
Okłam mnie Książka 4: Piękne kłamstewka
Autorzy
Lektury
308K
Rozdziały
41
Mój ojciec, diabeł
Książka 4: Pretty Little Lies
LIA
Wiek 10 lat
Wielkie żelazne bramy otworzyły się ze zgrzytem, a ten dźwięk przyprawił mnie o dreszcze. Moje oczy, niebieskie jak letnie niebo, rozszerzyły się ze strachu, a małe dłonie mocno splotłam na kolanach, obserwując przez szybę taksówki uzbrojonych mężczyzn. Ich twarze były twarde, a oczy zimne, gdy jechaliśmy długim podjazdem w stronę okazałego domu.
„Po prostu rób to, co ja, Lia, a wszystko będzie dobrze”.
Taksówka się zatrzymała, a moje serce biło w piersi jak bęben. Mama otworzyła drzwi, mocno chwyciła mnie za rękę i wyciągnęła z samochodu z taką siłą, że poczułam się jak szmaciana lalka. Przy drzwiach stali strażnicy, ale nas nie zatrzymali.
Potknęłam się na progu rezydencji, ciągnięta przez matkę. Jej niegdyś sprężyste, blond loki zwisały teraz bez życia na plecach, pasując do prostej, bawełnianej sukienki, którą miała na sobie. Z jej wielkimi, niebieskimi oczami i złotymi włosami przypominała mi kiedyś księżniczkę Disneya, ale teraz już nie.
Zmieniła się, od kiedy zaczęła chorować i brać te niebieskie tabletki, po których cały czas spała. Moja różowa sukienka, ozdobiona kokardkami i falbankami, plątała mi się wokół kolan, sprawiając, że prawie upadłam, próbując dotrzymać jej kroku. Dźwięk moich baletek stukających o marmurową podłogę odbijał się upiornym echem w długim korytarzu.
Byłam zbyt przerażona, by cokolwiek powiedzieć. Zaledwie dwie godziny temu powiedziała mi, że wyjeżdża na jakiś czas i że zamieszkam z ojcem. Nigdy wcześniej o nim nie rozmawiałyśmy, nieważne ile razy o niego pytałam.
Dzieci w szkole dokuczały mi, że nie wiem, kim on jest, i często się nade mną znęcały. Sytuacji nie poprawiał fakt, że moja mama pracowała w klubie, gdzie musiała zdejmować ubrania. Wiedziałam, że nienawidzi zostawiać mnie samej na noc, ale nie było nas stać na opiekunkę.
Raz spróbowała zabrać mnie ze sobą do klubu, ale nie podobało jej się, jak patrzyli na mnie mężczyźni. Nigdy jej nie powiedziałam, że niektórzy z nich próbowali mnie dotykać, bo wiedziałam, że to by ją tylko zdenerwowało.
A skoro mowa o mężczyznach, nerwowo zerkałam na wytatuowanych strażników, których mijałyśmy, z bronią wiszącą u ich boków. Matka błagała ich przy bramie, by pozwolili nam wejść, a oni wpuścili nas po krótkiej rozmowie przez krótkofalówkę.
„Mae” – szepnęłam, kiedy jeden z przerażających mężczyzn posłał mi całusa.
„Cicho, Lia” – odszepnęła, przyciągając mnie bliżej siebie.
Nagle zatrzymałyśmy się przed wielkimi, drewnianymi drzwiami. Pilnujący ich mężczyzna zapukał, po czym otworzył je przed nami. Sapnęłam i schowałam się za matką, gdy mężczyzna zza biurka wstał i ruszył na nas jak burza.
Był ogromny, wznosząc się nad nami jak góra. „Co ty tu kurwa robisz, Louisa?” – warknął, sprawiając, że moja matka zadrżała. „Mówiłem ci, żebyś tu nigdy nie wracała!”.
Z jego ciała wciąż emanowała złość, kiedy się wyprostował, a jego wzrok przeniósł się z mojej matki na mnie. „A to kto taki?” – zapytał nagle łagodnym głosem.
Moja matka chwyciła mnie za nadgarstek, wyciągając mnie zza swoich pleców, abym stanęła przed tym mężczyzną. Jej dłonie mocno zaciskały się na moich ramionach, trzymając mnie w miejscu. „Jest twoja” – oświadczyła.
Z drżącymi rękami spojrzałam w górę na mężczyznę. Pochylił się, zbliżając twarz do mojej. Ten człowiek był moim ojcem? W ogóle nie byliśmy do siebie podobni. Jego włosy i oczy były ciemne, a ponadto pachniał dymem — zapachem, przez który zmarszczyłam nos.
Odgarnęłam złote włosy z oczu, chcąc, żeby dobrze mnie widział. Czy mnie polubi? Wyglądał onieśmielająco, ale skoro to był mój ojciec i miałam z nim mieszkać, chciałam, by mnie polubił.
„Czyżby?” Uniósł brew w kpiący sposób i przyjrzał mi się uważniej, jakby zobaczył mnie w nowym świetle. „Jak masz na imię, menina?”
„Lia” – odpowiedziałam mocnym głosem.
Wciąż się we mnie wpatrywał, kiedy moja matka ponownie się odezwała. „Nie ma dokąd pójść” – powiedziała nieco drżącym głosem. „Musisz ją zabrać”.
Przejechał językiem po zębach. „Dlaczego miałbym w ogóle to rozważać?”
Jej uścisk na moich ramionach się zacieśnił, sprawiając, że się skrzywiłam, ale się nie wyrwałam.
„Bo jestem chora, a ona potrzebuje... ona potrzebuje więcej, niż mogę jej zapewnić” – zaczęła, a w jej oczach wezbrały łzy. „Proszę, Manuel, masz tu drugą córkę. Mogłaby zamieszkać z sios—”
„Dobra” – przerwał jej, zbywając ją niedbałym machnięciem swojej wielkiej dłoni. „Wezmę ją”.
Moje serce waliło w piersi. Co ona właśnie powiedziała? Mam siostrę? Na myśl o tym, że będę miała towarzyszkę, przeszył mnie dreszcz oczekiwania. Nie tylko towarzyszkę — siostrę. Nigdy wcześniej o niej nie wspominała.
„Możesz już odejść, Louisa” – powiedział, kiwając głową do mężczyzny po drugiej stronie pokoju. Nagle szorstkie dłonie chwyciły moją matkę, wyciągając ją z pokoju.
„Nie, czekaj! Czekaj!” – zaprotestowała, wierzgając na wszystkie strony. „Pozwól mi się z nią pożegnać”.
Mój ojciec tylko się uśmiechnął, okrutnym, zimnym uśmiechem. „Nie. To dziecko nie jest już twoim zmartwieniem. Żegnaj, Louisa”.
„Lia!”
„Mae!” – krzyknęłam, próbując pobiec za nią, ale on szarpnął mnie do tyłu za ramię.
Łzy płynęły mi po twarzy, gdy patrzyłam, jak mężczyźni wywlekają moją matkę, a trzaskające drzwi odcięły mi widok. Wytarłam policzki, odwracając się, by znowu spojrzeć na tego człowieka.
„Pai?”
Ale on po prostu mnie zignorował i wrócił do swojego biurka; odchylił się na krześle, obserwując mnie, gdy ten potężny mężczyzna ponownie wszedł do pokoju. „Umieść ją z resztą” – rozkazał chłodno, wskazując na mnie. „Ona nie jest moją córką”.
Moje oczy rozszerzyły się ze strachu, gdy wielki mężczyzna chwycił mnie za ramię, wyciągając z pokoju tak samo jak moją matkę. Ale kiedy próbowałam krzyczeć, z moich ust nie wydobył się żaden dźwięk.
Kiedy skręciliśmy za róg w stronę tyłu domu, zobaczyłam, jak podjeżdża wielki samochód. Wyskoczyła z niego młoda dziewczyna w szkolnym mundurku, a jej ciemne włosy powiewały na wietrze, gdy w podskokach wchodziła do domu, najwyraźniej nieświadoma zamieszania rozgrywającego się wokół niej.















































