Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Nasza miłość jest jak rzucanie po omacku

Nasza miłość jest jak rzucanie po omacku

Autorzy
Haley Tew
Lektury
17,4K
Rozdziały
23
Autorzy
Haley Tew
Lektury
17,4K
Rozdziały
23
🏈Historie sportowe👱🏽‍♀️Nastolatki⚔️Od wrogów do kochanków🏃🏿‍♂️Sportowcy👩🏽‍🎓Studenci🏙️Współczesne💕Romantyczne👩‍❤️‍💋‍👨 Young Adult

Veronica „Ronnie” dzieli czas między szkołę, fotografię i opiekę nad młodszym rodzeństwem – do momentu, gdy spór z pewnym siebie gwiazdorem futbolu, Rossem Fosterem, przeradza się w układ dotyczący korepetycji o wysoką stawkę, z którego nie ma ucieczki.

Podczas gdy jej najlepsza przyjaciółka Elle wciąga ją w chaos szkolnych imprez, a uroczy i popularny Lane nagle zaczyna zabiegać o jej względy, Ronnie trafia w samo centrum uwagi, której nigdy nie pragnęła – i w sam środek rywalizacji, która staje się aż nazbyt osobista.

Rozdział 1: Rozdroża

„Ronnie, wstawaj!” Głos mojej mamy przeciął zimne powietrze, niosąc się echem z kuchni na dole niczym budzik, którego nigdy nie nastawiłam.
Z jękiem zrzuciłam z siebie ciepłe koce, natychmiast tego żałując, gdy ogarnął mnie chłód kolejnej niekończącej się jesieni w Ohio. Był październik w Canton, co oznaczało: tak, zaczynało się robić potwornie zimno.
Tak wyglądał każdy szkolny poranek: mama krzyczała. Ja udawałam, że już dawno nie śpię. Łapałam pierwszy lepszy ciuch. Powtarzać aż do matury.
Zeszłam potykając się po schodach, w bluzie założonej w połowie, z bałaganem na głowie, i przywitał mnie znajomy zapach kawy oraz poranna rutyna taty.
„Dzień dobry, zuchu”, powiedział tata zza gazety, pociągając łyk z kubka niczym jakiś relikt minionej epoki.
Siedział przy kuchennym stole w swoim standardowym mundurku: granatowa koszulka polo, spodnie khaki i wypolerowane czarne buty — styl dyrektora banku. Jego ciemne włosy zaczynały siwieć, a możecie mi wierzyć, że wypominałam mu to przy każdej możliwej okazji.
„Wiesz, że możesz to czytać na telefonie, prawda?”, mruknęłam, wyciągając z lodówki napój energetyczny.
„Jasne”, odpowiedział, opuszczając gazetę. „Ale jest coś wyjątkowego w czuciu druku pod palcami”.
Przewróciłam oczami. „Okej, dziadku Gutenberg”.
Zaśmiał się niezrażony, a ja podeszłam do miejsca, gdzie przy blacie siedziała mama. Okulary spoczywały jej na nosie, gdy przeklikiwała zamówienia dla „Maggie’s Shirts” – swojej firmy produkującej spersonalizowane koszulki. W jeden dzień potrafiła stworzyć wszystko, od urodzinowego t-shirtu po pełną kolekcję na wieczór panieński. Szczerze mówiąc, była swoistą superbohaterką.
„Jakie dziś zamówienia?”, zapytałam, jedną ręką masując jej ramiona, a drugą popijając swój napój.
„Koszulki sportowe. Jakaś duża rodzina jedzie do Disneya. Jestem zasypana robotą”, odpowiedziała, nawet nie podnosząc wzroku. „Myślisz, że mogłabyś zabrać Parkera i Avery do parku po szkole? Bonnie nawaliła”.
Czas na maślane oczy. Klasyczne zagranie mamy.
Westchnęłam dramatycznie, choć wiedziałam już, że ulegnę. „Ta, okej. Zrobię to”.
Pocałowała mnie w dłoń. „Jesteś skarbem. Dziękuję, kochanie”.
I właśnie w ten sposób zostałam awansowana ze starszej siostry na szofera na pół etatu.
„Parker! Avery! Zbieramy się!”, zawołałam.
Poznajcie bliźniaki chaosu. Byli dwujajowi, ale jakimś cudem wyglądali na bardziej podobnych do siebie niż większość jednojajowych bliźniąt. Włosy Parkera były ułożone na żel w jego typowe kolce, bo zaklinał się, że to imponuje dziewczynom. Avery miała na sobie błyszczącą sukienkę, jakby szła na bal maturalny, a nie do trzeciej klasy.
Parker w zasadzie wskoczył na tylne siedzenie mojego Tahoe, którego pieszczotliwie nazywałam Riderem. Avery natomiast zapięła pasy niczym ta odpowiedzialna bliźniaczka, za którą lubiła uchodzić.
„Elegancko wyglądasz, Parker”, rzuciłam żartem, wsuwając się na fotel kierowcy i rzucając plecak na siedzenie pasażera. „Jakiś wielki dzień?”
Zaczerwienił się. „Rylee może mnie zobaczyć”.
Avery zaczęła cmokać. Prawie wyplułam swój napój, zaciskając dłonie mocniej na kierownicy.
***
Podstawówka Canton Elementary znajdowała się dwie minuty od liceum. Plusy życia w mieście tak małym, że gdy kichałeś, ktoś po drugiej stronie miasta mówił ci „na zdrowie”.
Po odwiezieniu dzieciaków pojechałam do mojej szkoły-łamane-przez-drugi-dom-łamane-przez-więzienie: Canton High.
Elle Jenkins, moja najlepsza przyjaciółka z czasów pieluch, machała w powietrzu obiema rękami, jakby próbowała zatrzymać ruch na parkingu.
„Wow, wow! Zwolnij!”, wrzasnęła.
Przewróciłam oczami, przyzwyczajona do jej taktyk, i zaparkowałam na swoim miejscu – tym samym, na którym parkowałam od zrobienia prawa jazdy. Tradycja.
Elle była w zasadzie chodzącą neonką. Sięgające ramion blond włosy, błyszczące niebieskie oczy, piegi tańczące na policzkach. Całkowita energia księżniczki Disneya. Naturalnie, rzucała na kolana każdego faceta w promieniu dziesięciu mil.
„Można by pomyśleć, że gdy prawie potrąci cię samochód, nauczysz się nie stać na środku drogi”, mruknęłam, wysiadając.
„Niebezpieczeństwo to moje drugie imię”, powiedziała, kręcąc się w kółko. „Elle Danger Jenkins”.
„Skończyłaś swój projekt z lewitacją na fotografię?”, zapytałam, gdy wchodziłyśmy do środka.
Zamrugała, zatrzymując się w połowie obrotu. „Czekaj… jaki projekt?”
Jęknęłam. „Miałaś na to dwa tygodnie”.
Wzruszyła ramionami. „Typowa blondynka”.
Nawet nie byłam zła. Byłam raczej pod wrażeniem jej konsekwencji.
***
Lekcja chemii była swoim typowym kręgiem piekieł, dopóki drzwi się z hukiem nie otworzyły.
KJ i Ross weszli luzackim krokiem, spóźnieni dziesięć minut i zalani potem, jak zgadywałam, po porannym treningu. Kilka dziewczyn zachichotało. Ja spochmurniałam.
„Witajcie, KJ i Ross”, powiedział pan Truman z zirytowanym westchnieniem.
KJ posłał mu swój uśmiech chłopaka z sąsiedztwa. Ross tylko uśmiechnął się kpiąco.
Ross Foster: złoty chłopak tej szkoły. Gwiazda dosłownie każdego sportu, przyszły zawodnik pierwszej dywizji, chodzące ego. Jedyną czerwoną flagą większą niż jego fryzura była jego osobowość.
Jego pot kapał na podłogę. Obrzydlistwo. Gdybym ja tak się spóźniła, dostałabym kozę. Kiedy zrobił to Ross? Nauczyciele wręczali mu puchar. Nienawidziłam go od przedszkola, i to nie w taki uroczy, rodem z komedii romantycznych sposób.
O nie. Miałam na myśli taką autentyczną, życzącą-mu-wpadnięcia-w-dziurę-w-drodze nienawiść. Zwłaszcza po tym, jak nazwał mnie Kujonką Ronnie przed całą szkołą podczas ceremonii rozdania nagród.
Tak, pamiętałam to. Tak, wciąż byłam o to zgorzkniała. Nie, nie zamierzałam mu odpuścić.
***
„Proszę?”, błagała Elle podczas lunchu, wciskając mi w ręce swój projekt fotograficzny.
Westchnęłam, biorąc kęs mojej kanapki z masłem orzechowym i dżemem, jedynej, jaką kiedykolwiek potrafiłam zrobić. „Znowu zapomniałaś?”
Uśmiechnęła się szeroko. „Ale ty jesteś w tym taka dobra!”
Pomogłam jej. Oczywiście. Tak jak zawsze.
KJ przyszedł, pocałował Elle w policzek, kiwnął głową w moją stronę i opadł obok niej jak golden retriever. Był uroczy, słodki i zdecydowanie zbyt dobry na przyjaźń z Rossem.
„Idziecie na piątkowy mecz futbolu?”, zapytał.
Spojrzałam na niego, jakby przemawiał w obcym języku. „Jaki mecz?”
Elle mnie kryła. „Będziemy tam! Największe fanki!”
Przewróciłam oczami, wyrzuciłam swoje śmieci i w myślach dodałam „szkolny futbol” do rosnącej listy rzeczy, na które nigdy się nie pisałam.
***
Po szkole odebrałam bliźniaki. Parker aż promieniał.
„Zauważyła mnie! Rylee zwróciła uwagę na mój strój!”
Avery zapiszczała na widok huśtawek, gdy zbliżaliśmy się do parku, wyciągając ramiona, jakby chciała przytulić powietrze.
Ale wtedy…
„Zapiszcie się do Baseball-Ready!”, zawołał jakiś głos.
Znałam ten głos. Wolałabym zostać rozszarpana przez stado kaczek.
Parker popędził do stoiska, jakby to był Disneyland. I tam stał on – cholerny Ross Foster, w czerwonym polo i czapce z daszkiem, obsługujący składany stół, jakby był właścicielem tego parku.
„Cześć, mały”, powiedział, uśmiechając się do Parkera. „Chcesz dołączyć do Baseball-Ready?”
Zostałam w tyle z założonymi rękami, patrząc na ulotkę.
„Och, Ronnie. Nie widziałem cię”, powiedział Ross ze sztucznym zaskoczeniem, ociekając sarkazmem.
Nawet na niego nie spojrzałam. „O czym jest ten program?”
„To tylko coś, co pomaga chłopakom w jego wieku rozwijać umiejętności. Buduje pewność siebie”, powiedział. Następnie, uśmiechając się cwaniacko, dodał: „Może nawet tobie pomógłby z koordynacją wzrokowo-ruchową”.
Posłałam mu mordercze spojrzenie. „Przezabawne. Dręczysz każdego, czy tylko tych, których nienawidzisz od przedszkola?”
Jego uśmiech się poszerzył. „Och, pamiętałaś”.
Odwróciłam się, ciągnąc za sobą bliźniaki.
„Czekaj, kujonko! Nie zapomniałaś o mojej pracy domowej z matmy?”, krzyknął za mną.
Nie odwróciłam się. Po prostu uniosłam rękę, ze środkowym palcem stanowczo wymierzonym w powietrze – ale tylko metaforycznie. Ponieważ Ross Foster mógł być złotym chłopcem tej szkoły. Ale dla mnie? Był iskrą zapalającą każdy pożar, którym zamierzałam puścić wszystko z dymem.

Odkryj Galateę

Podarunek Artemisa Księga 4Złapać Quincy 2: Narodziny łowcówZwiązani przeznaczeniem Tom 1: Płomień i KiełDla Ciebie wszystko Książka 2Ogień przeznaczenia Księga 2

Najnowsze publikacje

Wrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicęTak, panie Knight. Księga 4: Część druga

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 160

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 61

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 72