Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Niewidzialna dziewczyna

Niewidzialna dziewczyna

Autorzy
Talissa O'Shrigar
Lektury
17,2K
Rozdziały
39
Autorzy
Talissa O'Shrigar
Lektury
17,2K
Rozdziały
39
🏈Historie sportowe👱🏽‍♀️Nastolatki🏃🏿‍♂️Sportowcy👩🏽‍🎓Studenci🏙️Współczesne🏒Hokeiści👩‍❤️‍💋‍👨 Young Adult

Summer jest zdeterminowana, by przemknąć przez ostatni rok nauki niezauważona, dbając o to, by jej życie pozostało uporządkowane, ciche i wolne od dramatów. Nowa szkoła, nowe zasady, żadnych rozpraszaczy. Proste… dopóki nie wpada na Jake’a, gwiazdę hokeja, który jest w równym stopniu ucieleśnieniem uroku, co chaosu. Ich pierwsze spotkanie jest niefortunne, ich przekomarzania ostrzejsze, niż się spodziewała, a jego obecność – niemożliwa do zignorowania.

Powoli jej starannie nakreślone plany zaczynają pękać, gdy zostaje wciągnięta w świat późnych nocy, lojalnych przyjaźni i uczuć, na które wcale się nie pisała. Im bardziej się opiera, tym bliżej on się znajduje. Czy naprawdę może pozostać niewidzialna, gdy ktoś dostrzega ją tak wyraźnie?

Rozdział 1

SUMMER

Spojrzałam w lustro i uznałam, że podoba mi się to, co widzę. Miałam na sobie luźne dżinsy, dużą szarą bluzę z kapturem, a pod spodem zwykłą koszulkę. Zero makijażu. Moje długie, brązowe włosy, które zazwyczaj falowały i prawie się kręciły, związałam w kucyk. Wszystko po to, żeby pozostać niewidzialną.
Dziś był pierwszy dzień mojego ostatniego roku w kolejnej nowej szkole. Nie miałam najmniejszej ochoty szukać przyjaciół. Chciałam po prostu przetrwać tych kilka miesięcy, a potem wreszcie wyjechać na studia.
Westchnęłam ciężko. Gdyby tylko Chris tu był i mógł mi w tym pomóc.
Tata wyszedł do pracy wczesnym rankiem. Jako lekarz często pracował na zmiany. Nasze mieszkanie nie było duże, ale w zupełności wystarczało dla naszej dwójki.
Zamiast domu, wybraliśmy mieszkanie z tarasem w ładnej okolicy, gdzie w holu siedział portier. Szybko zjadłam śniadanie, wsiadłam do mojego starego, wysłużonego samochodu i pojechałam do szkoły.
Miałam już swój plan lekcji i numer szafki, więc nie musiałam bezcelowo stać na korytarzu. Szkoła wyglądała dokładnie tak samo jak moja poprzednia. Pod ścianami stały rzędy szafek, uczniowie ze sobą rozmawiali, a pary były do siebie przyklejone. Do dzwonka zostało tylko kilka minut, więc poszukałam swojej sali.
Przy wejściu o ścianę opierał się ciemnowłosy chłopak, który namiętnie całował się z dziewczyną. Przeszłam obok nich do klasy. Kilku uczniów siedziało już na swoich miejscach.
Matematyka. Gdybym usiadła z przodu lub na środku, rzucałabym się w oczy, więc starałam się znaleźć mało widoczne miejsce. Mój wzrok padł na krzesło w najdalszym rogu.
Nie było na nim plecaka, leżał tylko na krześle obok, więc wsunęłam się do ostatniego rzędu. Wyciągnęłam książkę i uśmiechnęłam się na widok czytanej historii, ale ktoś nagle zatrzymał się obok mnie.
— Zazwyczaj nikt nie siedzi w tym rogu — odezwał się niski głos.
Podniosłam wzrok. Wysoki, czarnowłosy chłopak w dżinsach i granatowej bluzie patrzył na mnie, najwyraźniej poirytowany moją obecnością. Kształt jego oczu sugerował azjatyckie pochodzenie.
— Eee… — zająknęłam się. — Na tym krześle nie było torby. Naprawdę nie chciałam się kłócić już pierwszego dnia.
— Nowa? — zapytał, taksując mnie wzrokiem. Potem rzucił plecak na podłogę i usiadł obok mnie.
— Tak — rzuciłam szybko. — Mogę się przesiąść. Spróbowałam wstać, ale on ani drgnął, blokując mi drogę.
— Nie ma już innych wolnych miejsc — rzucił i włożył do uszu słuchawki.
Więc zostałam, starając się skurczyć w sobie, zdeterminowana, żeby nikomu nie przeszkadzać. W bluzie było mi jednak za gorąco, więc ostrożnie ją zdjęłam. Zerknął na mnie, po czym odwrócił głowę w stronę nauczyciela, który właśnie wszedł do klasy.
Wysoki, łysiejący mężczyzna położył teczkę na biurku i zaczął chodzić między ławkami. — Nie traćmy czasu — zaczął, kładąc przed każdym kartkę. — Nie ma to jak sprawdzian, żeby zobaczyć, ile zapomnieliście przez lato. Zaśmiał się z własnego żartu.
Po klasie rozszedł się jęk zawodu. Wyciągnęłam długopis i czekałam na swój test. Kiedy nauczyciel zauważył mnie w rogu, zmierzył mnie wzrokiem, a potem spojrzał na chłopaka obok.
— Wreszcie trochę spokoju, panie Thompson? — rzucił z przekąsem, kładąc testy przed nami obojgiem.
Thompson. Przynajmniej teraz znałam jego nazwisko.
Test był dość łatwy. Zwykła algebra, nic, czego bym wcześniej nie przerabiała. Skończyłam w dwadzieścia minut, a resztę lekcji spędziłam na czytaniu książki. Starałam się ignorować to, że Thompson co chwilę na mnie zerkał.
Kiedy zadzwonił dzwonek, szybko się spakowałam. Chciałam wymknąć się z sali, zanim ktokolwiek mnie zaczepi. Ale Thompson był szybszy.
— Nie jesteś stąd — stwierdził, zrównując ze mną krok, gdy wychodziliśmy z klasy.
— Nie — odparłam, patrząc prosto przed siebie. — Dopiero się wprowadziłam.
— Skąd przyjechałaś?
Zawahałam się. Im mniej ludzie o mnie wiedzieli, tym lepiej. — Ze Wschodniego Wybrzeża.
Pokiwał głową, jakby to wszystko wyjaśniało. — No cóż, witaj w piekle.
Mimo wszystko prawie się uśmiechnęłam. Prawie.
Podczas okienka schowałam się w bibliotece, czekając na przerwę na lunch. Przyniosłam własne jedzenie, ale znalezienie miejsca do siedzenia nie było łatwe. Wczesne przyjście na stołówkę nic nie dało. Grupy już pozajmowały swoje stoliki, a siedzenie z niewłaściwą paczką oznaczało więcej uwagi niż jedzenie w samotności.
Na szczęście znalazłam z tyłu pusty, długi stół z ławkami po obu stronach. Usiadłam na samym brzegu. Wydało mi się dziwne, że nikt tam nie siedział, ale pomyślałam, że może w końcu uśmiechnęło się do mnie szczęście.
Myliłam się.
Zdążyłam ledwie odpakować jedzenie, gdy na stołówkę wparowała głośna grupa chłopaków. Towarzyszyły im dwie dziewczyny. Kiedy mnie zauważyli, nagle się zatrzymali. Wymienili spojrzenia, po czym dwóch z nich ruszyło prosto na mnie i stanęło po obu moich stronach.
— A ty kim właściwie jesteś? — zażądał odpowiedzi jeden z nich. Cała stołówka ucichła.
— Eee… — wyjąkałam, zbierając swój lunch.
— Mark, Connor, dajcie jej spokój — rozległ się głos od strony drzwi. Thompson. No jasne. Podszedł do nas pewnym krokiem. — Panna Eee… to nasza nowa uczennica — zaśmiał się.
— Ale ona siedzi przy naszym stole — zaprotestował jeden z chłopaków.
— Nikt nigdy nie siedzi po tej stronie. — Thompson machnął na to ręką i usiadł. — Siadajcie, mamy sprawy do obgadania.
Dwaj chłopcy niechętnie przeszli na drugą stronę stołu. Westchnęłam i wróciłam do jedzenia. Z ich rozmowy szybko wywnioskowałam, że był to stół drużyny hokejowej.
W starej szkole też grałam w hokeja, ale drużyny dziewcząt nigdy nie cieszyły się takim samym uznaniem. Dlatego wolałam po prostu milczeć i słuchać.
Po południu wypytywałam w pokoju nauczycielskim o kółko matematyczne. Okazało się, że rozwiązano je lata temu z powodu braku chętnych. Wspaniale. Wylądowałam w szkole pełnej idiotów.
Kolejna lekcja nie przyniosła żadnych niespodzianek. Znowu usiadłam z tyłu i znowu zastałam obok siebie tego samego chłopaka. Tym razem zdjął bluzę, odsłaniając koszulkę drużyny hokejowej Frosting Wolves.
Słaba drużyna. Ponownie posłał mi niechętne spojrzenie, ale nic nie powiedział.
Chłopak siedzący przed nami odwrócił się. — Hej, Jake — uśmiechnął się kpiąco. — Nie wierzę, że oddałeś jakiejś lasce miejsce swojego plecaka. Ale trzeba przyznać, że jest niezła.
Jake, więc tak miał na imię, wyszczerzył zęby. — Pachnie lepiej niż mój plecak. Jest tu nowa. Dajmy jej chociaż jeden dobry dzień — powiedział, a jego kolega parsknął śmiechem.
Wcisnęłam się głębiej w krzesło, żałując, że nie mogę z powrotem założyć bluzy, ale wciąż było mi za gorąco. Na szczęście do klasy wszedł nauczyciel i rozpoczęła się lekcja angielskiego.
Cóż, ci uczniowie z pewnością nie byli kolejnym pokoleniem geniuszy. Większość z nich nie potrafiła odpowiedzieć na najprostsze pytania nauczyciela, więc po jakimś czasie sama zaczęłam podnosić rękę. Chciałam tylko tego, żebyśmy mogli w końcu iść dalej.
— Fantastycznie — mruknęła dziewczyna siedząca przede mną. — Kolejny kujon w naszej szkole. Kilku uczniów w pobliżu zachichotało cicho, uważając, żeby nie przyciągnąć uwagi nauczyciela.
Tyle wyszło z mojego bycia niewidzialną.
Po lekcjach nie spieszyłam się do domu. Tata był w pracy i i tak siedziałabym sama, więc postanowiłam pouczyć się w bibliotece. Szłam korytarzem, rozwieszając wydrukowane wcześniej ulotki o naborze do kółka matematycznego. Wtedy zauważyłam szkolne trofea i stare zdjęcia w gablotach.
Tata też chodził do tej szkoły. Też grał w hokeja. Zaczęłam więc przeglądać zdjęcia w poszukiwaniu odpowiednich roczników.
— Czemu się tak przyglądasz?
Głęboki głos odezwał się za moimi plecami, aż podskoczyłam. To był Jake.
— Eee… niczemu — odpowiedziałam, odwracając się. Na ramieniu miał przewieszoną torbę sportową.
— Wystraszyłem cię? — zapytał z cwaniackim uśmiechem, po czym kontynuował, zanim zdążyłam odpowiedzieć. — Co ty tu robisz? Co to za papiery w twojej dłoni?
— Idę do biblioteki się uczyć, a po drodze rozwieszam ulotki. Mam nadzieję, że uda mi się reaktywować kółko matematyczne — powiedziałam z lekkim uśmiechem i ruszyłam w stronę biblioteki.
— Uczysz się w swój pierwszy dzień? — rzucił żartobliwie, idąc obok mnie.
— Powtarzam tylko to, co było dzisiaj — odparłam. — A ty nie powinieneś gdzieś teraz być? — zapytałam, zerkając na jego torbę.
— Skończyłem na dziś — powiedział. — Miałem trening skoro świt. A ty dlaczego nie wracasz do domu?
— Nie ma znaczenia, gdzie jestem sama — mruknęłam. Jake wyglądał, jakby chciał coś powiedzieć, ale korytarzem poniósł się ostry głos.
— Jake!
To była ta sama dziewczyna, która wcześniej nazwała mnie kujonem. Najwyraźniej to jego dziewczyna.
— Miłej zabawy — powiedziałam szybko i wślizgnęłam się do biblioteki, podczas gdy Jake ruszył w jej stronę.

Odkryj Galateę

Dotyk kruka Księga 2Lato w naszych kościachBurze i Cienie Księga 2: Cień BurzyNie kochaj mnieSeria Stado Greystone Ridge Książka 2

Najnowsze publikacje

To, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate Alfy

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 36

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8

Czekające

by Martita

liczba książek: 11