. „W zeszłym roku porwano przyjaciółkę mojej córki, Sophie. Wciągnięto ją do stada i nigdy nie wróciła.
„Są trucizną dla społeczeństwa. Przejęli stany z większą ilością lasów i opanowali większość Kanady. Kryją się w pobliżu naszych miast, wciągając naszą młodzież do swoich stad. Trzeba ich powstrzymać”.
Wszyscy w sali wiwatowali i krzyczeli. Ja też wykrzykiwałam słowa zachęty. Ważne było, żeby zachować pozory.
„Jak ich powstrzymamy? Zrobimy to, w czym ludzie są najlepsi. Pokonamy naszych wrogów. Wypalimy ich z lasów, które tak bardzo kochają.
„Wystrzelamy ich z naszych miast i wygonimy z naszych szkół. Odbierzemy nasz kraj. Pozbędziemy się zagrożenia wymierzonego w nasze gardła, gotowego do ataku.
„Stańcie ze mną przeciwko nim!”
Tłum ryknął gniewnie. Małe dzieci skakały, wykrzykując groźby śmierci, podczas gdy ich rodzice wrzeszczeli i wyśmiewali wilkołaki.
Starzy mężczyźni pluli na ziemię i wymachiwali pięściami w powietrzu, a młodzi planowali wyprawy łowieckie.
A mój ojciec siedział z tyłu i obserwował tłum z zadowoleniem. Przekonał kolejne pięćset osób o zagrożeniu, jakie społeczność wilkołaków stanowi dla ludzi.
Odwrócił się do mnie. Jego szare oczy lśniły silną wściekłością, którą nosił w sobie przez całe życie. Cienka warstwa potu błyszczała na jego czole, a brązowe włosy miał zaczesane do tyłu.
Wyciągnął do mnie rękę, a ja podeszłam do niego i przytuliłam go z boku. Oklaski tłumu stały się jeszcze głośniejsze. Ludzie robili zdjęcia, a flesze na chwilę mnie oślepiły.
Wojna między wilkołakami a ludźmi się nasiliła, a ja byłam uwięziona pomiędzy. To było moje życie: wiece nienawiści i przemówienia pełne nienawiści.
Jestem Lux Freeman, córka Stana Freemana, najsłynniejszego aktywisty antywilkołakowego w Ameryce Północnej.
Człowieka, który sprawił, że miliony ludzi poczuły nienawiść w swoich sercach. Człowieka, który planował zabić każdego żyjącego wilkołaka.
A ja sama byłam w połowie wilkołakiem.
Keegan Stone
„Chcą nas zniszczyć” — powiedziałem. „Chcą nas martwych. Chcą nas wypchanych. Chcą zamienić nas w dywaniki i testować na nas w laboratoriach.
Wierzą, że chcemy im zaszkodzić, ale zapominają, że żyliśmy z nimi w zgodzie przez tysiące lat. Cóż, twierdzę, że czas skończyć z tym pokojem. Zabić albo zginąć.”
Stada przede mną szczekały, wyły i klaskały w odpowiedzi na moje słowa. Wziąłem głęboki oddech i mówiłem dalej.
„Ludzie wybrali sobie złego wroga. Myślą, że żadna siła nie jest wystarczająco silna, by im się przeciwstawić. Ale nie znają mocy wilka.”
Wycie przetoczyło się przez tłum, przez co mój wilk poczuł się jeszcze bardziej niespokojny.
Spojrzałem w lewo na starszego mężczyznę tuż przy scenie. Lekko skinął głową, dając mi znać, że dobrze mi idzie.
„Nasza własna Bogini błaga nas, byśmy nie chwytali za broń.” — Te słowa sprawiły, że tłum ucichł.
„Chce, byśmy zawierali pokój z ludźmi, nawet gdy nas zabijają, nawet gdy testują na naszych szczeniętach i zamykają nas. Już się nami nie opiekuje. Już nie dba o swoje dzieci.”
„Racja!” — krzyknął jakiś mężczyzna. Po nim rozległy się okrzyki innych: „Pieprzyć Boginię!” i „Zdrajczyni!”.
„Jej stado wyjątkowych wilków, Pura Lupus, upadło. Białe Wilki już nad nami nie panują.
Chcecie wiedzieć, co to oznacza? Oznacza to, że nie musimy już dłużej słuchać Bogini, której na nas nie zależy.
Czas się bronić! Czas stanąć razem i zniszczyć naszego wroga.”
„Zabijmy ludzi!” — wrzasnęła grupa głośnych młodych wilków.
Starsza kobieta krzyknęła:
„Musimy chronić szczenięta!”
„Są niebezpieczni” — powiedziałem. „I musimy być świadomi zagrożenia, jakie ze sobą niosą. Jeśli rzucimy się w to bez zastanowienia i nie poznamy ich sposobów walki, przegramy.
Ludzie mają ogromne doświadczenie w prowadzeniu wojen, ale nigdy nie stanęli przeciwko innemu gatunkowi tak staremu jak ich własny. Mają lepszą technologię, ale my jesteśmy silniejsi i szybsi, z lepszymi odruchami. Możemy wygrać.”
„Pieprzyć Boginię!” — krzyknął mężczyzna, a wielu innych podchwyciło.
Musiałem się powstrzymać, by się nie wycofać. Kilka lat temu mówienie w ten sposób o naszej bogini byłoby nie do pomyślenia. Ale odkąd rozpoczęła się Dzika Wojna, mówiono o niej gorsze rzeczy.
„Przybyłem do waszego regionu, by zapytać, czy staniecie u mojego boku, u boku waszych braci i sióstr przeciwko zagrożeniu, które w każdej chwili może zgładzić naszą rasę.
Czy będziecie walczyć w Dzikiej Wojnie?”
Odpowiedź była mocna — wszyscy wiwatowali i wyli, okazując mi swoje poparcie. Skinąłem raz głową i pomachałem, po czym zszedłem ze sceny.
Starszy mężczyzna poklepał mnie po ramieniu i ruszył ze mną, machając do tłumu wilkołaków, gdy przechodziliśmy.
„Świetnie ci poszło, Keegan” — wyszeptał mi do ucha mój wuj.
„Dzięki, Eric” — odpowiedziałem cicho.
Było mi gorąco i niedobrze, głowa mi się kręciła. Sianie nienawiści było czymś, w czym byłem dobry, ale nie czymś, co lubiłem.
Taki właśnie byłem. Keegan Stone, człowiek, który podsycał nienawiść i rozlew krwi.
I nienawidziłem się za to.














































