
NORSE
Autorzy
Lulu Waters
Lektury
1,9M
Rozdziały
61
Prolog
RUNA — 15 LAT WCZEŚNIEJ
NOWA ANGLIA, USA
Kiedy ogień wesoło trzaska w kominku, wskakuję do łóżka. Z niecierpliwością czekam na moją ulubioną bajkę na dobranoc.
Babcia Naynay opowiada najlepsze historie na świecie. Jednak ta o Królowej Wikingów jest absolutnie najwspanialsza.
„Opowiedz mi więcej o królach i ich królowej, babciu!” Podskakuję radośnie na łóżku, żeby zwrócić na siebie jej uwagę.
Z cichym śmiechem i ciepłym uśmiechem babcia podchodzi bliżej. Siada na skraju mojego łóżka. Pachnie ciasteczkami i cukrem. To moje dwa ulubione przysmaki.
Jej okulary odbijają blask ognia. Przez to wygląda trochę strasznie, ale wiem, że to wciąż ona.
Pobyt u babci to moja ulubiona rzecz na świecie. Opowiada mi przeróżne historie ze swojej ojczyzny, a ja mogę spać w tym pokoju. Jest on pełen książek i starych przedmiotów z czasów wikingów.
Powiedziałam babci, że będę się tym zajmować, kiedy dorosnę. Ona zawsze się śmiała, ale ja mówiłam prawdę.
„Na czym skończyłyśmy?” – pyta, otulając mnie kołdrą, gdy opadam na miękką poduszkę.
„Opowiadałaś mi o królowej z trzema kropkami za uchem. I o tym, jak jej trzej królowie przybyli, żeby ją uratować”.
Tak mi się przynajmniej wydaje. Słyszałam tę historię w kilku różnych wersjach, więc nie jestem do końca pewna.
Babcia podnosi palec, kiwa głową i chichocze. „A tak, tak, tak. Już sobie przypominam. Trzej królowie kłaniali się do jej stóp każdego wieczoru. Dawali jej wszystko, czego tylko pragnęła”.
„Och, jak ci królowie ją kochali. Ich miłość była najsilniejsza na całym świecie. Nikt i nic nie mogło ich rozdzielić. Czy mówiłam ci już, że byli bratnimi duszami?”
Kręcę głową i ponownie zanurzam się w opowieści. Wyobrażam sobie królową siedzącą na tronie i otaczających ją królów, którzy patrzą na nią z podziwem.
Założę się, że była najlepszą królową w historii. Była sprawiedliwa i miła, ale też silna i waleczna. Żadna inna wioska ani plemię nie odważyło się z nią zadrzeć.
„Och tak. Trzej królowie zawsze odnajdują swoją królową w każdym nowym wcieleniu. Ale ta historia zaraz zmieni swój bieg i wszyscy się nawzajem stracą”.
„Zły czarownik wziął ich sobie na cel i rzucił na nich klątwę” – mówi babcia groźnym głosem, od którego włosy stają mi dęba na karku.
„Nie!” – piszczę, kręcąc głową. Wyobrażam sobie złego czarownika z kurzymi kośćmi na szyi. Jest pomalowany czarną i białą farbą, zupełnie jak ten z mojej ulubionej książki o wikingach.
Jest straszny i podły. To najgorsza postać z nich wszystkich.
„Naprawdę to zrobił, przysięgam. Skazał ich na wieczną rozłąkę. Widzisz, czarownik był zazdrosny o miłość, która ich łączyła”.
„Nie mógł już na to patrzeć i chciał zniszczyć ich więź. Rzucił więc klątwę na królów, a królową odesłał. Bardzo, bardzo daleko”.
„Ale oni go pokonali, prawda?” – pytam z nadzieją, że zły czarownik jednak nie wygrał.
Królowa i jej królowie są silniejsi, prawda?
„Obawiam się, że nie, kochanie. Widzisz, chociaż królowa jest bardzo potężna, nie ma tak wielkiej magicznej mocy jak czarownik”.
„Z kolei jej królowie mieli do obrony przed magią tylko zwykłą ludzką broń”.
Strach przebiega mi po plecach. Wsłuchuję się w każde słowo tej opowieści. „Co się z nimi stało, babciu?”
„Trudno powiedzieć to na pewno. Opowieści, które słyszałam od mojej własnej babci, mówią, że królowa została wygnana do zupełnie innego czasu i miejsca. Jej królowie musieli żyć wiecznie bez niej”.
„Niektórzy twierdzą, że królowie nadal żyją. Pracują i mieszkają wśród nas jak zwykli ludzie. Jednak po królowej nie ma ani śladu”.
Serce mnie boli na samą myśl o nich. Muszą żyć bez swojej królowej na zawsze? Przecież to bratnie dusze! „Babciu, oni muszą jakoś pokonać tego czarownika!”
Babcia uśmiecha się i głaszcze mnie po głowie. „Obawiam się, że jest tylko jeden sposób na pokonanie czarownika. Królowie muszą odnaleźć swoją królową i amulet run, aby wszyscy mogli wrócić do domu”.
„Co zrobią, kiedy tam dotrą?”
Wzruszając ramionami, wstaje i całuje mnie w czoło. „W tym miejscu historia się kończy, moje drogie dziecko. Królowie nigdy nie odnaleźli swojej królowej ani amuletu, więc nie potrafię ci powiedzieć”.
„Ale założę się, że znaleźliby sposób, aby raz na zawsze pokonać tego podłego, złego czarownika”. Puszcza do mnie oko.
Kiwam głową, a potem wydymam usta. Myślę o tym, jak czarownik wszystko zepsuł. „Cóż, to wcale nie jest sprawiedliwe. Oni zasługują na szczęśliwe zakończenie, babciu”.
Jestem zła. Chociaż to moja ulubiona historia, smuci mnie, że królowie jeszcze nie znaleźli swojej królowej. Złoszczę się też, że czarownikowi uchodzą na sucho jego złe uczynki.
„Och, słońce, wszyscy chcemy, żeby żyli długo i szczęśliwie, ale to jeszcze nie nastąpiło”. Podchodzi do drzwi i gasi światło. „A teraz kładź się spać”.
Ale zanim zdąży wyjść, pytam: „Jak oni w ogóle znajdą swoją królową?”
Ciepły uśmiech pojawia się na jej ustach. „Niektórzy mówią, że kluczem jest legenda. Ich królowa będzie miała włosy białe jak śnieg i serce ogromne jak ocean. Oraz te trzy małe...”
„Kropki za uchem!” – dokończam z wielkim przejęciem.
Babcia się śmieje. „Zgadza się. A teraz śpij, kochanie”. Po tych słowach znika w drzwiach.
Wpatruję się w tańczące cienie, które ogień z kominka rzuca na sufit. Nie mogę przestać myśleć o królowej. Dokąd została wygnana? Może mogłabym pomóc w jej poszukiwaniach.
Skoro jest tak potężną królową, jak mówią legendy, to dlaczego wciąż jej nie odnaleziono?
Potem myślę o królach i o tym, że bez niej z pewnością wiedli strasznie smutne i samotne życie.
Odwracam się twarzą do ściany. Zamykam ciężkie powieki, ale nadal myślę o tej historii.
Kobieta o włosach białych jak śnieg. Potrafię ją sobie wyobrazić. Tańczy na łące, a jej białe włosy swobodnie powiewają za nią.
Kiedy dorosnę, pomogę królom odnaleźć ich królową. Nawet gdyby to miała być ostatnia rzecz w moim życiu.














































