
Osobista Asystentka
Autorzy
V. J. Villamayor
Lektury
403K
Rozdziały
2
Rozdział 1
Osobista Asystentka
. . „Wyglądasz, jakbyś potrzebował kawy, szefie.” Chloe weszła do gabinetu Damiena z gorącą filiżanką czarnej kawy.
„Ratujesz mi życie.” Damien mocno przetarł oczy i wziął filiżankę. „Ten tydzień był naprawdę okropny.”
Damien brał udział w niekończących się spotkaniach, dzień i noc, z prezesem Montgomery Corp w sprawie przejęcia ich firmy. Ale nie osiągnąłby takiego sukcesu, gdyby nie potrafił podejmować trudnych decyzji.
Prezes chciał więcej pieniędzy, ale Damien miał asa w rękawie. Może i zagrałby nieco nieuczciwie, gdyby musiał go użyć, ale nieczysta gra była czymś, na co mógł sobie pozwolić.
Damien oparł się wygodnie na krześle i słuchał Chloe tylko w połowie, gdy stała po drugiej stronie biurka i odczytywała ważne maile, na które powinien odpowiedzieć.
„…masaż.”
Damien natychmiast się ocknął. „Co takiego, Chloe?”
„No nareszcie. Odpłynąłeś na chwilę.” Chloe położyła notes na biurku i obeszła krzesło Damiena.
Damien poczuł wokół siebie słodki zapach jej perfum. Ramiona Chloe oparły się o oparcie krzesła, a jej smukłe palce zaczęły masować jego ramiona. „Powiedziałam, że wyglądasz, jakbyś potrzebował masażu, sir.”
Palce Chloe były silne i naciskały z odpowiednią siłą, rozluźniając napięte mięśnie w ramionach Damiena.
Gdy poczuła, że Damien rozluźnia się pod jej dotykiem, pochyliła się do przodu, by sięgnąć niżej na jego plecach. Im niżej sięgała, tym bliżej jej usta znajdowały się przy uchu Damiena.
„To dla ciebie nietypowe, Chloe” – powiedział cicho Damien. Cichy dźwięk przyjemności wyrwał mu się, gdy rozmasowała szczególnie bolesny punkt. „Nie żebym narzekał.”
Głos Chloe był miękki i kuszący, tuż przy jego uchu. „Cóż, nie mogę pozwolić, żebyś się załamał ze stresu, prawda? Lubię swoją pracę.”
„To nie ten rodzaj eksplozji, na który mógłbym mieć ochotę…„
„Słucham, szefie?”
Damien odpowiedział cicho. Nie sądził, że go usłyszy, ale będąc tak blisko, najwyraźniej usłyszała.
„Nic takiego… Nie musisz dalej masować moich ramion, Chloe. Wiesz, że to nie jest część twojej pracy. Choć gdybym wiedział, jak dobrze radzisz sobie rękami, kazałbym to dopisać do twojej umowy.”
Chloe była jego asystentką. Absolutnie nie powinien mieć tych bardzo niewłaściwych myśli, które właśnie miał na temat tego, jak dobrze czuł jej dłonie.
Była nie tylko jedną z jego najlepszych asystentek, ale także zabawna i… mówiąc wprost… cholernie seksowna. Kształtna, pewna siebie i bardzo inteligentna, potrafiła w jednej chwili postawić wściekłego klienta do pionu.
Teraz to Damien został postawiony do pionu – a raczej uwięziony. Jej dłonie były gorące, gładkie i w końcu wracały w górę jego pleców, znów do ramion.
„…Mogłabym… pokazać ci, jak dobrze radzę sobie rękami? Jestem dobra też w innych rzeczach…„
Choć był to pierwszy raz, gdy Chloe dała mu masaż, nie był to pierwszy raz, gdy wymieniali między sobą zalotne komentarze. Jednak tym razem szli dalej niż kiedykolwiek wcześniej.
Dłonie Chloe przesunęły się po jego ramionach, ślizgając się po krawędzi kołnierza, aż dotarły do krawata. Bawiąc się nim powoli, jakby czekała, aż ją powstrzyma, poluzowała go, a potem rozwiązała.
Rozpięła jeden guzik i ostrożnie wsunęła rękę do jego koszuli. Jej palce rozłożyły się na jego klatce piersiowej, a paznokcie lekko wpiły się w skórę.
„Nie zaczynaj czegoś, czego nie możesz dokończyć, Chloe” – ostrzegł Damien. Przez cały czas próbował się kontrolować, ale jego kontrola pękała.
„Czy kiedykolwiek zaczęłam coś, czego nie skończyłam, sir?” – wyszeptała Chloe do jego ucha. Spojrzała na twardniejący krok Damiena. „…Mogłabym nawet pomóc ci skończyć?”















































