
Pierwsza szansa Książka 4
Autorzy
Lektury
42,2K
Rozdziały
18
Rozdział 72
Abagail
Dzisiejsza noc to moja pierwsza noc poza autobusem w trasie od ponad pół roku. Miałam tylko jedną awaryjną noc wolną, ale powiedzmy, że nie skończyła się ona dla mnie zbyt dobrze.
Musiałam ostatecznie wrócić samolotem do miasta, w którym mój zespół grał tamtego wieczoru.
Podróżowałam jako menedżerka trasy z nowym zespołem o nazwie Fighting Death. Właśnie przyleciałam do Bostonu, żeby spotkać się z przyjaciółmi i rodziną, zanim zacznę szukać nowej pracy.
Fighting Death wraca do studia, żeby nagrać nowy album. Ich wytwórnia płytowa nie jest jeszcze zbyt znana. Dlatego kolejna trasa nie odbędzie się przez co najmniej rok.
Niestety, bez pracy nie opłacę rachunków.
„Abby, skończyłaś już tam?” Selena uderza w drzwi łazienki, a jej głos brzmi niecierpliwie.
„Prawie, daj mi chwilę, kochana” – odkrzykuję jej.
Selena uparła się, żebym założyła strój, który wybrała ze swojej szafy. W mojej własnej garderobie są głównie garnitury i szpilki.
Nie chodzi o to, że zawsze chcę się tak ubierać. Jako menedżerka trasy muszę po prostu cały czas wyglądać profesjonalnie.
Spotykam się z menedżerami każdego klubu, hotelu i ze sponsorami. Nie mogę pojawić się w moich ulubionych dżinsach i koszulce, kiedy reprezentuję studio nagraniowe i wytwórnię.
Więc to, co mam na sobie dzisiejszego wieczoru, bardzo różni się od mojego zwykłego stroju.
Selena wybrała jedwabistą, różową bluzkę z głębokim dekoltem. Do tego czarną spódnicę, która kończy się tuż przed kolanami i opina każdą moją krągłość.
Szpilki są jednak moje i są wystarczająco wygodne, żeby przetańczyć w nich całą noc.
Przeczesuję włosy palcami, układając je w swobodny, potargany fryz. Nakładam lekką warstwę tuszu do rzęs i odrobinę błyszczyka. Następnie otwieram drzwi, żeby wpuścić Selenę.
„Wyglądasz cholernie gorąco. Na pewno wyrwiesz dziś jakiegoś faceta.”
„Myślałam, że idziemy potańczyć, a nie polować na mężczyzn. Gdybym wiedziała, że taki masz plan, to bym odmówiła. Nie potrzebuję faceta” – odpowiadam jej całkiem poważnie.
„Wyluzuj. Nie planuję cię z nikim swatać, po prostu mówię. Przydałoby ci się dobre pieprzenie.”
„Sześć miesięcy w autobusie z facetami i ani razu nikt cię nie przeleciał? Musisz być już bardzo wyposzczona.”
„Seks nie jest mi do życia niezbędny, Selena. Wszystko u mnie w porządku, uwierz mi.”
„Kim jesteś i co zrobiłaś z moją Abagail? Życie w trasie wyraźnie ci nie służy” – śmieje się Selena.
„Zmieńmy temat mojego życia seksualnego. Kto się dzisiaj z nami spotyka?”
„Raven już tam na nas czeka. Sage jest w drodze i to chyba wszyscy. Więc ruszajmy.”
Taksówka zatrzymuje się przed barem, który wygląda, jakby przydał mu się poważny remont.
„To tutaj będziemy imprezować?” – pytam Selenę z ogromnym powątpiewaniem w głosie.
„Poczekaj, aż wejdziemy do środka, wtedy zmienisz zdanie” – śmieje się, wyciągając mnie z taksówki.
Rzuca kierowcy trochę gotówki i prowadzi mnie do wejścia. Omijamy długą kolejkę, która ciągnie się wokół budynku.
„Hej Terrance, moja dziewczyna wróciła do miasta. Nie każ nam czekać na zewnątrz” – flirtuje, opierając się o niego.
„W porządku, ale żeby nie było żadnych kłopotów” – zgadza się, przepuszczając nas.
Selena prowadzi mnie do baru, gdzie Raven i Sage już piją shoty.
Obie wypijają swoje drinki do dna i mocno mnie przytulają.
„Za długo się nie widziałyśmy, siostro” – mówi Sage.
W tym samym czasie Raven dodaje: „Myślałam, że nas zostawiłaś dla kariery. Osiągnęłaś sukces i uciekłaś.”
Jej złośliwa uwaga o mojej pracy brutalnie sprowadza mnie na ziemię. Przypomina mi się nasza ostatnia rozmowa i to, jak bardzo czułam się opuszczona, kiedy odeszła.
Poczucie winy znów zaczyna wchodzić mi pod skórę i płynąć w moich żyłach.
Muszę się napić.
Zwracam na siebie uwagę barmana i zamawiam trzy shoty Southern Comfort z limonką. Wraca w mgnieniu oka. Wypijam je jeden po drugim i zostawiam pieniądze na ladzie.
„Ktoś ma ochotę potańczyć?” – pytam, bo chcę uniknąć dalszej rozmowy z Raven o mojej pracy.
Selena i Sage podrywają się na moją propozycję. Raven zostaje przy barze i powoli pije swojego drinka. Prowadzę dziewczyny na parkiet, gdy zaczyna lecieć piosenka Usher’s Love In The Club.
Podnoszę ręce w górę i zaczynam kołysać biodrami. Selena, Sage i ja tańczymy w kółku. Nagle ktoś szarpie mnie za rękę. Wpadam prosto na czyjąś klatkę piersiową.
„Hej mała, zatańczymy?” Chrypliwy szept łaskocze mnie w ucho.
„Wygląda na to, że nie zależy ci na mojej odpowiedzi” – odparowuję, nie odwracając się.
„Och, nie bądź taka. Oczywiście, że mi zależy.”
Wyrywam się mu i wracam do tańca z Seleną i Sage. Lecą kolejne piosenki, a my wciąż tańczymy w kółku. Alkohol mocno uderza mi do głowy i zaczynam się pocić.
Mówię dziewczynom, że idę po kolejnego drinka i muszę chwilę odpocząć. Kiedy tylko docieram do baru, barman jest gotowy przyjąć moje zamówienie. Zamawiam wódkę z sokiem pomarańczowym.
Raven podchodzi do mnie z boku. „Widzę, że naprawdę sprzedałaś się dla kariery, co?”
„Co to ma znaczyć? Jak dokładnie się sprzedałam?” – odkrzykuję. Mam już dość tego tematu, był poruszany tysiąc razy. Jestem bardzo zmęczona kłóceniem się z nią o to.
Odkąd dostałam pracę w Fighting Death, jej całe nastawienie się zmieniło. Zaczęło się to jeszcze przed moim wyjazdem w trasę.
Czuję się, jakbym już jej nie znała. Nie jest tą samą osobą. Wygląda na to, że nic, co zrobię, nie zmieni jej punktu widzenia.
Przyjaźnimy się od lat, od czasów liceum. Ja zawsze byłam wielką fanką zespołów.
Moje ściany były obklejone plakatami zespołów, które uwielbiałam. Moim marzeniem było zostać muzykiem lub producentem. Chciałam robić cokolwiek, co wiązało się z muzyką.
Posada menedżerki trasy była moją wielką szansą i udało mi się. Miałam cztery miesiące na zaplanowanie sześciomiesięcznej trasy. Musiałam zorganizować co najmniej trzydzieści koncertów z trzema dwutygodniowymi przerwami.
To był mój sprawdzian. Gdybym go zdała, zostałabym pracownikiem na pełny etat w Hard Wired Studios.
Czy to była duża i znana firma? Nie. Ale to był pierwszy krok do kariery, której pragnęłam. Dlatego wykorzystałam tę okazję.
Od tamtej pory Raven jest o to wściekła. Nie potrafi przestać narzekać. Kiedy pytam ją, dlaczego jest tak bardzo przeciwna mojej pracy, ona po prostu zmienia temat.
Aż do teraz.
„Kleiłaś się do niego na parkiecie. Założę się, że to po prostu kolejna osoba, która otwiera ci drzwi w biznesie” – mówi Raven, a w jej słowach pełno jest pogardy.
„O kim ty mówisz?” – pytam, naprawdę zdezorientowana.
„Nie udawaj głupiej. Praktycznie ocierałaś się o niego jak w trakcie pieprzenia. Ale chyba nie powinnam być zaskoczona. Masz na jego punkcie obsesję, odkąd byłyśmy nastolatkami” – mówi Raven. Patrzy na mnie jak na obcą osobę.
„A kim dokładnie jest on?” – pytam, biorąc łyk drinka.
Wiem, że mówi o facecie, który przyciągnął mnie do siebie na parkiecie. To jedyny mężczyzna, o którym mogłaby mówić.
„Gage Rykers.”
Drink, którego próbowałam przełknąć, tryska z moich ust na cały bar. Biorę serwetkę i wycieram twarz. Potem pytam ją, czy straciła rozum.
„Co? Jesteś na haju?”
„Raven, wiem, że palisz zioło, ale czy nie mogłaś zrobić sobie przerwy na jedną noc?” – pytam. Patrzę jej w oczy, szukając charakterystycznego zaczerwienienia.
„Nie paliłam. Ale jeśli mi nie wierzysz, to może powinnaś spojrzeć w lewo.”
Powoli odwracam głowę w lewo i on tam jest. Idzie w moim kierunku.
W moim.
„Tu jesteś, uciekłaś ode mnie. Jeśli chciałaś drinka, wystarczyło poprosić. Nie musiałaś być taka niegrzeczna” – mówi ze śmiechem.
„Gage Rykers?” – pytam z niedowierzaniem w głosie.
„Myślałem, że czapka to dobry kamuflaż. Co pijesz? Chcesz jeszcze jednego?”
Stoję tam zamarła, z szeroko otwartymi ustami.
Gage z zespołu Steele’s Army, którego słucham od lat.
To zespół, którego piosenki pomogły mi przetrwać liceum i całe dramaty z moimi rodzicami. Piosenki, które każdego dnia pomagały mi radzić sobie w życiu.
Pierwszy zespół, który kiedykolwiek widziałam na koncercie. To był ten sam koncert, na którym przeżyłam swój pierwszy pocałunek. Zespół, który sprawił, że całkowicie zakochałam się w muzyce.
Gage, mężczyzna, przez którego pokochałam tatuaże i grę na basie. Mężczyzna, który zainspirował mnie do gonienia za marzeniami. Ten, który sprawił, że chciałam być częścią przemysłu muzycznego.
Gage Rykers proponuje mi drinka. Nawet gdy gniewne spojrzenie Raven wypala we mnie dziurę, nie potrafię odmówić.
„Jasne. Malibu z sokiem ananasowym.”
Przechyla się przez bar, żeby zamówić nasze drinki. Barman szybko podchodzi. Gage zamawia mojego drinka i kieliszek wódki dla siebie. Po chwili drinki wsuwają się przed nas.
Ja powoli popijam swojego, podczas gdy Gage wypija swój do dna i uderza szklanką o ladę.
„Zatańcz ze mną.”
Zasada numer jeden w barze: nigdy nie zostawiaj swojego drinka bez opieki. Raven zdążyła już gdzieś odejść. Pewnie poszła wyładować swój gniew na jakimś niczego niepodejrzewającym facecie.
A może próbuje kogoś przelecieć, co w pełni popieram. Przydałby się jej relaks. Wypijam mojego drinka kilkoma szybkimi łykami.
„Okej” – mówię, próbując opanować swoje podekscytowanie.
Gage wciąga mnie na parkiet i od razu zaczyna mną obracać. Zaczynam się śmiać, kiedy on tańczy zabawny krok w miejscu.
Obraca mnie w swoją stronę, nasze nosy się stykają i przestaję się śmiać. Brakuje mi tchu. Jest absolutnie wspaniały. Jego miękkie, brązowe oczy patrzą w moje, a przyciąganie między nami jest bardzo silne.
Ale on jest obcym człowiekiem. Nie ma znaczenia, jak długo podziwiałam go z daleka. Nie znam go. Nie jestem też gotowa, żeby się ustatkować z pierwszym lepszym facetem.
Osoba, która mogłaby mnie do tego skłonić, musiałaby się bardzo postarać, żeby mnie przekonać.
Kogo ja oszukuję? To przyciąganie może być po prostu rozpaczliwą potrzebą ludzkiego dotyku, wzmocnioną alkoholem.
Mam ochotę odejść od Gage'a, od tego dziwnego przyciągania.
Na litość boską, on jest gwiazdą rocka. Wątpię, żeby był zainteresowany długim związkiem, a co dopiero przelotnym romansem.
Podróżuję w ramach pracy, on też. Wiem, że długi związek byłby trudny. Byłabym gotowa spróbować dla właściwej osoby. Ale jeśli on jest w tym biznesie tak długo i jeszcze nie znalazł tej jedynej, to wątpię, że planuje jej szukać.
Kiedy odsuwam się, żeby poszukać dziewczyn, on mnie zatrzymuje. „To tylko taniec.”
Coś, co powinno być proste i niewinne, już takie nie jest. Przynajmniej nie dla mnie. On może udawać, że to wciąż proste, jeśli chce, ale ja nie zamierzam.
Czuję to. To przyciąganie, to napięcie seksualne, to wszystko.
„To nie jest tylko taniec i dobrze o tym wiesz” – mówię, a potem schodzę z parkietu. Nie muszę oglądać się za siebie, by wiedzieć, że idzie za mną.
Szybkie spojrzenie na bar mówi mi, gdzie iść. Lily i Raven są na parkiecie, obie tańczą z facetami. Wracam do baru, żeby wziąć kolejnego drinka.
Gage siada obok mnie.
„Okej, więc może to nie jest tylko taniec. Nie jesteś pierwszą osobą, która mnie pociąga, i na pewno nie będziesz ostatnią.”
„Nie chcę zabrzmieć ostro, ale tak po prostu jest. Nie wierzę w robienie ludziom złudnych nadziei.”
„Zazwyczaj nie proponuję kobietom seksu. Zazwyczaj to one przychodzą do mnie. Znieś to proszę, jeśli to trochę niezręczne.”
„Tylko jedna noc zabawy, ty i ja. Bez żadnych zobowiązań, bez obietnic. Rano rozchodzimy się jako przyjaciele. Co o tym myślisz?”
O mój Boże. Prawie potykam się na moich wysokich szpilkach. Jestem w szoku przez jego śmiałość, by zapytać tak wprost.
Daję znak barmanowi, żeby nalał mi kolejnego shota Southern Comfort. Właściwie to niech będą trzy.
Uderzam pieniędzmi o bar, płacąc za shoty. Potem wypijam je jeden po drugim. Wiem, że zaraz się zgodzę.
To szansa, która zdarza się raz w życiu. Szansa, by przespać się z kimś, w kim byłam zakochana od wczesnej młodości. Okazja, o której nigdy nawet nie myślałam.
Co najgorszego może się stać, jeśli powiem „tak”?
„Zgoda.”
„Co?” – pyta Gage.
„Chodźmy stąd.”
„Muszę powiedzieć chłopakom, że wychodzę. Chcesz pójść ze mną?” – pyta.
„Jasne.”
Biorę głęboki oddech. Próbuję uspokoić nerwy na myśl, że nie tylko prześpię się z Gage'em, ale też poznam resztę zespołu Steele’s Army.
Gage prowadzi mnie do cichego stolika, schowanego w rogu obok sceny. Siedzi tam już dwóch innych facetów. Każdy ma obok siebie kobietę.
Kiedy podchodzimy bliżej, poznaję, że te dziewczyny to Selena i Raven. Więc to tam zniknęły. O cholera.
Faceci, którzy właśnie przystawiają się do moich przyjaciółek, to Jason i Zepp. A to Raven oskarżała mnie, że próbuję zdobyć pozycję w branży przez seks.
Gage mnie przedstawia. Obaj wydają się mili. Muszę wciąż sobie przypominać, żeby zachować spokój i nie zacząć skakać jak podekscytowana fanka.
To tylko ludzie, którzy przypadkiem grają w moim ukochanym zespole. Tylko ludzie. Biorę głęboki oddech. To po prostu zwykli, normalni ludzie.
„Chcesz coś wypić przed wyjściem?” – pyta mnie Gage.
„Tak, przyda mi się jeszcze jeden. Ty wybierz.”
Gage zamawia dla mnie jakiegoś losowego shota. W tym czasie Raven i Selena zaczynają do mnie mówić.
„Naprawdę zamierzasz z nim wyjść?” Raven marszczy brwi.
„Tak, zamierzam. Mogę, mamo?” – odgryzam się. Mam dziś dość jej zachowania.
Przez całą noc tylko mnie atakowała. Nawet alkohol tego nie złagodził.
Wraca do rozmowy z Jasonem i udaje, że nic nie powiedziałam. Mi to pasuje. Zauważam, że shot zamówiony przez Gage'a stoi przede mną i wypijam go do dna.
„Gotowy do wyjścia?” – pytam.
Kiedy na mnie patrzy, widzę, że jego wzrok przenosi się za moje ramię. Odwracam się i widzę Liama, który podchodzi do stołu z jakąś kobietą. Biorę sprawy w swoje ręce i sama się przedstawiam.
„Cześć, jestem Abigail. Przyjaciele mówią na mnie Abby” – mówię, wyciągając rękę z uśmiechem.
„Jestem Layla” – odpowiada, ściskając moją dłoń.
„Przyszedłem tylko powiedzieć chłopakom, że Abby i ja zbieramy się do wyjścia. Wszystko u was dobrze?” – słyszę, jak Gage mówi do Liama.
Nie słyszę jego odpowiedzi. Zakładam, że tak, ponieważ Gage przyciąga mnie do siebie i szepcze mi do ucha: „Gotowa, mała?”
Jego głos przyprawia mnie o dreszcze. „Tak” – udaje mi się powiedzieć. Mój głos to zaledwie szept.
„Zobaczymy się rano, dziewczyny” – wołam do Seleny i Raven.
„Czy hotel ci pasuje?” – pyta Gage, kiedy zamyka za sobą drzwi taksówki.
„Tak, mi to pasuje.”
Gage podaje kierowcy adres hotelu oddalonego o kilka przecznic. Kiedy docieramy na miejsce, wręcza kierowcy trochę pieniędzy i wyciąga mnie z taksówki za sobą.
„Poczekam tutaj, podczas gdy ty weźmiesz klucz” – mówię, a moje nerwy zaczynają dawać o sobie znać.
„Nie zamierzasz uciec, prawda?”
„Obiecuję, że będę tutaj.”
On kiwa głową i wchodzi do hotelu. Im dłużej na niego czekam, tym bardziej się stresuję.
Nigdy nie byłam typem na przelotne romanse. To prawda, wydaje mi się, że od mojego ostatniego razu minęła wieczność. Ale to dlatego, że w trasie byłam w poważnym związku.
Nie spodziewałam się, że wrócę do domu kilka dni wcześniej z mojej pierwszej trasy jako menedżerka. Stało się tak z powodu nagłej sytuacji rodzinnej jednego z muzyków. To zmusiło nas do odwołania ostatniego koncertu.
Z pewnością nie planowałam też wejścia do mieszkania mojego ówczesnego chłopaka, żeby zrobić mu niespodziankę. A tylko po to, żeby znaleźć go w łóżku z inną kobietą.
Zrobiłam mu awanturę, a potem przysięgłam sobie, że nie będę wchodzić w żadne związki. Nie musiałam się z nikim wiązać i nie potrzebowałam seksu do życia. Ale seks z Gage'em był na mojej liście marzeń, odkąd skończyłam osiemnaście lat.
To był facet, z którym przysięgłam się spotkać. Planowałam też, że sprawię, by stracił dla mnie głowę.
Ten plan dawno przestał być aktualny. Nie potrzebuję miłości, żeby żyć szczęśliwie. Ale seks? To mogę zrobić.
Gage wraca na zewnątrz po wynajęciu pokoju. „Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? Jeśli nie, mogę wziąć taksówkę, która zawiezie cię do domu?” – pyta. Brzmi na szczerze zmartwionego.
„Chcę tego, po prostu się denerwuję. Zazwyczaj nie spotykam się z facetami i nie zgadzam się na jednonocną przygodę.”
„Będziemy robić to powoli” – uspokaja mnie.
Kładzie rękę na dole moich pleców i prowadzi mnie do hotelu. Wchodzimy do windy, a on naciska guzik z naszym piętrem.
Cały czas powtarzam sobie, żeby zachować spokój. Ale jego ręka na moich plecach wcale mi nie pomaga.
Tylko nie panikuj.
Jestem pewna, że spędzenie nocy z Gage'em Rykersem to spełnienie marzeń wielu dziewczyn.
Drzwi windy się otwierają i Gage prowadzi mnie do naszego pokoju. Otwiera drzwi, a ja wchodzę za nim do środka.
Pokój jest oszałamiający i wyraźnie bardzo drogi. To nie jest wielki apartament, ale i tak jest niezwykle luksusowy.
Na środku pokoju stoi ogromne, pluszowe łóżko ułożone ze stertą poduszek. Po lewej stronie, w kącie, znajduje się wanna z jacuzzi. Otaczają ją lustrzane kafelki.
Ten pokój jest stworzony do uprawiania seksu. Stoję na skraju pokoju z otwartymi ustami. W tym czasie Gage podchodzi powoli do wanny i odkręca kran.
„Kąpiel pomoże ci się zrelaksować” – mówi, wlewając płyn do kąpieli. Wygląda na to, że w tym hotelu pomyśleli o wszystkim.
„Może się rozbierzesz i wejdziesz do środka, a ja przygotuję nam drinki?” – proponuje.
Powoli podchodzę bliżej wanny. On idzie na drugą stronę pokoju. Wzdłuż ściany ciągnie się bar. Jest wyposażony w szklanki do każdego rodzaju drinków i napełnione wiaderko z lodem.
Pod ladą jest mała lodówka. Gage ją otwiera. Jest pełna alkoholu. Wyciąga z niej butelkę, ale nie widzę etykiety.
Zamiast patrzeć na to, zaczynam się rozbierać, podczas gdy on nalewa alkohol. Szybko zrzucam z siebie ubrania i wchodzę do wanny. Udaje mi się to, zanim on kończy robić drinki.
Upewniam się, że wszystkie moje intymne miejsca są schowane pod pianą. Dopiero wtedy odwraca się w moją stronę.
Zamykam oczy i biorę głęboki oddech. Woda jest ciepła, a strumienie z dysz kojące. Jestem tak zagubiona w relaksie, że nie słyszę, jak podchodzi.
„Gotowa na swojego drinka?” – szepcze mi do ucha. Jego oddech na mojej szyi jest ciepły i wywołuje dreszcze w całym moim ciele.
Powoli otwieram oczy i odpowiadam. „Wezmę go teraz” – mówię chrypliwym tonem, bez tchu. Sama nie poznaję swojego głosu. Żaden mężczyzna nigdy nie wpłynął na mnie tak szybko.
Wyciągam rękę, by wziąć od niego kieliszek. Gdy owijam palce wokół nóżki szkła, jego palce lekko ocierają się o moje.
Po raz kolejny zapiera mi dech w piersiach. Moja ręka z kieliszkiem zastyga w powietrzu, wyciągnięta między nami. Gdyby nasze oczy były dłońmi, dotykalibyśmy się wszędzie.
Jego długie rzęsy trzepoczą przy każdym mrugnięciu. Przez chwilę myślę, że widzę w jego duszy kogoś, kto pragnie ucieczki, ciepła i miłości.
Ale równie szybko, jak to się pojawiło, on to ukrywa. Jego oczy wracają do normy. Wpatrują się we mnie z głodem i pożądaniem. Nie mogę nic na to poradzić i jeszcze bardziej zaczynam go pragnąć.
Wypijam do dna szampana, którego mi podał, i odkładam kieliszek na brzeg wanny. „Może do mnie dołączysz?” – pytam uwodzicielskim szeptem. Odrzucam na bok moje nerwowe myśli.
Gage kończy pić swojego drinka i odkłada szkło na ladę, zanim wraca do wanny. Rzuca czapkę na podłogę i powoli ściąga koszulkę przez głowę.
Biorę głęboki wdech. Jego klatka piersiowa jest gładka, a sutki ma przekłute. Ma też cienką linię włosów. Zaczyna się przy pępku i prowadzi w dół w kształcie litery V na jego biodrach.
Ma mocno zarysowane mięśnie brzucha. Jedyne, o czym potrafię myśleć, to to, jak bardzo chcę przejechać językiem po każdej linii jego ciała. On łapie mnie, gdy gapię się na niego z zachwytem.
„Podoba ci się to, co widzisz?” – pyta odważnie.
„Mmmm.” To wszystko, co udaje mi się powiedzieć.
Zdejmuje buty, a potem powoli rozpina dżinsy i je ściąga. Widzę sztywny kształt jego erekcji przez bokserki. Mój oddech jest krótki i urywany.
Ściąga bokserki. Moim oczom ukazuje się wspaniale gruby i długi kutas.
„Usiądź prosto” – rozkazuje, gdy podchodzi do wanny.
Robię to, co mi każe. Wsuwa się za mnie i pociąga mnie do siebie. Mój tyłek ląduje na jego kolanach. Czuję jego nacisk tam, gdzie go najbardziej potrzebuję.
Drga gwałtownie, a ja głośno jęczę. Zakrywam usta mydlaną ręką.
„Nie ukrywaj tego przede mną. Chcę usłyszeć wszystko. Będę to jednak robił powoli, bo chcę cię słuchać przez całą noc” – mówi, zabierając moją dłoń z ust.
„Oprzyj się o mnie i zrelaksuj. Czuję, jaka jesteś spięta” – szepcze, a jego oddech na mojej szyi jest gorący.
Pozwalam sobie na relaks i opieram się o niego, tak jak prosił. Moje ciało idealnie dopasowuje się do jego ciała. Zamykam oczy, kiedy jego palce zaczynają kręcić pianą na moich ramionach.
Zaczyna od moich palców i kończy na obojczyku. Tam i z powrotem. Delikatnie przesuwa palcami po mojej skórze.
Ten mężczyzna ledwo mnie dotyka, a mimo to czuję, jakbym miała za chwilę wybuchnąć. Jak to jest w ogóle możliwe?
Z każdym ruchem czuję, jak jego serce mocno bije o moje plecy, a jego oddech staje się coraz bardziej nierówny.
Jego palce gładzą moje plecy aż do ramion, a potem moją szyję. Zamiast wracać po moich ramionach w dół, przesuwa ręce na moje sutki.
Delikatnie je szczypie, a potem masuje. Tak, jakby chciał przeprosić za lekkie ukłucie.
Zaczynam powoli się o niego ocierać. W tym samym czasie on składa pospieszne pocałunki na mojej szyi.
Jedna ręka zostaje na mojej piersi. Druga powoli sunie po drugiej piersi i moim brzuchu, zostawiając za sobą mrowienie.
Znajduje miejsce, w którym pragnę go najbardziej.
Moja łechtaczka.
Sięgam wolną ręką za siebie i łapię go za kark. Przytrzymuję jego usta przy moim ramieniu i wpycham się w niego. Pociera gorączkowo moją łechtaczkę. Od czasu do czasu wsuwa też palec do mojego wnętrza.
„Odwróć się” – żąda z nierównym oddechem.
Kładę każdą nogę na zewnątrz jego nóg. Powoli ustawiam się nad jego twardym członkiem. Muszę się powstrzymać, żeby po prostu nie wepchnąć go w siebie.
Zamiast tego on skupia się na moich ustach. Obejmuje dłonią moją szyję i przyciąga moje usta do swoich. Ale zatrzymuje się, tuż zanim się stykają.
Patrzę w jego oczy i już mam zapytać, dlaczego przestał. Ten wzrok, wzrok pełen uczuć, znów wrócił. Wzrok pokazujący coś więcej niż tylko pożądanie. Więc po prostu się poddaję.
Napotykam jego usta dość brutalnie. Domagam się, żeby je dla mnie otworzył i wsuwam do środka język. Smakuję go i rozkoszuję się jego zapachem.
Moje ręce macają tył jego głowy, przyciągając go bliżej. Zupełnie jakbym nie miała go dość. On wplata ręce w moje włosy i również przyciąga mnie bliżej do siebie.
Zaczynam ruszać biodrami o jego masywnego kutasa. Pocieram o niego łechtaczkę tam i z powrotem.
Gage wyplątuje palce z moich włosów, żeby mocno chwycić mój tyłek. Dostosowuje się do rytmu moich bioder.
Im mocniej się o niego ocieram, tym bardziej czuję, jak pod spodem rośnie i robi się coraz twardszy. Nawet nie myślałam, że to możliwe.
„Wyjdźmy z wanny” – jęczy.
Choć bardzo nie chcę się od niego odsuwać, woda zaczyna już stygnąć. Zsuwam się więc z jego kolan i wstaję całkowicie naga.
Wychodzę z wanny. Nie przejmuję się wodą, która kapie ze mnie na dywan w pokoju hotelowym. Gage idzie za mną.
„Połóż się na łóżku” – instruuje mnie, a jego głos jest niski i chrypliwy.
Robię to, co mi każe. Kładę się na samym środku łóżka. Czuję się trochę nieswojo. Moje ręce leżą po bokach, a nogi są złączone.
Kiedy na niego czekam, zaczynam mieć wątpliwości.
Nie będziesz tego żałować rano – upewniam samą siebie.
W Bostonie są tysiące barów, a Gage Rykers przypadkiem wszedł właśnie do mojego.
Żale nie mają sensu.
„Jesteś tu ze mną?” – głos Gage'a przywraca mnie do teraźniejszości.
Po prostu skup się na tym, co jest tu i teraz.
„Jestem tutaj” – udaje mi się powiedzieć, choć mój głos drży.
Kładzie się obok mnie. Jego palce rysują wzory na mojej skórze. Jego język podąża drogą, którą przed chwilą wyznaczyły jego palce.
Kiedy ssie moje sutki, delikatnie rozsuwa dłonią moje uda. Jego palce odnajdują drogę pomiędzy moimi wargami sromowymi. Jego pierwsze pchnięcie sprawia, że zaczynam jęczeć.
On przechwytuje ten dźwięk pocałunkiem i kontynuuje prowokacyjne badanie moich miejsc intymnych palcami.
Jego kutas jest twardy tuż przy moim biodrze. Jego usta są wszędzie – na moich ustach, sutkach i szyi.
Powoli podnoszę rękę i owijam wokół niego moje palce. Głaszczę go. Mój kciuk ociera się o jego czubek, który jest śliski od preejakulatu.
„Potrzebuję cię, w tej chwili” – mówi, a jego oczy szukają w moich potwierdzenia.
„Tak” – odpowiadam.
Gage wstaje z łóżka. Wyciąga prezerwatywę z portfela i szybko rozwija ją na swoim kutasie.
Wchodzi z powrotem na łóżko i ustawia się między moimi nogami.
Nigdy nie pomyślałabym, że Gage jest typem faceta, który lubi pozycję na misjonarza.
Kładzie się na mnie. Jedno ramię podtrzymuje jego ciężar ciała. Druga ręka gładzi mnie po szczęce. Jego palce zatrzymują się na moich rozchylonych wargach.
„Jesteś tak cholernie piękna” – szepcze, a jego spojrzenie jest bardzo intensywne.
Znów widzę w nim to nienazwane uczucie. To coś więcej niż pożądanie. Nasze oczy są wpatrzone w siebie, kiedy on pochyla się do pocałunku.
Ten pocałunek jest inny. Jest powolny i zmysłowy. Tak jakby on delektował się każdym smakiem i każdym dotykiem. Ja robię dokładnie to samo.
Czuję smak szampana na jego języku, wymieszany z nutą zimowej mięty. Oplatam go ramionami i przyciągam bliżej, a nasze ciała łączą się w jedno.
Przerywa na chwilę pocałunek, żeby spojrzeć mi w oczy. Potem, wciąż utrzymując mój wzrok, umieszcza swojego kutasa przy moim wejściu.
Wsuwa jedną rękę pod moje ramiona, przyciągając mnie bliżej. Jego druga dłoń obejmuje moją szczękę. Całuje mnie dokładnie w momencie, w którym we mnie wchodzi.
Krzyczę z powodu nagłego wtargnięcia. On ucisza mnie swoimi ustami. Nadaje powolny, stały rytm.
Znów mnie całuje. Jego wolna ręka zsuwa się w dół, żeby uszczypnąć mój sutek. W odpowiedzi gryzę go w wargę, a on przyspiesza tempo.
Czuję, jak robię się coraz bardziej mokra z każdym jego głębokim pchnięciem. Przyjemność narasta. Zbliżam się coraz bardziej do krawędzi. Prawdopodobnie nigdy wcześniej nie doszłam tam tak szybko.
„Czuję, jak twoja cipka zaciska się na moim kutasie. Jesteś już blisko, prawda?”
„Tak, kurwa tak, jestem.”
Owija wolną rękę wokół mojej szyi. Używa mojego ciała jako dźwigni, kiedy zaczyna wbijać się we mnie z całych sił. Łapię go za tyłek i pociągam go głębiej do siebie.
Czuję jego nierówny i gorący oddech na mojej szyi. On też jest już blisko.
Przyciągam jego twarz do mojej. Pragnę dotyku jego ust, podczas gdy moje podniecenie sięga szczytu. Kiedy w końcu mnie całuje, dochodzę. On nadal mnie całuje, przeżywając ze mną mój orgazm, zanim sam mu ulega.
Zostaje we mnie przez kilka minut, po czym się zsuwa. Leżę w ciszy, delektując się tą chwilą.
W każdej chwili spodziewam się, że poprosi mnie o wyjście. Albo sam wyjdzie.
Ale tak się nie dzieje.
„Chcesz spędzić ze mną noc?”
Muszę wyglądać na zaskoczoną, bo on szybko dodaje: „Mówiłem o jednej nocy, prawda? Obiecuję, że nie będzie tak źle i pozwolę ci spać.”
„Zostanę, jeśli jesteś pewien, że tego chcesz.” Proszę, proszę powiedz, że tego właśnie chcesz.
„Chcę, żebyś została.”
„W porządku. Nie wyjdę, dopóki mi nie każesz.”
Spędzamy kolejne kilka godzin na rozmowie. Tematy, które poruszamy, są lekkie.
Nie zagłębiamy się w trudne tematy. Nie rozmawiamy o przeszłości, przyszłości ani o naszych marzeniach. On nie proponuje mi miłości ani małżeństwa.
Uprawiamy jeszcze seks dwa razy, zanim w końcu pokonuje nas zmęczenie.
Właśnie wtedy wszystko idzie źle. Wtedy czuję po raz pierwszy i jedyny żal. Powinnam po prostu zostać w łóżku.
Wtedy, być może, pożegnalibyśmy się jako przyjaciele.















































