
Obsesja Książka 3
Autorzy
Lektury
125K
Rozdziały
14
Rozdział 1
Księga 3
Wysiadając z samolotu na międzynarodowym lotnisku McCarran, Mira Singh natychmiast została otoczona hałasem automatów do gier i jaskrawym blaskiem neonów. Minęło mnóstwo czasu, odkąd ostatnio gdzieś podróżowała, a już na pewno nigdy nie robiła tego bez swojego przyrodniego brata, Jahana, więc całe to przeżycie było ekscytującą mieszanką niepokoju i podekscytowania.
Pani Morris, jej dochodząca opiekunka do dzieci i dawna sąsiadka, z radością zgodziła się zająć Jahanem tak długo, jak Mira będzie potrzebowała. Starsza kobieta uważała, że gonienie za miłością to niesamowicie romantyczna sprawa, a Mira miała nadzieję, że Nicholai podzieli to przekonanie.
Przyjechała do Vegas, żeby przeprosić i odzyskać jego zaufanie, ale wiedziała, że z kimś takim jak Nicholai Bach nie będzie to łatwe. Tak jak ostrzegała ją Natasha, Mira naprawdę go zraniła — tak bardzo, że wyjechał ze stanu, żeby zająć się swoimi interesami gdzie indziej.
Przejście przez lotnisko zajęło jej trochę czasu, a potem wsiadła do pierwszej dostępnej taksówki, kierując się do jednego z najpopularniejszych hoteli i kasyn na Vegas Strip — należącego do Nicholaia. Zarezerwowała pokój wcześniej, nie chcąc niczego zakładać, jeśli chodzi o to, jak ją przyjmie.
Mira wciąż nie mogła uwierzyć, jak bardzo wszystko zepsuła między nimi. Kompletnie go źle odczytała, zakładając, że jest po prostu bogatym playboyem, który nie ma nic lepszego do roboty niż bawić się światem jak własną planszą Monopoly. Nie mogła się bardziej mylić.
Okazało się, że był sierotą.
Trochę się o nim dowiedziała. Jego przeszłość nie była trudna do odkrycia — sam jej nie ukrywał. Wręcz przeciwnie, wykorzystał swoje pochodzenie jako trampolinę do sukcesu i źródło inspiracji dla innych dzieci takich jak on.
Od trzeciego roku życia był przerzucany z jednego domu zastępczego do drugiego, nigdy nie zostając w jednym miejscu dłużej niż rok. Do osiemnastki był już całkowicie skupiony na tym, żeby zarobić swój pierwszy milion przed dwudziestym pierwszym rokiem życia.
Media go uwielbiały. Był wystarczająco intrygujący, by trafiać na nagłówki na całym świecie, i wystarczająco przystojny, by zdobić okładki magazynów o celebrytach. Miał opinię playboya, ale z tego, co się dowiedziała, daleko mu było do tej łatki.
Całą podróż samolotem spędziła na układaniu przeprosin. Pierwszym wyzwaniem było jednak sprawić, żeby w ogóle chciał się z nią zobaczyć. Nie zamierzała się wstydzić błagania, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Natasha odegrała kluczową rolę w zorganizowaniu wszystkiego. Ich relacja zaczęła się burzliwie, bo Natasha była nie tylko szefową Miry, ale także byłą dziewczyną Nicholaia. Sytuacja się uspokoiła, kiedy Natasha zorientowała się, że zainteresowanie Nicholaia jej stażystką jest szczere i odwzajemnione.
Natasha znała też harmonogram Nicholaia. Przez cały dzień miał być zajęty spotkaniami, ale wieczorem spodziewano go w jego klubie nocnym. Mira liczyła, że luźna atmosfera i obecność alkoholu na tyle osłabią jego obronę, że nie odprawi jej od razu.
Taksówka wysadziła ją pod hotelem. Mira zameldowała się i zaczęła mentalnie przygotowywać na nadchodzący wieczór.
***
Tego wieczoru Mira szykowała się powoli i starannie.
Wybrała małą czarną, która opinała jej krągłości, podkreślając wąską talię i szerokie biodra. Sukienka kończyła się w połowie uda i miała dekolt wiązany na szyi. Ciemnobrązowe włosy zostawiła rozpuszczone — falami opadały na nagie ramiona. Przydymiony eyeliner, ciemnoczerwone usta i złote kolczyki-żyrandole dopełniły całości.
Sukienka była prosta, ale ją odmieniała. Dwunastocentymetrowe szpilki sprawiały, że wyglądała na wyższą, a jej opalone nogi wydawały się dłuższe. Ledwo rozpoznawała oszałamiającą kobietę patrzącą na nią z lustra.
Skoro był nią zainteresowany w zwykłym uniformie kelnerki, nie ma opcji, żeby się jej teraz oparł.
Wiedziała, że miała rację, kiedy głowy się odwracały, a gwizdy i zaczepki towarzyszyły jej, gdy przechodziła obok długiej kolejki przed klubem nocnym.
Natasha zadbała o to, żeby jej nazwisko było na liście, ale okazało się to zbędne. Potężny bramkarz zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów i natychmiast odsunął barierkę, pozwalając jej ominąć kolejkę i wejść do klubu.
Mira posłała mu wdzięczny uśmiech i weszła do środka.
Klub tętnił pulsującym rytmem muzyki tanecznej.
Mira zatrzymała się, żeby oczy przyzwyczaiły się do mrocznego, zamglonego wnętrza. Przez lasery i morze tańczących ciał dostrzegła DJ-a w kabinie na drugim końcu parkietu.
Na środku parkietu stał podświetlany okrągły bar, przyciągający gości jak ćmy do światła. Podeszła, żeby zamówić drinka, licząc, że odrobina alkoholu doda jej odwagi.
Niecałe pięć minut później popijała martini i rozglądała się po klubie. Natasha powiedziała jej, że Nicholai zwykle przesiaduje w strefie VIP na górnym poziomie. I rzeczywiście, kiedy podniosła wzrok, dostrzegła jego ciemne włosy i ostro zarysowaną szczękę. Żołądek ścisnął jej się na jego widok.
Zapierał dech w piersiach.
Nic dziwnego, że dwie kobiety wisiały na każdym jego słowie. Jedna dotykała jego ramienia, a druga co chwilę posyłała mu zalotne uśmiechy.
Nie widziała dokładnie jego twarzy, ale sztywna postawa sugerowała, że czuje się nieswojo. Uznała to za dobry znak — nie odwzajemniał ich zalotów.
Ośmielona, wypiła drinka jednym łykiem, odstawiła szklankę na bar i wyprostowała ramiona.
To było to.
Przecisnęła się przez tłum i dotarła do strefy VIP, gdzie stało dwóch potężnych bramkarzy. Zmierzyli ją podejrzliwym wzrokiem, kiedy się zbliżyła.
„Przyszłam do pana Bacha”, powiedziała, starając się, żeby jej głos brzmiał pewnie.
Nie zareagowali.
Zmarszczyła brwi. Pewnie słyszą to bez przerwy. Zmieniła podejście.
„Mamy dzisiaj spotkanie”, powiedziała pogodnie. „Po prostu go zawołajcie, potwierdzi.”
Nadal jej nie wierzyli. Miała właśnie wyciągnąć telefon i napisać do Natashy, kiedy znajomy głos ją zatrzymał.
„Mira?”
Odwróciła się gwałtownie na dźwięk tego przydymionego głosu, za którym tak tęskniła, i prawie osłupiała.
Wyglądał inaczej. Jego klatka piersiowa wydawała się szersza, bicepsy większe, jakby częściej chodził na siłownię. Wyglądał też, jakby nie golił się od tygodnia. Ale zamiast sprawiać wrażenie zaniedbanego, wyglądał mroczno i niebezpiecznie atrakcyjnie.
„Nicholai.”
Patrzył na nią, jakby nie mógł uwierzyć, że naprawdę tu jest. W jego niebieskich oczach widać było zaskoczenie, ale pod nim dostrzegła tlący się gniew. Wciąż był na nią zły.
Machnął na bramkarzy, żeby się odsunęli, i gestem zaprosił ją do siebie.
Chwycił ją za ramię, dość ostro, i nie miała innego wyjścia, jak tylko pójść za nim do cichszego zakątka sali. Przycisnął ją do ściany, a jego odurzający zapach otulił ją i lekko zakręcił w głowie.
„Co ty tu robisz?”
Kiedy patrzył na nią tak intensywnie, zapomniała o wszystkim, co planowała powiedzieć — oprócz jednej rzeczy.
„Przyjechałam przeprosić”, wyrzuciła z siebie, zanim zabrakło jej odwagi.
W szpilkach sięgała mu ledwo do brody. Próbowała spojrzeć mu w oczy, ale nie mogła powstrzymać wzroku od ześlizgiwania się na jego usta, które były teraz zaciśnięte w wąską linię.
„Nie chcę twoich przeprosin”, powiedział ostro. „Ani ich nie potrzebuję.”
Zaczął się odwracać, ale Mira śmiało chwyciła go za przedramię, zmuszając, żeby znów na nią spojrzał. Jego oczy płonęły.
„Proszę, Nicholai”, błagała cicho. „Po prostu mnie wysłuchaj.”
Przez długą chwilę wpatrywał się w jej oczy, po czym jego wzrok powoli przesunął się w dół jej ciała i z powrotem w górę. Wiła się pod jego bezwstydną oceną.
„Dobrze”, wyrzucił z siebie to słowo i objął ją w pasie, prowadząc gdzieś dalej. „Później.”
Oddalili się od tłumu i ruszyli ciemnym korytarzem. Nicholai pchnął drzwi i wprowadził ją do środka.
Zapaliło się światło, odsłaniając mały gabinet. Usłyszała kliknięcie zamka i odwróciła się gwałtownie w stronę Nicholaia.
„A teraz, ślicznotko”, Nicholai zrobił w jej stronę drapieżny krok, a ona cofała się, aż poczuła biurko przy biodrze. „Pokaż mi, jak bardzo naprawdę jest ci przykro.”
















































